Opętanie okiem psychiatrów

Środowisko lekarskie nie mówi jednym głosem o zjawisku opętania. Ci, którzy są w tej sprawie na tak, wskazują na wiele niewytłumaczalnych aspektów tej przypadłości albo podkreślają skuteczność egzorcyzmów jako formy psychoterapii


Ada Edelman, NŚ 5/2020

(...) Terapeutyczne oddziaływanie obrzędu uwolnienia opiera się na kilku filarach. Po pierwsze pacjent i ludzie w jego otoczeniu wierzą, że źródło dolegliwości tkwi w świecie duchowym, zatem środki farmakologiczne nie usuną przyczyn. Po drugie osoby te są przekonane o wartości rytuału oraz jego mocy sprawczej, a jak wiadomo wiara w powodzenie kuracji zwiększa jej skuteczność. Trzecia kwestia to środowisko, z jakiego wywodzi się pacjent, dla którego symbol, relikwia czy modlitwa mogą być wartościowym narzędziem terapeutycznym.

Psychiatria tłumaczy zjawisko opętania i nękania na wiele sposobów, jednak popularność egzorcyzmów wynika z przekonania, że medycyna wydaje się bezsilna wobec niektórych dolegliwości psychicznych. Co więcej, w ostatnich latach Kościół Katolicki zdecydował o podniesieniu kwalifikacji egzorcystów, stąd m.in. doroczne kursy obejmujące przygotowanie medyczne, a także psychologiczne w Papieskim Ateneum Regina Apostolorum w Rzymie.

Przeglądaj spis treści numeru 5/2020 lub zamów wersję elektroniczną NŚ

(...) Oto relacja czytelniczki (pragnącej zachować anonimowość), opisująca bliskie spotkanie naszej służby zdrowia z ponadprzeciętnym pacjentem.

Przez wiele lat swojej praktyki lekarskiej byłam osobą bardzo sceptyczną wobec teorii o paranormalnych zdolnościach pacjentów. Kiedy słyszałam o opętaniu demonicznym wpadałam w złość, zarzucając rodzinie "opętanego" ciemnotę oraz miałkość intelektu. Miałam głowę tak szczelnie wypełnioną wiedzą, że zabrakło w niej miejsca na własne obserwacje i wnioski. Patrzyłam na moich pacjentów oczyma wybitnych uczonych, którzy nazwali, a także zdefiniowali to, co ja miałam leczyć.

Moja spójna i kompletna koncepcja choroby prysła jak bańka mydlana, kiedy los zetknął mnie z Emmą - pacjentką zdiagnozowaną jako schizofreniczka (notabene w obecnej psychiatrii diagnoza schizofrenia jest tak samo nadużywana, jak rozpoznawanie alergii przez internistów). Bywało, że Emma przesuwała przedmioty siłą umysłu, mówiła różnymi głosami i wieloma językami. Jej siła fizyczna wykraczała poza przyjęte normy. W obecności mojej i dwóch pielęgniarzy ciało tej kobiety uniosło się na wysokość ok. 50 cm nad podłogę...

To jedynie fragment artykułu. Pełną wersję przeczytasz w NŚ 5/2020 dostępnym także jako e-wydanie.

Bieżący numer



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.