Wyrostek i Modlitwa Wszechświata

Ponieważ w rubryce Dotknięcie Nieznanego są czasem zamieszczane relacje osób dotyczące ich niezwykłych uzdrowień, postanowiłem i ja opisać swój przypadek. Otóż swego czasu drukowaliście w ogłoszenia Fundacji "Świadomość Ziemi". Zainteresowało mnie to i zadzwoniłem tam, zamawiając znaczki uzdrawiające oraz książkę. Gdy ją otrzymałem pocztą, przeczytałem, przyjąłem do wiadomości i odłożyłem na półkę. Jakiś czas potem dostałem zapalenia wyrostka robaczkowego. Tak się złożyło, że tego dnia byłem sam (jestem rolnikiem, a żona i syn wówczas wyjechali).

Wymioty zaczęły się gdzieś ok. 9-ej. Towarzyszyły im ból oraz gorączka. W rozmowie telefonicznej syn powiedział, że to wyrostek (on sam miał wcześniej zapalenie tego organu) i że jak wróci ok. 14-ej, pojedziemy do lekarza. Mnie jednak torsje tak silnie dawały się we znaki, że nie miałem już czym wymiotować, a ból od góry przesuwał się w dolne partie brzucha. Nie wiedziałem, że to tak boli.

Właśnie wtedy pomyślałem o uzdrawiających znaczkach, a że są samoprzylepne, okleiłem nimi cały brzuch, wszędzie gdzie bolało. Potem jeszcze przypomniałem sobie, że w książce jest zamieszczona "Modlitwa Wszechświata", która według przekazu otrzymanego od Melchizedeka, wielokrotnie powtórzona wprowadza wibrację harmonii do każdej komórki ciała, eliminując zanieczyszczenie lub chorobę. Powtarzałem więc modlitwę wielokrotnie – na głos i w myślach – co pół godziny, albo 15 minut, różnie. Ani ból, ani gorączka jednak nie ustępowały. Tylko wymioty były coraz rzadsze.

Syn przyjechał ok. 16-ej. Ustaliliśmy, że najpierw oporządzi zwierzęta, a ja w tym czasie będę się szykował do lekarza. Trochę to trwało, tak że z domu wyruszyliśmy w drogę dość późno. Przed wyjazdem poodklejałem znaczki, gdyż nie chciałem, by lekarz się ze mnie śmiał. Gdy wsiadłem do samochodu, poczułem niewielką, ale wyraźną ulgę.

Zajechaliśmy do szpitala, ale pielęgniarka powiedziała, że doktor już śpi i skierowała nas do nocnej przychodni, gdzie dyżurujący lekarz po wysłuchaniu mnie stwierdził, że mówię tak, jakbym czytał akademicki opis zapalenia wyrostka. Po przebadaniu mnie potwierdził rozpoznanie i wypisał skierowanie na operację. Wróciliśmy więc do szpitala.

Wcześniej, gdy lekarz uznał, że cierpię na zapalenie wyrostka, powiedział, że operacje przeprowadzają w poniedziałki i czwartki. Był akurat czwartek, tyle że godzina 23.00. Poradził więc wrócić do domu, wziąć jakiś lek przeciwbólowy, a nazajutrz rano jechać do szpitala powiatowego. Jednocześnie zasugerował, by po drodze do niego zajechać, to jeszcze mnie przebada.

Tymczasem ja przez cały czas odczuwałem wyraźną poprawę swojego stanu i oznajmiłem, że żadnej operacji nie będzie. Syn na to, że wyrostek to bynajmniej nie powód do żartów.

Po powrocie do domu znów okleiłem brzuch znaczkami. Rano czułem się już zupełnie dobrze i odczuwałam tylko lekki ból.

Gdy zajechaliśmy do szpitala, lekarz, który poprzedniego dnia mnie badał, miał obchód. W tej sytuacji zajął się mną inny doktor. Po chwili mnie zostawił i gdzieś pobiegł, a za chwilę wrócili obaj. Ten, który badał mnie w czwartek, zrobił to jeszcze raz i…

Patrzyli zdumieni to na siebie, to na mnie, aż w końcu jeden z nich powiedział, żebym się ubrał i wracał do domu. Dodał jedynie, bym się oszczędzał, dopóki się nie zagoi. Lekarz nie pytał mnie, co robiłem, a ja nie miałem odwagi mu powiedzieć.

Lekki ból czułem jeszcze jakieś 2-3 tygodnie. Potem minął zupełnie. Przez ten cały czas miałem naklejone znaczki. Na pamiątkę zostało mi skierowanie do szpitala, którego ksero dołączam do listu.

Od tamtej pory, tj. od lipca 2007 r. na nic nie chorowałem. Dzielę się też znaczkami z innymi. Podam dwa inne przykłady ich działania.

Pewna kobieta miała wylew krwi do mózgu. Po powrocie ze szpitala nie mogła usnąć, ani się schylić, gdyż dostawała silnych zawrotów głowy. Lewa ręka była niewładna (nie mogła unieść nią pustej szklanki). Po naklejeniu znaczków, jak powiedziała, czuła się dziwnie. Od razu pierwszej nocy spała jak kamień, ustąpiły zawroty głowy, a lewa ręka funkcjonuje normalnie. Do pracy wróciła w kwietniu, znaczki otrzymała w lutym.

Inny mężczyzna z wszczepionymi bajpasami, z nadciśnieniem i cukrzycą, miał problemy ze snem. Zasypiał o 2-3 w nocy, przy zmianach pogody cierpiał katorgi, dokuczały mu też bóle nogi. Po naklejeniu znaczków śpi spokojnie, bóle ustąpiły, obniżył się poziom cukru, nie reaguje na zmiany aury. On sam mówi krótko: – Aż chce się żyć.

Załączam uzdrawiający znaczek i modlitwę. Może ktoś będzie chciał skorzystać:

Znak Miłości podarowany ludziom w Duchu Miłości. Jego naklejenie jest zaproszeniem boskich energii do działania.

Modlitwa Wszechświata

Wszystko, co Powstało w Niebiosach
Na Ziemi Przejawi się!
I Miłość Potęgą się Stanie,
I z Nią Już Nikt się Nie Rozprawi!
Cały Kosmos na Ratunek Stanął,
Sojusz Galaktyk Powstał!
Żeby Ziemia Odrodziła się,
I w Miłości z Miłością się Podniosła!
Niech Niekończącym się Strumieniem
Leje się Miłości Obfitość!
Niech Przepięknym i Jaskrawym Źródłem
Przejawi się we Wszechświecie!
I Perłą Galaktyk się Stanie,
Niech Doświadczenie Całego Wszechświata
Najlepszą Siłą się w Niej Przejawi!!!

Wiesław R. - woj. warmińsko-mazurskie
(Nazwisko i adres znane redakcji)

Od redakcji:
Skierowanie do szpitala, o jakim wspomina Czytelnik, opatrzone imienną pieczątką lekarza, znajduje się w naszym archiwum. Ze względu na obecność w nim pełnych danych chorego, które były trudne do usunięcia, zdecydowaliśmy się go nie publikować. I jeszcze jedno. Ku naszemu zaskoczeniu okazało się, że symboliczne znaczki uzdrawiające ze Znakiem Miłości rozprowadzane przez Fundację Świadomość Ziemi” od dawna oferuje m.in. Księgarnia NŚ, co – przyznajemy – przeoczyliśmy.

Nieznany Świat 4/2012

W sprzedaży



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.