Obrońcy zwierząt nadal "legalni"

Woje­w­oda Małopol­ski odmówił staroś­cie Tatrza­ńskiemu ponownego wszczę­cia postępowa­nia w sprawie protestu obrońców praw zwierząt z 9 listopada 2014 roku. Oznacza to, że nie zmieni się decyzja woje­w­ody o legal­ności protestu.

Starosta Tatrza­ński Piotr Bąk zwró­cił się do Woje­w­ody Małopol­skiego o wznowie­nie postępowa­nia. Próbował udowod­nić, że starostwo nie miało poję­cia o toczącej się pro­ce­durze admin­is­tra­cyjnej w sprawie drogi, którą zarządza. – Para­noja tej sytu­acji polega na tym, że poprzedni starosta jeszcze przed man­i­fes­tacją opowiadał w medi­ach, że jest ona niele­galna – mówi Cezary Wyszyński, prezes Fun­dacji Viva! – Zaskaku­jące jest więc twierdze­nie, że starostwo nie wiedzi­ało o sprawie. We wszys­t­kich medi­ach po man­i­fes­tacji można było znaleźć wypowiedzi starosty, że protest został rozwiązany i byliśmy tam niele­gal­nie. Prawo admin­is­tra­cyjne daje staroś­cie miesiąc na dołącze­nie się do postępowa­nia. Czemu czekał aż 5 miesięcy, aby dołączyć do niego? – pyta.

Starosta zarzu­cił obroń­com praw zwierząt, którzy 9 listopada protestowali prze­ci­wko wyko­rzysty­wa­niu koni do pracy ponad siły, że zagrozili obron­ności kraju. Orga­ni­za­torce zarzuca również, że wprowadz­iła w błąd urzęd­nika państ­wowego, by osiągnąć korzystną dla siebie decyzję woje­w­ody. – Starosta zarzuca mi, że wmówiłam woje­w­odzie zgłosze­nie sta­nia i siedzenia na asfal­cie, gdy tym­cza­sem 19 sierp­nia zgłosiłam, że będziemy masze­rować do Morskiego Oka – relacjonuje Anna Plaszczyk z Fun­dacji Viva! – Być może 19 sierp­nia został zgłos­zony marsz. Ja tego nie wiem, bo wów­czas nie ja byłam orga­ni­za­torem man­i­fes­tacji. Ja w swo­jej, wysłanej 30 października do gminy w Bukowinie Tatrza­ńskiej zgłosiłam, że będziemy stać i siedzieć na asfal­cie. Zas­tanaw­iam się ile trzeba złej woli, by „pomylić” zgłosze­nie z sierp­nia ze zgłosze­niem z października, jeśli oba pod­pisane są innymi nazwiskami? – dodaje.

Podob­nie jest z pozostałymi zarzu­tami starostwa – zgłosić straży granicznej trzeba imprezę masową, a nie zgro­madze­nie pub­liczne. Zabez­piecze­nie medy­czne, którego brak zarzuca orga­ni­za­torce starosta, oraz zmi­anę orga­ni­za­cji ruchu ma również obow­iązek wykonać orga­ni­za­tor imprezy masowej. Tym­cza­sem 9 listopada na drodze do Morskiego Oka odbyło się zgro­madze­nie pub­liczne, którego orga­ni­za­cję reg­u­luje zupełnie inna ustawa. – Starosta powinien zmienić prawników, jeśli nie odróż­ni­ają imprezy masowej od real­iza­cji kon­sty­tucyjnych praw poprzez zgro­madzenia pub­liczne – mówi Anna Plaszczyk – Ja rozu­miem, że starosta zrobi wiele, żeby udowod­nić nam dzi­ałanie niez­godne z prawem i ochronić fiakrów przez odpowiedzial­noś­cią za wjechanie końmi w tłum i liczne pobi­cia, ale powinien jed­nak wykazać odrobinę zdrowego rozsądku – dodaje.

Mece­nas Dorota Dąbrowska, pełnomoc­nik protes­tu­ją­cych w sprawach o wykrocze­nie poprzez tamowanie ruchu pieszych i wozów na drodze uważa, że sprawy te w ogóle nie powinny mieć miejsca. – Ta droga nie ma charak­teru drogi pub­licznej, mimo że nazywa się powia­tową – tłu­maczy mece­nas Dorota Dąbrowska. – Artykuł 90 kodeksu wykroczeń za wykrocze­nie trak­tuje tamowanie ruchu wyłącznie na dro­gach pub­licznych. Poza tym zgłosze­nie zgro­madzenia pub­licznego obe­j­mowało stanie i siedze­nie na drodze, więc każdy, kto stał lub siedział, robił to legal­nie, zgod­nie z decyzją woje­w­ody o legal­ności zgro­madzenia – dodaje.

W sprzedaży





Strona korzysta z plików cook­ies w celu real­iza­cji usług i zgod­nie z Poli­tyką pry­wat­ności. Możesz określić warunki prze­chowywa­nia lub dostępu do plików cook­ies w Two­jej przeglądarce.