Technika Toma Bowena: rewelacja XX wieku

Spis treści

Odczucia i obserwacje

Theo podczas nauczania procedury miednicyW technice Bowena trzeba bacznie obserwować pacjenta. Samo wypytywanie go o odczucia nie zawsze bowiem daje obiektywny obraz tego, co dzieje się w organizmie. Theo ostrzega, że są osoby, które nie czują swojego ciała, są przekonane, że nie odbierają żadnych wrażeń. Jednak terapeuta dostrzega zmiany: np. zaczerwienienie twarzy i przyspieszenie oddechu.
Inni pacjenci, choć obserwują u siebie skutki oddziaływania ruchów Bowena, wolą o tym nie mówić. W nadziei na szybą poprawę zdrowia chcą przejść jak najwięcej procedur. Nie rozumieją, że muszą dać sobie czas na powrót do równowagi. Wreszcie trzecia kategoria to osoby wrażliwe, które odbierają wrażenia i potrafią o nich mówić. Najczęściej odczuwają ciepło, mrowienie, ból, senność itp.
Theo podczas nauczania procedury miednicyTheoklitos Tsallos wyjaśnia, że ruchów Bowena nie można nauczyć się na własną rękę. W roku 1982, już po śmierci Toma okazało się, że nie istnieje podręcznik tej techniki. Bowen nie przygotował materiałów edukacyjnych, gdyż nie przywiązywał wagi do tworzenia dokumentacji. Dopiero cztery lata później chłopiec Toma, Oswald Rentsch wraz z żoną Elaine rozpoczęli nauczanie techniki Bowena na całym świecie.

Uczniem Oswalda Rentscha został Andrew Zoppos, Cypryjczyk, lekkoatleta i piłkarz, który wyemigrował do Australii. W 1983 r. w wypadku doznał poważnego urazu kręgosłupa szyjnego. Przez 5 lat chodził w kołnierzu ortopedycznym, a uporczywe migreny uniemożliwiały mu spokojny sen. Ortopeda uważał, że jedynym rozwiązaniem będzie operacja.
Theo podczas nauczania procedury miednicyAndrew Zoppos szukał metod alternatywnych, ale nie przyniosły one spodziewanego rezultatu. Kiedy usłyszał o technice Bowena, bez wahania poddał się zabiegowi, zwłaszcza że terapeuta obiecał mu, iż przeprogramuje ponownie ciało tak, aby uleczyło się samo.
Po pierwszym seansie czuł się dziwnie, ale zauważył znaczną poprawę, a po czterech wizytach wyrzucił kołnierz ortopedyczny. Następnie Zoppos zapisał się na szkolenie, po czym sam zaczął przyjmować w klinice stosującej Bowtech. Obecnie pracuje jako międzynarodowy starszy instruktor Akademii Terapii Bowena, szkoląc przyszłych terapeutów w Australii, Grecji, Rumunii, Gruzji, Bułgarii, w Niemczech, na Cyprze i Filipinach. Theo Tsallos, instruktor polskich adeptów, jest uczniem A. Zopposa.

Theo podczas nauczania procedury miednicyWarto zaznaczyć, że Akademia Terapii Bowena w Australii czuwa nad systemem edukacji i go kontroluje, a sama technika Toma Bowena została objęta patronatem rządu tego kraju.
Adepci kursu muszą poznać podstawy anatomii, ergo zaopatrzyć się wcześniej w dobry atlas anatomiczny. Otrzymują też podręcznik z opisami wszystkich procedur i ruchów. ątkujący – w przerwach na relaks pacjenta – powinni do niego zaglądać, aby nie pominąć żadnego szczegółu procedury. Jednak, co z mocą podkreśla instruktor, o sukcesie decydują umiejętności praktyczne, które adepci zdobywają na kursie.
Technika Bowena jest w zasadzie dość prosta, istnieje więc pokusa wprowadzania do niej modyfikacji i autorskich rozwiązań, o które mogliby się pokusić kreatywni terapeuci. Australijska akademia pilnuje jednak, by przekaz wiedzy i umiejętności praktycznych Toma Bowena następował w oryginalnej, niezmienionej postaci.

Procedura miednicy

Wraz z uczestnikami kursu Techniki Bowena przyglądam się nauczaniu procedury miednicy. Wykonuje się ją u osób cierpiących na bóle krzyża i dolnej partii pleców. Należy do procedur limfatycznych o silnym oddziaływaniu, stosuje się ją w przypadku asymetrycznej postawy ciała, w skrzywieniach bocznych miednicy, przy nierównej długości nóg, w bólach lędźwi i kolan, osłabieniu krążenia obwodowego, ؟ylakach i w innych dolegliwościach.  Instruktor pokazuje, jak szukać przyczepu odpowiedniego mięśnia, w jaki sposób precyzyjnie wybrać miejsce wykonania ruchu i jak prawidłowo wykonać sam ruch. W czasie ęć odbywających się pod okiem mistrza każdy z uczestników trenuje ruchy Bowena na swoim partnerze.
Na naukę techniki Bowena trzeba poświęcić rok. Co trzy miesiące odbywa się czterodniowe. W Akademii Terapii Bowena ło się wynegocjować dla Polski najniższą stawkę – równowartość 280 euro za pojedynczy kurs. W innych, porównywalnych, jeśli chodzi o standard życia, krajach, takich jak Rumunia czy Bułgaria opłata wynosi 350 euro. Pomiędzy kursami odbywają się jednodniowe ęcia powtórkowe. Przez trzy miesiące dzielące poszczególne uczniowie ą i powinni wykonywać zabiegi, rozpoczynając od członków rodziny i znajomych. 70 proc. ruchów Bowena można przećwiczyć na sobie, ale lepiej praktykować na innych. Bo po prostu aplikując terapię sobie samemu trudno się zrelaksować,co jest warunkiem jej skuteczności.

Numer bieżący



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.