Konie z Morskiego Oka – czujące istoty czy tylko mięso?

Artykuł eksperta podtrzymującego swoimi opiniami trwanie transportu konnego do Morskiego Oka finansowany jest przez Fundusz Promocji Mięsa Końskiego – odkryła Fundacja Viva. Nic dziwnego – duża część koni wkrótce po wycofaniu z pracy na tej trasie trafia do rzeźni. Tylko w 2014 roku z trasy wycofano 64 konie, czyli ponad 20% wszystkich pracujących tam zwierząt.

Z badań realnych sił działających na konie na trasie do Morskiego Oka wynika, że zwierzęta te ciągną o niemal tonę za dużo. Oznacza to, że żeby konie nie pracowały w ogromnym przeciążeniu – z wozu należy zdjąć 10-11 pasażerów. Taki sam efekt można uzyskać wymieniając te ciężkie, pojazdy na lekkie bryczki, które mogą zabierać 4 pasażerów. Zresztą takie pojazdy widnieją we wszystkich dokumentach regulujących ruch na tej drodze. – Wnikliwie studiując dokumenty dotyczące drogi odkryłam, że zarówno w zarządzeniu starosty, projekcie organizacji ruchu, umowach dzierżawy drogi przez TPN i innych dokumentach pozwolenie na świadczenie usług transprtowych na tej trasie mają dorożki – mówi Anna Plaszczyk z Fundacji Viva!Od kilkunastu lat ktoś dopuszcza do skandalicznego łamania prawa na tej drodze. A to prowadzi do makabrycznego przeciążania koni ciągnących wielkie wozy – dodaje.

Dr hab. Ryszard Kolstrung z Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie w artykule prasowym na temat koni z Morskiego Oka, opublikowanym w prasie branżowej, obrońców praw zwierząt nazywa „tzw. prozwierzęcych”. Osobom działającym na rzecz zwierząt zarzuca również, że nielegalnie zablokowały trasę, podczas gdy Wojewoda Małopolski uznał manifestację z 9 listopada za legalną do samego końca. Na kolejnych stronach obszernego tekstu hipolog udowadnia, że konie z Morskiego Oka pracują w dobrych warunkach, a organizacje ochrony zwierząt „uczłowieczają konie” i formułują nieuprawnione hasła o znęcaniu się nad końmi w imię uzyskania większych datków. – Nie treść tego artykułu jest najbardziej skandaliczna, a napis na marginesie tekstu – mówi Cezary Wyszyński, prezes Fundacji Viva! – Tekst o wspaniałym życiu koni z Morskiego Oka „Sfinansowano z Funduszu Promocji Mięsa Końskiego”. To tak, jakby za teksty o wspaniałym życiu krów na fermach płaciły fast foody. Wiadomo przecież, że biznes transportowy do Morskiego Oka każdego roku dostarcza do rzeźni spore ilości koni. Nic dziwnego, że Fundusz Promocji Mięsa Końskiego chce utrzymania tej sytuacji – dodaje.

Zaskakujące jest jednak to, że ekspert, publikujący teksty o wspaniałym położeniu koni z Morskiego oka ma wspólnie z ekspertami z Uniwersytetu z Wiednia opracować trzecią, rozstrzygającą ekspertyzę dotyczącą dobrostanu tych zwierząt. – Po pierwszej ekspertyzie tego naukowca TPN zdecydował o zmniejszeniu ilości turystów na wozie z 14 do 12 – mówi Anna Plaszczyk – W drugiej człowiek ten twierdzi, że nie trzeba nic więcej zmieniać, choć w międzyczasie okazało się, że wozy są nawet o 250 kg cięższe a trasa jest o wiele bardziej stroma na 80% długości, niż na początku zakładaliśmy. Jak więc jest to możliwe, że mimo tak istotnych zmian doktor Kolstrung nie widzi potrzeby ponownego ulżenia koniom? – dodaje.

Miażdżącą krytykę na temat opracowania dr hab Ryszarda Kolstrunga opublikował również prof. Andrzej Elżanowski, zoolog i członek PAN i Polskiego Towarzystwa Etycznego. Profesor podkreśla, że wyliczenia organizacji ochrony zwierząt i dr Kolstrunga nie różnią się w warstwie wyników tylko w ich interpretacji. Jednak hipolog pisząc że praca z siłą 152% jest przeciążeniem dopuszczalnym nie podaje żadnego naukowego źródła tej tezy. – Wykorzystanie koni do ciągnięcia wasągów z turystami ma mieć zdaniem dr Ryszarda Kolstrunga „również uzasadnienie w tradycji tego regionu będąc zgodnym z regionalnym folklorem” – pisze prof. Andrzej Elżanowski – Czyżby górale, którzy rozpoczęli ok. 1989 roku biznes jako wozacy, naśladowali jakiś pradawny zwyczaj swoich przodków? Jeżeli nie, to łączenie tej działalności z folklorem jest równie absurdalne jak teza o ewolucji stwarzającej konie doskonale przystosowane do spełniania ludzkich potrzeb. Aby czytelnik nie miał wątpliwości, po co dr hab. Kolstrung trudził się wyliczeniami „opartymi tylko na faktach”, opinia kończy się zdaniem: „W żadnym przypadku nie można dopuścić do likwidacji tej bardzo dobrze wpisującej się w tradycją i otoczenie formy działalności gospodarczej górali” – podsumowuje profesor.

Czym jest Fundusz Promocji Mięsa Końskiego, który sfinansował tekst dr Ryszarda Kolstrunga o dobrobycie koni z Morskiego Oka? Jest to publiczny fundusz, który może finansować wszelkie akcje promujące mięso końskie oraz badania naukowe czy prace naukowe mające na celu poprawę jakości mięsa końskiego, prowadzące do wzrostu jego spożycia. – Skandaliczne wydaje się być to, że niemal każdy posiadacz koni finansuje działalność funduszu promocji mięsa końskiego – mówi prezes Fundacji Viva! – Przychody Funduszu to bowiem 0,1% kwoty netto od każdego konia zakupionego przez przedsiębiorcę. To też pokazuje, że w Polsce akceptuje się przedmiotowe podejście do tych zwierząt i niejako z góry zakłada się, że przedsiębiorcy kupujący konie muszą promować spożywanie ich mięsa – dodaje.

W związku z odkryciem, że publikacja prasowe autora ekspertyz w sprawie koni z Morskiego Oka została finansowana przez Fundusz Promocji Mięsa Końskiego poprosiliśmy dyrektora Tatrzańskiego Parku Narodowego o wykluczenie dr Kolstrunga z prac zespołu eksperckiego – mówi Anna Plaszczyk – Moim zdaniem jeśli ktoś w zwierzętach zaprzężonych do tych wielkich i ciężkich wozów widzi tylko kotlet, którego przymioty należy promować, może zapominać jednocześnie, że ten „kotlet” czuje i cierpi jak każda inna istota – dodaje. Przypomnijmy, że do rzeźni trafiają również konie 4 czy 5 letnie, które na trasie do Morskiego Oka pracują nawet niecały rok. Konie wycofane z tej trasy w 2014 roku pracowały tam średnio przez zaledwie 20 miesięcy. Nikt nie badał przyczyn ich wycofania z tej trasy ani stanu zdrowia po zakończeniu pracy. Wiele z 64 koni wycofanych w 2014 roku w niecały miesiąc po zaprzestaniu pracy została zabita w rzeźniach. Inne zginęły w ten sam sposób po kilku tygodniach od pożegnania z Morskim Okiem.

Kontakt:
Anna Plaszczyk
790 102 266
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

W sprzedaży



Newsletter

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.