Nie jesteś sam

Spis treści

Ewa Rutkowska — 8/​2013

Jak zostać uzdrowicielem ciała i duszy? Dróg pozwala­ją­cych zre­al­i­zować ten cel jest zapewne wiele, choć tylko nieliczni potrafią nimi podążyć. Wanda Wal­czyna swo­jej nie szukała. To droga znalazła ją

Liceum im. Ste­fana Batorego w Warsza­wie. Pod­czas prz­erwy między lekc­jami jedna z dziew­cząt upadła nagle na kory­tarzu. Jej ciałem wstrząs­nęły drgawki, z ust pociekła piana. Wiedziona cieka­woś­cią Wanda dołączyła do pow­ięk­sza­jącej się z każdą chwilą grupki gapiów. W pewnym momen­cie doz­nała dzi­wnego uczu­cia: jakaś siła (to było niczym lekkie, ale zde­cy­dowane pch­nię­cie z tyłu) kazała jej na oczach wszys­t­kich wyjść na środek i dotknąć głowy leżącej. Ta sama siła przytrzy­mała rękę, nie pozwala­jąc na jej cofnię­cie. Po chwili atak minął, a Wal­czyna wstała i odeszła, jakby nic się nie zdarzyło. Była nas­to­latką, nie intere­sowało ją uzdrawianie.

Prawie iden­ty­czny sce­nar­iusz miało iden­ty­czne wydarze­nie, do jakiego doszło pod­czas let­niej wycieczki na Krym. Uczest­nik grupy zasłabł nagle w upal­nym słońcu. Otoczył go wielo­języ­czny tłum. Jed­nocześnie tyleż gorączkowo, co bezskutecznie próbowano znaleźć lekarza. I znów Wanda wyraźnie poczuła na ple­cach popch­nię­cie. Spo­jrzała wtedy nawet za siebie, ale nikogo nie zobaczyła. Jak w tran­sie podeszła do trzy­ma­jącego się za serce mężczyzny i położyła mu dłoń na głowie, doświad­cza­jąc znanego już uczu­cia przytrzy­ma­nia ręki. Po chwili mężczyzna wstał, a dolegli­wości ustąpiły. Nato­mi­ast dziew­czyna wkrótce przes­tała myśleć o całej sprawie.

Parę lat później, już jako żona pol­skiego dyplo­maty uczest­niczyła w bankiecie uświet­ni­a­ją­cym wiz­ytę w Polsce pre­miera Indii Jawa­har­lala Nerhu. Był tam też kapłan – członek hin­duskiej del­e­gacji. W pewnym momen­cie duchowny spo­jrzał uważnie na Wandę Wal­czynę i powiedział: – Ta istota ma nieby­wałą energię uzdraw­ia­nia żywych komórek. Także tym razem infor­ma­cja nie dotarła do młodej kobi­ety. Zmieszana spiesznie powró­ciła do towarzystwa.
Przełom nastąpił po śmierci ojca. Będąc sil­nie z nim związana kobi­eta nie mogła odzyskać równowagi. Miała poczu­cie, że jest On nadal przy niej i że ta obec­ność prze­or­ga­ni­zowuje całe jej wnętrze. Mate­ria i dobra doczesne przes­tały mieć znacze­nie. Zrozu­mi­ała, że są zaled­wie nikłą cząstką otacza­jącej rzeczy­wis­tości i że tym, co naprawdę ważne, jest Duch. Ale nie wiedzi­ała jeszcze, co z tą wiedzą zrobić.

Zaczęła poszuki­wać potwierdzenia w lit­er­aturze. przez pół­tora roku pochła­ni­ała łapczy­wie wszys­tkie dostępne pozy­cje, choć wów­czas w Polsce nie było o nie łatwo. W pewnym momen­cie poczuła, że nie może dłużej trwać w bezczyn­ności, a jej misją jest budze­nie ludzi i otrząsanie ich z materii. W swoim domu na Sask­iej Kępie – tym samym, gdzie obec­nie mieszka i pracuje – zaczęła orga­ni­zować spotka­nia, na których dzieliła się swoimi doświad­czeni­ami. Równocześnie cały czas gorąco prag­nęła spotkać kogoś, kto ją poprowadzi.

Proś­cie, a będzie wam dane; kołacz­cie, a otworzą wam (Mt 7, 7). Zna­joma uparła się, by Wanda Wal­czyna pojechała z nią na spotkanie towarzyskie. Jej deter­mi­nacja była tak wielka, że odmowa nie wchodz­iła w grę. Przyszła heal­erka zgodz­iła się na propozy­cję, choć nie znała tam nikogo. Gdy zaś już znalazła się na miejscu, jeden z mężczyzn nieoczeki­wanie poprosił ją o roz­mowę na osob­ności. Mówił o Bogu Ojcu będą­cym źródłem wszys­tkiego, o ludzkiej duszy, życiu poza materią, zada­ni­ach, z którymi przy­chodz­imy na Ziemię i konkret­nej misji, z którą przyszła na świat Ona.
Od pier­wszego zda­nia miała uczu­cie, że niez­na­jomy przewraca karty księgi zapisanej od dawna gdzieś w niej w środku, że opada zasłona odgradza­jąca ją od tej wiedzy. Przy­pom­ni­ała sobie wszys­tko i wszys­tko zrozumiała.

Doświadczyła wielu doznań mistycznych, które ukierunkowały jej drogę duchowego terapeutyNigdy później nie spotkała już tego człowieka i nie wie, kim był.
Infor­ma­cja przyszła też bezpośred­nio „z góry”. Wanda Wal­czyna miała sen, a może wizję, bo nie była pewna, czy wów­czas spała. Stanęła przed Radą Galak­ty­czną – gronem świ­etlistych istot zebranych wokół półkolis­tego stołu, w ogrom­nej, otoc­zonej kolum­nami sali. Zdała im sprawę ze swo­jej dzi­ałal­ności na Ziemi i powró­ciła z nowym zobow­iązaniem: pracy na rzecz Braci i Sióstr żyją­cych w ciałach, usuwa­nia zagraża­jącego im zła i agresji, czynienia naszej plan­ety miejscem czystym i słonecznym.
Była już gotowa do pracy. Zaczęła od pro­ponowa­nia nieod­płat­nie ter­apii zna­jomym – początkowo bliskim, a potem, dzięki przekazy­wanym z ust do ust relacjom zad­owolonych pac­jen­tów – coraz szer­szemu gronu osób. Gdy po pewnym cza­sie wyjechała z rodz­iną do Anglii, dys­ponowała już doświad­cze­niem pozwala­ją­cym na ofic­jalne zare­je­strowanie uzdrowiciel­skiej działalności.

Obok prowadzenia jej na własną rękę Wanda Wal­czyna (uży­wa­jąca wów­czas nazwiska Bil­ińska) współpra­cow­ała z lokalnym szpi­talem. Bry­tyjskie pismo ezoteryczne Psy­chic News parokrot­nie prezen­towało jej syl­wetkę, przy­tacza­jąc przykłady skutecznego uzdrowienia osób cier­pią­cych na różnorodne schorzenia – od drob­nych dolegli­wości po nowot­wory, a nawet wczesne sta­dia stward­nienia rozsianego.

Nieza­leżnie od healingu Wanda Wal­czyna nadal pra­cow­ała nad pogłę­bi­e­niem swo­jej wiedzy. Podróżowała do miejsc mocy, odby­wała prak­tyki duchowe. W staroegip­skiej świą­tyni w Luk­sorze oraz na Machu Pic­chu przyjęła inic­jacje od samego Malku – znanego także w Polsce Szamana-​Kondora, Opiekuna Andów.

Niedawno Wanda Wal­czyna powró­ciła do Pol­ski i, podob­nie jak przed laty, przyj­muje pac­jen­tów w swoim domu na Sask­iej Kępie w Warsza­wie. O jej dzi­ałal­ności, w tym o uzdrowie­niu mężczyzny dotkniętego czer­ni­akiem, pisal­iśmy w zeszłym roku na stronach reklamowo-​inseratodawczych numeru. Mniej może dra­maty­czna, ale pokazu­jąca, jak błyskaw­iczny może być efekt duchowego uzdraw­ia­nia, jest his­to­ria dziew­czyny zakażonej niebez­piecznym wirusem.

W sprzedaży

Wydanie elektroniczne



Strona korzysta z plików cook­ies w celu real­iza­cji usług i zgod­nie z Poli­tyką pry­wat­ności. Możesz określić warunki prze­chowywa­nia lub dostępu do plików cook­ies w Two­jej przeglądarce.