Dotknięcie Nieznanego: „Twarz i smoczek”

Wyobraźcie sobie sytuację niedorzeczną, irracjonalną, niemożliwą i przerażającą. Widzicie coś, czego w żaden sposób nie jesteście w stanie logicznie wytłumaczyć. A teraz pomyślcie jak to może wyglądać z perspektywy dwuletniego chłopca, który nawet nie potrafi dobrze chodzić.


Nieznany Świat 4/2003

Wszystkie moje wspomnienia z tamtego okresu są za mgłą, ale i tak niewiele ich mam. Sądzę, że chyba nie jestem w tym odosobniony. Istnieje jednak coś, co pamiętam dobrze, nawet bardzo dobrze. Chodzi o pewne wydarzenie, które również i teraz wydaje się w jakimś sensie niemożliwe.

Moi rodzice zostali zmuszeni do pozostawienia mnie, dwuletniego wówczas chłopca w domu razem z dziadkami, gdyż musieli wyjechać gdzieś na kilka godzin. W domu zamieszkały był sam tylko parter, a górna część budynku pełniła funkcję strychu, gdzie znosiło się różne szpargały i inne mniej potrzebne rzeczy. Bywałem tam nieczęsto z kilku powodów. Primo: nie potrafiłem pewnie chodzić po normalnym i stabilnym gruncie, a co dopiero po schodach. Po drugie zaś… bałem się tamtego miejsca.

Zostałem zatem z dziadkami i bawiłem się. W pewnym momencie dziadek wyszedł do sąsiadów, a wkrótce potem babcia udała się na podwórko. Od tej pory wszystko potoczyło się szybko.

Przypominam sobie jedynie drzwi prowadzące na strych. Schodów, wchodzenia po nich i dotarcia na górę nie pamiętam. I tylko ta twarz. Teraz już nawet nie wiem, jak wyglądała. Wiem tylko, że spotkałem wówczas kogoś (albo coś), co miało zniekształcone (?) oblicze.

Dla normalnego, dwuletniego chłopca musiał być to szok i nie skłamię, jeżeli napisze, że naprawdę się wystraszyłem. To coś (?) wywołuje zresztą we mnie do tej pory sprzeczne uczucia. Pozornie straszne i przerażające (tak to wspominam) nie budzi jednak we mnie wielkiego strachu. To dziwne, ale prawdziwe. I znów nie pamiętam schodzenia po schodach (czy znoszenia), ale wiem, że niedługo potem byłem już bezpieczny. To coś zatem zaniosło mnie na strych, nastraszyło, a potem zniosło. Tak to sobie wyobrażam.

Niedowiarek powie: sam wlazłeś na strych, zobaczyłeś jakąś okładkę książki, albo lalkę i wystraszony uciekłeś. Jednak tak być nie mogło. Po pierwsze bowiem drzwi prowadzące na strych były zamknięte, nie mogłem więc dosięgnąć klamki, by je otworzyć. Po drugie, jak mogłem wejść po STROMYCH schodach, a później po nich zejść? To by na pewno trwało długo, a babcia przecież po chwili wróciła do domu i ja tam BYŁEM.

Jeżeli zaś ktoś z was zapyta, jaką miałem pewność, że to wydarzyło się naprawdę (równie dobrze mogłoby mi się przyśnić), odpowiem krótko: gdy moja mama weszła później na strych, odnalazła tam mój smoczek, który przed jej wyjazdem z domu trzymałem w buzi. Nie ulega zatem żadnej wątpliwości, że na strychu byłem. Nie wiadomo natomiast, jak tam dotarłem.

Starszy brat w przeszłości też mieszkał w tym domu. Kiedyś opowiedział mi o tym, jak czarownica zaprowadziła go na drzewo. O ile dobrze pamiętam, został wówczas znaleziony właśnie na drzewie. Mimo, że brat ma dziś 25 lat, nadal wierzy w to, o czym mówi i ja też mu wierzę.

Rodzice śmiali się, że na górze mieszka czarownica. Jak wiadomo, gdy nie potrafimy czegoś pojąć, śmiejemy się z tego.

W sumie to ja nawet nie chcę poznać prawdy. Zresztą chodzę teraz na strych setki razy i czuję się tam normalnie. I tylko gdy wspominam tamto wydarzenie i widzianą wówczas twarz, robi mi się jakoś dziwnie.

Później ta osoba (?) parę razy mi się śniła, ale nadal nie potrafię jej opisać. Setki uczuć kumulują się we mnie, gdy o tym mówię, ale nie umiem przelać na papier nawet połowy. Zwłaszcza mojego przerażenia i dziwnej bliskości. Niby kogoś znasz, ale tak naprawdę nie znasz. Zresztą sam już nie wiem. Satis Verborum (dość słów).

Maciej W., Ksawerów

Przeżyłeś coś niezwykłego? Podziel się tym z nami. Zapew­ni­amy anon­i­mowość. Nasz adres: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

W sprzedaży



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.