Znajoma ezoteryczka wypomniała, że jestem zachłanna… na wiedzę i doznania. Wygląda to jakbym chciała podsumować doświadczenie minionych wcieleń, a potem dzielić się spostrzeżeniami z innymi. Stąd też biorą się rozterki, o czym napisać w kolejnym felietonie.
Skoro w 17 lutego przypada ŚWIATOWY DZIEŃ KOTA, a mnie wybrały i zafascynowały właśnie te zwierzaki, powinno być o nich. Z drugiej strony, przed rokiem przez miesiąc prowadziliśmy MEDYTACJĘ ŚWIATŁA, co wypadałoby wreszcie podsumować. Tym razem szalę przechylił nasz przyjaciel, świetny bioenergoterapeuta, Wojciech Bożemski, który dzielił się znalezionymi w sieci ciekawostkami dotyczącymi roli kotów w naszym życiu.
Otóż, tak jak psy są naszymi opiekunami w świecie fizycznym, tak koty strzegą nas w świecie energii. Dzięki swojej poszerzonej wrażliwości mają związek z magicznym, duchowym światem, którego człowiek zwykle nie postrzega. Nierzadko nasz futrzak, całkowicie skoncentrowany, wpatruje się w coś, czego my nie widzimy. Mogą to być maleńkie owady, jak również istoty z różnych wymiarów. Doświadczyłam tego wielokrotnie w towarzystwie naszych kotów: Szarotki, Vitae i najbardziej z nich uduchowionego Teofila. Zazwyczaj po chwili ja też postrzegałam owe byty. Kiedyś późną porą odwiedził nas w Wydawnictwie elegancki mężczyzna z lat 30. ub. w., który nie mógł znaleźć przejścia na drugą stronę. Gdy mu je wskazałam, podziękował ukłonem, zdejmując kapelusz. Natomiast spotkanie, a właściwie niemal zderzenie z orbem, który lustrował nasze mieszkanie, Teofil przypłacił wypadkiem i kontuzją.

Uważa się, że kiedy kot czuwa, to czyści dom z negatywnych energii, a śpiąc – ją przekształca, transformuje. Wielokrotnie przebywając w określonych miejscach o pewnych wahaniach energii, może je korzystnie aktywować. Jeśli wibracja jakiejś przestrzeni kotu się nie podoba, potrafi się tam wielokrotnie udawać i intensywnym miauczeniem alarmować domowników o tym fakcie.
Kot bardzo troszczy się o dobry bilans energetyczny domu. Nasze problemy, stres, irytacja, złość zaburzają go, a futrzak to pracowicie absorbuje. Jeśli przestrzeń będzie mocno naładowana negatywną energią, zwierzak może zachorować.
Im więcej harmonii, spokoju i radości zapewnimy w jego otoczeniu, tym mniej będzie musiał wchłaniać negatywnej energii, a w efekcie okaże się szczęśliwszy i zdrowszy.
Gdy śpimy, nasze ciało subtelne (dusza) oddziela się od ciała fizycznego i udaje na wędrówkę po planie astralnym. Koty często towarzyszą nam w tych podróżach, chroniąc naszą duszę przed negatywnymi, agresywnymi bytami. Niektórzy uważają, iż dlatego chętnie śpią z nami w łóżku.
Pozostając w półśnie, potrafią godzinami medytować. Dlatego zapewne nazywa się je najlepszymi mistrzami Zen. Warto brać z nich przykład.
Dzięki zdolności do transformowania energii, stają się naszymi uzdrowicielami, pomagając w leczeniu lub nie dopuszczając, by zaburzenia energetyczne doprowadziły do powstania choroby. Niekiedy tę ich rolę przyrównuje się do działania kryształów.

Jeśli w rodzinie jest wiele osób z negatywnościami, jeden kot może poczuć się przytłoczony wchłanianiem tego, a nawet zachorować. Dobrze zatem mieć więcej niż jednego takiego opiekuna, aby mogły dzielić między siebie obciążenia i były dla siebie wzajemnie wsparciem.
Jeśli w naszym życiu nagle pojawia się kot, to znaczy, że chce nam pomóc, potrzebujemy go właśnie w tym momencie, w określonym aspekcie. Jeśli nie możemy go przygarnąć, znajdźmy mu właściwy dom. Początkowo możemy nie zrozumieć powodu, dla którego przyszedł do nas. Zawsze jednak wspiera nas w rozwoju duchowym. Jeśli zwierzak trafi na partnerskiego człowieka, to wsparcie w rozwoju będzie wzajemne.
Nie na darmo mówi się, że pies należy do człowieka, ale człowiek do kota. Koty uczą nas bezwarunkowej miłości, są niezależne, w odróżnieniu od psów nie słuchają naszych rozkazów. Zawsze mają własne zdanie. Z mojego doświadczenia wynika, że jednak potrafią zaakceptować człowieka jako przewodnika stada. Niektórzy uważają je za interesowne i nie potrafią z nimi żyć. Niewątpliwie najpierw trzeba zdobyć zaufanie kota i nauczyć się go szanować. Uczucie odwzajemni, kiedy je naprawdę poczuje, a nie wówczas, gdy my mu je wyślemy.

Z energetycznego punktu widzenia ludzie odczuwający dyskomfort podczas przebywania, a zwłaszcza mieszkania z tymi zwierzakami, opierają się przed wpuszczeniem miłości do swojego życia. Kociaki są bowiem wymagającymi nauczycielami miłości. Jeśli pokochają, znaczy, iż uznały w nas partnera, a jednocześnie istotę potrzebującą opieki – a wówczas ich miłość, oddanie, empatia będą przeogromne.
Wszystkie moje koty właśnie tak stały się moimi Zwierzętami Mocy. Pierwsza koteczka Kasia pojawiła się jako wsparcie na chwilę przed tragiczną śmiercią mojej ukochanej babci Aleksandry. Kot Filozof Teofil uratował nasz związek z Markiem i przez 19 lat czuwał nad rozwojem Nieznanego Świata. Szarotka zlizywała łzy po stracie bliskich. Vitae koiła mój ból po śmierci męża. Wszystkie dzieliły radości i smutki – całowały w policzek lub dłoń, obejmowały głowę łapkami, przynosiły ulubione zabawki, by pocieszyć, nie mówiąc już o komunikacji telepatycznej. Jestem im bezgranicznie wdzięczna za przyjaźń, miłość, zaufanie i empatię. Były najlepszymi przyjaciółmi. A znam takich przykładów wiele. Dlatego poświęciłam im książkę MOJE ZWIERZĘTA MOCY, którą mam nadzieję niebawem wydać. W drugiej części chciałabym opisać przyjaźnie Czytelników Nieznanego Świata z czworonogami. Dla człowieka jest zaszczytem, gdy przychodzi do niego wspaniały zwierzak. Kiedy przejdą za Tęczowy Most, nierzadko nas odwiedzają i wspierają. Bywa, że odchodzący futrzak przyprowadza swojego następcę. Tak trafił do naszych przyjaciół kot Merlin. To również świadczy o wysokim rozwoju duchowym naszych Braci Mniejszych.