Zwierciadła duszy i kody Wszechświata

Z serca polecam książkę 111 Filmów z duszą. To rarytas dla tych, którzy kochają dobre Kino, i wierzą w to, że ekranowe dzieła mogą rozwijać ludzkie myślenie, czyli służą naszej doskonałości.

Nieznany Świat od trzech lat penetruje wymiary Nowych Wzorców Sztuki, próbując za każdym razem określić, czym są lub mogą być, i dlaczego? Od prawie ćwierć wieku tropi też niezwykle wnikliwie metafizykę w kinie. Owocem tej pasji stała się książka 111 filmów z duszą, napisana przez trzech zawziętych tropicieli: Marka Rymuszko, Przemysława Nowakowskiego i Wojciecha Chudzińskiego.

Ludzie, którzy korzystają z Kina, mają zazwyczaj swoje preferencje, muszą więc dokonywać nieustannych wyborów, aby nie oglądać obrazów przypadkowych i mało dla nich ważnych. Kino jest młodą sztuką, której dokumentalny i artystyczny początek dali w Europie około 1895 roku bracia Lumière i Georges Méliès. Co pewien czas na całym świecie różne bardziej lub mniej do tego przygotowane gremia usiłują stworzyć listę 100 najlepszych filmów w dziejach X muzy, aby ułatwić nam orientację w labiryntach kinematograficznej sztuki. A przecież każdy lubi co innego i nawet ewidentne arcydzieła nie poddają się tak łatwo wizji uniwersalności i ponadczasowości.

Oczywiście, jeżeli jakiś film po stu latach daje się jeszcze oglądać, a nawet wywołuje u odbiorcy stan emocjonalnego poruszenia, nie zawsze oznacza to, że jest arcydziełem, bo ktoś na przykład uwielbia Chaplina, a dla kogoś innego obrazy z jego udziałem są obojętne. Za ważne należałoby uznać to, czy dzieło filmowe niesie jakieś istotne przesłanie, odsłania przed nami coś nowego i jest ważne dla rozumienia świata, rozwoju własnej emocjonalności. Czy przyczynia się do rozszerzenia wglądów w to, co istnieje poza materią? Metafizyka próbuje to jakoś ogarnąć i ułatwia zrozumienie, odwołując się do naszej ukrytej pamięci, z której tak rzadko korzystamy tu i teraz.

Będąc z wykształcenia reżyserem filmowym po słynnej łódzkiej filmówce, wielokrotnie sam zastanawiałem się, czy dałoby się stworzyć listę stu, dwustu filmów istotnych dla rozwoju człowieka, stawiających ważne pytania, słowem takich, które - dbając o rozwój naszej inteligencji i wrażliwości - należałoby obejrzeć, by nie mieć do siebie pretensji o edukacyjne zaniedbania. Wszak ułożono listy stu książek, które trzeba absolutnie znać, stu obrazów, które polecają fachowcy, stu utworów muzycznych i tak dalej. Słowem - istnieje pewien potencjał sztuki tworzonej przez artystów na przestrzeni tysiącleci, o którym warto mieć wiedzę i osobiste zdanie.

Andrzej Maria Marczewski – wybitny reżyser teatralny, dyrektor licznych polskich scen, absolwent łódzkiej szkoły filmowej; twórca wielu spektakli drążących wątki metafizyczne, w tym zwłaszcza sztuk Michaiła Bułhakowa, którym jest od zawsze zafascynowany i którego twórczość jest dla niego źródłem własnych oryginalnych poszukiwań artystycznych.

Metafizyka daje nam szansę wglądów w to, co zdecydowanie odstaje od świata małego czy wielkiego realizmu. Problem w tym, że filmów, w których chodzi o coś więcej, niż o zgarnięcie przez wytwórnię kasy, jest jak na lekarstwo. Wegetują one na marginesie masowego, ogłupiającego ludzi kina, są pokazywane w najlepszym przypadku w mikroskopijnych salkach dla kilkunastu odbiorców, albo od razu trafiają na płyty dvd.

111 filmów, jakie oferuje nam książka wydana pod patronatem medialnym Nieznanego Świata, to w większości arcydzieła, jakie warto mieć w domu, aby wracać do nich w chwilach nostalgii za Sztuką, która czegoś od nas chce, wymaga uwagi, inteligencji, wrażliwości, ale i dostarcza materiału do przemyśleń. Zostały ułożone w czytelnych sekwencjach, a mottem całości jest szekspirowski werset z Burzy: Jesteśmy zbudowani z tego samego materiału, co nasze sny i proste stwierdzenie Nayli Farouki: Człowiek staje się metafizykiem w wieku, w którym zaczyna formułować pytania.

Pewnie ciekawszy byłby układ chronologiczny, ponieważ można by wtedy prześledzić rozwój filmowej metafizyki na przestrzeni czasu, w kontekście rozwoju naszej świadomości. Ale autorzy zdecydowali się w tym względzie na inną, w pełni przemyślaną koncepcję, a materiał zgromadzony w 450-stronicowej księdze Filmu Metafizycznego trzeba uznać za porażający. Wydanie jest unikatowe, ponieważ o ile wiem, nikt na świecie nie pokusił się o zaprezentowanie wybitnych filmów w kontekście metafizyki, a więc pytań, jakie wciąż stawiamy światu.

I teraz proszę Czytelników o chwilę skupienia nad własnymi wyborami, o stworzenie prywatnej przestrzeni dla arcydzieł, do których chcieliby powrócić. Czy w tej przestrzeni osobistych wyborów znajdzie się miejsce dla genialnego Osiem i pół (1963) mistrza Felliniego? Filmu, od którego po pięćdziesięciu latach trudno się oderwać, odsłaniającego szczerze, do bólu, kruche wymiary każdego twórczego procesu? A jak obecnie odbieramy 2001: Odyseję kosmiczną (1968) Kubricka, film mierzący się z tajemnicą Wszechświata? Czy ta zagadka po latach została przez nas oswojona? Czym są dla nas dziś Gwiezdne wojny (1977-2005) Lucasa, Kershnera, Marquanda? Czy tylko twórczą zabawką zabijającą czas? I wreszcie Matrix (1999-2003) Wachowskich i proste stwierdzenie: otaczająca nas rzeczywistość nie istnieje, to iluzja. Symulakra.

W tych rozważaniach nie może oczywiście zabraknąć mistrza Tarkowskiego: jego Ofiarowanie (1986) to dzieło życia, zwierciadło duszy, ale również zapis walki ze śmiertelną chorobą twórcy, walki ostatecznie przegranej. Czy jego film zbliża nas do zrozumienia wymiarów ostatecznych? Z kolei Persona (1966) Bergmana, giganta Kina XX wieku; na mojej półce zajmuje on honorowe miejsce obok Mélièsa, Chaplina, Felliniego, Kurosawy.

A teraz krok do mistrzów, którzy rozszerzyli metafizyczną przestrzeń filmu: Bliskie spotkania trzeciego stopnia (1977) Spielberga. UFO i konsekwencje wynikające dla nas z uznania faktu, że mamy w Kosmosie braci w rozumie. A gdzie usytuować Atlas chmur (2012) Tykwera i Wachowskich, doniosłe pytanie o sens istnienia? A Wielki błękit (1988) Bessona, wprowadzający nas w najwyższy stan świadomości, to mniej ważne kino? Wreszcie nasz Kieślowski i Podwójne życie Weroniki (1991), czyli dotknięcie wymiarów przeczuwalnych, choć nie przez każdego. Poza tym mamy jeszcze Avatara ((2009) Camerona, Incepcję (2010) Nolana, Wielkie piękno (2013) Sorrentino, Życie Pi (2012) Lee, Grawitację (2013) Cuaróna, i rozkoszne dla kochających Woody`ego Allena dzieło O północy w Paryżu (2011).

Film jest dla nas odwieczny i nieśmiertelny. Z serca więc polecam książkę 111 Filmów z duszą. To rarytas dla tych, którzy kochają dobre Kino, i wierzą w to, że ekranowe dzieła mogą rozwijać ludzkie myślenie, czyli służą naszej doskonałości.

Andrzej Maria Marczewski

Książkę można nabyć w firmowej księgarni Nieznanego Świata.

W sprzedaży



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.