Nie do obrony

Spis treści

Ogłaszając absolutny prymat norm religijnych nad jakimikolwiek innymi, Trybunał dopuścił się jawnej manipulacji, utrzymując iż badania naukowe nie rozstrzygają jednoznacznie, że (ubój bez ogłuszania) w każdym przypadku jest bardziej bolesny niż inne metody. Zlekceważył w ten sposób ekspertyzy sporządzone przez Unię Europejską, opinię Polskiego Towarzystwa Etycznego, a także stanowiska Prokuratora Generalnego i Krajowej Izby Lekarsko-Weterynaryjnej, a przy okazji popełniając również żenujące błędy przy opisie wspomnianego uboju, co trafnie wytknęła mu Joanna Siedlecka w artykule Przez Trybunał niezły pasztet z ubojem rytualnym (GW z 20 lutego br.). Trybunał - napisała publicystka dziennika - cytuje te opisy, wyraźnie nie wiedząc, że użycie aparatu bolcowego do ogłuszenia krowy nie sprawia jej bólu nawet w momencie uderzenia, po którym całkowicie traci przytomność. Ani że ogłuszenie prądem powoduje natychmiastowy głęboki stan nieprzytomności - taki jak w stanie napadu padaczkowego. Sędziowie w uzasadnieniu dali więc wyraz swoim przekonaniom, a nie wiedzy.

Ze swej strony profesor Ewa Łętowska w cytowanym przeze mnie wcześniej wywiadzie dla Rzeczpospolitej - w odpowiedzi na pytanie: Można też wytknąć Trybunałowi brak poszanowania dla osiągnięć nauki. Przecież w uzasadnieniu znalazło się kuriozalne stwierdzenie, jakoby dostępne wyniki badań naukowych nie przesądzały, że ubój rytualny jest bardziej dolegliwy dla zwierzęcia niż ten z ogłuszeniem. Jak ocenić taką ignorancję? - Odpowiedziała w sposób następujący: Mam poważne wątpliwości, czy w ogóle sędziowie powinni to analizować. Zresztą to niejedyne niepotrzebne dywagacje w wywodzie Trybunału. Nie powinno się też brnąć w ciemno w problem z prawem europejskim, w rozważania o zgodności dobrostanu zwierząt z moralnością ani w wartościowanie obyczajów tej czy innej religii. To było całkiem zbędne. Co więcej – chyba dość aroganckie. Wystarczyło zbadać aspekt prawa unijnego i rozpatrywać sprawę wyłącznie pod tym kątem. Trybunał wdał się w rozważania, których nie powinien był podejmować, i autorytetu sobie tym nie przysporzył.

Zdania odrębne od wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 10 grudnia ub.r. zgłosili sędziowie: Wojciech Hermeliński, Teresa Liszcz, Stanisław Rymar, Piotr Tuleja i Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz.

Na jeszcze inny aspekt problemu zwróciła uwagę profesor Teresa Liszcz z Uniwersytetu Marii Skłodowskiej-Curie w Lublinie (i zarazem jedna z pięciu sędziówTK, którzy od analizowanego tu orzeczenia złożylizdania odrębne). W wywiadzie dla Kuriera Lubelskiego (nr z 16 ub.r. Ubój rytualny: Trybunał dopuścił przemysł) powiedziała m.in., Wyrok uznaje ubój rytualny za taką samą metodę uśmiercania zwierząt, jak każdą inną, jednocześnie jego zakaz traktuje jako naruszenie wolności religijnej. Jest tu pewna niekonsekwencja, bo, moim zdaniem, można motywować konieczność przyzwolenia na ubój rytualny wolnością religijną wtedy, kiedy jest on dokonywany dla potrzeb religijnych. Tymczasem wolność religijna przysługuje osobom, w tym przypadkom wyznawcom judaizmu i islamu. Nie ma natomiast czegoś takiego, jak wolność religijna przedsiębiorców, na szeroką skalę stosujących ten ubój na eksport. W odpowiedzi zaś na pytanie rozmawiającej z nią dziennikarki, która wyraziła pogląd, że orzeczenie Trybunału bardziej niż wolności religijnych broni możliwości czerpania zysków ze sprzedaży mięsa z uboju rytualnego także zagranicę, sędzia Liszcz mówi tak: Trybunał dał, niestety, zielone światło dla tego przemysłu i eksportu. W kontekście wolności religijnej chcę podkreślić jeszcze jedno - ona też podlega ograniczeniom. Prezes TK Andrzej Rzepliński, polemizując z naszymi zdaniami odrębnymi, twierdził, że wolność religijna jest absolutna, poza kontrolą państwa, które nie ma prawa oceniać czynności religijnych z żadnego punktu widzenia. Moim zdaniem to nieprawda. Idąc tym tokiem rozumowania, powinniśmy się np. zgodzić na wprowadzenie w Polsce szariatu lub obrzezania dziewczynek. Uważam, że wartością, która była w tej sprawie przeciwwagą dla wolności religijnej, jest moralność. Duża część polskiego społeczeństwa uważa ten sposób uboju za szczególnie okrutny dla zwierząt, obrażający poczucie moralności i stępiający wrażliwość osób zaangażowanych zawodowo. Chodzi też o prawa i wolności innych osób - konkretnie o wolność osób współczujących zwierzętom – od stresu i cierpienia psychicznego wywołanego świadomością stosowania wobec nich okrutnych procedur.

Swoistą kropkę nad „i” postawił poseł Ryszard Kalisz, którego wypowiedź można znaleźć w internecie: Okazało się, że w Polsce zgodny z Konstytucją jest także ubój rytualny na eksport, czyli mówiąc najprościej jak się da: z uboju będzie można zrobić biznes. Dość krwawy biznes. Tego już nie mogę zrozumieć zupełnie. A chwilę potem: Wspólnotom religijnym i wszystkim moim współobywatelom powiem tak: czas dojrzeć do XXI wieku. Jeśli macie reguły i rytuały, które do niego nie pasują, to powinniście je zmienić. Na takie, które nie powodują niepotrzebnych cierpień. Podobnie ma się sprawa z zyskiem. Ubój rytualny nie jest jedynym przedsięwzięciem, na którym można zarobić. Do wielu z nich się jednak nie bierzemy, bo po prostu się nie godzi.

Niestety trudno oprzeć się wrażeniu, że na tak fatalnym - i w ostatecznym rozrachunku  kompromitującym etycznie oraz prawnie - orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego zaważyły poglądy jego prezesa, profesora Andrzeja Rzeplińskiego, który dawał im wcześniej wielokrotnie publicznie wyraz, uznając za absolutny i bezwzględny w każdej sytuacji prymat norm religijnych nad prawem stanowionym. Powtarzam raz jeszcze: i jako człowiek i prawnik, wyrokiem TK, o jakim mowa wraz z towarzyszącą mu argumentacją jestem porażony. Stało się bowiem coś, co na długo zaciąży w odbiorze społecznym nad wiarą w sens prawa i jego etyczność. To sytuacja niedopuszczalna. Dlatego musimy przeciwko temu z całą mocą protestować i szybko doprowadzić do takiej zmiany prawa w Polsce, która wspomnianą interpretację Trybunału odeśle do niechlubnego, historycznego lamusa. Dodam też i to, że w obecnym stanie rzeczy wysoce prawdopodobne wydaje się, że polski casus trafi przypuszczalnie pod obrady Trybunału Sprawiedliwości UE, co zakończy się kolejną kompromitacją. Profesor Łętowska mówi o tym tak: Komisja Europejska ma środki prawne, by wszcząć przeciwko naszemu krajowi postępowanie o naruszenie prawa wspólnotowego. Takie środki zwykle są stosowane rozważnie, a państwo członkowskie jest zawczasu wzywane do usunięcia niezgodności. Postępowanie przed trybunałem luksemburskim to ostateczność. Jednak obserwując irytację wielu organizacji obrony praw zwierząt, myślę, że prędzej czy później powiadomią Komisję o tym, co się u nas stało.

Ze swej strony profesorowi Rzeplińskiemu i pozostałym ośmiu sędziom, którzy doprowadzili do najpoważniejszego, moim zdaniem, od wielu lat kryzysu w Polsce na styku prawa, moralności i etyki rekomenduję dogłębną analizę takich pojęć, jak współczucie, empatia i współodczuwanie. Bo to właśnie te cechy - a nie normy prawne czy religijne rytuały - są miarą człowieczeństwa. Jeśli zaś ktoś powie, że prawo nie może uwzględniać w swoich zapisach tego, co przynależne sferze uczuć - odpowiem, że takie prawo mnie nie interesuje.


Artykuł ukazał się w numerze 6/2015 (294)

Bieżący numer



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.