Powołanie

Spis treści

Maria Rojek — 4/​2013

Wybitny chirurg rosyjski, pro­fe­sor Ana­tol Jur­czenko powiedział o Woj­ciechu Kris­tianie Wal­czaku z Łodzi, że ma on zespół cech, który pozwala stać się wybit­nym ter­apeutą. Sam łódzki healer, który przyj­muje chorych również w Warsza­wie, uważa się za rzemieśl­nika. Na pier­wszym miejscu stawia solid­ność i zaan­gażowanie w pracy dla dobra chorych.

Swoją wiedzę pogłębia, zdoby­wa­jąc nowe umiejęt­ności od wielu lat. I choć nie każdego jest w stanie uzdrowić, w miarę swoich możli­wości pomaga wszys­tkim: od niemowląt po seniorów. Wykonuje również zabiegi osobom po oper­ac­jach krę­gosłupa, z pro­tezami met­alowymi i ceram­icznymi, także w przy­pad­kach osteosyn­tezy (gdy ele­ment met­alowy został spo­jony z koś­cią). Klient, którego dwa razy postawił na nogi, scharak­tery­zował go krótko:

To cud­otwórca.

Arka­diusz Ostrowski z Łodzi wybrał się na wycieczkę motorow­erem po Grecji, gdzie rychło przekonał się, że mieszkańcy tego kraju za nic mają przepisy ruchu dro­gowego. Gdy na skrzyżowa­niu kierowca jed­nego z samo­chodów wymusił pier­wszeństwo, chcąc uniknąć czołowego zderzenia, pol­ski turysta przewró­cił się, biorąc na siebie ciężar żony i motoroweru.

Z początku nie zdawał sobie sprawy z powagi sytu­acji. Grecki lekarz opa­trzył roz­ciętą lewą rękę i podał lek prze­ci­w­bólowy, ale niebawem pan Arka­diusz stwierdził, że nie może unieść prawego ramienia. Aby to uczynić, musi pode­przeć się lewą, zaban­dażowaną ręką.

Chirurg stwierdził uraz barku. Zapro­ponował blokadę, infor­mu­jąc, że jeśli igła zostanie wbita choćby o milimetr od właś­ci­wego miejsca, ręka pozostanie jak roślina. Drugim rozwiązaniem prob­lemu była oper­acja obciążona 50-​procentowym ryzykiem.

W tej sytu­acji chory zaczął szukać pomocy w medy­cynie alter­naty­wnej. Za radą zna­jomych postanowił sko­rzys­tać z pomocy Woj­ciecha Wal­czaka. Już wstępne badanie okazało się zaskocze­niem. Po raz pier­wszy ktoś tak dokład­nie sprawdził stan całego kośćca. Potem przez szkło pow­ięk­sza­jące ter­apeuta obe­jrzał tęczówkę, osłuchał go, opukał i poin­for­mował o schorze­niu wątroby, zale­ca­jąc dietę. Obiecał też Arka­dius­zowi Ostrowskiemu, że bez blokad i oper­acji odzyska sprawność ręki, z tym, że na zabiegi trzeba będzie przy­chodzić być może nawet przez pół roku. Ostate­cznie wylecze­nie barku nastąpiło po trzech miesią­cach, a pan Arka­diusz dziś prawą ręką pod­nosi 50 kg.

Jed­nak kłopoty zdrowotne na tym się nie skończyły. Wkrótce wspom­ni­anemu pac­jen­towi zaczął dokuczać odcinek lędźwiowy krę­gosłupa. Doszło do tego, że nie mógł się poruszać, tracił równowagę, by nie upaść, musiał oprzeć się o ścianę. Gdy ból dosłownie zwalał go z nóg, zasięgnął porady lekarza, który zale­cił oper­ację, jed­nak i tym razem chory wybrał ter­apię u Woj­ciecha Walczaka.

Nie spotkałem nikogo, kto tak wszech­stron­nie pracuje z chorym – zwierza się. – Nie tylko zas­tosował masaże, akupunk­turę, iry­dologię, ale zale­cił mi również ćwiczenia izom­e­tryczne i roz­cią­ga­jące. To jest fachowiec wyso­kich lotów. Gdyby to ode mnie zależało, za jego tal­ent i umiejęt­ności dałbym mu tytuł pro­fe­sora. Byłem wrakiem, a on dwa razy postawił mnie na nogi. Jestem w pełni sprawny, mogę nor­mal­nie funkcjonować i upraw­iać każdy sport.

Świadomi seniorzy i dzieci reklamy

Woj­ciech Wal­czak zaj­muje się reha­bil­i­tacją seniorów po udarach. M.in. dzięki jego pomocy 73-​letni mężczyzna z niedowła­dem polowy ciała odzyskał sprawność i nawet prowadzi samochód.

Zanim terapeuta zajmie się układem kostno-stawowym, przeprowadza wywiad i bada m.in. tzw. pulsy, informujące o przepływie energii w organizmieNie za każdym razem sukces bywa aż tak spek­taku­larny. 85-​letnia kobi­eta po dwóch udarach od dziesię­ciu lat korzysta z zabiegów łódzkiego ter­apeuty. Jej córka szukała w prasie lokalnej ogłoszeń spec­jal­istów zaj­mu­ją­cych się reha­bil­i­tacją osób w podeszłym wieku. Cieszy się, że dzięki infor­ma­cji uzyskanej w jed­nej z przy­chodni naw­iązała kon­takt właśnie z Woj­ciechem Wal­cza­kiem, na którego pomoc jej mama zawsze może liczyć. Choć jed­nos­tronny par­aliż nie cofnął się, po masażach ustąpiły przykur­cze mięśni. Starsza pani jest reha­bil­i­towana raz w tygod­niu i ćwiczy pod kierunk­iem swo­jego ter­apeuty. W pozostałe dni wykonuje zale­cone ćwiczenia sama. Silny charak­ter i upór w dąże­niu do poprawy zdrowia dają rezul­taty. Stan chorej jest sta­bilny, jej kondy­cja nie ulega pogorsze­niu. Seniorka porusza się przy uży­ciu balkonika, samodziel­nie się ubiera i wykonuje toaletę. Pełna samoob­sługa po udarze to nie lada sukces.

Po dziesię­ciu lat­ach wspól­nej walki ze skutkami udarów pan Wojtek został przy­ja­cielem rodziny. Podzi­wia­jąc sys­tem­aty­czność seniorki i jej zaan­gażowanie w walkę o zdrowie, mój rozmówca z goryczą wspom­ina innych klien­tów, którzy nie chcą pod­jąć trudu codzi­en­nych ćwiczeń. Doty­czy to zwłaszcza dzieci reklamy: sporej grupy chorych, którzy uwierzyli w błyskaw­iczne dzi­ałanie renomowanych leków. A prze­cież żadna cud­owna pastylka nie rozwiąże z dnia na dzień prob­lemów zdrowotnych.

Spek­taku­larne sukcesy

Jest ich tak wiele, że można wymienić tylko niek­tóre, i to w telegraficznym skró­cie. Oto one: uzdrowie­nie kobi­ety cier­piącej na chorobę Bürg­era, która, dzięki akupunk­turze i ziołom może spacerować wokół bloku; udzie­le­nie skutecznej pomocy mężczyźnie, który wskutek zmian w krę­gosłupie szyjnym pod­czas ruchu głowy tracił świado­mość; młody człowiek po skoku do wody na główkę jeździł na wózku inwalidzkim, a po kilku­nastu zab­ie­gach i masażach wyszedł z gabi­netu o włas­nych siłach.

Inny klient cier­piał na silny ból pośladka. Dolegli­wość minęła dopiero wów­czas, gdy zostało przy­wró­cone praw­idłowe położe­nie kręgów szyjnych.

Warto zaz­naczyć, że pod­czas wykony­wa­nia zabiegów Woj­ciech Wal­czak nie ogranicza się do ter­apii krę­gosłupa. Pracuje nad całym ukła­dem kostno-​stawowym, ustawia kości cza­szki, żuchwy i stóp, ura­tował też niejedne, czeka­jące na oper­ację kolana.

Brat pani Grażyny, właś­ci­cielki warsza­wskiej przy­chodni „Merid­ian”, w której przyj­muje łódzki ter­apeuta, miał skierowanie na oper­ację obu kolan. Scep­ty­cznie odnoszący się do medy­cyny alter­naty­wnej, nie wierzył w powodze­nie ter­apii man­u­al­nej. Schorze­nie było na tyle poważne, że musiał spo­tykać się z heal­erem nawet dwa razy dzi­en­nie, a wraże­nia pod­czas ter­apii nie należały do przy­jem­nych. Dzięki temu jed­nak skończyły się nie tylko prob­lemy z kolanami, lecz także krę­gosłup odzyskał dawną sprawność.

Dokuc­zliwe bóle kolan odczuwał też Andrzej Adamu­siak. Co godz­inę musiał prz­ery­wać jazdę samo­cho­dem, żeby rozpros­tować nogi. Aby znów nor­mal­nie funkcjonować, wybrał się do chirurga. Spec­jal­ista zale­cił blokadę w kolanie, poruszanie się o kuli, a w przyszłości artroskopię. Mając takie per­spek­tywy chory wybrał się na kon­sul­tację do swo­jego przy­ja­ciela Wojtka Wal­czaka. Ter­apeuta nastawił stopę i całą nogę, zajął się też krę­gosłu­pem. Po jed­nym zabiegu ból kolan minął jak ręką odjął, a chory pojawił się znów pół­tora roku później –po kole­jnym spotka­niu znikł na dobre.

W sprzedaży





Strona korzysta z plików cook­ies w celu real­iza­cji usług i zgod­nie z Poli­tyką pry­wat­ności. Możesz określić warunki prze­chowywa­nia lub dostępu do plików cook­ies w Two­jej przeglądarce.