Chemia okultystyczna

CHEMIA OKULTYSTYCZNA
Anne Besant, Charles Webster Leadbeater
Wyd. Instytut Rozekruis Pers. Wieluń 2019

Czy strukturę materii fizycznej da się badać z pomocą jasnowidzenia? Obserwacje, jakie miały to udowodnić, prowadzono przez blisko 40 lat. Początek owych eksperymentów przypadł na rok 1895, koniec – na 1933. Dwoje badaczy, którzy podjęli się tego zadania, to Annie Besant oraz Charles W. Leadbeater. Angielka, z przekonania feministka i socjalistka, przewodnicząca Towarzystwa Teozoficznego. I były pastor anglikański, który – zafascynowany okultyzmem – stał się sławnym medium. Ta ekscentryczna para odcisnęła wyraźny ślad na historii nauk tajemnych, a echa jej działalności można dziś tropić w tak różnych dziedzinach, jak New Age, przekonania transhumanistów z Doliny Krzemowej, czy filozofia wieczysta. Bezpośrednia obserwacja świata mikro i techniki, które to ponoć umożliwiały, wiązały się z określonymi praktykami jogicznymi, które Besant i Leadbeter ćwiczyli pod okiem doświadczonych mistrzów ze Wschodu.

Jak pisze we wstępie do tej publikacji Curuppumullage Jinarajadasa: Stosowanie tej metody w celach badawczych nie wymaga stanów transowych, odbywa się w normalnym stanie świadomości. Posługująca się nią osoba używa wszystkich swych władz umysłowych do utrwalania tego, co obserwuje, szkicując postrzegane obrazy na papierze…

Przyjmowano zatem, że uzyskiwane wizje nie były tworami wyobraźni, lecz obiektywnymi obserwacjami mogącymi wesprzeć rozwój nauki. Pierwsze wydanie Chemii okultystycznej ukazało się w 1908 roku.

Zgodnie z ideami naukowymi, jakie obowiązywały na początku XX wieku, teozofowie założyli, że ​​świat fizyczny składa się z sześćdziesięciu do siedemdziesięciu pierwiastków chemicznych, połączonych w niezliczoną liczbę kombinacji, które można podzielić na trzy podstawowe kategorie: ciała stałe, ciekłe i gazowe. Do badań wykorzystali m.in. chlorek sodu, żelazo, cynę, cynk, srebro oraz złoto. Ogółem analizie jasnowidczej poddno 57 pierwiastków, dokładnie opisując rezultaty wglądów, czasem prezentując je w postaci graficznej.

Czy współczesna nauka może odnieść się jakoś do tego niekonwencjonalnego eksperymentu i zweryfikować jego prawdziwość?

W kwestii jego oceny zdania są niestety podzielone. Przykładowo J. Michael McBride z Uniwersytetu Yale jest przekonany, iż metoda zastosowana przez teozofów do opisu atomów, była zwykłym humbugiem. Inaczej uważa fizyk teoretyczny Stephen Phillips, który przekonuje, iż obraz mikroświata, przedstawiony przez Besant i Leadbeatera, wyprzedza ustalenia współczesnej nauki.

Jakkolwiek sprawy się mają, warto zapoznać się z tym unikatowym dziełem, które ma bez dużą wartość historyczną.

Recenzja: Nieznany Świat 04/2020

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Bieżący numer



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.