Żelazne ręce

Spis treści

Aleksandra Zdrojewska

Bioenergia, zioła, chiropraktyka, śląskie korzenie i długa rodzinna tradycja medyczna. Paweł TrembaczowskiNic nie wskazywało na to, że Paweł Trembaczowski – skromny muzyk, chórzysta zespołu pieśni i tańca "Śląsk" – zostanie znanym bioenergoterapeutą, radiestetą i uzdrowicielem. A jednak stało się inaczej.

A jednak stało się inaczej. Jego przygoda z bioenergoterapią zaczęła się niepozornie. Mianowicie którejś słonecznej niedzieli 1978 roku przyszły healer oglądał z żoną program o uzdrawiającej mocy energii z udziałem Pawła Połoneckiego. W pewnym momencie małżonka powiedziała:
Zobacz, on Paweł i ty Paweł, może ty też masz takie zdolności. Przyłóż mi rękę na żołądek, bo mnie boli.
Niby miał to być żart, ale mężczyzna przyłożył rękę do brzucha żony. Poczuła ciepło, potem gorąco, a chwilę później… brzuch przestał boleć.
To autosugestia – stwierdzili oboje.
Ale ziarno zostało zasiane.

W jakiś czas potem na podwórko w Świętochłowicach, gdzie pan Paweł właśnie rąbał drewno, przyszedł lekko nietrzeźwy sąsiad z półlitrówką wódki. Namawiał do jej wychylenia, ale przyszły healer jakoś nigdy nie mógł przekonać się do smaku alkoholu.
Przecież wiesz, że nie piję – powiedział.
Słowa te sprawiły, że sąsiad zrobił się agresywny. Zaczęła się szarpanina.
Miał na prawej ręce gips, bo tydzień wcześniej złamał ją w nadgarstku. I właśnie tym gipsem zamierzał mnie uderzyć – opowiada Trembaczowski, którego dziś to wspomnienie (przełomowe, jak zaraz się okaże) bawi. – Chwyciłem go za tę chorą rękę w gipsie i powstrzymałem uderzenie. W tym czasie przyszła jego żona i, przepraszając za męża, jakoś nakłoniła go do powrotu do domu. A następnego dnia sąsiad znów przyszedł, tym razem, żeby mnie przeprosić. Pokazał gips, który, jak się okazało, pękł w czasie naszej szarpaniny. Poradziłem mu szybko jechać do szpitala.

W pogotowiu lekarz wykonał zdjęcie rentgenowskie, dokładnie je obejrzał i pokręcił głową z niedowierzaniem.
Tydzień temu ręka była złamana, a teraz widzę, że kość się zrosła. Jak to się stało? – spytał osłupiały, chyba bardziej sam siebie, niż pacjenta, po czym powiedział: – Idź pan do domu i niech ten sąsiad, który trzymał pana za gips, przyjedzie tu do mnie.

Paweł Trembaczowski pojechał więc do szpitala, choć jeszcze nie wiedział po co. Miał szczęście, gdyż lekarz okazał się niezwykle światłym człowiekiem. Był ordynatorem oddziału chirurgicznego w Świętochłowicach i od dawna interesował się bioenergoterapią, radiestezją oraz innymi niekonwencjonalnymi metodami. Najpierw zaproponował Trembaczowskiemu kawę, potem drugą i trzecią. Rozmawiali tak ogólnie, bez związku z gipsem sąsiada, aż w którymś momencie charakterny Trembaczowski nie wytrzymał:

Panie doktorze, tak sobie tu kawkę pijemy, ale po co właściwie mnie pan wezwał?– zapytał.
Drogi panie – rzekł wówczas ordynator. – Jestem pewny, że ma pan bardzo silne biopole i może pomagać ludziom. Będę podsyłał moich pacjentów, aby wspomagał pan leczenie trudnych chirurgicznych przypadków.
I tak się zaczęło.
Przez wiele miesięcy pracował charytatywnie dla oddziału i upewniał się, że

jego ręce mają rzeczywiście uzdrowicielską moc.

 Zasiane kiedyś ziarno wykiełkowało i przyniosło wspaniałe plony. Paweł Trembaczewski podczas zabiegu w swoim gabinecieA po jakimś czasie, za namową lekarza, zgłosił się do redaktor Marii Jarochowskiej, która prowadziła w katowickiej gazecie kącik radiestezyjny.
Od tego czasu praca Pawła Trembaczowskiego i jego kariera bioenergoterapeuty nabrała tempa. Jeździł co tydzień do redakcji, spotykał się z ludźmi cierpiącymi. Ekspertyzę potwierdzającą jego silne, lecznicze biopole wystawił mu mgr Zbigniew Zbiegieni, który określił dłonie Trembaczowskiego jako żelazne. W rezultacie następni lekarze zaczęli mu przysyłać swoich pacjentów i testować jego umiejętności.

Jak wspomina Trembaczowski, to sprawdzanie trwało całymi miesiącami. Aż wreszcie redaktor Jarochowska wysłała go do Warszawy na roczne studium bioterapeutyczne, gdzie wykładali lekarze, fizycy i radiesteci.
W 1984 roku w Kaliszu uczestniczyło w tym kursie bioterapii jakieś 20 osób. Jego zwieńczeniem był pierwszy w Polsce egzamin czeladniczy, a potem kilka innych egzaminów mistrzowskich – wspomina Paweł Trembaczowski, który od tego czasu nieprzerwanie działa w Izbie Rzemieślniczej, gdzie jest zrzeszony jako bioterapeuta.
– To studium było mi bardzo potrzebne – ocenia dziś. Bo wkrótce potem zaczęły się jego wieloletnie praktyki w szpitalach, a także wyjazdy za granicę – m.in. do Austrii (również na praktykę szpitalną), do USA, Niemiec i wielu innych krajów.

W USA już w 1987 roku wpisano go na listę American Biocenotics Society. W Polsce najbardziej ceni sobie cechową złotą odznakę wraz z Medalem im. Jana Kilińskiego – najwyższe oznaczenie państwowe dla bioenergoterapeuty.
Gdy tak słucham o tych latach nauki i praktyki, nie mogę się nadziwić. Bo dziś, żeby dostać dyplom bioenergoterapeuty, wystarczy ukończyć kurs weekendowy, a Trembaczowski był testowany latami, zdawał kolejne egzaminy… Kilkanaście lat temu ukończył dodatkowo kurs chirurgii fantomowej, nieobce są mu też zielarstwo (m.in. w Norymberdze odbywał praktykę asystenta zielarza), uzdrawianie świecami Indian Hopi, praca radiestety (ekspertyzy radiestezyjne) i chiropraktyka (ustawianie kręgosłupa).
Jego wytrwałość i siła charakteru częściowo może wynikać z faktu, iż Trembaczowski pochodzi z wielodzietnej śląskiej rodziny z tradycjami. Ten Ślązak z dziada pradziada od lat mieszka w Świętochłowicach – pomimo sukcesów i healerskiej kariery – nie zmienił miejsca zamieszkania. Ma tę samą od 45 lat żonę i dwie córki oraz dwoje wnucząt.

Stare śląskie przysłowie mówi, że rodzina to jest dobre państwo, dlatego Ślązacy zawsze rośli w siłę. Bieda, nie bieda, rodzina zawsze może na siebie liczyć. A ona – rodzina – na Śląsku oznacza dużo ludzi. Dobrobyt jest wtedy, gdy człowiek szanuje rodziców, pracę oraz region – mówi z przejęciem.
Gdy kiedyś analizował drzewo genealogiczne swojej familii doszedł do 1724 roku. Protoplastą rodu był Trembaczowski-Sobek, zarządca lasu,

Bieżący numer



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.