Rak nie jest chorobą

Rak nie jest chorobą. Fakty, których poznanie odmienia życie zarówno chorych, jak i zdrowych
Andreas Moritz
Wydawnictwo ARIYA, Warszawa 2011

Można od razu zapytać: skoro nowotwór nie jest chorobą, to co nią jest? Autor tej zuchwalej – bo ona okazuje się bez wątpienia zuchwała – książki na tak postawione pytanie pozornie nie odpowiada, natomiast z determinacją dowodzi, że rak w swej istocie stanowi mechanizm przetrwania. Niektórzy onkolodzy w konfrontacji z tą tezą i wywodami Andreasa Moritza – to pewne – dostaną piany na ustach, ale zamiast ciskania w adwersarza inwektywami lepiej dogłębnie zapoznać się z jego argumentami.

I to nie tylko dlatego, że mamy do czynienia ze znanym ekspertem medycyny naturalnej na świecie, który uczy zasad ayurwedy, jogi i zdrowego żywienia, lecz przede wszystkim – dzięki stosowanym  przezeń metodom – ma na swoim koncie przypadki powrotu do zdrowia osób, które znajdowały się w stanie terminalnym.

Oczywiście trzeba tu być ostrożnym, gdyż w dziedzinie nowotworów zbyt wiele było już przedwcześnie rozbudzonych nadziei, które w konfrontacji z twardą rzeczywistością okazywały się złudne. Z drugiej jednak strony, jeśli pojawia się facet doradzający w sprawach holistycznego podejścia do zdrowia głowom państw i członkom rządów, który dysponuje solidną wiedzą na temat związków ciała i umysłu, warto bliżej przyjrzeć się jego koncepcjom.
Kierunek myślenia Moritza w pewien sposób syntetyzuje dedykacja, w jaką zaopatrzył swoją książkę. Autor poleca ją tym, którzy ufają mądrości oraz inteligencji ciała w samouzdrawianiu, (...) chcą z ciałem współpracować, a nie działać przeciwko niemu, (...) nie obwiniają nikogo, nawet siebie za swoje dolegliwości czy nieszczęścia, a wreszcie postrzegają wszystko, co im się przydarza, jako użyteczne, bez względu na to, jak bardzo może się to wydawać groźne lub bolesne. Można oczywiście rzec, że z takich ogólnych wskazań w punkcie wyjścia niewiele jeszcze wynika. Jednocześnie jednak nie da się – po prostu nie da – zapomnieć o małżeństwie Simontonów i ich osiągnięciach na polu psychoonkologii.

Bardzo ciekawe wydają się np. zawarte w sygnalizowanej tu książce rozważania na temat przyczyny występowania raka (ci, którzy pasjami jedzą mięso, nie będą zachwyceni tym, co przeczytają) czy np. skutków ubocznych szczepionek, zmutowanej soi, kuchenek mikrofalowych albo np. gravioli (a co to takiego – trzeba dowiedzieć się na własną rękę). No i rzecz najważniejsza: jak doprowadzić do samouzdrowienia z tak ciężkiej, ale to nieprawda, że nieuleczalnej choroby. Tym zaś, którzy uważają, że w zmaganiach z rakiem praca z własnym ciąłem i umysłem połączona z odpowiednią dietą i zmianą stylu życia nic nie da, należy zarekomendować autobiograficzną książkę na ten temat Moniki Godlewskiej Jak pokonałam raka, która dzięki takim właśnie metodom wyszła zwycięsko z walki z nowotworem i dziś swoimi doświadczeniami dzieli się z innymi.

W zakończeniu tomu Rak nie jest chorobą operującego licznymi przykładami uzdrowień zaczerpniętymi z autopsji Andreas Moritz wyraża przekonanie, że siła myśli, uczuć i emocji jest o wiele większa od jakiegokolwiek wpływu fizycznego (...). W taki sam sposób, w jaki zasilasz nowotwór energią lęku, Twoja energia miłości i akceptacji może zniszczyć jego fundament, usunąć go. (...) Sam tworzysz swoją rzeczywistość (...). W twojej mocy jest wybór pomiędzy podlaniem korzeni usychającej rośliny a lamentowaniem nad jej opadającymi liśćmi. Pozostawiając otwarte pytanie, czy formułując w taki sposób swoje zalecenia Moritz jest bardziej artystą i pisarzem niż terapeutą, warto jego książkę przeczytać i zastanowić się nad zawartymi w niej konkretnymi wskazaniami i sugestiami.

Recenzja: Nieznany Świat 10/2012

Bieżący numer



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.