Zdrowy kręgosłup - szczęśliwy człowiek

Marek Żelkowski

Witold Szczepański- Wielu ludzi traktuje mnie jak cudotwórcę. Tymczasem wszystko, co robię, ma racjonalne, wręcz naukowe podstawy i opiera się na wiedzy, którą ludzkość gromadziła przez stulecia. Nie dokonuję tajemniczych uzdrowień. Ja tylko przywracam normalne funkcjonowanie organizmu - mówi Henryk Witold Szczepański z Piły, specjalista w zakresie terapii manualnych i bioenergoterapeuta działający według systemu polarity

Jego praca jest dostrzegana i ceniona nie tylko przez wdzięcznych pacjentów, ale także ludzi zajmujących się tą samą dziedziną wiedzy. Ostatnio Szczepański został zaliczony do grona pięćdziesięciu najskuteczniejszych uzdrowicieli w Polsce.
W 1969 roku podczas służby wojskowej uległ bardzo poważnemu wypadkowi. Wydostający się z rozszczelnionej gaśnicy toksyczny czterochlorek węgla doprowadził do silnego zatrucia organizmu, w wyniku czego została zablokowana praca nerek. Młody mężczyzna znalazł się na pograniczu życia i śmierci. Kiedy w łódzkiej klinice ważyły się jego losy, zdarzyło się coś, co na zawsze odmieniło mu życie.

- O świcie na tle okna zobaczyłem stojącą przy moim łóżku postać, która powiedziała: "Nie umrzesz. Masz jeszcze dużo do zrobienia." Próbowałem dowiedzieć się czegoś więcej, ale zjawa dodała tylko: "Wszystko w swoim czasie!" - i rozpłynęła się w powietrzu.
Tego samego dnia zdarzyło się coś jeszcze. Mój stan zdrowia nie pozwalał na wstawanie z łóżka. Dla takich pacjentów pracownik szpitalnej biblioteki na specjalnym wózku rozwoził książki. Pierwsza z nich, po którą sięgnąłem, nosiła tytuł "Sen" i traktowała nie tylko o tytułowym śnie, lecz także hipnozie, autohipnozie i relaksacji. Jednak jeszcze dziwniejszy i bardziej niezwykły okazał się drugi wolumin, który wziąłem do ręki. Nosił tytuł "Zjawiska mediumiczne", a autorem tej pracy był znany przedwojenny parapsycholog Julian Ochorowicz. Lektura obu pozycji sprawiła, że na dobre zainteresowałem się odmiennymi stanami świadomości postrzeganiem aury oraz hipnozą.

Szybko doszedł do wniosku, że zjawiska, które są przedmiotem jego fascynacji, z powodzeniem da się wykorzystać praktycznie. Hipnoza na przykład okazała się niezastąpiona przy zwalczaniu rozmaitych fobii. Powrót do dramatycznych wydarzeń, ich ponowne przeżywanie oraz uspokajające sugestie bardzo często uwalniały od lęków, które narastały latami. Pod wpływem rozlicznych lektur Szczepański zaczął też wracać do receptur ziołowych swojej babci, która, gdy był dzieckiem, wiele mu o ziołach opowiadała. Zastanawiał się skąd ta prosta kobieta, z zawodu krawcowa, wiedziała o zaleceniach, o jakich wiele lat później czytał w fachowych publikacjach z całego świata.

- Babcia uczyła mnie zbierać zioła, rozmawiać z nimi, a także składać je w odpowiedni sposób. Kolejno: korzeń, ziele, liść, kwiat i owoc - wspomina healer z Piły. - Wiedziała też, że zioła należy mieszać przy zapalonej woskowej świecy i nie wolno mieć wówczas żadnych złych myśli. Tylko wtedy nabierają one właściwej mocy i skutecznie oddziaływają.

Okazało się, że również dłonie Henryka Szczepańskiego mają niezwykłe właściwości. Odkrył, że znajomi, gdy dotykał ich bolących miejsc, odczuwali ulgę. Jednak w latach 70. ub. wieku władze nie patrzyły przychylnym okiem na takie zjawiska, jak hipnoza, zielarstwo i medycyna niekonwencjonalna. Według ich mniemania pozostawały one bowiem w sprzeczności z obowiązującą ideologią.
Któregoś dnia Szczepański usłyszał od swego przełożonego, że albo jest się nauczycielem w socjalistycznej szkole średniej, albo szarlatanem. Na szczęście byli też tacy ludzie jak Wojciech Różalski, który na jednym z kongresów psychotronicznych zainspirował go mówiąc: - Skoro masz takie predyspozycje, zacznij pomagać ludziom na szerszą skalę. Jest tyłu potrzebujących...
Potem Szczepański poznał doktora Zbigniewa Wasilewskiego, który zajmował się terapią polarity i pod jego okiem zaczął ją studiować. System ten, stworzony przez profesora Randolpha Stone'a zakłada, że każde ciało (zarówno żywe, jak i martwe) jest spolaryzowane w wyniku oddziaływania biegunów magnetycznych Ziemi. Posiada zatem swój plus oraz minus. Dzięki tej wiedzy w organizmie człowieka można przywracać prawidłowy obieg bioenergii. Polaryzacja przebiega wzdłuż dwóch osi: głowa (+), stopy (-); prawa ręka (+), lewa (-).

Obserwując reakcje znajomych odkrył, że odczuwali ulgę, gdy dotykał ich bolących miejsc.Ponieważ twórca polarity korzystał z wiedzy medycznej Bliskiego i Dalekiego Wschodu w ramach tej metody jest miejsce zarówno na bioenergoterapię, jak i elementy dynamiczne - masaż klasyczny, tybetański, układy Reiki, chiropraktykę.
Koncepcja profesora Stone'a stanowi system otwarty, w obrębie którego można stosować różne terapie. Dla Henryka Szczepańskiego okazjo się to niezwykle ważne. Pozwalało bowiem na wykorzystanie zdobywanej przez lata wiedzy oraz sukcesywne wzbogacanie jej nowymi technikami.

- Ważnym doświadczeniem było dla mnie poznanie profesora medycyny Zhang Qiu Cai i docenta Wang Wei z Chin - mówi healer z Piły. - Sprowadził ich do Polski nieoceniony doktor Wasilewski. Dzięki specjalistom z Państwa Środka poznałem masaż chiński, zawierający dużo elementów ustawiania kręgosłupa oraz stawów międzykręgowych. Stale też doskonalę techniki chiropraktyki i osteopatii, pochodzące ze szkoły profesora Kaltenborna. Ożywiony kontakt z metodami manualnymi sprawił, iż zrozumiałem, że zdrowy kręgosłup ma podstawowe znaczenie dla prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu. Złożoność jego budowy polega na tym, że nie jest on tylko giętkim rusztowaniem, utrzymującym pozycję pionową tułowia, lecz również solidną ochroną kostną dla rdzenia kręgowego.

Poszczególne kręgi powiązane są z systemem wiązadeł i mięśni, co zapewnia kręgosłupowi stabilność i elastyczność. Z kolei jego ruchliwość gwarantują stawy międzykręgowe. Przechodzą tędy nerwy obwodowe, łączące ośrodkowy układ nerwowy z resztą ciała. Gdy ludzie skorżą się na ból w kręgosłupie lub niedowłady można wyciągnąć wniosek, że zesztywniałe mięśnie okołokręgosłupowe lub przykurczone wiązadła międzykręgowe uciskają na włókna czuciowe albo ruchowe. Warto jednak pamiętać, iż istnieją jeszcze włókna autonomicznego układu nerwowego, który steruje pracą narządów wewnętrznych. Ucisk na te włókna zakłóca prawidłowy przepływ informacji zwrotnych na drodze: ośrodkowy układ nerwowy - narząd. W takiej sytuacji skuteczność leczenia dolegliwości poszczególnych narządów wewnętrznych jest najczęściej niewielka - i to zarówno w przypadku metod naturalnych (bioenergoterapia, ziołolecznictwo), jak i farmakologicznych.

- Aby uzyskać najbardziej efektywne wyniki leczenia, należy zacząć od udrożnienia i odblokowania systemu nerwowego przez masaż mięśni okołokręgosłupowych, rozluźnienie wiązadeł i skorygowanie ewentualnych przesunięć kręgów - uważa Henryk Szczepański. - W tym celu używam metod chiropraktycznych. W swojej działalności wielokrotnie spotkałem się z przypadkami, gdy po to, by zlikwidować zaburzenia i choroby organów wewnętrznych, wystarczyły zabiegi manualne w obrębie kręgosłupa.

Ewa C. zgłosiła się do Henryka Szczepańskiego z wynikiem badania tomograficznego. Od strony opłucnej był wyraźnie widoczny guz. Kobieta, która bała się operacji, pokładała wielkie nadzieje w bioenergoterapii. Była więc nieco rozczarowana, gdy Szczepański stwierdził, iż nie jest cudotwórcą. Zarazem powiedział jednak, że może spróbować chorej pomóc, sprawdzając, czy w obrębie kręgosłupa nie ma jakichś blokad nawów autonomicznego układu nerwowego. Istniała bowiem możliwość, że organizm, nie dysponując prawidłową informacją, wytworzył guz niejako przez pomyłkę.
W czasie zabiegu w okolicy odcinka piersiowego słychać było jeden przeciągły zgrzyt. To kręgi wskakiwały po kolei na swoje miejsce.

- Po trzech zabiegach poprosiłem, by kobieta ponownie poszła na tomografię - wspomina Szczepański. - Okazało się, że guz zmniejszył się o połowę, a po kolejnych spotkaniach zniknął całkowicie!

Bioenergoterapeuta wraz ze swymi uczennicami - asystentkami Magdą Wisłą i Kamillą Bonisławską opracował kompleksowy zabieg symultaniczny.

W czasie, gdy Henryk Szczepański pracuje nad kręgosłupem, jego asystentki wykonują masaż stóp zwany masażem młotkowym- Na początku zawsze działam bioenergią, by prawidłowo spolaryzować organizm - mówi. - Następnie metodami manualnymi, a w szczególności różnymi rodzajami masażu rozluźniam mięśnie, w tym przede wszystkim wiązadła i tkanki leżące najbliżej kręgosłupa. Następny etap to ustawianie kręgów szyjnych, piersiowych i lędźwiowych. Przydaje się wówczas chiropraktyka, a więc odpowiednie chwyty, pchnięcia oraz trakcje i manipulacje w obrębie kręgów i stawów międzykręgowych. W ten sposób przywracam stan pierwotny kośćca. Po takich zabiegach pacjent zostaje ponownie "rozmasowany". Końcowy etap to ponowne doładowanie energetyczne. W czasie, gdy pracuję nad kręgosłupem, moje asystentki wykonują specyficzny masaż stóp, zwany "masażem młotkowym". Drewniane młoteczki stymulują punkty Tsubo i pobudzają pracę narządów wewnętrznych. Aby oczyścić organizm, wykonuję też elementy drenażu limfatycznego.

Zdaniem Henryka Szczepańskiego z terapii manualnych powinni korzystać wszyscy, gdyż każdy rodzaj pracy powoduje przeciążenia i napięcia kręgosłupa. Np. osoby wykonujące pracę siedzącą, z reguły przeciążają odcinki piersiowy i szyjny. Kierowcy - szyjny i lędźwiowy. W przypadku pracowników fizycznych usztywnienia i przeciążenia uzależnione są od rodzaju wykonywanych czynności.
Szkoda więc, że wielu ludzi bardziej dba o swój samochód niż o zdrowie. - Zbyt często - mówi Szczepański - można usłyszeć, iż jakaś dolegliwość "przejdzie sama". Co prawda organizm dysponuje znacznymi siłami regeneracyjnymi, ale warto mu pomóc. Gdyby pacjenci w należyty sposób dbali o kręgosłup, uniknęliby wielu chorób i cierpień.

Kontakt z Henrykiem Szczepańskim.

Zdjęcia: Marek Żelkowski

Z archiwum Nieznanego Świata - Nr 11/2006

Numer bieżący



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.