Daleka droga

Spis treści

Zapach choroby

Prezentacja likwidacji problemu za pomocą płomienia świecyJak już wspomniałam, na początku swojej pracy uzdrowicielskiej Ryszard Ulman preferował bioenergoterapię w czystej postaci, zależało mu bowiem na przekonaniu środowiska lekarskiego o skuteczności tej formy terapii. Potem wzbogacił swój warsztat w techniki znakomicie uzupełniające bioterapię: sugestioterapię, klawiterapię, litotermoterapię, akupresurę, masaż shiatsu i segmentarny, terapię manualną a także tradycyjne okadzanie.

Poczesne miejsce w terapii zajmuje praca z psychiką chorego, pomoc w pokonywaniu jego problemów. Podczas kursu bioenergoterapii, w którym uczestniczyłam jako obserwatorka, miałam okazję m.in. zobaczyć, na czym polega likwidacja problemu za pomocą płomienia świecy. Prezentacja likwidacji problemu za pomocą płomienia świecyWykładowca wypisał długopisem nazwę źródła stresu na dłoni, po czym wprowadził wyprostowaną dłoń w płomień świecy w miejscu, gdzie temperatura jest najwyższa. Przesuwając kilkakrotnie dłoń, doprowadził do zaczernienia napisu. W tym momencie wystartował program likwidacji problemu. Podstawowe źródło stresu zostało zastąpione innym, pozornie silniejszym (tj. ogniem). Mamy tu do czynienia z odwróceniem uwagi, dzięki któremu zaburzenie energetyczne może być zminimalizowane, a potem zlikwidowane. To samo zjawisko występuje w czasie oczyszczających spacerów po rozżarzonych węglach.

Prezentacja likwidacji problemu za pomocą płomienia świecyZafascynowanie Ryszarda Ulmana hipnozą należy już do przeszłości. Zdaje sobie bowiem sprawę z tego, że programowanie, z którym mamy tu do czynienia, może być niebezpieczne dla chorego. Ponadto techniki hipnozy rozwinęły się tak bardzo, że osoby nie zorientowane w tej dziedzinie nie odkryją tego, że ulegają manipulacji. Dlatego sugestie hipnotyczne stosuje tylko w pracy z uzależnieniami, mimo że jest świadom faktu, iż niejednokrotnie ułatwia to walkę z chorobą.

Z biegiem lat wrażliwość healera coraz bardziej się pogłębia. Dziś wyczuwa zapach choroby. Zdarza mu się też przewidzieć, kiedy chory odejdzie z tego świata. Tak było w przypadku 40-letniego gospodarza, chorego na raka wątroby. Ryszard Ulman uprzedził jego żonę, że nie pomoże mężowi, a ona za trzy tygodnie przyjedzie w żałobie. Powiedział też, że pojawia się u niego jeden dzień dobrego samopoczucie i wtedy chory powinien porozmawiać z synami o sprawach majątkowych.

Spektakularne sukcesy

Nie sposób wymienić, a tym bardziej opisać najbardziej niezwykłych uzdrowień, jakie były udziałem Ryszarda Ulmana w okresie minionych 30 lat. Oto kilka przykładów.

Sześcioletni chłopiec, potrącony przez pijanego kierowcę został przywieziony do szpitala przy ul. Niekłańskiej w bardzo ciężkim stanie. Badania wykazały krwiaki i guz w okolicy pnia mózgu, a przypadek uznano za terminalny. Po trzech zabiegach healera dziecko wróciło do domu zdrowe, krwiaki i guz znikły.

Irena K. po wylewie krwi do mózgu w stanie agonalnym znalazła się na OIOM-ie Szpitala przy ul. Grenadierów. Po miesiącu zabiegów bioterapii odzyskała wzrok oraz mowę i zaczęła poruszać się o własnych siłach. Dziś prowadzi normalny tryb życia.

Inny cud wydarzył się na pediatrii. Noworodek, urodzony w zamartwicy, z porażeniem prawej półkuli mózgu był bliski agonii. Lekarz stwierdził, że dziecko jest niedobre i uprzedził rodziców, że nawet jeśli uda się je uratować, to będzie ono kaleką wymagającą intensywnej rehabilitacji. Dzięki pomocy mistrza Ryszarda dziewczynka (dziś 16-letnia) jest w pełni sprawna i cieszy się dobrym zdrowiem.

U siedmioletniego chłopca po operacji chłoniaka nastąpił nawrót choroby. Dzięki zabiegom bioterapii po miesiącu zmiany się cofnęły. Gdyby nie blizna pooperacyjna, operujący go wcześniej chirurg nie uwierzyłby, że to przypadek, którym się kiedyś zajmował. Dziś chłopiec jest zdrowym, 36-letnim mężczyzną.

U Mariusza K. badania potwierdziły zlikwidowanie wirusa C wątroby.

Mój rozmówca dobrze sobie radzi z alergiami u dzieci, a także z nerwicami, stanami lękowymi, apatią. Bóle głowy, bóle psychosomatyczne znikają zwykle po kilku zabiegach bioterapii wspomaganej terapią manualną, litotermoterapią, klawipunkturą czy hipnozą.

Inną grupę uzdrowionych stanowią osoby z dolegliwościami kręgosłupa. Np. pewnego mężczyznę przyniesiono na krześle. Z powodu dyskopatii cierpiał na ostre bóle, nie mógł poruszać się o własnych siłach. Po pierwszym zabiegu samodzielnie wyszedł z gabinetu. Inny klient z przepukliną i dyskopatią na odcinku l/k wrócił do terapeuty po 20 latach, kiedy znów zaczął odczuwać bóle.

Ryszard Ulman uważa, że w bioterapii nie ma specjalizacji. To, co kryje się pod tą nazwą, bywa po prostu serią następujących po sobie uzdrowień. Kiedy Stefan Abramowski pomógł dziecku z porażeniem mózgowym, zaczęli go odwiedzać rodzice z dziećmi cierpiącymi na tę wadę rozwojową. Kolejne sukcesy wykreowały z terapeuty specjalistę od porażeń mózgowych.

Gdy mój rozmówca sprawił, że u Aliny B. znikł mięśniak wielkości główki noworodka, zaczęły składać mu wizyty kobiety cierpiące na mięśniaki. Kiedy za pomocą bioterapii pokonał niepłodność mieszkanki Łukowa, zaczęło do niego przyjeżdżać pięć pań z tego miasta, które również pragną macierzyństwa.

Przyznaje, że nie zawsze odnosi sukcesy. Bezsilny bywa np. w obliczu choroby nowotworowej dziecka. Zauważył przy tym, że odchodzące z tego świata dzieci bywają nadzwyczaj dojrzałe, a ich krótkie życie spowija jakaś tajemnica. Wygląda to tak, jakby przyszły tu tylko na chwilę, aby starszych czegoś nauczyć, wskazać drogę... Ostatnimi laty rodzą się też dzieci indygo obdarzone od zarania fioletową aurą, taką, którą dorośli wypracowują przez lata medytacji i praktyk duchowych. Z takim sześciolatkiem można rozmawiać jak z małym mędrcem.

Bioterapia dawniej i dziś

Czasy entuzjazmu i eksperymentów prowadzonych 30 lat temu na Radomskiej minęły bezpowrotnie. Znikła otoczka tajemniczości otaczająca niegdyś bioterapię. Dziś jest to zwyczajna działalność zawodowa. Już wiemy, jak stosować w tej pracy bhp, aby uniknąć przykrych niespodzianek, zbyt szybkiego wypalenia. Ryszard Ulman jest dumny z tego, że wśród swoich uczniów ma zaufanych kolegów, którzy mogą dokonać superwizji. Kiedy pojawiają się: osłabienie, bóle czy dziwne sny, bioterapeuta powinien zwrócić się o pomoc do kolegi po fachu.
W latach 80. niektórzy healerzy przyjmowali w kościołach. Szczególna atmosfera i energia świątyni wydatnie wspierała pracę uzdrowicieli duchowych. Niestety, odkąd bioterapeuci zajęli się egzorcyzmami, popsuły się relacje z Kościołem. Ryszard Ulman uważa, że tę działalność należy pozostawić w gestii osób duchownych. Tym bardziej, że wśród świeckich egzorcystów nie brak pazernych naciągaczy. Bioterapia natomiast – jako zawód finansowo atrakcyjny – przyciąga także oszustów, którzy psują opinię całemu środowisku.

Ostatnio usunął zaczopowanie z żyły udowej lekarza w Lublinie. Swoją skutecznością w zwalczaniu schorzeń serca i kręgosłupa, potwierdzoną wynikami USG i EKG zwrócił uwagę świata medycznego. Prowadzi więc rozmowy z prezesami Uzdrowiska Nałęczów i SPA Nałęczów, aby stworzyć pion profesjonalnych usług bioterapeutycznych. W przyszłości zabiegi bioterapii byłyby tam być może refundowane przez NFZ. Gdyby do tego doszło, po 30 latach marzenie Ryszarda Ulmana o bliskiej współpracy bioenergoterapii z medycyną spełniłoby się, a bioenergoterapeuta stałby się partnerem dla lekarza – z pożytkiem dla wszystkich chorych.

Ryszard Ulman przyjmuje w:

  • Centrum „ULMED”, Warszawa, ul. Legendy 6d
    (tel. 22 664 21 16 przychodnia rekomendowana przez "Nieznany Świat" - www.ulmed.waw.pl)
  • "BIORAD", Mińsk Mazowiecki, ul. Kolejowa 22,
    (tel. 25 758-85-30 - www.ulman.com.pl)

 

Bieżący numer



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.