Rekomendacja miesiąca 10/2017

W CIE­NIU
Andrzej Szmili­chowski
Wydawnictwo Miniatura, Kraków 2017

Każda nowa książka Andrzeja Szmili­chowskiego to wydarze­nie. Pis­arz, bez obec­ności którego trudno sobie wyobrazić numer Niez­nanego Świata, tym razem prezen­tuje ponad setkę krót­kich tek­stów, z których niemal każdy mógłby stać się początkiem obsz­ernego studium, noc­nej roz­mowy przy winie, czy nawet bur­zli­wej dyskusji.

Szmili­chowski nie porusza tem­atów błahych. Intere­sują go sprawy pod­sta­wowe: miejsce człowieka we Wszechświecie, Bóg, zło, etyka, rozczarowanie, miłość, złe prog­nozy dla naszej cywiliza­cji, śmierć, pamięć, nadzieja. Istotą jego pis­arstwa spraw­ia­jącą, że jest ono zawsze atrak­cyjne, okazuje się umiejęt­ność pokazy­wa­nia nienowych prob­lemów w zaskaku­ją­cych aspek­tach. Autor, potrząsając czytel­nikami, pomaga im zauważyć stereo­typy zasła­ni­a­jące prawdziwe zrozu­mie­nie. A to rozpoz­nawanie rzeczy­wis­tości stanowi według niego życiowe wyzwanie każdego z nas, trudną drogę, po której, stą­pa­jąc z wysiłkiem, osiąga się najwyżej część prawdy. Bo – jak pisze autor – nigdy nie dowiemy się, jak biegną tropy. Wszy­stko, co w samej rzeczy możemy, to rozpoz­nać ślady włas­nych stóp.

Czy to pesymizm? W żad­nym razie! Raczej racjon­alna ocena sytu­acji – trud­nej jak sama egzys­tencja człowieka, który wciąż nie jest pewien, jaki jest jego sta­tus w hory­zon­cie Kosmosu.

Są takie pyta­nia i trwogi, które powracają od lat w twór­c­zości Andrzeja Szmili­chowskiego, żło­biąc coraz głęb­sze koleiny w materii jego wier­szy, opowiadań i książek eseisty­cznych. Powraca­jąc – zna­j­dują nowe odpowiedzi. W cie­niu jest świadectwem, że ten szlak wytr­wałego poz­nawa­nia świata nie zatrzy­mał się. Wchła­nia kole­jne zwycięstwa i porażki poje­dynków toc­zonych z samym sobą, obfi­cie przy­woły­wanymi naukow­cami, filo­zo­fami oraz pisarzami.

To książka żywa i, jak prawdziwe życie, pełna niekon­sek­wencji, uporu, chwil pesymizmu, delikat­nej nos­tal­gii, uniesień, suchej pub­l­i­cystyki i lit­er­ac­kich fan­tas­magorii. Widać wielo­letni tren­ing autora w pre­cyzji języka, jego skuteczności i roz­maitości odmian. To, co Szmili­chowski pisze w odniesie­niu do religii: nie potrafię wierzyć drużynowo, można roz­ciągnąć na całą jego postawę intelek­tu­alną. On nie umie myśleć stad­nie i zachęca do tego swoich czytel­ników: do czu­jności, zważa­nia na gaze­towy banał, na pułapki myślowej rutyny. Obok gorz­kich diag­noz społecznych i zatr­waża­ją­cych prog­noz czytel­nik zna­jdzie jed­nak obfi­cie rozrzu­coną w książce nadzieję i wiarę w human­isty­czne wartości tej cywiliza­cji w sta­dium rozkładu. Żyjemy o brza­sku, w zara­niu dziejów, wtopi­eni w roz­maite kat­e­gorie snów, którym często daleko do gład­kości, jas­ności, dobra – dzieli się refleksją.

Ta edy­cja pomaga tłu­maczyć narzu­cone nam sny, które tumanią umysły. Uświadamia, że nic nie jest z góry pewne, nawet Bóg – i że tę pewność trzeba zdoby­wać samodziel­nie, krok po kroku, w upar­tym skupi­e­niu. To książka napisana bez taryfy ulgo­wej dla czytel­nika, nie­ow­i­ja­jąca trud­nych prob­lemów w bawełnę, demasku­jąca potoczne „prawdy”, cierpka w osą­dach. A jed­nak na jej kar­tach snuje się, jak smuga światła, niezach­wiane przeko­nanie autora, że ist­nieje coś trwałego, czego w tym zamę­cie idei można się chwycić, coś pier­wot­nego i niezniszczal­nego. I nie jest to wcale Bóg, lecz drugi człowiek. Miłość… Nie ma na ziemi nic ważniejszego od miłości.

Recen­zja: Niez­nany Świat 10/​2017

W sprzedaży





Strona korzysta z plików cook­ies w celu real­iza­cji usług i zgod­nie z Poli­tyką pry­wat­ności. Możesz określić warunki prze­chowywa­nia lub dostępu do plików cook­ies w Two­jej przeglądarce.