Duchowa podróż po zdrowie

Spis treści

Maria Rojek — 10/​2013

Od początku swo­jej pracy ter­apeu­ty­cznej Anna Mikoła­jczyk chci­ała pomóc każdemu we wszys­t­kich kłopotach zdrowot­nych. Poszuku­jąc skuteczniejszych metod healingu, została dyplo­mowaną ter­apeutką podróży wewnętrznej.

Ta nowa, mało u nas znana metoda, autorstwa Bran­don Bays pozwala nie tylko pozbyć się schorzeń, ale także odmienić własne życie. Przy­czyną wielu nawraca­ją­cych dolegli­wości i braku spełnienia bywają bowiem trau­maty­czne wydarzenia i zepch­nięte w głąb podświado­mości negaty­wne emocje. Dopiero ich odnalezie­nie i przepra­cow­anie otwiera nowe, nieoczeki­wane perspektywy.

Kiedy rozpoczęła się trans­for­ma­cja ustro­jowa, prob­lematyka „niez­nanego” wyszła z podziemia. Dzięki temu bohaterka dzisiejszej pub­likacji mogła w pełni rozwinąć swoje zain­tere­sowa­nia sferą ducha. Bywała na tar­gach ezoterycznych, stu­diowała lit­er­aturę z zakresu medy­cyny nat­u­ral­nej i zjawisk zwanych para­psy­chicznymi. Intu­icja pod­powiadała jej, że posi­ada uzdol­nienia uzdrowiciel­skie.
Po raz pier­wszy udzieliła pomocy swo­jej mamie. Zmi­any na nodze wyglą­dały fatal­nie: zanik tkanki mięśniowej i niego­jąca się czer­wona rana, w której na domiar złego rozwinął się gronkowiec. Lekarze nie widzieli szansy na wylecze­nie tej rozległej róży: chorej groz­iła amputacja nogi od kolana. Wów­czas Ania Mikoła­jczyk, nie mając jeszcze żad­nego przeszkole­nia w dziedzinie bioter­apii, po prostu dotknęła chorej kończyny. W tym momen­cie poczuła, jakby w jej dłoń wbito tysiące igieł.
Następ­nego dnia pojaw­iła się gorączka, a całe ciało napuchło. Debi­u­tu­jąc heal­erka sko­jarzyła te objawy ze swoim pier­wszym zabiegiem. Wiedzi­ała, że jest młoda i jej orga­nizm zwal­czy skutki uwol­nienia matki od negaty­wnej energii. Wkrótce zdrowie wró­ciło do normy, a trzy tygod­nie później po jątrzącej się ranie na nodze nie pozostał nawet ślad.
Warsza­wska ter­apeutka przy­pom­ina sobie jeszcze jedno zdarze­nie wielkiej wagi z przeszłości. Miała wów­czas 21 lat, a jej maleńkie dziecko zachorowało na zapale­nie płuc. Ośmiomiesięczny malec dostał anty­bio­tyk i po dwóch tygod­ni­ach pedi­atra stwierdził, że płuca są czyste i kuracja, jego zdaniem, dobiegła końca. Trzy dni później jed­nak gorączka powró­ciła. Tym razem nie pomogła nawet peni­cylina krys­tal­iczna, dziecko „przele­wało się” przez ręce. Małżonkowie zde­cy­dowali, że zabiorą synka ze szpi­tala. Niemowlę w stanie kry­ty­cznym zostało wyp­isane z kliniki, a rodz­ice zwró­cili się do lekarza, który stosował nat­u­ralne metody ter­apii. Jed­nak również on przepisał anty­bio­tyk, tym razem fran­cuski.
Młoda matka nosiła małego na rękach, bła­ga­jąc Boga, by go jej nie zabierał. Wtedy usłyszała wewnętrzny głos, który nakazał odstaw­ie­nie wszys­t­kich leków. Naza­jutrz synek zaczął pić i był to początek jego powrotu do zdrowia.
Tamto zdarze­nie sprzed lat pani Anna potrak­towała jak ważną lekcję. Odtąd postanow­iła zawsze słuchać głosu swo­jego wewnętrznego prze­wod­nika, a wspom­ni­ane doświad­cze­nie zaważyło na ksz­tał­cie jej pracy uzdrowiciel­skiej. Wiedzi­ała, że aby pomóc choremu, trzeba dokopać się do jego duszy. To niełatwe zadanie: w naucza­niu szkol­nym nie zwraca się uwagi na odczu­cia. Później codzi­enna walka o byt tłumi, spy­cha emocje. Przykre przeży­cia, rany emocjon­alne tkwią więc w psy­chice całymi latami, uniemożli­wia­jąc pozby­cie się dolegli­wości raz na zawsze. Szukała więc metody, która poz­woliłaby zwięk­szyć skuteczność bioenergoterapii.

Książka, która przyszła

Okładka książki "Podróż"Pewnego wiosen­nego dnia zatele­fonowała do niej koleżanka, pro­ponu­jąc przeczy­tanie książki Bran­don Bays The Jour­ney. Obie panie zagłębiły się w lek­turze niezwykłego prze­wod­nika ku uzdrowie­niu Two­jego życia i osiąg­nię­ciu pełnej wol­ności.
Uzdraw­ia­jąca podróż w głąb duszy po wol­ność, ciszę i miłość była właśnie tą metodą pracy ter­apeu­ty­cznej, o której Anna marzyła.
Przy­pomnę, ze autorka Podróży, znana amerykańska tren­erka roz­woju duchowego, dba­jąca o zdrowie i sto­su­jąca doskon­ałą dietę wege­tari­ańską, musi­ała zmierzyć się z choroba nowot­worową. Guz w jej macicy osiągnął wielkość piłki do koszykówki. Ginekolog zale­cał naty­ch­mi­as­tową oper­ację, jed­nak Bran­don, która prowadz­iła warsz­taty zdrowego życia, postanow­iła sama upo­rać się z chorobą. Lekarka dała jej kilka dni na pow­strzy­manie krwotoku wewnętrznego. Potem chora dostała kole­jny miesiąc na pozby­cie się masy wewnątrzmied­ni­cowej meto­dami nat­u­ral­nymi.
Masażys­tka Surja pomogła Bran­don dotrzeć do tego, co kryje się we wnętrzu guza. Niezwykły spokój i zachęta ter­apeutki poz­woliły zagłębić się w czarną masę… i jakby mimo­cho­dem pojaw­iło się wspom­nie­nie z dzieciństwa, które umysł odrzu­cił jako nieis­totne. A jed­nak Bran­don, wiedząc, że zdrowy rozsądek nie znalazł rozwiąza­nia jej prob­lemu, zwró­ciła się do swo­jej duszy. Za radą Surji w ciem­ności tworu, wypeł­ni­a­jącego jamę brzuszną, roz­pal­iła małe ognisko. Zaprosiła do niego bohaterów tamtego wydarzenia. Przy ognisku znalazła się Bran­don — bezradna dziew­czynka z rodzi­cami zas­mu­conymi po śmierci jej siostrzy­czki. Dusze wyz­nały sobie wszys­tko. Bran­don poz­nała ich żal i roz­pacz, które powodowały, że nieświadomie krzy­wdzili pozostałe przy życiu dzieci. Głos wewnętrzny pod­powiedział, by im wybaczyła. Słowom prze­baczenia towarzyszyły łzy i uczu­cie tak silne, jakby serce miało pęknąć.
Po sesji poczuła, że orga­nizm jest w stanie wrzenia. Brzuch zaczął się zmniejszać, a po miesiącu guz zmalał do rozmi­arów 15-​centymetrowego mel­ona. Bran­don potrze­bowała sześ­ciu tygodni, aby zanikł całkowicie.

Pamięć komórkowa

Dr Deepak Chopra, endokrynolog, spec­jal­ista w dziedzinie uzdraw­ia­nia komórkowego, pod­czas warsz­tatów Mis­tr­zostwa, w których uczest­niczyła uzdrowiona Bran­don, zadał słuchac­zom pytanie: skoro komórki wątroby wymieni­ają się co 6 tygodni, jak to możliwe, że jeśli zacho­ru­jemy na raka wątroby w sty­czniu, w czer­wcu rak nadal tam będzie? Wątroba powinna zre­gen­erować się w tym cza­sie już kilka­krot­nie. Będzie więc składać się z samych nowych komórek.
Prele­gent wyjaśnił, że za kon­tyn­uowanie pro­cesu chorobowego odpowiedzialne są stare wspom­nienia, które nazwał fan­to­mowymi. Powielanie chorych wzor­ców, za którymi kryją się negaty­wne emocje, można prz­er­wać tylko wtedy, jeśli dotrzemy do nieskońc­zonej inteligencji – mądrości ciała. Tylko ona może wymazać stwor­zony wcześniej przez siebie pro­gram chorobowy – i zastąpić go nowym. Pro­ces uzdrowienia dokonuje się w ciszy wewnętrznej. Doświad­czyli go ci pac­jenci, którzy dotarli do swo­jej zupy kwan­towej, miejsca zwanego przez dr. Choprę Prześwitem. Bran­don uświadomiła sobie wów­czas, że właśnie jej się to udało. Od tej pory skupiła całą uwagę na opra­cow­a­niu metody, z której mogliby korzys­tać: i chorzy i zdrowi, wszyscy prag­nący odmienić swoje życie..

W sprzedaży

PZP

Strona korzysta z plików cook­ies w celu real­iza­cji usług i zgod­nie z Poli­tyką pry­wat­ności. Możesz określić warunki prze­chowywa­nia lub dostępu do plików cook­ies w Two­jej przeglądarce.