Od drzewa życia do krzyża

Od drzewa życia do krzyża. Klucz do najlepiej strzeżonych sekretów duchowości.
Marcel Messing.
Wydawnictwo KOS, Katowice 2011

Kolejna – po WWW. Czy się przebudzimy? – kontrowersyjna książka holenderskiego pisarza, religioznawcy, antropologa, filozofa i mistyka Marcela Messinga. Kontrowersyjna, gdyż z jednej strony autor – jak pisze wydawca – łączy w niej w fascynującą całość teksty gnostyczne z dorobkiem teologii i psychologii głębi, wyjawia nam najgłębsze misterium drzewa życia i krzyża (...), odsłaniając ezoteryczne sekrety, pilnie strzeżone przez wtajemniczonych na przestrzeni tysiąclecia, ujawnia znaczenie biblijnych tekstów oraz podań, legend i symboli z różnych tradycji duchowych, z drugiej zaś, czyni to często, jak się wydaje, w bardzo dyskusyjny sposób. Dotyczy to zwłaszcza interpretacji tytułowego krzyża, w którym Messing upatruje symbolu zjednoczenia człowieka z duchem Wszechświata.

Książka jest bezsprzecznie interesująca, co nie przesłania faktu, że w niektórych swoich wywodach autor posuwa się chyba za daleko, a dotyczy to zwłaszcza finalnego wniosku. Warto w tym kontekście zwrócić uwagę na zupełnie inne spojrzenie na krzyż, jakie prezentuje w swoim tomie Pięknie żyć. Co mówi Twój Anioł Stróż (Świat Książki, Warszawa 2009) polska pisarka i ezoteryczka Maria Powsińska. Będąc sama – jak podkreśla – katoliczką, przeciwstawia ona symbol krzyża z ukrzyżowanym na nim Chrystusem wizji Św. Faustyny uosabianej przez optymistyczny w swoim przesłaniu i promieniujący miłością obraz Jezu, ufam Tobie z jego duchowym przekazem.

Maria Powsińska pisze m.in., co następuje: Widziałam salony, w których na głównej ścianie wisiał potężnych rozmiarów krzyż z ukrzyżowanym Jezusem lub obraz przedstawiający ten tragiczny w dziejach ludzkości moment – tam kiedyś przyjmowano gości, śmiano się, tańczono i pito alkohol. Widziałam sypialnie, gdzie nad łóżkiem wisiały takie same krzyże i reprodukcje Całunu Turyńskiego – tam kiedyś kwitło życie intymne. Kiedyś, bo teraz już nie. Wszystko zostało „uśmiercone” za sprawą symboli cierpienia, Męki Pańskiej i śmierci. Patrzę na relacje z Sejmu i na wiszącego tam nad drzwiami ukrzyżowanego Chrystusa i zastanawiam się, jak długo sami sobie będziemy projektować Drogę Krzyżową. Czy naród, który wydał św. Faustynę i Papieża, zrozumie Boski język symboli? Kiedy wreszcie takie symbole znikną z naszych domów, szkół, urzędów, szpitali, dróg? Ich miejscem jest Kościół. Tam przepełnieni wdzięcznością, w ciszy i majestacie możemy w ich obecności kontemplować. Dom jest miejscem dla żywych, więc powinniśmy do niego wprowadzać symbole życia, wiary, nadziei i miłości – takie jak obraz „Jezu ufam Tobie”, który powstał z Jego woli i po to, by wspierać, chronić, oświetlać i oczyszczać naszą drogę przez życie.

A w innym miejscu: Dlaczego człowiek wierzący musi godzić się na cierpienie? Dlaczego Kościół tyle wieków trzyma Chrystusa na krzyżu i każe nam iść z tym symbolem przez życie? Czy ktoś, komu bliski zginął w wypadku lub został zamordowany, utrwala na wieki ten tragiczny moment, robi zdjęcia i wiesza je na ścianie? To dlaczego w taki sposób traktujemy swego Zbawiciela? Czy zadawałeś sobie podobne pytania? Czy znalazłeś na nie odpowiedzi? Ja tak. Mój Bóg, jako najlepszy z ojców, przenigdy nie zezwoliłby na krzywdę swoich dzieci, a już na pewno nie kazałby dźwigać krzyża. Jego syn zmarł, aby nas od niego uwolnić. Zmartwychwstał, by nas prowadzić i radować się naszym szczęściem.

Powtórzmy raz jeszcze: Maria Powsińska, która jest osobą wierzącą, nie walczy z krzyżem. Wychodząc od analizy symboli, opowiada się natomiast za tym, by symbol męki zastąpić wizerunkiem gorejącego Chrystusowego serca z obrazu Św. Faustyny. Tym samym wskazuje zupełnie inną, radykalnie odmienną drogę mistycznego przeżywania świata i jego percepcji niż Messing, który wprawdzie mówi o krzyżu jako takim, nie zaś męce Chrystusa, nie trzeba jednak przekonywać, że w tradycji katolickiej oba te symbole trwale zrosły się ze sobą). Rzeczą czytelnika jest rozstrzygnięcie, która z tych interpretacji jest mu bliższa.

A holenderski autor ze swoją najnowszą książką? No cóż, wydaje się, że wówczas, gdy pisze on, iż drzewo życia może dopiero wtedy zakwitnąć na nowo, gdy uschnie drzewo poznania, a między drzewem życia a krzyżem istnieje ścisły związek jednoczący z sobie czas początku i końca, myli jednak różne porządki – i chyba błądzi. Ale to już wątek nadający się jako tworzywo dla bardziej pogłębionych duchowych rozważań.

Recenzja: Nieznany Świat 4/2012

Bieżący numer



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.