Przebudzenie: dzień przed

Spis treści

W swoim siedmioksięgu „Instrukcje przebudzenia” wspomina Pan często o „Księdze Urantii”. To przekaz Stamtąd, odebrany przez jednych ekstrasensów, którego wiarogodność potwierdziło wielu innych. Od braci z Wszechświata płyną rady, co robić, jak przejść od umysłowej degrengolady do duchowego rozkwitu. Jednakże istnieje mnóstwo innych przesłań, zapełniających głównie półki z sensacją i przynoszących niezłe honoraria autorom. Skąd więc pewność, że Księga jest autentycznym drogowskazem, przekazem od tych, który pragną nam pomóc w imię dobrostanu całego Wszechświata? Czy mamy jakąś gwarancję, że podobne przekazy są prawdziwe?

– Nie mamy gwarancji. Wiele z tych przesłań jest albo całkowicie wyssana z palca, albo okazuje się tylko częściowo prawdą, a częściowo manipulacją, mającą na celu osiągnięcie określonych celów przez pozaziemskie lub ludzkie istoty. Na szczęście zaangażowani w ten projekt są w stanie dostrzec, które z przekazów są prawdziwe.

Księga Urantii, niedawno zresztą wydana w języku polskim, potwierdza wydarzenia, które miały już miejsce, trwają lub w niedalekiej przyszłości się ujawnią, co zaczyna być sprawdzalne. Stąd zaufanie, że powstawała z inspiracji Obcych. Że jest to możliwe, doświadczyłem na własnej skórze, mogę więc mówić o tym z większą pewnością. Natomiast nie mogę stwierdzić z całkowitą pewnością, czy to także nie jest forma manipulacji. Gdy jednak widzę, że nie mamy do czynienia z pustosłowiem uprawianym pod hasłem kochajmy się i uśmiechajmy, lecz tworzy się pewna spójna, zazębiająca się w każdej dziedzinie wizja – daję temu wiarę.

Jak się wydaje, tak właśnie wygląda rzecz z Księgą Urantii. Nie twierdzę, że to jedynie słuszna prawda, bo byłoby to typowo ludzkie podejście. Ale ona coś tworzy, wywołuje jakiś pozytywny ferment i to mnie przekonuje. Ponadto można tam znaleźć wiele odniesień do ewolucji wierzeń i w ogóle ewolucji myślenia, co bardzo mnie interesowało, a czego nigdy nie dowiemy się z wykopalisk archeologicznych. W tym, interesującym mnie sensie, Księga Urantii stanowi źródło jedyne w swoim rodzaju. Nie wykluczyłbym też, że wskazuje ona celowo także mroczne strony religii (religii jako instytucji w ogóle, nie tylko chrześcijańskiej) po to, by zastanowić się, czy jej niereformowalne i skostniałe doktryny nie blokują możliwości naszego przyszłego duchowego rozwoju.

Kościół zresztą – o czym wiem z kontaktów, które posiadam – także ma świadomość nadchodzących przemian. Ich wizja jednak jest wizją powrotu do Kościoła Jezusowego, do początków chrześcijaństwa. Ale nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. To będzie zupełnie coś nowego.

Nasza rozmowa może wydawać się wizją absolutnie fantasmagoryczną. Wskazuje Pan na logikę, którą charakteryzuje się plan wprowadzenia ludzkości na wyższy poziom duchowy i kulturowy, niemniej wszystko to nadal są rozważania teoretyczne. Czy moglibyśmy je podeprzeć, jak sam Pan wspomniał na początku, „niemal stuprocentowymi dowodami”?

– Rozważania teoretyczne, wspomagane logiką, mają swoje potwierdzenie w setkach znalezisk oraz zjawisk funkcjonujących w naszym świecie. Nie da się ich inaczej wytłumaczyć, niż tylko pozostawieniem na Ziemi przed tysiącami lat sygnałów zapowiadających zmiany w momencie, kiedy ludzkość dojrzeje do przełomu, określanego przez nią jako Era Wodnika. Dopiero dziś potrafimy te sygnały odnaleźć, zrozumieć i nawet interpretować. Pokazują one, że w przeszłości miały miejsce ingerencje oraz przekazy niemożliwej wiedzy.

Nie da się wszystkiego zrzucić na przypadek, albo zamieść pod dywan. Piramidy w wielu zakątkach świata zawierające przekazy geometryczne i matematyczne, wartości liczbowe – liczba Pi, ciąg Fibonacciego, odkryte dopiero tysiące lat później, wielotonowe bloki skalne obrobione z dokładnością do 0,1 mm i wydrążone wewnątrz w taki sposób, że jeszcze dziś nie potrafilibyśmy sobie dać rady z podobną techniką, linie na płaskowyżu Nazca, mapy liczące ponad 1500 lat, na których widnieją oba kontynenty amerykańskie, czaszka z kryształu, bez widocznych najmniejszych śladów obróbki i tysiące innych, podobnych przykładów… – nie da się wytłumaczyć w inny sposób, niż tym, że Ziemię już dawno musieli odwiedzić Kosmici, pozostawiając te znaki do odkrycia ludziom przyszłości.

Jakie to ma znaczenie? Przede wszystkim ukazuje, że nauka nie była dotąd w stanie dostrzec dowodów, bowiem, jak cała obecna cywilizacja, nie jest w stanie zobaczyć tego, co ma tuż przed nosem. Wymaga więc zreformowania – i z tego punktu widzenia wszystko to służy przyszłej transformacji. Nie oszukujmy się, to były potężne przedsięwzięcia stanowiące niejednokrotnie główne dokonania innych cywilizacji, zatem na pewno miały logiczny cel. Nasza cywilizacja nie widzi czegoś takiego jak działania długofalowe, ale właśnie po tym poznajemy, że nie ona za tym stała.

Najbardziej nieprawdopodobne są jednak ruiny Puma Punku – monumentalnego kompleksu świątynnego, kultowego obiektu zamierzchłej cywilizacji, leżącego nieopodal Tiahuanaco w Boliwii na wysokości około 3800 m n.p.m. Zbudowane są z nieprawdopodobnie obrobionych bloków andezytu oraz diorytu, jednych z najtwardszych skał, transportowanych z odległego o 15 km miejsca w pobliżu jeziora Titicaca. Największy z tych monolitów ma wymiary 8,71m x 5,17m x 1,07m. Całość przypomina wielką budowlę ze ściśle dopasowanych i skomplikowanych klocków lego. Zainteresowanych szczegółami odsyłam do moich książek, a tu jedynie powiem, że znaleziono tam blok skalny z wewnętrznym otworem o kwadratowym przekroju, tworzącym cztery skręty pod kątem 90 stopni każdy! Podczas badań podobny otwór usiłowano zrobić w skale za pomocą współczesnych narzędzi i próba ta zakończyła się sromotną porażką.

Ostatnio okazało się, że w proporcjach licznych bloków zawarta jest tzw. stała złotej proporcji, rozmaite wartości tangensów, liczba Pi, i wiele innych współzależności matematyczno-geometrycznych.

Javier Escalante, znany i zasłużony archeolog boliwijski, mówiąc w 2001 roku o Puma Punku, stwierdził, iż najnowsze badania pokazują, że wszystko, czego tam dokonano, było wcześniej projektowane i planowane przed wykonaniem w kamieniu oraz, że kompleks ten zawiera przekazy o charakterze matematycznym i geometrycznym, przy czym nadejdzie czas, kiedy te przekazy dla przyszłości zostaną rozszyfrowane.

Tu istotnie się nie mylił. Powoli je odkrywamy. Sam osobiście badałem ruiny Puma Punku. Podczas wykonywanych pomiarów odkryłem kilka dotąd jeszcze nieznanych zależności liczbowych, przekazów matematycznych. Ruiny tego świątynnego kompleksu są pod każdym względem zdumiewającym zjawiskiem, generującym pytania, na które współczesna nauka wciąż jeszcze nie znalazła odpowiedzi. Zresztą ona nawet nie stawia takich pytań!

Pana książki, to nie tylko informacyjny przekaz o możliwościach i rzeczywistości, która ma nadejść. To także pasja, za pomocą której chce Pan przekonać czytelników, że wszystko jest możliwe, i że istnieje – ba, już się tworzy – możliwość lepszego jutra. Zdaje Pan jednak sobie na pewno sprawę z tego, że gdyby naszą rozmowę zaprezentować gdzieś na forum ludzi niezainteresowanych sygnalizowaną problematyką, zostalibyśmy wyśmiani i wyszydzeni…

– Mam tego świadomość. Jednak pojawia się tu sprzyjająca okoliczność, która polega na potwierdzaniu na każdym kroku wydarzeń, które opisuję w swoich książkach jako przyszłą wizję. I ludzie już zaczynają rozumieć, że coś się na Ziemi zmienia. To odczucie jest coraz powszechniejsze. Dostrzegam to na spotkaniach, w kontaktach osobistych, korespondencji mailowej. Mniej więcej od roku pojawia się przekonanie wieszczące koniec Unii Europejskiej, coraz wyraźniejsze są głosy, że Zachód stoi dziś na rozdrożu, istnieje przeświadczenie o krachu finansowym, na rynkach masowo kupowane jest złoto. Te zjawiska będą się nasilać, a próba wyśmiania naszej rozmowy przypominałaby trochę gogolowskie: Z kogo się śmiejecie? Z samych siebie się śmiejecie

Co jest przyczyną tak dramatycznej sytuacji całej ludzkości? Nieadekwatny do współczesności paradygmat naukowy? Zagubiliśmy cel istnienia? Złoty cielec i korporacje stały się współczesnymi bogami, a nienawiść naszą modlitwą?

– Wszystko razem wzięte. Wszystko razem jest przyczyną załamania się dotychczasowej wizji świata, wizji istnienia, bycia. To są pojedyncze manifestacje jednej większej całości. Jedna wyjęta cegła z fundamentu może zawalić dom. Tych cegieł wyjęliśmy znacznie więcej. Czego więc możemy oczekiwać, jeśli nie katastrofy?

Nauka napotkała na bariery nierozwiązywalne na bazie aktualnego paradygmatu. Zachód zapętlił się we własne sidła; nie dostrzega, że nadszedł koniec gospodarki rabunkowej, za najbliższym rogiem czeka kryzys gospodarczy zupełnie inny, niż ten, który przewidują rozmaici spece od rynków. To coś, czego jeszcze nie było. Natomiast na pewno będzie on konsekwencją polityki globalizacji pomyślanej tak, że eksportujemy przemysł do Trzeciego Świata, obniżamy koszty, firmy odnotowują zyski, ale równocześnie ludzie tracą pracę, bo własny przemysł zamiera. Ten model jest na dłuższą metę nie do utrzymania. Dlatego wspominałem wcześniej o gospodarce rabunkowej. To doprowadzi do śmierci tego systemu.

Zmiany nie ograniczają się jedynie do Polski, Europy, czy USA. Nabierają mocy globalnej. W ostatnim czasie powstały różnego rodzaju światowe instytucje wywiadu gospodarczego, mające za zadanie określanie w poszczególnych krajach prawdopodobieństwa spodziewanych masowych fal rozruchów społecznych. Jedna z nich wymieniła w swoim raporcie kilka państw, których te rozruchy mogą dosięgnąć, w tym, niestety, również i Polskę, na równi z Libanem i Arabią Saudyjską. Niepokojąco wyglądają także prognozy w przypadku Chin.

Dziś zbierane jest żniwo tego, co zostało zasiane. Może to być początkiem rozpadu egzystencjalnego Europy. I nie chodzi tu wcale o ataki terrorystyczne. Problem w tym, że jeśli rozpocznie się kryzys gospodarczy, a może to nastąpić już wkrótce, wyleje się on po prostu na ulice, prowadząc do ujawnienia wszystkich dotychczasowych napięć w każdej dziedzinie życia. Dysproporcji materialnych, etnicznych, religijnych, kulturowych… I nikt nad tym nie zapanuje, a tę bezradność widać już dziś. To w nieodległej perspektywie krach dotychczasowych systemów władzy.

Zaufanie do polityków spadnie do zera, Ludzie odwrócą się od aktualnego układu, winiąc go za upadek. To wytworzy inne niż dotychczas, oddolne mechanizmy, które całkowicie przebudują zachodnie społeczeństwa (zburzyć stare, by zbudować nowe). Nawet gdybym nie wiedział tego, co wiem – potwierdza to zwykła logika. Tu nie potrzeba jasnowidza. W Polsce ten oddolny ruch już się pojawił. I chociaż wielu ludzi odbiera taką sytuację w ponurych barwach, uważam, że jesteśmy mimo wszystko w lepszej sytuacji. Nam łatwiej będzie zmienić podejście do nowych wartości, do nowej wizji społeczeństwa. Sądzę, że nasze społeczeństwo budzi się nieco wcześniej, niż gdzie indziej.

Kiedy przyjeżdżają do mnie ludzie z Zachodu i przeprowadzają wywiad, czy też robią audycję dla telewizji, widzę, że oni mają zupełnie inną percepcję rzeczywistości i dużo większe ograniczenia od nas, Polaków. Wychowano ich od kołyski na tzw. kulturze masowej i pewnych rzeczy w ogóle nie są w stanie dostrzec. Nie znają żadnej alternatywy. To, co podaje prasa i telewizja, jest dla nich programem do wierzenia. U nas, zanim taką medialną informację zaakceptujemy, wzbudzi ona dziesiątki wątpliwości. Świadczy to o tym, że Polska ma pewien atut do wykorzystania, swoisty handicap kulturowy.

Nasi Nauczyciele, tak myślę, powinni jednak chyba w jakiś sposób przygotować nas do zrozumienia nadchodzących zmian. Zostawili, co prawda, mnóstwo artefaktów, świadczących, że ich powrót będzie nieunikniony, przez te lata przybyło nam rozumu i także nauka zmieniła swoje oblicze, ale przecież będziemy wchodzić w te zmiany z nowym paradygmatem kulturowo-duchowym. To jakby inna bajka, na którą nie za bardzo jesteśmy przygotowani…

– I tak się dzieje. To ważna część zmian. W różnego rodzaju zapowiedziach mowa jest o tym, że u ludzi zostanie otwarte trzecie oko. Oczywiście nie w ten sposób, że Oni uczynią to za pomocą jakiegoś magicznego zaklęcia, lecz udostępnią nam sposoby, dzięki którym będziemy mogli to uczynić. Tak, jak robią to zresztą cały czas: nie dają ryby, tylko wędkę. A do nas należy wybór, czy będzie nam się chciało chcieć. I jeśli mogę się tu nieskromnie pochwalić, mnie się to udało, zaś metodę dotyczącą zdobycia tej umiejętności opisałem w siódmym tomie Instrukcji przebudzenia zatytułowanym Otwarcie trzeciego oka, który ukaże się wiosną 2017 r. To zupełnie odmienna, nieznana do tej pory technika; inna niż ta, którą dotychczas stosowaliśmy. Niemająca nic wspólnego z napinaniem woli, dramatycznym skupieniem i wypowiadaniem tajemniczych mantr. Wręcz przeciwnie – to droga całkowitego rozluźnienia. Nad tą techniką pracowali amerykańscy i rosyjscy pracownicy służb specjalnych, poświęcając jej stworzeniu ponad dwadzieścia lat. Chodzi o metodę całkowicie skuteczną, bo, jak mówię, sam ją na sobie sprawdziłem. W książce podjąłem bardzo konkretne i dostępne dla każdego ćwiczenia umożliwiające otwarcie trzeciego oka.

• Czy możemy się jeszcze jakoś przygotować do tej Przemiany? W 2012 budowano betonowe schrony…

– Schrony tu nie pomogą. To zupełnie coś innego. Nie można nawet powiedzieć, że chodzi o zagrożenie. Nie ma potrzeby wykupywania cukru, mąki i innych artykułów spożywczych, bo to niczego nie zmieni. Co ludzie mogą naprawdę zrobić i co będzie miało duże znaczenie, to otwarcie się na całkowicie nowe i zupełnie inne informacje niż te, do jakich byli dotąd przyzwyczajeni. Istota problemu polega na tym, by, patrzeć szerzej niż dotąd, być elastycznym w stosunku do rzeczywistości i odnajdywać w niej nowe horyzonty oraz nowe możliwości, nie zaś zagrożenie. Kryzys, o którym rozmawialiśmy, będzie trwał jakiś czas, chodzi więc o to, żeby mimo chwilowych złych odczuć nie poddać się przerażeniu, gdyż sytuacja będzie ewoluowała w dobrą stronę.

Ponadto myślę, że bardzo pomocne może też być przeczytanie szczególnie szóstego tomu Instrukcji przebudzenia, w którym został opisany scenariusz tych wydarzeń. Chociaż wszystkie tomy mają tę wartość, że z każdej strony wyjaśniają i przybliżają naszej percepcji najbliższą przyszłość. Bo to naprawdę już się dzieje.

Czekajmy cierpliwie. To, co nadejdzie jest nieuniknione i pojawi się na naszych oczach. Nie jest Armagedonem, lecz lepszą przyszłością. Będziemy tego świadkami.

Pozostając pod niekłamanym wrażeniem naszej rozmowy, dziękuję za spotkanie.


BIOGRAM

IGOR WITKOWSKI jest autorem ponad 60 książek oraz ponad stu artykułów, publikowanych głównie w czasopismach piszących o technice wojskowej. Brał udział w kilkunastu telewizyjnych programach dokumentalnych realizowanych dla stacji TVP, TVN, Discovery Channel i amerykańskiego kanału History Channel. Był redaktorem naczelnym miesięczników Technika Wojskowa i Druga Wojna Światowa. Większość jego książek poświęcona jest historii wojskowej, a w szczególności historii Trzeciej Rzeszy. Za swe największe osiągnięcie uważa Nową prawdę o Wunderwaffe, która stanowi kompleksowy opis niemieckich projektów zbrojeniowych i naukowych i, jak żadna inna podobna publikacja, została oparta na poszukiwaniach autora w archiwach na trzech kontynentach, stanowiąc ukoronowanie kilkunastu lat pracy badawczej. Warte odnotowania są też zawarte w jego publikacjach analizy dotyczące zagrożenia terrorystycznego.

Drugi, niemniej istotny panel zainteresowań i badań autora, którego efektem jest również kilkanaście wydanych książek, stanowi historia naszej cywilizacji, w tym nieznane aspekty cywilizacji starożytnych. Za najważniejszą z tego punktu widzenia uważana jest książka Oś świata zawierająca opis osobistych badań autora boliwijskich ruin Puma Punku, gdzie znajdują się bloki kamienne, których skopiowanie, zdaniem wielu specjalistów, byłoby niemożliwe nawet dzisiaj. Oś świata to jedyna na świecie edycja poświęcona głównie tej zagadce. I. Witkowski jest także autorem siedmioksięgu Instrukcje przebudzenia (w dalszej perspektywie będzie to dziewięcioksiąg), dotyczącego nadchodzących przemian cywilizacyjnych. W jego dorobku znajdują się też powieści: Kod Adolfa Hitlera, Podziemna reduta Hitlera, Siedem spojrzeń na srebrną relikwię.


Artykuł opublikowano w numerze 12/2016 (312)

Numer bieżący



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.