Uzdrowicielka ciała i duszy

Spis treści

Ewa Dereń — 6/​2013

Jedna z jej pac­jen­tek, po wielo­let­nim i kosz­townym lecze­niu bezpłod­ności w renomowanych klinikach, usłyszała od lekarza: Pani już nawet in vitro nie pomoże. – A Turlińska pomogła – komen­tuje z uśmiechem szczęśliwa dziś mama zdrowego malucha.

Takich kobiet, uznanych przez lekarzy za bezpłodne, które cieszą się upragnionymi dziećmi po ter­apii u Bar­bary Turlińskiej, jest już spora gro­madka. Ale to tylko for­poczta sukcesów, jakimi może się poszczycić

Metoda, jaką sto­suje, wymyka się trady­cyjnym definicjom. W cza­sie 25 lat pracy stworzyła własną, unikalną kom­pi­lację nat­u­ral­nych sposobów i tech­nik uzdraw­ia­nia, uzu­pełnioną o własne autorskie ćwiczenia ter­apeu­ty­czne, które tworzy, bazu­jąc na długim doświad­cze­niu. W grę wchodzą m.in. ele­menty medy­cyny chińskiej, regresja niehip­no­ty­czna, praca w uni­w­er­sal­nym polu infor­ma­cyjnym zwanym matrycą ener­gety­czną, a także unikalna w Polsce japońsko-​chińska forma bioter­apii Jin Shin Do i równie rzadko stosowana przez pol­s­kich uzdrowicieli sza­mańska tech­nika oczyszcza­nia ciała z zabrudzeń ener­gety­cznych za pomocą jajka. Sposób pracy z konkretną osobą usta­lany jest zawsze indy­wid­u­al­nie, pod­czas pier­wszej wiz­yty poświę­conej postaw­ie­niu diagnozy.

W przy­padku dziew­czyn boryka­ją­cych się z bezpłod­noś­cią wystar­czyła korekta diety poprzez zaor­dynowanie kierunku odży­wia­nia według Pię­ciu Przemian, wprowadze­nie suple­men­tów i kilka zabiegów Jin Shin Do. Po kilku miesią­cach wszys­tkie były już w ciąży, a w jed­nym przy­padku stało się to nawet po czterech tygod­ni­ach – mówi Bar­bara Turlińska. – Przy­czyny bezpłod­ności u wielu kobiet są bardzo proza­iczne: wychładza­jąca dieta, niedobór min­er­ałów, chron­iczne napię­cia mięśniowe – sprawy, na które lekarze kom­plet­nie nie zwracają uwagi. Pod­czas pier­wszej kon­sul­tacji zawsze wykonuję ener­gety­czną diag­nozę orga­nizmu pac­jenta, wprowadzam mody­fikacje w try­bie życia i diecie, ucząc odży­wia­nia według Pię­ciu Przemian. By usunąć wielo­let­nie dolegli­wości, jak choćby alergie czy upor­czywe migreny, cza­sem wystar­czy drobna zmi­ana, na przykład wprowadze­nie odpowied­nio ugo­towanej zupy na śniadanie.

Od leczenia ciała do leczenia ducha

Wśród pac­jen­tów Bar­bary Turlińskiej są także osoby, którym pomogła w znacznie poważniejszych schorzeni­ach, takich jak padaczka, goś­ciec, stward­nie­nie rozsiane, roz­maite choroby przewlekłe. Wielu z tych ludzi funkcjonuje obec­nie nor­mal­nie. Nie należą też do rzad­kości ura­towane przed amputacją u pac­jen­tów ze stopą cukrzy­cową palce.

Pamię­tam młodego mężczyznę cho­ru­jącego na SM – wspom­ina ter­apeutka. – Gdy do mnie trafił, chodził już o kulach. Szy­bko zori­en­towałam się, że przy­czyna zachorowa­nia leży ewident­nie w jego psy­chice. W takich przy­pad­kach zmi­anę diety i trybu życia uzu­peł­niam zwykle o zabiegi metodą Jin Shin Do i psy­choter­apię. Po pół roku pod­dawa­nia się takiej ter­apii przyszedł bez kul. Choroba nie tylko nie postępuje, ale zaczęła się cofać. Ten człowiek jest całkowicie samodzielny w porusza­niu się, prowadzi samochód, a także wró­cił do pracy, co było dla niego niezmiernie ważne. U kole­jnego pac­jenta z bardzo sil­nymi napadami padaczkowymi rezul­taty pojaw­iły się jeszcze szy­b­ciej; po miesiącu wieloseg­men­towej ter­apii nie miał już ani jed­nego ataku. Po niespełna roku choroba ustąpiła całkowicie.

Lecze­nie według zasad medy­cyny chińskiej w wyko­na­niu Bar­bary Turlińskiej zawsze przynosi doskon­ałe rezul­taty, ale ta dziedz­ina to zaled­wie jeden, byna­jm­niej nie najważniejszy, nurt jej pracy ter­apeu­ty­cznej. Jak bowiem mówi, praca z chorobami i prob­le­mami ciała poz­woliła jej zrozu­mieć, że ich przy­czyna tkwi niemal zawsze w psy­chice – w nierozwiązanych prob­lemach emocjon­al­nych, niewybac­zonych urazach, tłu­mionych latami trau­mach, a często ma również podłoże karmiczne, wywodząc się z min­ionych wcieleń. Z cza­sem zajęła się więc przede wszys­tkim ter­apią ducha. Jedną z wiodą­cych i najskuteczniejszych metod, które obec­nie sto­suje, jest regresja.

Regresję włączyłam do swo­jej pracy wów­czas, gdy w cza­sie wykony­wa­nia zabiegów Jin Shin Do u niek­tórych pac­jen­tów spon­tan­icznie pojaw­iały się obrazy i całe filmy z poprzed­nich wcieleń – mówi ter­apeutka. – W metodzie Jin Shin Do pracuje się na tzw. merid­i­anach cud­ownych, które są nadrzędne w sto­sunku do merid­i­anów narzą­dowych. Zabieg na nich reg­u­luje zarówno poziom fizy­czny, jak i duchowy, dzięki czemu przynosi efekt równoległy – i dla ciała, i dla psy­chiki. Ter­apia polega na zasi­la­niu, poprzez odpowiedni dotyk, tzw. depozytów, które stanowią punkty wejś­cia do merid­i­anów cud­ownych i poprzez które można dodać orga­niz­mowi energii, nie­jako „wlać” ją tam, gdzie jej brakuje, a następ­nie zrównoważyć. Robiąc te zabiegi, zauważyłam, że pod­czas pracy na jakimś frag­men­cie ciała pac­jenci zaczy­nali widzieć sceny czy całe sek­wencje obrazów zupełnie nie z tego życia, które jed­nak log­icznie „pasowały” do prob­lemu, z jakim obec­nie się borykali. Zaczęłam się takim infor­ma­cjom przyglą­dać, aż w końcu przyszedł moment, że postanow­iłam nauczyć się metody regresji. Tym bardziej, że miałam już własne doświad­czenia z cza­sów, kiedy takie zabiegi wykony­wano mnie. Właśnie dzięki regresji przepra­cow­ałam swój lęk wysokości, który par­al­iżował mnie od dzieciństwa. Zrozu­mi­ałam go, gdy zobaczyłam w trak­cie regresji swoje wcie­le­nie jako młodej, indi­ańskiej dziew­czyny, która poniosła śmierć, spada­jąc w przepaść z wąskiej dróżki wiodącej skalistym górskim zboczem.

W sprzedaży

Wydanie elektroniczne



Strona korzysta z plików cook­ies w celu real­iza­cji usług i zgod­nie z Poli­tyką pry­wat­ności. Możesz określić warunki prze­chowywa­nia lub dostępu do plików cook­ies w Two­jej przeglądarce.