Przebudzenie: dzień przed

Spis treści

Wywiad z Igorem Witkowskim, wizjonerem i pisarzem, badaczem początków ludzkości, propagatorem idei kosmicznej współpracy, laureatem Nagrody Honorowej Nieznanego Świata za 2016 r.


rozmawia: Jędrzej Fijałkowski

Jesteśmy w czarnej dziurze, świat oszalał, zagubiliśmy drogę nie tylko do uduchowienia, ale i zwykłej przyzwoitości. Nie ma autorytetów, nie ma wizji przyszłości. Zdążamy ku globalnej katastrofie. Tymczasem z Pańskich książek wynika, że jest Pan optymistą: widzi „światełko w tunelu” i prognozuje, że pośpieszą nam z pomocą inne kosmiczne cywilizacje. Z ich wsparciem wszystko naprawimy. Optymizm to towar wyjątkowo deficytowy. Kto go Panu dostarcza?

– Optymizm bierze się stąd, że ja miałem z Nimi kontakt. Nawet nie jeden. O szczegółach wolałbym jednak nie mówić. Dzięki temu wiem, że istnieje konkretny plan odnowienia Ziemi i przebudowania naszej tożsamości. Więcej – ja widzę, że to się już dzieje, choć większość ludzi wciąż jeszcze tych zmian nie dostrzega. Wiem także, jak to się skończy – musi przynieść konkretny, pozytywny efekt. Po prostu nie ma innego wyjścia.

We Wszechświecie obowiązują pewne uniwersalne, odwieczne zasady, które wymuszają konieczność rozwoju, my zaś jako raczkująca cywilizacja jesteśmy zobowiązani, we własnym interesie, je zaakceptować. Działania Kosmicznych Braci natomiast mają świadczyć, że traktują nas jak część Kosmosu, którą zawsze byliśmy, i że więź, jaka nas łączy, obliguje ich do wyrównania dysproporcji, które istnieją między nimi a nami. Takie jest po prostu kosmiczne prawo. Tym bardziej, że weszliśmy na krytyczną ścieżkę, która mogłaby doprowadzić do całkowitej zagłady. Ci więc, którzy mają więcej doświadczenia, usiłują nas z tej drogi zawrócić.

Optymizm czerpię także z wiedzy o tym, jak Kosmos funkcjonuje, jakie prawa w nim panują. Jeśli cywilizacje w ogóle są (załóżmy...) i rozwijają się od milionów czy miliardów lat, to te, które przetrwały niezliczone zagrożenia wieku młodzieńczego i pełnią obecnie wiodącą rolę, muszą być, na zasadzie praw ewolucji, bardzo silnie ukierunkowane na rozwój. W efekcie prawo jego wspierania jest w Kosmosie prawem najwyższym. Gdyby chodziło np. o scenariusz z filmu Wojna Światów, to byśmy teraz nie rozmawiali. Poza tym, jeśli przyjrzeć się różnym dziwnym wydarzeniom z historii ludzkości, nietrudno dostrzec, że wielokrotnie już próbowano nas pokierować we właściwą stronę.

– Czy realizacja tego pomysłu dojdzie do skutku i przyszłość będzie wyglądała tak, jak Pan to ujął, stuprocentowej pewności oczywiście nie ma.

Wygląda na to, że jest Pan absolutnie przekonany o takim rozwoju sytuacji. Po przeczytaniu pierwszego tomu z serii „Instrukcje przebudzenia” byłem oszołomiony ogromem przedstawionych faktów potwierdzających Pańską tezę. Faktów, które nie pozwalają mieć wątpliwości, że jest tak, jak Pan pisze. Badania piramid i innych wiekowych obiektów, które niejednokrotnie sam Pan odwiedzał, fotografował i robił obliczenia, artefakty „zakazanej archeologii”, niesamowite linie na mapach, kościoły na megalitycznych świątyniach… To, jak Pan pisze, „niemal stuprocentowe dowody”. A jednak Pańska koncepcja dla przeciętnego zjadacza chleba jest karkołomna: oblicze świata, w którym żyjemy, musi ulec metamorfozie, ponieważ w przeciwnym razie świat ten odejdzie w niebyt, jedynym zaś ratunkiem są Obcy, którzy tysiące lat temu pozostawili na Ziemi ślady swojej bytności. Myśli Pan, że wszyscy ludzie chętnie wyjdą im naprzeciw z gołąbkami pokoju w ręku, nie bacząc, że proponowana rozwojowa przyszłość, pełna miłości i zrozumienia, pozbawi ich ulubionej nienawiści, mamony, uciech fizycznych i możliwości popełniania wszystkich siedmiu grzechów głównych?

By odpowiedź stała się jasna, muszę krótko opisać, dlaczego jest w ogóle jakiś plan wobec Ziemi. Stanowi to konsekwencję faktu, iż ludzkość stworzyła bardzo poważne zagrożenie dla swojej przyszłości, którego nie jest w stanie dostrzec, mimo wezwań płynących z różnych kierunków. Zatraciła zdolność do rozwoju i nie widzi rzeczy podstawowych, tworzy zagrożenia mogące pchnąć ją ku wojnom domowym, nowemu średniowieczu itp. Przede wszystkim jednak znajduje się na progu potężnego kryzysu, jakiego jeszcze nigdy nie było. I kryzys ten nie spadł z nieba, lecz jest konsekwencją decyzji, o jakich w ogóle się nie mówi. Jeśli nakładają się na to dramatycznie narastające dysproporcje materialne, groźba wojny religijnej w obrębie samego Zachodu, rysuje się scenariusz bardzo ponury, który – jakby mało było dotychczasowego zastoju – mógłby nas nawet cofnąć. Problem imigrantów także pojawił się w wyniku realizowania przez Zachód polityki destabilizacji Bliskiego Wschodu. To tylko wyrwane z kontekstu przykłady, bo destrukcja i zastój są w naszym świecie po prostu wszechobecne.

Czytelnicy Nieznanego Świata akurat dobrze wiedzą, ilu rzeczy nauka nie jest w stanie dostrzec. Nie będę wyliczał wszystkich istniejących blokad mentalnych, ale z punktu widzenia Obcych w naszym rozwoju osiągnęliśmy punkt zwrotny. Owa mamona i nienawiść – to metody sterowania ludźmi, od których muszą się oni wreszcie uwolnić...

A co do gołąbków pokoju, wcale nie muszą wychodzić z nimi na powitanie wszyscy. Chodzi głównie o to, żeby ludziom pokazać problem i dać im rozwiązania, jakich sami by raczej nie stworzyli. Nie będzie żadnego przymusu. Niektóre jednostki, jak i kraje nie będą w stanie pójść do przodu, ku oświeceniu, ale wystarczy, że powstaną oazy światła, by problem się rozwiązał. Bo ci, którzy zostaną z tyłu, jeśli tacy będą, po jakimś czasie po prostu przestaną mieć wpływ na cokolwiek. To, co opisuję w książkach, służy pokazaniu nie tylko innej historii ludzkości, ale dostarcza też dowodów, jak wielu spraw nasz świat nie jest w stanie dostrzec. Różnych spraw, w sumie jednak można to chyba nazwać brakiem duchowości.

W swoich stricte naukowych oraz światopoglądowych rozważaniach zauważa Pan, że rozwój kultury „jest zwrotnicą, mogącą ukierunkować rozwój sytuacji w przyszłości. Na razie nie jedzie (…) żaden pociąg, ale pojawi się on, gdy tylko na Zachodzie będą widoczne załamania systemu. Wtedy wyłonią się pytania o dalszą drogę rozwoju…”. Przypomina mi to moją ulubioną historię, którą zawsze obdzielam wątpiących. Otóż między Włochami a Austrią, na stromych zboczach Alp, położone jest miasteczko Semmering. Ogromnym nakładem pracy wydrążono w litej skale tunel i zbudowano linię kolejową łączącą Wiedeń z Wenecją. Paradoksalne, że dokonano tego, zanim skonstruowano pociąg, który był zdolny tę trasę pokonać. Co znaczy wiara i zdecydowana wizja…

Ale, jak ustaliliśmy na początku rozmowy – jest Pan optymistą. Jeśli bowiem kultura ma zmienić świat…

– Fakt, że zmiana będzie miała charakter kulturowy, nie mając nic wspólnego z zagładą, zniszczeniem czy też III wojną światową, potwierdzają nawet źródła religijne, choćby objawienia w Akicie w Japonii w latach 80’ XX wieku. W objawieniu z Medjugorie podana jest nawet dokładna data tego przełomu, jednak została ona przez Kościół utajniona, pewnie z obawy przed niepotrzebną paniką. Podobnie jest zresztą z objawieniem fatimskim, którego pełen przekaz nadal nie jest dostępny dla wszystkich. Gdy sięgniemy do Apokalipsy św. Jana, znajdziemy tam taki tekst: W swojej prawej dłoni miał siedem gwiazd, a z Jego ust wychodził ostry miecz obosieczny, a Jego twarz jaśniała jak słońce w pełnej mocy. Był to posłaniec, podobny do Syna Człowieczego, miecz, zaś jako język – to alegoryczna zapowiedź przekazu informacji. Informacji, jak ów miecz - obosiecznej. Niosącej dla jednych złe, dla innych dobre nowiny.

To wyraźna wskazówka, że nawet w Biblii mamy zapowiedź szoku kulturowego, wstrząśnięcia ludźmi przez potężny przekaz wychodzący z ust. Przekaz prawdy.

Zapowiedzi Obcych, przepowiednie, a nawet objawienia religijne – wszystkie w gruncie rzeczy mówią więc o tym samym. Tu zdradzę pewien szczegół z utajnionego przesłania z Medjugorie, które pojawiło się w maju lub czerwcu 2012 roku. Wynikało z niego, że się wiosną 2017 r. pojawi potężny znak. Nie ma pewności, czy tak będzie, aczkolwiek są i inne sygnały na ten temat, których jednak wolę szerzej nie opisywać. Niezależnie od tego w Watykanie panuje już zamieszanie w związku z tym, że w Fatimie padła zapowiedź wielkiego szoku, a wiosna 2017 to również stulecie tej zapowiedzi.

• Dochodzimy do tego, jaką rolę w nadciągających czasach mogłyby pełnić Pana książki – udokumentowane w sposób niezwykle precyzyjny i przekonujący, zawierające najnowsze wyniki badań naukowych z całego świata. Nie należy Pan jednak do najpopularniejszych pisarzy między Odrą i Bugiem. Czy nie czuje się Pan nieco bezradny, siedząc w psychotronicznej niszy? Jest Pan czytany głównie w środowisku, które akurat nieźle orientuje się w tej tematyce. Mało kto natomiast w obrębie innych grup społecznych traktuje takie publikacje serio. Ilu ludzi gotowych jest na zmianę? Ilu zechce ją przyjąć?

– Nie ma żadnego znaczenia, że nie jestem w stanie przebić literatury dla uczestników wyścigu szczurów... TO będzie się upowszechniać różnymi kanałami, poprzez słowo, książkę, internet. Ludzie już zaczynają zauważać, że coś dziwnego dzieje się z naszym światem, zwłaszcza od momentu, gdy zaczęto mówić o początku końca Unii. Wyczuwają to, przynajmniej w Polsce, zaskakująco dobrze. A niedługo zaczną dostrzegać o wiele bardziej. Moim zadaniem nie jest przemienienie całego społeczeństwa, lecz pokazanie drogi wyjścia, rozwiązań. Proszę mi wierzyć – jestem pewien, że przynajmniej Polacy uchwycą sens przemian. Nie ma obawy.

Już Max Planck stwierdził, że nowe idee nie dlatego są w końcu akceptowane, że ludzie się do nich przekonują, ale że wymierają, a nowe pokolenie dojrzewa już z nimi oswojone. I właśnie to nowe pokolenie otworzy się na przemiany o wiele łatwiej. Tego dotyczy zupełnie odrębny plan, którego na razie nie opisuję...

Błędem jest więc przykładanie tu miary obecnych ograniczeń kulturowych i przekonań. Proszę mi wierzyć, że inteligencje kosmiczne są naprawdę doskonałe w swoich skutecznych działaniach, na które zużywają o wiele mniej energii i szumu, niż my. Mają w tych sprawach duże doświadczenie.

W sprzedaży



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.