Plan rasy panów

Plan rasy panów. Instytut naukowy Himmlera a Holokaust.
Heather Pringle
Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2009

Interesująca praca, którą można potraktować jako uzupełnienie publikowanych wniekiedy kontrowersyjnych materiałów o okultystycznych inspiracjach nazizmu czy związkach hitlerowskich planów Wunderwaffe z wątkami ufologicznymi. Autorka – kanadyjska dziennikarka naukowa – o powyższych zagadnieniach pisze raczej marginalnie, skupiając się na motywie napędowym działalności (pod patronatem Heinricha Himmlera) instytutu Ahnenerbe (Dziedzictwo). U jego podstaw leżała obłędna idea udowodnienia, iż to środkowa Europa była w starożytnych czasach miejscem narodzenia rasy aryjskiej (pragermańskiej), która następnie rozprzestrzeniła światło cywilizacji na wszystkie zamieszkałe kontynenty (!)

Głównym przejawem aktywności rzeczonego instytutu stały się zakrojone na szeroką skalę badania archeologiczne i antropologiczne, które poddawano następnie obróbce w duchu ideologicznym, aby stanowiły podporę dla wyartykułowanej przed chwilą tezy. W tym celu oprócz eksploracji na terenie Rzeszy zorganizowano całą serię wypraw badawczych do różnych miejsc naszego globu, m. in. Francji, Finlandii (gdzie niemieccy wysłannicy zetknęli się z tamtejszymi praktykami magicznymi), na Krym (ta operacja miała miejsce po ataku na ZSRR i została poprzedzona eksterminacją tamtejszych rasowo niższych mieszkańców), do Azji Centralnej (gdzie naukowcy spod znaku SS po obłaskawieniu miejscowej władzy dotarli na przykład w nieznane przedtem Europejczykom rejony Tybetu, o czym kilkakrotnie wspomniano na łamach ), a nawet Ameryki Południowej.

Heather Pringle prezentuje wiele ciekawych szczegółów, w tym zwięzłe sylwetki głównych badaczy z Ahnenerbe, pozostawiając przy tym pole do zastanowienia nad kwestią, którzy z nich faktycznie wierzyli w przewodnią ideę zrodzoną w umyśle Himmlera, a którzy kierowali się po prostu koniunkturalizmem i własnymi ambicjami. Niemniej godne podkreślenia jest, iż niezależnie od motywacji, opisane badania prowadzone były bardzo sumiennie i z zadośćuczynieniem wszystkim wymogom naukowej eksploracji (!) Jak je zaś interpretowano, to już inna bajka.

Podsumowując: trudno nie oprzeć się refleksji, że, mimo iż „dorobek naukowy” Ahnenerbe legł w gruzach wraz z hitlerowskim imperium, fakty te powinny stanowić ostrzeżenie również dla nas. Nie ma bowiem gwarancji, że i w dzisiejszych czasach ktoś nie wykorzysta potęgi wiedzy i postępu dla lansowania jedynie słusznych idei, czyniąc to na tyle zręcznie i subtelnie, że wielu uzna je za oczywistość.

Recenzja: Nieznany Świat 6/2011

W sprzedaży



Newsletter

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.