Masakra, która nie ma końca

Jest coś głęboko zatr­waża­jącego w fak­cie, że Unia Europe­jska, która zaj­muje się dyrdy­małami w rodzaju rozmi­aru bananów i doz­wolonym ksz­tałtem ogórków, nie mówiąc już o doko­na­niu urzę­dowego ustal­e­nia, że śli­maki to ryby (sic!), nie potrafi poradzić sobie ze skan­dalem, jakim jest trwa­jąca od wielu lat na tery­to­rium kilku państw rzeź wędrownych ptaków. To sytu­acja abso­lut­nie nie do przyję­cia, której trzeba położyć kres poprzez zainicjowanie w całej Europie przez jeden – cieszący się odpowied­nim auto­ry­tetem – ośrodek akcji masowych, społecznych protestów, jakie na państ­wach nie respek­tu­ją­cych w tej mierze norm prawa oraz ele­men­tarnych zasad ety­cznych wymuszą w końcu skuteczne działania.


Marek Rymuszko

Po raz pier­wszy o tej bul­w­er­su­jącej sprawie pisałem jeszcze w lat­ach 80. ub. wieku, gdy pra­cow­ałem jako reporter w tygod­niku Prawo i Życie. Ponownie – już na łamach Niez­nanego Świata – w nr. 1 z 1994 r. w artykule Śmierć wędrownych ptaków, który zaczy­nał się zdaniem: W huku nieprz­er­wanej, ogłusza­jącej palby co roku zabija się we Włoszech 250 mil­ionów ptaków podróżu­ją­cych z Europy Środ­kowej i Północ­nej do Afryki. Co min­utę ginie ich pięćset. Po raz kole­jny wró­ciłem do syg­nal­i­zowanego wątku na początku obec­nego tysią­cle­cia przy okazji repor­tażu z Malty, gdzie ofi­arą bes­tial­s­kich, masowych polowań, stanow­ią­cych w tym kraju niech­lubną, wielowiekową trady­cję, corocznie padają mil­iony wędrownych ptaków.

Po raz ostatni – tak mi się przy­na­jm­niej wtedy wydawało – pod­jąłem ów dra­maty­czny prob­lem w artykule wstęp­nym Trauma naszego świata w nr. 5 z 2007 r. potępi­a­ją­cym m.in. rzezie fok w Kanadzie i Nor­wegii, zaś w Japonii delfinów. W odniesie­niu do sprawy, która jest przed­miotem obec­nej pub­likacji, skon­sta­towałem wów­czas (jak się obec­nie okazuje – przed­w­cześnie), że trzeba było – dalej – wielu lat upor­czy­wej walki na forum między­nar­o­dowym, włącza­jąc w to pro­ce­dury przewidziane w ramach Unii Europe­jskiej, by w końcu ograniczyć (ale tylko ograniczyć właśnie) masakry wędrownych ptaków, w czym celowały zwłaszcza Malta, Włochy i połud­niowe regiony Francji. ImageJeśli zresztą chodzi o Maltę, efekt okazał się ilu­zo­ryczny, gdyż polowa­nia trwają tam nadal w najlep­sze, a protesty ekologów nie odnoszą skutku, gdyż zwyczaj masowego odstrzału wędrownych ptaków (jak się oblicza, pod­czas jesi­en­nych i wiosen­nych przelotów ginie ich od kilku do kilku­nastu mil­ionów!) ma w tym kraju długą trady­cję. Niestety, nigdy nie potępił go Koś­ciół katolicki, który cieszy się na Mal­cie wpły­wami porówny­wal­nymi jedynie z pozy­cją, jaką ma w Irlandii oraz w Polsce, zaś na apel, jaki przed kilkoma laty nasza redakcja wysłała do Watykanu z prośbą o inter­wencję, nigdy nie otrzy­mal­iśmy odpowiedzi. Na kore­spon­dencję doty­czącą tego prob­lemu nie zareagował także euro­poseł Marcin Libicki z PiS, do którego w ub. roku (2006 – przyp. aut.) wyek­s­pe­diowal­iśmy plik mate­ri­ałów doty­czą­cych tego prob­lemu, wiedząc że na forum par­la­mentu Europy prowadzi on własną akcję mającą na celu zmusze­nie Malty do przestrze­ga­nia w tej mierze norm prawa między­nar­o­dowego (co zasługuje na uznanie i sza­cunek). Niestety, pan poseł, wywodzący się z arcyka­tolick­iego nurtu, widocznie uznał, że ze względu na niepra­wom­yślną opinię, jaką cieszy się „Niez­nany Świat” w krę­gach świato­poglą­dowych, w których on sam się obraca, najwyraźniej mu z nami nie po drodze, mimo że prze­cież w takich, jak ta, sytu­ac­jach powinien decy­dować nadrzędny, wspólny wszys­tkim cel.
Wydawało się, że kto, jak kto, ale Unia Europe­jska, dys­ponu­jąca skutecznymi instru­men­tami wywiera­nia nacisku na państwa członkowskie nieprzestrze­ga­jące ustalonych reguł postępowa­nia także w sferze ochrony środowiska, wymusi zaniechanie wspom­ni­anych hanieb­nych praktyk.

Niestety – jak się okazuje – zdołała ona w tej sprawie uczynić bardzo niewiele. W rezulta­cie nad połud­niową Europą nadal ginie corocznie pół mil­iarda (tak, tak – to nie pomyłka: pół mil­iarda) wędrownych ptaków, z których znaczna część przemieszcza się z i do Pol­ski!
Nie tak dawno, bo pod koniec 2005 r. w peri­odyku Przy­roda pol­ska (nr 12) ukazał się na ten temat wstrząsający artykuł Krystyny Forow­icz Mil­cze­nie ptaków. A oto jego fragmenty:

We Włoszech, w Grecji i na Cyprze ich zabi­janie stało się nar­o­dowym „sportem”. Podob­nie jak w Hisz­panii, we Francji i na Mal­cie. Aby pokonać Morze Śródziemne, pol­skie ptaki mają do wyboru trzy szlaki: przez Cieśn­inę Bosfor; Sycylię i Półwysep Apeniński; Gibral­tar i Hisz­panię. Nieza­leżnie którędy polecą, są masowo zestrzeli­wane, odław­iane i mal­tre­towane. Najwięcej ptaków zabi­janych jest w połud­niowej Francji, północ­nych Włoszech, na Płw. Iberyjskim, Mal­cie i na Cyprze. Ale ochro­niarze ptaków dopiero zaczy­nają odkry­wać rozmi­ary śmiertel­ności także w Libanie, Syrii i Egip­cie.
I dalej:
Bar­barzyństwo Włochów urządza­ją­cych zor­ga­ni­zowane rzezie ptaków potępiły między­nar­o­dowe sto­warzyszenia eko­log­iczne. Zwyczaj zabi­ja­nia wszys­tkiego, co leci, zachował się od wieków na ter­e­nach zaco­fanego włoskiego połud­nia. Bywa, że w ciągu doby zabi­janych jest we Włoszech ponad 700 tysięcy ptaków. Każdej min­uty – 500. W polowa­ni­ach doz­wolone są wszelkie, nawet najbardziej odraża­jące metody.

Ptaki zabi­jane są przez bezpośredni odstrzał (duże gatunki) oraz po ich schwyta­niu w najróżniejsze pułapki (mniejsze ptaki). Są to z reguły patyki oble­pi­one wyjątkowo lep­kim kle­jem, wys­taw­iane w małych zaga­jnikach, gdzie prze­latu­jące ptaki są zwabi­ane nagra­ni­ami innych ptaków, odt­warzanymi z mag­neto­fonu. Chęt­nie wyko­rzysty­wane są też duże sieci czy skupiska pętli. Oprócz nagrań mag­neto­fonowych, ptaki są zwabi­ane w rejon odłowu za pomocą wabików, czyli ptaków trzy­manych w klatkach.

Powszech­nie stosowana jest metoda tzw. sza­łasu. Szałas-​pułapka przy­pom­ina wielką altanę bez dachu, pokrytą cienką siecią. Jej ściany tworzą niskie krzewy, przez które ptaki mogą dostać się do środka. Wewnątrz czeka na nie ptak-​wabik, najczęś­ciej drozd albo szpak. Kłu­sown­icy łamią mu nóżki i zmal­tre­towanego wieszają na sznurku. Osza­lały z bólu trzepocze skrzy­dłami i krzy­czy. Na ten zew zlatują się z okol­icy setki jego braci. Między gałęzi­ami krzewów przenikają do wnętrza „altany”. Kiedy próbują uciec górą, wpadają w zastaw­ioną sieć. Takim sposobem można zła­pać jed­no­ra­zowo parę tysięcy ptaków.

Odstrzał więk­szych ptaków, np. ptaków drapieżnych na Mal­cie czy w połud­niowych Włoszech, jest obec­nie prowad­zony z uży­ciem broni szy­bkostrzel­nej, umożli­wia­jącej odd­anie więk­szej ilości strza­łów w krótkim okre­sie, gdy zmęc­zony przelotem nad Morzem Śródziem­nym ptak dolatuje do wybrzeża i mija miejsca zasi­adki myśli­wych. Samo­chody terenowe z napę­dem na 4 koła ułatwiają myśli­wym dotar­cie w miejsca poprzed­nio trudno dostępne. Na Mal­cie myśliwi strze­lają również do ptaków z łodzi motorowych, na morzu, zanim te zdołają dole­cieć do lądu. Pop­u­larne jest nagłe oślepi­anie reflek­torami lecą­cych kluczy i wybi­janie ich co do sztuki. Strzela się z dzi­ałek szy­bkostrzel­nych, wyko­rzys­tuje się helikoptery.
Ze wspom­ni­anej pub­likacji wynika, że w jed­nym tylko regionie południowo-​zachodniej Francji (Les Lan­des) zabija się corocznie ok. 50 tysięcy ortolanów, a nad Cyprem ginie corocznie od 8 do 12 mil­ionów ptaków, w znacznej części pokrzewek i innych drob­nych gatunków wróblowatych. Z kolei na Mal­cie zabi­jane są corocznie 23 mil­iony ptaków. Wskutek odstrzału liczba gatunków ptaków gni­az­du­ją­cych na wyspie spadła z 32 w 1916 r. do ok. 16 obec­nie (Mal­tańczycy w XX wieku wybili połowę włas­nych gatunków lęgowych!).

W ramach „amnestii” ogłos­zonej przez rząd Malty w 2003 r. – donosiła Przy­roda Pol­ska – tylko 20 pro­cent mieszka­ją­cych w tym kraju myśli­wych (a – jak sły­chać – broń posi­ada tam co drugi mężczyzna) ofic­jal­nie zgłosiło do rejes­tracji kolekcje swoich wypa­tros­zonych, uprzed­nio zaś niele­gal­nie zestrzelonych ptaków. Śred­nio mieli oni w domach po 100 okazów (czyli łącznie 270 tysięcy „eksponatów”). We włoskiej Kal­abrii nadal żywy jest przesąd, że mężczyzna, który nie ustrzelił wiosną trzmielo­jada, nie zdobędzie przez resztę roku żad­nej kobi­ety. Nato­mi­ast we Francji i Hisz­panii – pod pozorem ochrony plan­tacji winogron – trwa rzeź szpaków, których skupiska są niszc­zone za pomocą mio­taczy ognia i roz­maitych wymyśl­nych tru­cizn. Z kolei dzięki sil­nemu lobby we Francji w majesta­cie prawa strzela się do wszys­tkiego, co żyje, głównie do ptaków wod­nych – kaczek i wszys­t­kich siewkowatych (te ostat­nie odby­wają swoje przeloty do Afryki aż z syberyjskiej tundry).

ImageDyrek­tywa uni­jna o ochronie dzi­kich ptaków – pisała Krystyna Forow­icz – która służy do tworzenia europe­jskiej sieci eko­log­icznej Natura 2000, wymienia zakazane metody zabi­ja­nia ptaków. W przy­padku Malty jed­nak Komisja Europe­jska na okres prze­jś­ciowy zde­cy­dowała się odstąpić od tej reguły, gdyż miejs­cowe władze boją się zadrzeć z myśli­wymi. Nato­mi­ast we Włoszech rząd for­mal­nie zoblig­owany do wprowadzenia zakazu polowa­nia na ptaki, obszedł ten przepis, delegu­jąc uprawnienia na władze lokalne. Tym samym władze Italii umyły ręce od niewygod­nego problemu.

Ta sama Przy­roda Pol­ska w maju 2004 r. zamieś­ciła inną bul­w­er­su­jącą infor­ma­cję doty­czącą fak­ty­cznego zale­gal­i­zowa­nia przez Unię Europe­jską polowań na wędrowne ptaki na Mal­cie, stanow­iącej etapowy punkt odpoczynku mil­ionów ptaków, które lecą z Europy do Afryki, by spędzić tam zimę, wiosną zaś powracają do Pol­ski, Szwecji, Niemiec i innych państw na północy starego kon­ty­nentu i w jego cen­trum. Jak można w niej przeczy­tać, Malta w trak­cie negoc­jacji swo­jego wejś­cia do UE uzyskała ofic­jalne zez­wole­nie, sprzeczne z innymi postanowieni­ami prawa uni­jnego, na wiosenny odstrzał ptaków odpoczy­wa­ją­cych w swo­jej drodze do Europy. Jak się sza­cuje, co roku około 23 mil­iony słowików, skowronków i innego ptasiego dro­bi­azgu pada łupem, pożal się Boże, mal­tańs­kich myśli­wych, których jest na wyspie 12 000 i do tego 3 000 „trap­erów” polu­ją­cych na ptaszki stanow­iące „spec­jal­ność mal­tańskiej kuchni”. Zważy­wszy że Malta liczy 375 000 mieszkańców, co 25 mieszkaniec tej wyspy poluje na wędrowne ptaki. Jeżeli wyłączymy z tej statystyki kobi­ety, dzieci i osoby starsze, to okaże się że co 56 Mal­tańczyk uprawia ten proceder.

Czy coś się w ciągu kilku min­ionych lat zmieniło? Z licznych dostęp­nych źródeł – związanych nie tylko z orga­ni­za­c­jami eko­log­icznymi – wynika, że niemal nic. Wędrowne ptaki nadal są masowo zabi­jane, a uni­jni urzęd­nicy deliberu­jący nad rozmi­arami bananów, ksz­tałtem ogórków, jak również kwal­i­fiku­jący śli­maki do kat­e­gorii ryb, nie potrafią na państ­wach wchodzą­cych w skład tej orga­ni­za­cji wymusić przestrze­ga­nia prawa oraz pod­sta­wowych norm ochrony środowiska. Boli też i porusza mil­cze­nie Watykanu z obec­nym papieżem Benedyk­tem XVI na czele, który, podob­nie jak jego wielki poprzed­nik, mógłby w tej sprawie uczynić wiele dobrego, zwłaszcza w przy­padku społeczności, gdzie głos Koś­cioła katolick­iego szczegól­nie się liczy i jest przez wielu respek­towany (vide arcyka­tolicka Malta i połud­niowe regiony Włoch). Nic nie uspraw­iedli­wia wspom­ni­anego mil­czenia, tak jak nic nie tłu­maczy bezrad­ności uni­jnych struk­tur wobec prak­tyk przynoszą­cych hańbę współczes­nej europe­jskiej cywiliza­cji. Dlat­ego – w naszym przeko­na­niu – potrzebne jest proklam­owanie nowej masowej akcji ogól­noeu­rope­js­kich protestów, które wymuszą w końcu oczeki­wane zmi­any. Jej koor­dy­nacją mogłaby zająć się np. jakaś nieza­leżna pol­ska orga­ni­za­cja, co wydaje się uza­sad­nione tym bardziej, że obiek­tem rzezi padają w dużej mierze nasze ptaki. Kto pode­jmie takie dzi­ała­nia? Kto je rozpocznie i kon­sek­went­nie poprowadzi aż do osiąg­nię­cia pożą­danego skutku? Ze swej strony deklaru­jemy pełne medi­alne wspar­cie dla tego rodzaju inicjatywy.


Niez­nany Świat 9/​2010

W sprzedaży





Strona korzysta z plików cook­ies w celu real­iza­cji usług i zgod­nie z Poli­tyką pry­wat­ności. Możesz określić warunki prze­chowywa­nia lub dostępu do plików cook­ies w Two­jej przeglądarce.