Ewald Hanecki – od prawie 20 lat naturopata, uzdrowiciel, budowniczy piramid. Radosny człowiek, który tworzy swoją przyszłość w oparciu o świadome, piękne, dobre i budujące myśli. Kilka z nich przytoczę na koniec, by można było poczuć ich jakość i zanurzyć się w tej energii. Swoją prozdrowotną działalnością, wraz z żoną Grażyną, pomogli i wciąż pomagają wielu ludziom w poprawie jakości życia. Ale nie zawsze tak było. Wcześniej nie zajmowali się specjalnie ani duchowością, ani tematami związanymi z szeroko rozumianym zdrowiem, za wyjątkiem przynależności Ewalda do koła radiestetów cieszyńskich
Wszystko zaczęło się w styczniu 2005 r., gdy podczas medytacji zaczęły spływać na Ewalda przekazy duchowe odnośnie budowy piramid, które skrzętnie zapisywał, tworzył również szkice. Trwało to przez trzy miesiące. Następnie rozpoczął prace związane z budową pierwszej piramidy, przy której pomagali niektórzy koledzy ze wspomnianego koła. Rok później – w 2006 – stały już trzy. Był to intensywny czas nauki, samorozwoju, wzrostu świadomości, który po latach przeszedł w praktykę uzdrawiania i przywracania harmonii poprzez masaże, refleksologię, biorezonans, ziołolecznictwo, a także odpowiednią suplementację, czyli w działania pobudzające organizm do samoleczenia.
Dzień był pochmurny, listopadowy, kiedy z parą przyjaciół, którzy towarzyszyli mi przy zwierciadłach Kozyriewa (NŚ 3/2024)
dotarliśmy do Uśmiechu Słońca
w Zebrzydowicach. O tym niezwykłym miejscu usłyszałam od zaprzyjaźnionej szamanki. Wspomniała, że warto zobaczyć piramidy i poznać ich twórcę.

Zaczęliśmy od eksploracji Fioletowej Piramidy, której kąt nachylenia boków do podstawy wynosi 53 stopnie i odpowiada właśnie tej barwie. Nosi też miano Ametystowej, ze względu na rozmieszczone w niej sporych rozmiarów geody. Od środka wykończona została płytami OSB. Ewald wspominał, że gdy wraz z kolegą pracowali nad ich montażem, trzy noce w ogóle nie spali, tak byli naładowani energią – spływającą z góry piramidy i oddolną – zjonizowaną ujemnie poprzez piasek krzemowy. Pomieszczenie od wewnątrz wyposażone jest w gruby, podgrzewany zimą materac o wymiarach 2 x 2 m, gdzie leżąc lub siedząc odczuwa się energię minerałów, kształtu i koloru.
Fiolet, jako najkrótsza i najszybsza wibracja ze spektrum światła białego, potrafi wypalić do jądra atomu zalegające w nas energetyczne brudy, stymuluje mózg, przysadkę, szyszynkę. Regeneruje układ hormonalny. Ma więc mocne działanie oczyszczające, ale i medytacyjno-relaksacyjne. Jej funkcję można porównać do porządnego prysznica przed właściwym zabiegiem, czyli wzmocnieniem energetycznym, po które udajemy się do drugiej piramidy, chociaż w rzeczywistości powstała jako pierwsza. Kąt nachylenia boków do podstawy wynosi tutaj 51 stopni. Postawiona jest na płycie półmetrowej grubości, wypełnionej piaskiem krzemowym, skąd wychodzi mosiężny szkielet odwzorowujący dokładne proporcje Piramidy Cheopsa.

– Jest podwieszony pod kantówki drewniane i wszystkie warstwy idą proporcjonalnie, jak w piramidzie w Gizie – zapewnia Ewald.