Daleka droga

Spis treści

Maria Rojek

Ryszard Ulman: inżynier i mistrz bioenergoterapii, który w 2011 roku obchodził trzydziestolecie pracy w uzdrowicielskim fachu, zajmuje wyjątkowe miejsce w poczcie polskich healerów. Jest nauczycielem całego pokolenia bioterapeutów, a jednocześnie autorem książek i podręczników Wstęp do bioterapii oraz Świetlisty człowiek, a także opracowań z zakresu klawipunktury, litotermoterapii, konchowania i mandali dynamicznej

Ten absolwent kierunku geodezji Wojskowej Akademii Technicznej był współzałożycielem Polskiego Cechu Bioterapeutów oraz organizacji zrzeszających polskich healerów, m.in. Polskiego Stowarzyszenia Bioteraeutów "Biopol", Polskiego Stowarzyszenia Bioterapeutów, Uzdrawiaczy i Radiestetów, a także inicjatorem powstania i prezydentem pierwszej Polskiej Federacji Stowarzyszeń Bioterapeutów. Jest honorowym członkiem Holistic Medecine Association w USA i dożywotnim członkiem Himalayan International Institute of Yoga Science and Philosophy w Stanach. Jego 30-letnie doświadczenie to niezwykła wręcz kopalnia wiedzy o faktach i wydarzeniach tworzących historię polskiej medycyny energetycznej.

Jak wielu healerów, Ryszard Ulman na początku swojej drogi do bioenergoterapii zainteresował się radiestezją. Po ukończeniu WAT w latach 70. ubiegłego wieku pracował na terenie całej Polski, wykonując pomiary geodezyjne, mapy topograficzne, a później pomiary fotogrametryczne.

Wirujące wahadełko zobaczył po raz pierwszy w 1975 r. w Łańcucie. Uważał to za sprytną sztuczkę. Jednak przyjaciel domu, mistrz płatnerski Krzysztof Panas wyjaśnił młodemu wtedy oficerowi wojska, czym jest promieniowanie kształtu i radiacja. Jeszcze bardziej o realności zjawiska przekonało go delikatne mrowienie jego własnej dłoni, nad którą kręciło się wahadełko. Od tamtego eksperymentu z pasją zaczął zgłębiać tajniki radiestezji za pośrednictwem pożyczonych książek wydawanych przez Stowarzyszenie Radiestetów w Poznaniu. Wkrótce zaś znalazł praktyczne zastosowanie nowej wiedzy: wskazał źródło wody na działce, a także wybrał nowe, lepsze miejsce do spania.

Podczas prac topograficznych pod Lubomierzem przeżył niezwykłe doświadczenie. Kiedy o świcie otworzył oczy, okazało się, że patrzy na swoje ciało leżące w łóżku. Poczuł wtedy ogromny lęk, później mdłości, po czym znowu znalazł się w swoim ciele. Ten obraz powracał później wielokrotnie we wspomnieniach, budząc niepokój i napawając lękiem przed obłędem.

Wyjaśnienie przyszło w r. 1979 podczas wykładu ówczesnego Prezesa Stowarzyszenia Radiestetów Lecha Emfazego Stefańskiego wygłoszonego w Pałacu Kultury. Kiedy usłyszał o technikach eksterioryzacji i metodzie Monroe’a, doznał olśnienia odzyskując spokój wewnętrzny.

Bliskie spotkanie z hipnozą

Latem 1980 roku podczas pobytu w Juracie zainteresował się wykładem komandora marynarki wojennej, mgr Stefana Abramowskiego na temat hipnozy i jej zastosowania w medycynie. Po zajęciach spotkał się z prelegentem i opowiedział o swoich doświadczeniach w dziedzinie radiestezji, wyrażając życzenie uczestniczenia w seansie hipnozy.

Nazajutrz miał okazję sprawdzić, jak działa indukcja pohipnotyczna. Po wybudzeniu okazało się, że nie może stanąć na nogach – mięśnie pod wpływem sugestii zwiotczały jak u człowieka sparaliżowanego. Potem, zapalając fajkę z aromatycznym tytoniem, poczuł kwaśny, obrzydliwy odór.
Nie to jednak było najważniejsze.
Opowiadając Stefanowi Abramowskiemu o swoich odczuciach, wspomniał o fali mrowienia, która kilkakrotnie przeszyła jego ciało od stóp do głowy. Ponieważ tego rodzaju sugestia nie została podana, gdański healer doszedł do wniosku, że hipnotyzowany reagował w ten sposób na ruch rąk przesuwanych na wysokości metra nad powierzchnią jego ciała.
Następnego dnia Ryszard Ulman wykonał tego rodzaju doświadczenie na osobie uczestniczącej w prelekcji. Także ona poczuła mrowienie i rodzaj ruchu we wnętrzu swojego ciała. Podczas zabiegu przeprowadzonego z udziałem żony Ryszard stwierdził, że jego palce drętwieją, gdy przesuwa je nad jej kolanami. Małżonka potwierdziła, że w dzieciństwie cierpiał na silne bóle reumatyczne kolan. Eksperymentując z uczestnikami turnusu odkrył, że chore miejsca w ciele generują wrażenie ciepła, gorąca, mrowienia, kłucia lub ucisku wewnątrz dłoni badającego.

Kolejnym przełomem okazał się dzień, kiedy znajoma poprosiła, by wskazał miejsce na głowie, które ją najbardziej boli. Po wykonaniu paru ruchów dłońmi nad głową odnalazł punkt najsilniejszego odczucia. Kobieta była zaskoczona, gdyż, kiedy wykonywał ruch lokalizacji, jego dłonie za każdym razem jakby zabierały ból. Wtedy po raz pierwszy zlokalizował zaburzenie energetyczne i skutecznie je usunął, a kobieta stwierdziła, że jest cudotwórcą.

To był szok i wielka radość. Tego dnia Ryszard Ulman odkrył bowiem predyspozycje do swojego przyszłego zawodu bioenergoterapeuty, który stał się pasją jego życia.

Bieżący numer



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.