Nieznany Świat 11/1998 (95)

Nieznany Świat 11/1998

W NUMERZE:

  • Atlantyda jest w nas
    Co, dodajemy od razu, wcale nie oznacza, że nie istniała naprawdę. Skoro jest cień, musi istnieć Słońce - mówi archeolog i historyk Krzysztof Kowalski w rozmowie z Romanem Warszewskim. Zastanawiające jest natomiast, jak wiele w opowieściach o Atlantydzie znajdujemy symboli. Np. świątynia w centrum jej stolicy, mająca postać piramidalnego stożka nieodparcie kojarzy się z Górą Świata, z Immago Mundi, a samo miasto z lotu ptaka do złudzenia przypominało mandalę - typowy dla wielu kręgów kulturowych symbol jaźni doskonałej. Czy to tylko przypadek? Bardzo interesujące i nietypowe zarazem spojrzenie na to, co jedni uważają za mit, inni zaś za jedną z największych tajemnic przeszłości.
  • Zagadka Orang-Pendeka
    Kierująca ekspedycją badawczą na Sumatrze Deborah Martyr ujawniła, że ponad wszelką wątpliwość dokonano tam odkrycia nieznanej dotąd nauce człekopodobnej istoty. Zabezpieczono jej próbki włosów i odlewy śladów stóp, wykonano także dwie fotografie, niestety złej jakości. Istota chodzi na dwóch nogach w pozycji wyprostowanej, jest porośnięta futrem i mierzy od 120 do 150 centymetrów. Widywano ją od co najmniej kilkudziesięciu lat, jednak sukces dokumentacyjny przyniosła dopiero wyprawa naukowa na Sumatrę z 1995 r., sfinansowana przez Londyńskie Towarzystwo Ochrony Fauny i Flory.
Czytaj więcej...

Nieznany Świat 10/1998 (94)

Nieznany Świat 10/1998

W NUMERZE:

  • Żyć jak dusza
    Choroba okazuje się czymś w rodzaju naszego wewnętrznego nauczyciela, a Kahuni twierdzą, że o wiele bardziej istotne jest, byśmy poznali płynące z niej korzyści, niż za wszelką cenę chcieli się wyleczyć. Gdy bowiem choroba stanie się naszym przyjacielem - odejdzie sama. O tym i wielu innych zaskakujących rzeczach mówi Martyn Carruthers - nauczyciel Huny, a jednocześnie biofizyk i fizyk atomowy, ekspert rządowy ds. ochrony radiologicznej Kanady, z którym przeprowadziliśmy rozmowę.
  • Zagadka doktora Fausta
    Wbrew temu, co sądzą niektórzy, doktor Faust żył w XVI wieku naprawdę. Opat klasztoru w Sponheim pisał o nim w 1507 r.: „nędzny oszust, kłamca i włóczikij“, a uczeni wypowiadali się na jego temat z pogardą. Ale już np. rycerz Philipp von Hutten - uczestnik hiszpańskiej wyprawy poszukującej złota - przyznaje, że przepowiednie doktora Fausta dotyczące przebiegu tej ekspedycji do Wenezueli w całości się sprawdziły. Najciekawszy jednak okazuje się ten fragment Historii doktora Fausta, w której opisał on swój domniemany „kosmiczny lot" z Mefistem. Skąd autor księgi wiedział, ze niebo na dużej wysokości nie jest błękitne, lecz czarne? Wszak, czarne niebo stratosfery ludzie mogli zobaczyć dopiero w latach trzydziestych tego stulecia. Czy więc czarny mag, uwieńczony w literaturze przez Goethego, miał jasnowidczą wizję, czy...
Czytaj więcej...

Nieznany Świat 9/1998 (93)

Nieznany Świat 9/1998

W NUMERZE:

  • Piąty wymiar
    W listopadzie 1661 roku przebywający w Tybecie jezuita Albert d'Orville, zaobserwował przemieszczający się nad Lhasą obiekt w kształcie „chińskiego kapelusza". To, co widział, przeleciało nad miastem, po czym otoczyło się mgiełką i zniknęło. Gdy spytał o sens dziwnego zjawiska, towarzyszącego mu lamę, usłyszał: „Synu, to, co ujrzałeś, to nie czary. Od stuleci istoty z innych światów przemierzają morza przestrzeni... Nauczają nas i odkrywają przed nami sprawy, które zagubiły się w stuleciach kataklizmów, jakie zmieniły oblicza Ziemi". Czy rację ma profesor Michio Kaku, który twierdzi, że istnieją cywilizacje pozaziemskie, które opanowały sztukę manipulowania hiperprzestrzenią? Bardzo ciekawy tekst i frapujące hipotezy. Przy okazji radzimy także przeczytać publikację na str. 37-39, gdzie relacjonujemy, co działo się na początku br. nad Górą Kalwarią.
  • Galaktyczna fontanna śmierci
    Niedawno odkryto gigantyczną fontannę antymaterii, która tryska z jądra naszej galaktyki wyglądającej jak spiralny dysk. Wcześniejsze obserwacje sugerowały, że w jej centrum znajduje się olbrzymia czarna dziura, jednak uczeni twierdzą, że nie wyjaśnia to tak silnego strumienia promieniowania gamma z Mlecznej Drogi. Kolejna wielka zagadka Wszechświata.
Czytaj więcej...

Nieznany Świat 8/1998 (92)

Nieznany Świat 8/1998

W NUMERZE:

  • Z Nieznanym Światem do „zaginionego świata"
    Pod honorowym patronatem naszego miesięcznika wkrótce na kontynent południowoamerykański wyrusza bezprecedensowa wyprawa kierowana przez Romana Warszawskiego. Jej celem jest wznoszący się na wysokości 4000 m tajemniczy peruwiański płaskowyż Marcahuasi. Opowieści o działających tam od tysiącleci „tajemnych siłach" sprawiają, że miejsce te omijają zarówno tubylcy jak i Europejczycy. W rejonie tym - jak wynika z relacji naocznych świadków - „skały w nocy świecą jasnym blaskiem", a w przeszłości niejednokrotnie widywano tam pojazdy UFO.
  • Nowa Arka Nowego
    O związkach ludzi, zwierząt i planety Ziemi, nazywanej Nową Arką Noego pisze w swojej książce dobrze znany już czytelnikom NŚ włoski ksiądz Mario Canciani, który bez niedomówień pokazuje jak poszczególne religie traktują zwierzęta i w jakim stopniu okazuje się to zgodne z prawami Universum. Nie jest to, niestety, analiza optymistyczna.
Czytaj więcej...

Nieznany Świat 7/1998 (91)

Nieznany Świat 7/1998

W NUMERZE:

  • Wybuchający metal
    W 1993 r. pewien iracki dyplomata opuszczający Stany Zjednoczone został na lotnisku w Nowym Jorku zatrzymany przez agentów FBI. Nie pomogło powoływanie się na immunitet - cudzoziemcowi kazano stanowczo otworzyć skórzany neseser. Kiedy, mocno zmieszany w końcu to uczynił, okazało się, że w środku spoczywa blisko 70 pudełeczek. W każdym z nich znajdowała się szklana rureczka z wtopionym w nią drucikiem, zaś incydent na nowojorskim lotnisku stanowi punkt wyjścia dla sformułowania przez amerykańskiego fizyka polskiego pochodzenia Macieja Jana Pike-Bieguńskiego, znanego już naszym czytelnikom z frapującego tekstu o kosmicznym pochodzeniu słoneczników, do sformułowania sensacyjnej hipotezy na temat eksplodującego drutu oraz konsekwencji tego odkrycia dla medycyny. Tylko w Nieznanym Świecie.
  • Zmowa czy największa brednia ostatniego stulecia
    Amerykanie nigdy nie wylądowali na Księżycu, a misja „Apollo 11" sprzed 29 lat, włącznie z obrazami telewizyjnymi ze spaceru Armstronga po powierzchni Srebrnego Globu, były wielką mistyfikacją - twierdzą autorzy (wydanych również w języku polskim) Największych spisków ostatniego stulecia. W ślad za niejakim Billem Kaysingiem zadają oni m.in. pytanie, dlaczego na fotografiach z Księżyca nie widać żadnych gwiazd oraz z jakiego powodu astronautów poddano kwarantannie, skoro stwierdzono, że Księżyc jest sterylny. Odpowiada im Robert Leśniakiewicz, bezlitośnie rozprawiający się z sygnalizowaną książką, która w pewnych kręgach czytelniczych na Zachodzie cieszyła się wielkim wzięciem. Są jednak w całej sprawie również i pewne znaki zapytania, o których mówi tekst Zmowa. Całość dopełniamy arcyciekawym materiałem informacyjnym o tym, co robią dziś amerykańscy astronauci, którzy kiedyś spacerowali po powierzchni Srebrnego Globu, a z jednym z nich przeprowadziliśmy wywiad. „Wierzę w przeznaczenie, zaś wielość związków Ziemi z Kosmosem, jakie w tej chwili wyczuwam, nie może nie obejmować obecności życia poza Ziemią - mówi Charles Duke Moss - członek misji „Apollo 16", który spędził na Księżycu 72 godziny.
Czytaj więcej...

Bieżący numer



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.