Kłamstwa księdza Posackiego

G. Romney - Asmath (domena publiczna)

Każda manip­u­lacja ma swoje granice. Jezuita i demonolog z Krakowa, zwal­cza­jący od lat zaciekle wiedzę o zjawiskach para­psy­chicznych, przede wszys­tkim zaś kon­sek­went­nie negu­jący prawo człowieka do wyboru takiej drogi duchowej, którą uznaje on dla siebie za najwłaś­ci­wszą, granicę tę przekroczył.


Marek Rymuszko

Jak wiadomo, w grud­niu 2008 r. na zaprosze­nie redakcji Niez­nanego Świata oraz Wydawnictwa MEDIUM goś­cił w Polsce ksiądz François Brune – fran­cuski duchowny i teolog, świa­towej sławy badacz przekazów tran­sko­mu­nika­cyjnych oraz autor książek poświę­conych tej prob­lematyce, któremu – w związku z ukazaniem się dwóch jego tomów: Umarli mówią do nas i Powiedz­cie im, że śmierć nie ist­nieje – wręczyliśmy Nagrodę Hon­orową miesięcznika za 2008 r.

Jak wspani­ałą i – nie waham się użyć tego określe­nia – piękną duchowo postacią jest ksiądz Brune, mogliśmy przekonać się nie tylko my sami, spędza­jąc z nim wiele godzin na bezpośred­nich roz­mowach, lecz także Czytel­nicy uczest­niczący w spotka­ni­ach z naszym goś­ciem w Warsza­wie i Krakowie. To nie tylko wnikliwy i rzetelny do bólu badacz tego, co zakryte, zwłaszcza zaś kon­tak­tów z innymi rzeczy­wis­toś­ci­ami, lecz przede wszys­tkim wysok­iej klasy Człowiek (przez duże C). Nic więc dzi­wnego, że ksiądz Brune wszędzie, gdzie się pojawił, był witany owa­cyjnie przez odbior­ców jego książek i naszego miesięcznika, a dwie osoby, które słuchały wykładu w stołecznym Domu Tech­nika – dzięku­jąc za to, że mogły zetknąć się z księdzem Brune oso­biś­cie – napisały w mailu, iż emanuje on niezwykłą dobro­cią i warto się przy nim, choć przez chwilę, ogrzać. Dobit­nym przykła­dem charyzmy księdza Brune oraz jego budzącej głęboki sza­cunek wiedzy i kom­pe­tencji w sprawach, w jakich się wypowiada, było również kilka­set egzem­plarzy sprzedanych na pniu w trak­cie autors­kich spotkań obu jego książek, które udostęp­niło pol­skiemu czytel­nikowi – przy pro­mo­cyjnym wspar­ciu z naszej strony – Wydawnictwo MEDIUM z Konstancina-​Jeziornej (jeden z najlep­szych obec­nie, jak uważam, edy­torów na kra­jowym rynku).

Jed­noosobowy komitet pow­italny

I oto dwie doby po tym, gdy ksiądz Brune wysi­adł z samolotu na warsza­wskim lot­nisku Okę­cie – w dniu, w którym odby­wał swoje drugie spotkanie z czytel­nikami, na Uni­w­er­syte­cie Eko­nom­icznym w Krakowie, krakowski jezuita i demonolog, ksiądz Alek­sander Posacki z myślą o swoim fran­cuskim koledze postanowił zaw­iązać własny, jed­noosobowy komitet pow­italny, druku­jąc na łamach Naszego Dzi­en­nika artykuł zaty­tułowany Spiry­tysty­czne herezje księdza Brune’a (nr 283 z 4 grud­nia 2008 r.), prze­drukowany następ­nie przez niek­tóre por­tale katolickie oraz inne religi­jne wit­ryny inter­ne­towe. Ponieważ nie jesteśmy czytel­nikami wspom­ni­anej gazety, w ogóle byśmy o tej pub­likacji nie wiedzieli, gdyby nie fakt, iż parę tygodni później natrafil­iśmy na nią przy­pad­kowo przy okazji korzys­ta­nia z wyszuki­warki inter­ne­towej, za pomocą której postanow­iliśmy „zin­wen­tary­zować” pra­sowe echa pobytu ks. Brune w Polsce (a były one znaczące, gdyż frag­menty obsz­ernego wywiadu, jakiego fran­cuski badacz i duchowny udzielił Niez­nanemu Światu – zob. nr. 12 z ub.r.: Kon­takty ze zmarłymi są fak­tem – prze­drukował m.in. Dzi­en­nik Pol­ski, zaś odrębne pub­likacje na ten temat ukazały się, m.in. w Pani Domu, Kuri­erze UEK oraz innych mediach).

Ksiądz Alek­sander Posacki to skąd­inąd postać intere­su­jąca sama w sobie. Ten – cytuję za Wikipediąpol­ski jezuita, teolog katolicki, filo­zof, wykład­owca aka­demicki, pub­l­i­cysta, rekolekcjon­ista, dusz­pasterz, znawca demonologii i his­torii, mistyki, nowych ruchów religi­jnych (sekt), prob­lematyki okul­tyzmu i ezoteryki, a przy okazji także absol­went liceum muzy­cznego wyspec­jal­i­zowany w grze na wiolon­czeli, w wydawanych przez siebie książkach tudzież drukowanych w prasie kon­fesyjnej pub­likac­jach (jest m.in. „dyżurnym” ekspertem Radia Maryja i Telewizji TRWAM) z wyjątkową zajadłoś­cią zwal­cza od dawna wszys­tko, co wiąże się z sze­roko pojętą ezoteryką, zjawiskami para­psy­chicznymi, medy­cyną alter­naty­wną, tech­nikami doskonale­nia umysłu, a przede wszys­tkim wszelkimi prze­jawami odstępstw od ducha katolick­iej ortodok­sji. W ostat­nich lat­ach w polu jego szczegól­nego raże­nia znalazł się m.in. wielok­siąg o Har­rym Pot­terze, któremu autor poświę­cił w internecie, tak na oko, parę tuz­inów ese­jów pomaw­ia­ją­cych dzieło miss Rowl­ing o propagowanie treści demon­icznych, czarnej magii itp., co, niestety – ku jego rozczarowa­niu – pop­u­larności nas­to­let­niego bohat­era Hog­wartu w oczach czytel­ników najwyraźniej nie zaszkodziło.

Jeśli chodzi o , z ks. Posackim skrzyżowal­iśmy w przeszłości pióra już parokrot­nie, acz bez spec­jal­nego zaan­gażowa­nia z naszej strony, gdyż ludzie wywodzący się z całkowicie różnych światów – poza sytu­ac­jami, gdy nie ma innego wyjś­cia, niż dać pub­licznie odpór ewident­nym głupst­wom oraz kłamst­wom – na co dzień niewiele mają sobie do powiedzenia. Z tego punktu widzenia takie nasze pub­likacje, jak Pod­stępne macki sekty radi­estetów czy Każdemu jego własna magia ( nr 10/​97 i 6/​98) nie zapisały się w his­torii Niez­nanego Świata jako wydarzenia epokowe. Można nato­mi­ast, a nawet trzeba przy­pom­nieć wydatny udział księdza Posack­iego w wiekopom­nej oper­acji przek­sz­tałce­nia niegdysiejszego peri­odyku ezoterycznego o nazwie Nie z tej Ziemi – po jego zakupie w drugiej połowie lat dziewięćdziesią­tych przez wydawcę związanego z Radiem Maryja – w tytuł pra­sowy zwal­cza­jący wszys­tko, o czym wcześniej pisano na jego łamach, co odbyło się pod batutą nowej redak­tor naczel­nej pisma, pani Elż­bi­ety Zydek i przy wydat­nej pomocy ks. Posack­iego właśnie, który w owym okre­sie pełnił rolę pub­l­i­cysty numer jeden rzec­zonego miesięcznika. To właśnie wtedy – co także warto przy­pom­nieć – jed­nemu z ortodoksyjnych akty­wistów katolic­kich zdarzyło się na jego łamach pomylić znakomitego tłu­macza, filo­zofa i antropo­zofa, znawcę twór­c­zości Carla Gustawa Junga, Jerzego Prokopiuka (zaatakowanego tylko dlat­ego, że okazał się ide­o­log­icznym prze­ci­wnikiem linii uos­abi­anej przez nowe NztZ) z PRL-​owskim byłym I sekre­tarzem Komitetu Wojew­ódzkiego PZPR w Radomiu, Januszem Prokopi­akiem, co zaowocow­ało wydaniem przez Radę Etyki Mediów oświad­czenia zmusza­jącego peri­odyk Nie z tej Ziemi do zamieszczenia w tej mierze na łamach przeprosin człowieka, któremu w polemicznym fer­worze lekką ręką przyp­isano cudzy życio­rys. Jeśli nato­mi­ast chodzi o miesięcznik Nie z tej Ziemi pod wodzą pani Zydek, maki­aweliczna kon­cepcja, w myśl której miał on spełnić rolę konia tro­jańskiego w środowisku osób intere­su­ją­cych się psy­chotron­iką i zjawiskami pokrewnymi, wzięła rychło w łeb, gdyż okazało się, że radykalna zmi­ana for­muły pisma spowodowała masowe odstąpi­e­nie od niego doty­chcza­sowych czytel­ników, co przy braku dopływu nowych spowodowało spek­taku­larny upadek tytułu.

Od tego momentu ksiądz Posacki prowadzi swoją antyokul­tysty­czną (czy­taj: obsesyjnie ide­o­log­iczną) kruc­jatę głównie w wydawanych przesz siebie niskon­akład­owych książkach tudzież pub­likac­jach drukowanych na łamach tytułów kon­fesyjnych i związanych z nimi wit­ry­nach inter­ne­towych, co w sposób oczy­wisty nie zaspokaja jego ambicji. Wiele np. – aż nadto wiele – daje do myśle­nia fakt, że jego wyjątkowo nieprzyz­woity (bo tak właśnie trzeba całą rzecz ocenić) atak na księdza Brune w Naszym Dzi­en­niku nie został nam zasyg­nal­i­zowany przez żad­nego – ani jed­nego! – spośród stuk­ilkudziesię­cio­tysięcznej rzeszy czytel­ników Niez­nanego Świata, z czego płynie wniosek, iż my z jed­nej strony, zaś ksiądz Posacki z drugiej, adresu­jemy swoje „pro­dukty” do kom­plet­nie różnej grupy odbior­ców. W takiej sytu­acji – wyko­rzys­tu­jąc fakt, że nikt tej kuri­ozal­nej pub­likacji nie zauważył – moglibyśmy ją skwitować mil­cze­niem, gdyby nie okoliczność, że każda cier­pli­wość ma swoje granice. Rzecz w tym bowiem, że artykuł Spiry­tysty­czne herezje księdza Brune to tekst wyjątkowo zajadły, bezczelny, a przede wszys­tkim kłam­liwy.

Przestaw­ia­jący się jako ksiądz, czyli wszys­tkie chwyty doz­wolone

Już jego pier­wsze zdanie syg­nal­izuje, jakimi meto­dami posłużył się autor, by zdeza­wuować nie tylko poglądy fran­cuskiego duchownego (członka tego samego Koś­cioła, do którego on sam należy), lecz także jego postać. W Warsza­wie i Krakowie – powiadomił ksiądz Posacki – prze­bywa z wykładami ksiądz François Brune, który przed­stawia się jako ksiądz katolicki (podkr. wł.), jed­nocześnie głosząc bardzo niebez­pieczne, teo­log­iczne błędy, o których zresztą słysza­łem od 15 lat. Ciekawe otóż, jak jezuita Alek­sander Posacki zareagowałby, gdyby ktoś przy jego nazwisku napisał przed­staw­ia­jący się jako ksiądz katolicki. Uznałby to za wyraz ele­gancji, posłuże­nie się nielo­jal­nym fortelem ery­tysty­cznym czy prze­jaw pospo­litego chamstwa? Takie pytanie zaś należy postawić, zważy­wszy, iż tekst Alek­san­dra Posack­iego w Naszym Dzi­en­niku okazuje się w isto­cie skierowanym do władz koś­ciel­nych donosem, wzy­wa­ją­cym – w niezbyt zresztą zawoalowany sposób – do wyk­luczenia księdza Brune ze wspól­noty Koś­cioła Katolick­iego.
Cytatów na popar­cie tego twierdzenia w artykule księdza Posack­iego można znaleźć mnóstwo – od oskarże­nia fran­cuskiego duchownego o propagowanie okul­tyzmu, po wspieranie idei reinkar­nacji, mieszanie mistyki z medi­u­mizmem, mod­l­itwy z psy­chotron­iką, a na religi­jnym synkre­tyzmie oraz innych cięż­kich „grzechach” kończąc. Warto odno­tować, że niedorzeczność tych zarzutów postępuje w parze z wyjątkowym nasile­niem złej woli ze strony for­mułu­jącego je autora. Tak jest zarówno wtedy, gdy oskarża on księdza Brune o Niewier­ność wobec Koś­cioła (jeden ze śród­ty­tułów pub­likacji), jak i wów­czas, gdy wytyka mu, iż hoł­duje błęd­nej metodologii naukowej, a jed­nocześnie prak­tykom mają­cym na celu prowokowanie komu­nikacji spiry­tysty­cznych (tak w ory­gi­nale) po to, by poprzez man­i­fes­tacje demon­iczne (…) odwieść człowieka od Boga, doprowadzić do grzechu, a nawet do utraty zbaw­ienia wiecznego. Nie trzeba chyba dodawać, że dla tych, którzy znają książki księdza Brune i którzy mieli okazję z nim roz­maw­iać, jest rzeczą oczy­wistą, iż są to zarzuty podłe i niegodziwe, zaś autorowi cytowanych opinii wys­taw­iają żenu­jące świadectwo i kom­pro­mi­tują go jako pub­l­i­cystę.
Ale nie tylko o to chodzi.

Intere­sowne strate­gie manip­u­la­cyjne i fałszywe kulty

Ksiądz Posacki bowiem przy okazji żwawo, we włas­nym mnie­ma­niu (w isto­cie są to zabiegi przy­pom­i­na­jące krzą­tan­inę dozorcy żółwi w ZOO) dobiera się do Niez­nanego Świata, zarzu­ca­jąc kierowanemu przeze mnie pismu upraw­ianie intere­sownych strate­gii manip­u­la­cyjnych oraz kon­formizm pole­ga­jący na tym, że celowo lan­su­jemy na naszych łamach pewnych duchownych, takich właśnie jak ksiądz François Brune czy arcy­biskup Bolesław Pylak, po to, by zamą­cić w głowach czytel­ników (w więk­szości kato­lików) poprzez wmaw­ianie im, że poglądy wspom­ni­anych osób są zgodne ze stanowiskiem Koś­cioła. Aby przy tym uwierzytel­nić swoje tezy, wspiera się wydaną w 2007 r. pracą dok­torską Doroty Hall NEW AGE W POLSCE. Lokalny wymiar glob­al­nego zjawiska, której autorka – we frag­men­cie odnoszą­cym się do naszego tytułu – pisze m.in., że wprawdzie mag­a­zyn (czyli my – przyp. wł.) nie unika kry­tyki Koś­cioła, a niekiedy wyraża ją nawet całkiem ostro i wyraźnie wys­tępuje prze­ci­wko prowad­zonej z ambony kry­tyce New Age, jed­nak, zami­ast całkowicie się dys­tan­sować wobec koś­ciel­nej insty­tucji, sto­suje specy­ficzną strate­gię uwierzytel­ni­a­nia pro­mowanych przez siebie treści, powołuje się na jakichś innych duchownych, bardziej otwartych na idee szer­zone przez cza­sopismo. Od siebie już ks. Posacki dorzuca, że na łamach naszego miesięcznika (który został wysoko oce­niony m.in. przez arcy­biskupa Bolesława Pylaka, co autor szorstko mu wypom­ina), propagowani są fałszywi pro­rocy i mes­jasze, fałszywe kulty religi­jne, okul­tyzm, ezoteryzm, spiry­tyzm, wywoły­wanie duchów, kon­takty z UFO, nowe ory­gi­nalne wer­sje his­torii, Różokrzyżowcy, Tran­sce­den­talna Medy­tacja, negowane są prawdy wiary katolick­iej, świę­tom katolickim nadawane jest okul­tysty­czne znacze­nie. Teraz jest ks. Brune, który przyjmie w Warsza­wie Nagrodę Hon­orową „Niez­nanego Świata. Niek­tórzy mogą uwierzyć, że jest to „postęp” – ubolewa krakowski jezuita i demonolog.

Wartość nadrzędna: wol­ność wewnętrzna

Można by zauważyć, że metoda anal­izy tytułu pasowego zas­tosowana przez księdza Posadzkiego do złudzenia przy­pom­ina tę, jaką posługi­wano się w opra­cow­a­ni­ach sporządzanych w lat­ach 80 ub.w. przez Wydział Prasy i Pro­pa­gandy KC PZPR, a jedyna różnica polega na tym, że w tych ostat­nich punk­towano wszelkie odstępstwa od wiary w kierown­iczą rolę par­tii. Zanim wsza­kże ujawn­imy, na czym pole­gają kłamstwa i manip­u­lacje – w odniesie­niu do oceny w kon­tekś­cie cytowanej przez niego pracy naukowej – chcę podzielić się pewną reflek­sją o charak­terze ogólniejszym.

Mianowicie autor antyniez­nanoświa­towej szarży wydaje się nie po raz pier­wszy żywić złudze­nie, że z prowad­zonej przez nas poli­tyki redak­cyjnej będziemy się przed nim tłu­maczyli. Niestety, jest to przykład klasy­cznej par­alaksy. Nie tylko bowiem nie zamierzamy tego uczynić, lecz mówimy wprost i bez ogródek: nic księdzu do tego i zasadę tę będziemy stosowali również w przyszłości przy doborze wszel­kich mate­ri­ałów, jakie kieru­jemy do druku, a więc także wów­czas, gdy na łamach prezen­tu­jemy osoby duchowne. To bowiem wyłącznie sprawa nasza i naszych Czytel­ników. Nie chce się już przy tym pow­tarzać po raz setny, że ksiądz Posacki, podoba mu się to czy nie, musi przyjąć do wiado­mości fakt, iż w oglądzie świata i stanow­iącej jego imma­nentną część ludzkiej duchowości w diame­tralny sposób się różn­imy. Dla nas bowiem najważniejsza jest wol­ność wewnętrzna i prawo każdego człowieka do dokony­wa­nia samodziel­nych wyborów w odniesie­niu do życiowej drogi i towarzyszącej jej duchowości. Mówiąc innymi słowy – wyz­na­jemy wartości, które ksiądz Posacki od początku kon­sek­went­nie neguje, a ich bezus­tanne atakowanie wynika z jego poczu­cia bezsil­ności (niemożności wpłynię­cia na innych, w tym takie tytuły pra­sowe jak nasz). Mogę otóż zrozu­mieć, że jest to doz­nanie dotk­liwe, pozwalam sobie jed­nak zauważyć, iż nie przy­pom­i­nam sobie, bym naj­mował się w charak­terze napraw­iacza, czy też audy­tora mean­drów duszy najbardziej bodaj obec­nie ortodoksyjnego pol­skiego duchownego, który, poszuku­jąc instru­men­tów dla real­iza­cji swoich celów, może dziś posługi­wać się jedynie piórem. Nie trzeba przy tym przy­pom­i­nać, że jeszcze przed paroma wiekami arse­nał środ­ków per­swazji sto­jący do dys­pozy­cji ludzi pokroju ks. Alek­san­dra Posack­iego był znacznie bardziej uroz­maicony. Chci­ałoby się też wierzyć (choć pod tym wzglę­dem okazuję się człowiekiem małej wiary), że takim wywodom, jakie cytowałem przed chwilą za Naszym Dzi­en­nikiem, nie towarzyszy tęs­knota za wypróbowanymi doświad­czeni­ami przeszłości. Sęk w tym, że po nie już sięgnąć się nie da, wobec czego do dys­pozy­cji pozostają jedynie kłamstwo i manip­u­lacja.
Dowód? Ależ bardzo proszę.

Duch cen­zury i zasada symetrii

W swoim artykule ksiądz Posacki chwali się tym, że po jego inter­wencji w jed­nym z najbardziej znaczą­cych koś­ciołów krakows­kich zdjęto wywies­zony w gablocie obok ogłoszeń dusz­paster­s­kich plakat infor­mu­jący o spotka­niu z bel­gi­jskim księdzem spiry­tystą na tamte­jszym Uni­w­er­syte­cie Eko­nom­icznym. Takie dzi­ałanie poczy­tuje sobie za powód do dumy, odno­towu­jąc, iż zdjęto go (plakat) przed niedzielą, co z pewnoś­cią ura­towało niek­tórych przed kom­pro­mi­tacją, a wielu wiernych przed niebez­pieczną dez­in­for­ma­cją, że Koś­ciół popiera poglądy Brune’a. Pomińmy już fakt, że mieszka­jący w Paryżu François Brune nie jest księdzem bel­gi­jskim, lecz duchownym fran­cuskim (ciekawe, co Alek­sander Posacki powiedzi­ałby, gdyby ktoś napisał o nim np. ksiądz słowacki – wszak Kraków od Słowacji dzieli przysłowiowy rzut beretem), a ów plakat poza warstwą czysto infor­ma­cyjną był pozbaw­iony jakichkol­wiek ele­men­tów wartoś­ci­u­ją­cych prob­lem wspiera­nia – bądź nie – przez Koś­ciół poglądów ks. Brune. Sam lau­reat naszej nagrody w wywiadzie udzielonym Niez­nanemu Światu (zob. nr 12/​2008) wyjaśnił tę kwestię w sposób jed­noz­naczny, mówiąc, iż Pod­czas pro­gramu nadawanego przez włoską telewizję RAI ksiądz wypowiada­jący się ofic­jal­nie w imie­niu Watykanu stwierdził, że mam prawo badać zjawisko tran­sko­mu­nikacji i pub­likować swoje wyniki, byle­bym tylko za każdym razem pod­kreślał, że nie otrzy­małem na tę dzi­ałal­ność ofic­jal­nego man­datu Koś­cioła. Doda­jmy, że ksiądz Brune – o czym mogliśmy przekonać się pod­czas jego wiz­yty w Polsce – zasadę tę w pełni respek­tuje zarówno w trak­cie wys­tąpień pub­licznych, jak i fir­mowanych swoim nazwiskiem pub­likac­jach. W opisy­wanym przy­padku mieliśmy więc do czynienia z akty­wnoś­cią o charak­terze par excel­lence prewencyjno-​restrykcyjnym, która świad­czy o tym, że gen­er­alna awer­sja księdza Posack­iego do duchów nie obe­j­muje ducha cenzury.

Ze swej strony z pewną taką nieśmi­ałoś­cią zapy­tam, co dyżurny koś­cielny ide­olog w tema­cie ezoteryki powiedzi­ałby, gdy­bym np. ja – po zori­en­towa­niu się, że w Księ­garni Niez­nanego Świata wśród kilku tysięcy tytułów sprzedawana jest m.in. książka księdza Andrzeja Zwolińskiego Duchy Afryki (Wydawnictwo WAM, Kraków 2006 r.) – pole­cił wyco­fać ją ze sprzedaży? A prze­cież mogłem to zro­bić jed­nym ruchem, zważy­wszy na fakt, że twór­c­zość księdza Zwolińskiego (notabene dobrego zna­jomego księdza Posack­iego i zarazem autora licznych, utrzy­manych w bardzo podob­nym, acz, trzeba przyz­nać, znacznie mniej agresy­wnych w swej wymowie kry­ty­cznych pub­likacji poświę­conych zjawiskom para­psy­chicznym tudzież jakiejkol­wiek innej duchowości niż świato­pogląd katolicki) nie zal­icza się do naszych ulu­bionych lektur.

Prob­lem jed­nak polega na tym, że my – w odróżnie­niu od księdza Posack­iego – opowiada­jąc się za prawem każdego człowieka do wol­ności wewnętrznej i dokony­wa­nia samodziel­nych wyborów w sferze duchowej – posługu­jemy się na co dzień odmi­en­nym sys­te­mem ety­cznym, który takimi meto­dami się brzy­dzi. Dlat­ego Duchy Afryki będą nadal sprzedawane w redak­cyjnej Księ­garni, gdyż książka ta – mimo że ciąży na niej odium fun­da­men­tal­izmu religi­jnego autora – przynosi również rzetelną dawkę wiedzy na temat źródeł i mech­a­nizmów, które for­mowały duchowe oblicze czarnego kon­ty­nentu. Przy okazji dodam, że ze swej strony nie widzi­ałbym żad­nych przeszkód, by udostęp­nić łamy Niez­nanego Świata ks. Posack­iemu na przed­staw­ie­nie jego poglądów, pod jed­nym wsza­kże warunk­iem: że podob­nie zachowają się media, w których ów autor pisuje. W szczegól­ności w takim przy­padku oczeki­wałbym, że Nasz Dzi­en­nik, który wydrukował paszk­wil zaty­tułowany Spiry­tysty­czne herezje księdza Brune, prze­drukuje w całości moją pub­likację Kłamstwa księdza Posack­iego, gdyż zasada audiatur et altera pars nie jest jedynie ulicą jed­nok­ierunk­ową, a reguła symetrii nie może obow­iązy­wać tylko nas. Jak zaś jest ona poj­mowana przez redakcję ND, przekonu­jąco dowodzi his­to­ria osław­ionego artykułu siostry zakon­nej Michaeli Paw­lik (chodzi o kole­jną akty­wistkę antyspiry­tysty­cznej kruc­jaty spod znaku księdza Posack­iego) Myśl jest bronią. Zgubna ped­a­gogika Stein­era wydrukowanego w numerze Naszego Dzi­en­nika z 21 listopada 2003 r. (na ten temat zobacz Buble 2004. Szarża siostry Michaeli w nr. 1/​2005 ), w którym rzec­zona autorka oskarżyła znakomitego antropo­zofa o upraw­ianie rasizmu oraz propagowanie idei naz­izmu (sic!), a funkcjonu­jące w opar­ciu o założe­nia jego filo­zofii szkoły wal­dorf­skie o to, że są areną okul­tysty­cznych prak­tyk i wylę­gar­nią przyszłych członków sekt (!). Gdy zaś w sprawie tej na łamach organu pra­sowego Radia Maryja usiłowała zabrać głos prze­wod­nicząca Ogólnopol­skiego Związku Sto­warzyszeń Wspier­a­ją­cych Ped­a­gogikę Wal­dorf­ską, Maria Świer­czek, gazeta ta nie tylko nie wydrukowała jej wypowiedzi, lecz także, narusza­jąc art. 31 prawa pra­sowego, odmówiła opub­likowa­nia spros­towa­nia ele­men­tarnych fak­tów, które żenu­jący w swej formie i treści artykuł siostry Michaeli przed­stawił w sposób kłam­liwy lub drasty­cznie zde­for­mowany (autorka napisała np., że w Polsce dzi­ała ponad sto placówek wal­dorf­s­kich, pod­czas gdy w rzeczy­wis­tości w tam­tym okre­sie było ich trzy­naś­cie). W tej sytu­acji polemiczną w sto­sunku do tek­stu w ND pub­likację Marii Świer­czek czytel­nicy mogli poz­nać jedynie dzięki wydrukowa­niu jej w Niez­nanym Świecie (zob. przy­wołany wcześniej nr 1 z 2005 r.).

Idźmy dalej. Ksiądz Alek­sander Posacki – jak sprawdzil­iśmy w sieci oraz innych dostęp­nych źródłach – staran­nie unika podawa­nia do siebie kon­taktu mailowego (czy jakiegokol­wiek innego), który umożli­wiłby naw­iązanie z nim bezpośred­niej kore­spon­dencji np. przez tych czytel­ników jego książek i pub­likacji, którzy mają odmi­enne poglądy (z infor­ma­cji, do jakich udaje się dotrzeć za pomocą wyszuki­warki inter­ne­towej, wynika, że jedynym dostęp­nym kon­tak­tem w syg­nal­i­zowanym zakre­sie pozostaje Kat­e­dra Filo­zofii Człowieka w Wyższej Szkole Filozoficzno-​Pedagogicznej Igna­tianum w Krakowie przy ul. Kopernika 26 – chodzi o pry­watną uczel­nię o charak­terze religi­jnym, gdzie A. P. udziela się jako pra­cownik naukowy). To skuteczny, acz, zauważmy, rozczarowu­jąco banalny sposób unika­nia otwartej dyskusji, która mogłaby postawić autora w niewygod­nej dla niego sytuacji.

Prze­jawem tej roztrop­nej prze­zorności jest także sposób prowadzenia kon­wer­sacji przez księdza Posack­iego pod­czas roz­maitych prowad­zonych przez niego sesji i sem­i­nar­iów. Tak było np. w przy­padku minikon­fer­encji, jaką zor­ga­ni­zowano w 2007 r. w Domu Rekolek­cyjnym Jezuitów w Krakowie, w trak­cie której – jak wynika z bezpośred­niej relacji jed­nej z uczest­niczek (dys­ponu­jemy w tej mierze jej relacją) – ksiądz Posacki życzył sobie m.in., by kierowane pod jego adresem pyta­nia for­mułować wyłącznie pisem­nie, przy czym został na nie przez­nac­zony dopiero ostatni dzień sesji (po wykładzie było to wyk­luc­zone). Co więcej, niek­tóre z tych pytań wyraźnie wykład­owcę znies­maczyły i obruszyły (jak np. zak­wes­t­ionowanie związku wege­tar­i­an­izmu z naz­izmem; ze wspom­ni­anej relacji wynika, iż ksiądz Posacki – z namaszcze­niem nagry­wa­jący na mag­neto­fon swoje wywody, jak pod­kreślił: z myślą o wydawcy jego kole­jnych książek – był uprze­jmy m.in. wygen­erować tezę, że Hitler dlat­ego był wege­tar­i­a­n­inem, bo wierzył w reinkar­nację). Naw­iasem mówiąc, jeśli prze­bieg wspom­ni­anych „rekolekcji” w rzec­zonej relacji (opa­tr­zonej pełnymi danymi jej uczest­niczki) został przed­staw­iony wiernie, mielibyśmy do czynienia ze skrzyżowaniem Mrożka z Orwellem. W kore­spon­dencji, którą otrzy­mal­iśmy, przy­toc­zono bowiem m.in. odpowiedzi prowadzącego na pyta­nia, w czym upa­truje niebez­pieczeństwa dla człowieka stosowa­nia nat­u­ral­nych ter­apii, jak oce­nia w tym kon­tekś­cie np. ojca Klimuszkę itp. Nie wda­jąc się w szczegóły, ograniczmy się tu do kon­stat­acji, że w obcow­a­niu ze stwierdzeni­ami, jakie padły z ust teologa WSFP Igna­tianum, nie wiadomo, śmiać się czy płakać.

I po co to księdzu było?

Wróćmy wsza­kże do syg­nal­i­zowanego wcześniej wątku pracy naukowej dr Doroty Hall, w której znalazły się m.in. frag­menty poświę­cone Niez­nanemu Światu. Tak się składa, że w momen­cie, gdy ksiądz Posacki wyle­wał w Naszym Dzi­en­niku kubły ideologiczno-​światopoglądowych pomyj na księdza François Brune i przyz­naną mu przez nasz miesięcznik Nagrodę Hon­orową, książki New Age w Polsce. Lokalny wymiar glob­al­nego zjawiska nie znal­iśmy. Gdy zaś się już tę w edy­cję zaopa­trzyliśmy – mimo że z niek­tórymi zawartymi w niej stwierdzeni­ami i oce­nami nie zgadzamy się, co stanowi zupełnie odrębny wątek – stało się dla nas oczy­wiste, że autor pub­likacji w ND, powołu­jąc się na wspom­ni­aną pracę w taki sposób, jak to uczynił, i licząc na to, że jego czytel­nicy nie zadadzą sobie trudu sięg­nię­cia do źródła, dop­uś­cił się prymi­ty­wnej manip­u­lacji. Jest ona, rzec można, tak prostacka, iż nie mogę pow­strzy­mać się przed polece­niem całego casusu uwadze moich koleżanek i kolegów ze Sto­warzyszenia Kra­jowy Klub Repor­tażu (którym z ich woli i nada­nia od ponad osiem­nastu już lat nieprz­er­wanie kieruję), bo to doskon­ały przykład (a przy tym ide­alna wręcz wyprawka warsz­ta­towa) upraw­ia­nia socjotech­niki w pra­sowym wydaniu.

Aby jed­nak upewnić się, że nie ulegam omamom, napisałem do dr Doroty Hall list, w którym – zwraca­jąc uwagę na fakt, iż przyp­isy­wanie pismu dom­nie­manego kon­formizmu i manip­u­lacji jest zarzutem obraźli­wym, mogą­cym rodzić odpowiedzial­ność piszącego z art. 23 i 24 kodeksu cywilnego w związku z narusze­niem cud­zych dóbr oso­bistych – poprosiłem o zaję­cie stanowiska w odniesie­niu do syg­nal­i­zowanego prob­lemu. Chodz­iło w szczegól­ności o cytowane wcześniej uwagi, jakie ksiądz Posacki sfor­mułował pod adresem redagowanego przeze mnie tytułu z powołaniem się na książkę dr Hall. Pytałem, czy posłuże­nie się wspom­ni­aną pracą dok­torską w takim kon­tekś­cie, jak to uczynił autor Naszego Dzi­en­nika, jest zgodne z intenc­jami autorki.

A oto pisemna odpowiedź, jaką otrzy­małem od dr Doroty Hall, którą cytuję jedynie z niewielkim skrótem na wstępie, mają­cym wyłącznie charak­ter tech­niczny:

Szanowny Panie
Istot­nie, opa­tr­zone cud­zysłowami zda­nia z koń­cowej sek­wencji pub­likacji A. Posack­iego są wiernym przy­tocze­niem sfor­mułowań z mojej książki. Jed­nak zda­nia te, wyr­wane z kon­tek­stu, służą A. Posack­iemu do przed­staw­ienia wywodu, z którego przesłaniem nie jestem skłonna się iden­ty­fikować.
Mówiąc w mojej książce o kon­formizmie redakcji „Niez­nanego Świata”, celowo łagodz­iłam ton wypowiedzi i stosowałam określe­nie „pewien kon­formizm” (s. 207). Naw­iązy­wałam tym samym do przestaw­ionej wcześniej anal­izy pogłębionych wywiadów, przeprowad­zonych w ramach badań etno­graficznych m.in. wśród klien­tów galerii ezoterycznych i bywal­ców targów medy­cyny nat­u­ral­nej. Co najważniejsze, moje sfor­mułowanie miało charak­ter nie wartoś­ci­u­jący, lecz opisowy. Zwracało uwagę na skom­p­likowane relacje, które zachodzą pomiędzy różnymi nur­tami ezoteryzmu i tzw. nowej duchowości, a specy­ficznym, katolickim podłożem kul­tur­owym, z jakim mamy do czynienia w Polsce. Prob­lematyce tej poświę­cona jest w zasadzie cała moja książka, a zatem wybiór­cze potrak­towanie zawartych w niej wątków nie jest w stanie oddać mojej wielopoziomowej reflek­sji nad pod­ję­tym tem­atem. W pub­likacji A. Posack­iego moją niechęć budzi zwłaszcza śród­ty­tuł, w którym mowa o „misty­fikac­jach” Pańskiego miesięcznika, a także pier­wsze zdanie ostat­niej części artykułu, gdzie z kolei przeczy­tać można o „intere­sownych strate­giach manip­u­la­cyjnych” Pańskiego pisma, jakie rzekomo odsła­niam. Z uwagi na wspom­ni­any wcześniej deskryp­ty­wny, a nie nor­maty­wny charak­ter mojej wypowiedzi takie sfor­mułowa­nia uważam za niez­godne z moimi intenc­jami.
Dodam przy okazji, że w mojej pub­likacji wielokrot­nie się dys­tan­suję wobec nieprze­jed­nanej kry­tyki roz­maitych nurtów tzw. nowej duchowości, jaką prowadzi A. Posacki (zob. s. 126, 130, 141, 207). Dlat­ego uważam za niezwykle paradok­salne, że moja książka została wyko­rzys­tana na popar­cie włas­nych argu­men­tów aku­rat przez tego autora. Równie paradok­salne wydaje mi się, że artykuł legi­t­ymi­zowany moją książką ukazał się w tytule tak obcym mi ide­owo, jakim jest „Nasz Dzi­en­nik”, i że odwoła­nia do mojej książki pojaw­iły się w tekś­cie, którego auto­ry­taryzm (umo­cow­any w teologii trak­towanej tu jako ostate­czna instancja) jest nieprzys­tawalny do stylu debaty, jakiemu oso­biś­cie hoł­duję.

Z wyrazami sza­cunku
dr Dorota Hall
adi­unkt w Zakładzie Badań nad Religią
Insty­tut Filo­zofii i Socjologii PAN

Co można jeszcze do tego dodać? Może tylko tyle, że kłamstwo zawsze i wszędzie ma krótkie nogi, a posługu­jąc się nim, warto o tej zasadzie pamię­tać. Ze swej strony księdzu jezuicie demonol­o­gowi Alek­sandrowi Posack­iemu, który chcąc osiągnąć założony cel, nie cofa się przed zab­ie­gami socjotech­niczymi, zaś w syg­nowanych włas­nym nazwiskiem pub­likac­jach prezen­tuje wybit­nie wybiór­czą tech­nikę przekazu i odbioru treści uznawanych przez niego za niemiłe, dedykuję cytat ze wspani­ałej książki Umarli mówią do nas , napisanej przez równie wspani­ałego człowieka, jakim jest ksiądz François Brune (myśl tę nieprzy­pad­kowo uczynil­iśmy mot­tem grud­niowego numeru Niez­nanego Świata). Brzmi ona: Najbardziej głuchy jest ten, kto nie chce słyszeć.

Niez­nany Świat 4/​2009

W sprzedaży





Strona korzysta z plików cook­ies w celu real­iza­cji usług i zgod­nie z Poli­tyką pry­wat­ności. Możesz określić warunki prze­chowywa­nia lub dostępu do plików cook­ies w Two­jej przeglądarce.