Wampiry

Wampiry. Historia z zimną krwią spisana.
B. Karg, A. Spaite, R. Sutherland
Wydawnictwo SEPTEM, Gliwice 2010 r.

Renesans zainteresowania wampirami jest zauważalny w prawie każdej dziedzinie sztuki. Bez wątpienia przyczyniła się do tego amerykańska pisarka Stephenie Meyer, autorka kultowego cyklu powieściowego Zmierzch, z powodzeniem przeniesionego na ekran i wzbudzającego euforię  przede wszystkim u młodych odbiorców. Przypomnijmy w tym miejscu, że wszystkie trzy części sagi okupowały toplistę New York Timesa przez 143 tygodnie! Tym samym wampir, jako bohater masowej wyobraźni, odzyskał należne mu miejsce w popkulturze, co zwrotnie przyczyniło się do publikacji wielu książek przybliżających tę ze wszech miar tajemniczą personę. Oczywiście jakość takich opracowań bywa różna; pozytywnie na tym tle wyróżnia się praca Wampiry.

Historia z zimną krwią spisana, autorstwa trójki zasłużonych pisarzy i redaktorów. Książka, starannie wydana przez gliwickie wydawnictwo SEPTEM, zapoznaje nas z historią krwawej idei istot żywiących się ludzką krwią, począwszy od opowieści o Władzie Palowniku, poprzez różne wcielenia wampira w literaturze i filmie, a skończywszy na okultystycznej teorii wampiryzmu psychicznego, głoszonej przez Dion Fortune, adeptkę Złotego Świtu i znawczyni kabały.

Z lektury możemy się zatem dowiedzieć, że wampir literacki urodził się w głowie pewnego lekarza, o bajkowym nazwisku Polidori, wbrew pozorom osoby autentycznej, z kości i – co istotne – z krwi. John W. Polidori był nie tylko uczniem Hipokratesa, lecz także przyjacielem jednego z największych poetów doby romantyzmu, Bayrona. W 1816 roku doktor, Byron, Shelley i jego małżonka zawitali do willi Diodati nad Jeziorem Genewskim. W ramach nudy i dokuczliwego deszczu zabrali się za pisanie niesamowitych opowieści. Udział w konkursie wzięła cała czwórka; co ciekawe, do historii przeszły teksty amatorów: doktora i młodziutkiej Mary Wollstonecraft-Shelley. Bladolicy wampir Lord Ruthven przyszedł na świat w jednym kojcu z innym przerażającym indywiduum – tworem Frankensteina!

Dodajmy od siebie, że ojca chrzestnego krwistych opowieści miała też literatura polska. Stefan Grabiński, bo o nim mowa, w powieści Salamandra przedstawił oryginalną wersję wampiryzmu kobiecego. Tam już nie tylko krew jest celem agresora z zębami, lecz całe ciało ofiary. Demoniczna Kama, o włosach koloru miedzi, niby płomienna orchidea, za pomocą magii dąży do zniewolenia kochanka, aby posiąść jego duszę i zawładnąć ciałem...

Recenzja: Nieznany Świat 2/2011

Bieżący numer



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.