Hipoteza Medei

Hipoteza Medei. Czy życie na Ziemi zmierza do samounicestwienia?
Peter Ward
Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2010

Minęło ponad 30 lat od opublikowania przez Jamesa Lovelocka słynnej pracy Gaja. Nowe spojrzenie na życie Ziemi (patrz artykuły w 7/2000 i omówienie w rubryce Lektury, nr 2/2004), w której wyłożona została hipoteza samoregulującej się planety, biosfery dążącej do optymalizacji warunków życiowych. 

Pogląd ten wzbudził wiele dyskusji w środowisku naukowym, wywołując, co oczywiste, pojawienie się tez przeciwstawnych. Ich owocem jest niespełna 200-stronicowa książka autorstwa Petera Warda, amerykańskiego specjalisty w dziedzinie paleontologii i astrobiologii oraz wziętego publicysty naukowego.

Nazwę dla swojej hipotezy zaczerpnął on również ze starożytnej mitologii, konkretnie podania o Jazonie i Argonautach, gdzie występuje postać Medei – okrutnej kobiety dokonującej zabójstwa własnych dzieci.

Rozpoczynając od krótkiego wykładu na temat natury i ewolucji życia, klasycznych zagadnień ekologii (np. badań struktury populacji, oceny biomasy i bioróżnorodności), problemu obiegu witalnych pierwiastków w bio- i geosferze, przytaczając obfitą ilość danych z zakresu paleontologii, astrofizyki, geochemii i geologii, przechodzi Ward do krytycznej analizy hipotezy Gai, stopniowo podważając jej zasady i konstruując własny, przeciwstawny model rzeczywistości, w którym Ziemia jawi się zarówno jako miejsce eksplozji życia, jak i jego potencjalnej samozagłady. Autor stara się udowodnić, że specyficzne przemiany w obrębie skorupy ziemskiej (np. związane z wulkanizmem), a z drugiej strony, modyfikacja środowiska przez bujnie rozwijające się organizmy – od bakterii, poprzez plankton po wyższe rośliny – doprowadzały już nieraz do pewnego rodzaju stanów krytycznych, w następstwie których dochodziło do radykalnych zmian klimatycznych i biochemicznych, czego efektem było masowe ginięcie licznych populacji istot żywych. Te zdarzenia Madejskie, czyli wielkie wymierania dokonywały się w historii naszej planety kilkunastokrotnie – od pojawienia się pierwszych mikroorganizmów kilka miliardów lat temu, aż po ostatnie okresy zlodowaceń (wyjątkiem miała być tylko zagłada na pograniczu kredy i triasu, związana z impaktem asteroidy).

Rewolucyjne poglądy uznanego naukowca można oceniać ambiwalentnie. Cześć spostrzeżeń i wniosków jest niewątpliwie trafna i pouczająca, niekiedy wręcz błyskotliwa; inne z kolei budzą wątpliwości. Z dystansem należy traktować nadmierne zaufanie Warda do niektórych danych i modeli matematycznych dotyczących zmian klimatu czy struktury życia, zwłaszcza w najdawniejszych epokach geobiologicznych, albo pominięcie wyjaśnień, w jaki sposób po tych katastrofach biosfera odradzała się na nowo. Również konstruowane na tej podstawie pewne twierdzenia zdają się iść zbyt daleko. To samo dotyczy prezentowanych prognoz (symulacji) dotyczących przyszłości życia na Ziemi. Autor np. zalicza się do zwolenników tezy o globalnym ociepleniu – spowodowanym nadmiernym poziomem dwutlenku węgla – i związanych z nim negatywnych zmian w ciągu najbliższych kilkuset lat. Jednocześnie twierdzi, iż w znacznie dalszej perspektywie zabójcza dla życia okaże się zbyt mała ilość tego gazowego związku (!). Sugeruje też, że nasza cywilizacja powinna poprzez odpowiednie technologie zapobiec tym niekorzystnym zmianom. Niepokoi również fakt, iż model zaproponowany przez Warda jawi się głównie jako kontrhipoteza wobec modelu Gai, a książka jako polemika, zwłaszcza że ta koncepcja nie została przecież zaakceptowana przez większość środowisk naukowych i nie jest prezentowana np. w podręcznikach akademickich. Rodzi to pytanie, czy wartość nowej hipotezy sama w sobie nie jest wątpliwa – co więcej: czy zostałaby ona w ogóle sformułowana, gdyby nie poglądy Lovelocka? Czyżbyśmy mieli do czynienia z cieniem, który nie istnieje bez światła?

Generalnie, mimo tych zastrzeżeń, praca Warda warta jest lektury. Nawet bowiem, jeżeli obraz nakreślony przez autora budzi nasz wewnętrzny opór i okazujemy swoje większe przywiązanie do hipotezy Gai, nic nie szkodzi, jeśli zapoznamy się również z odmiennymi poglądami, a unikanie konfrontacji generalnie do niczego nie prowadzi. Niewątpliwie też Hipoteza Medei doczeka się dalszych publikacji, podtrzymujących, jak i dezawuujących zawarte w niej tezy (charakterystyczne, że tym razem żaden z polskich naukowców nie zamieścił w książce swojego posłowia). Przy okazji zaś warto zapoznać się z innymi pracami dotyczącymi rozwoju biosfery na naszej planecie, takimi jak np.: Dzieje życia na Ziemi i Ewolucja życia Jerzego Dzika, Różnorodność życia i Przyszłość życia Edwarda O. Wilsona czy Podbój globu ziemskiego i Osobliwości życia ziemskiego Lucjana Znicza. No i uświadomić sobie W podsumowaniu zaś warto zwrócić uwagę, jakim zagrożeniem dla samego siebie i całej Ziemi jest ludzki gatunek.

Recenzja: Nieznany Świat 5/2011

W sprzedaży



Newsletter

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.