Przebudzenie: dzień przed

Spis treści

  • W swoich stricte naukowych oraz świato­poglą­dowych rozważa­ni­ach zauważa Pan, że rozwój kul­tury „jest zwrot­nicą, mogącą ukierunk­ować rozwój sytu­acji w przyszłości. Na razie nie jedzie (…) żaden pociąg, ale pojawi się on, gdy tylko na Zachodzie będą widoczne zała­ma­nia sys­temu. Wtedy wyłonią się pyta­nia o dal­szą drogę roz­woju…”. Przy­pom­ina mi to moją ulu­bioną his­torię, którą zawsze obdzielam wąt­pią­cych. Otóż między Włochami a Aus­trią, na stromych zboczach Alp, położone jest miasteczko Sem­mer­ing. Ogrom­nym nakła­dem pracy wydrążono w litej skale tunel i zbu­dowano linię kole­jową łączącą Wiedeń z Wenecją. Paradok­salne, że doko­nano tego, zanim skon­struowano pociąg, który był zdolny tę trasę pokonać. Co znaczy wiara i zde­cy­dowana wizja…

Ale, jak ustalil­iśmy na początku roz­mowy – jest Pan optymistą. Jeśli bowiem kul­tura ma zmienić świat…

- Fakt, że zmi­ana będzie miała charak­ter kul­tur­owy, nie mając nic wspól­nego z zagładą, zniszcze­niem czy też III wojną świa­tową, potwierdzają nawet źródła religi­jne, choćby objaw­ienia w Aki­cie w Japonii w lat­ach 80XX wieku. W objaw­ie­niu z Med­ju­gorie podana jest nawet dokładna data tego przełomu, jed­nak została ona przez Koś­ciół uta­jniona, pewnie z obawy przed niepotrzebną paniką. Podob­nie jest zresztą z objaw­ie­niem fatim­skim, którego pełen przekaz nadal nie jest dostępny dla wszys­t­kich. Gdy sięg­niemy do Apokalipsy św. Jana, zna­jdziemy tam taki tekst: W swo­jej prawej dłoni miał sie­dem gwiazd, a z Jego ust wychodził ostry miecz obosieczny, a Jego twarz jaś­ni­ała jak słońce w pełnej mocy. Był to posłaniec, podobny do Syna Człowieczego, miecz, zaś jako język – to ale­go­ryczna zapowiedź przekazu infor­ma­cji. Infor­ma­cji, jak ów miecz — obosiecznej. Niosącej dla jed­nych złe, dla innych dobre nowiny.

To wyraźna wskazówka, że nawet w Bib­lii mamy zapowiedź szoku kul­tur­owego, wstrząśnię­cia ludźmi przez potężny przekaz wychodzący z ust. Przekaz prawdy.

Zapowiedzi Obcych, przepowied­nie, a nawet objaw­ienia religi­jne – wszys­tkie w grun­cie rzeczy mówią więc o tym samym. Tu zdradzę pewien szczegół z uta­jnionego przesła­nia z Med­ju­gorie, które pojaw­iło się w maju lub czer­wcu 2012 roku. Wynikało z niego, że się wiosną 2017 r. pojawi potężny znak. Nie ma pewności, czy tak będzie, aczkol­wiek są i inne syg­nały na ten temat, których jed­nak wolę szerzej nie opisy­wać. Nieza­leżnie od tego w Watykanie panuje już zamieszanie w związku z tym, że w Fatimie padła zapowiedź wielkiego szoku, a wiosna 2017 to również stule­cie tej zapowiedzi.

  • Dochodz­imy do tego, jaką rolę w nad­cią­ga­ją­cych cza­sach mogłyby pełnić Pana książki – udoku­men­towane w sposób niezwykle pre­cyzyjny i przekonu­jący, zaw­ier­a­jące najnowsze wyniki badań naukowych z całego świata. Nie należy Pan jed­nak do najpop­u­larniejszych pis­arzy między Odrą i Bugiem. Czy nie czuje się Pan nieco bezradny, siedząc w psy­chotron­icznej niszy? Jest Pan czy­tany głównie w środowisku, które aku­rat nieźle ori­en­tuje się w tej tem­atyce. Mało kto nato­mi­ast w obrę­bie innych grup społecznych trak­tuje takie pub­likacje serio. Ilu ludzi gotowych jest na zmi­anę? Ilu zechce ją przyjąć?

- Nie ma żad­nego znaczenia, że nie jestem w stanie prze­bić lit­er­atury dla uczest­ników wyś­cigu szczurów… TO będzie się upowszech­niać różnymi kanałami, poprzez słowo, książkę, inter­net. Ludzie już zaczy­nają zauważać, że coś dzi­wnego dzieje się z naszym światem, zwłaszcza od momentu, gdy zaczęto mówić o początku końca Unii. Wyczuwają to, przy­na­jm­niej w Polsce, zaskaku­jąco dobrze. A niedługo zaczną dostrze­gać o wiele bardziej. Moim zadaniem nie jest przemie­nie­nie całego społeczeństwa, lecz pokazanie drogi wyjś­cia, rozwiązań. Proszę mi wierzyć – jestem pewien, że przy­na­jm­niej Polacy uch­wycą sens przemian. Nie ma obawy.

Już Max Planck stwierdził, że nowe idee nie dlat­ego są w końcu akcep­towane, że ludzie się do nich przekonują, ale że wymier­ają, a nowe pokole­nie dojrzewa już z nimi oswo­jone. I właśnie to nowe pokole­nie otworzy się na przemi­any o wiele łatwiej. Tego doty­czy zupełnie odrębny plan, którego na razie nie opisuję…

Błę­dem jest więc przykładanie tu miary obec­nych ograniczeń kul­tur­owych i przekonań. Proszę mi wierzyć, że inteligencje kos­miczne są naprawdę doskon­ałe w swoich skutecznych dzi­ała­ni­ach, na które zuży­wają o wiele mniej energii i szumu, niż my. Mają w tych sprawach duże doświadczenie.

  • W swoim sied­miok­sięgu „Instrukcje prze­budzenia” wspom­ina Pan często o „Księdze Uran­tii”. To przekaz Stamtąd, ode­brany przez jed­nych ekstrasen­sów, którego wiaro­god­ność potwierdz­iło wielu innych. Od braci z Wszechświata płyną rady, co robić, jak prze­jść od umysłowej degren­go­lady do duchowego rozk­witu. Jed­nakże ist­nieje mnóstwo innych przesłań, zapeł­ni­a­ją­cych głównie półki z sen­sacją i przynoszą­cych niezłe hon­o­raria autorom. Skąd więc pewność, że Księga jest aut­en­ty­cznym dro­gowskazem, przekazem od tych, który pragną nam pomóc w imię dobrostanu całego Wszechświata? Czy mamy jakąś gwarancję, że podobne przekazy są prawdziwe?

- Nie mamy gwarancji. Wiele z tych przesłań jest albo całkowicie wys­sana z palca, albo okazuje się tylko częś­ciowo prawdą, a częś­ciowo manip­u­lacją, mającą na celu osiąg­nię­cie określonych celów przez pozaziem­skie lub ludzkie istoty. Na szczęś­cie zaan­gażowani w ten pro­jekt są w stanie dostrzec, które z przekazów są prawdziwe.

Księga Uran­tii, niedawno zresztą wydana w języku pol­skim, potwierdza wydarzenia, które miały już miejsce, trwają lub w niedalekiej przyszłości się ujawnią, co zaczyna być sprawdzalne. Stąd zau­fanie, że pow­stawała z inspiracji Obcych. Że jest to możliwe, doświad­czyłem na włas­nej skórze, mogę więc mówić o tym z więk­szą pewnoś­cią. Nato­mi­ast nie mogę stwierdzić z całkow­itą pewnoś­cią, czy to także nie jest forma manip­u­lacji. Gdy jed­nak widzę, że nie mamy do czynienia z pus­tosłowiem upraw­ianym pod hasłem kocha­jmy się i uśmiecha­jmy, lecz tworzy się pewna spójna, zazębi­a­jąca się w każdej dziedzinie wizja – daję temu wiarę.

Jak się wydaje, tak właśnie wygląda rzecz z Księgą Uran­tii. Nie twierdzę, że to jedynie słuszna prawda, bo byłoby to typowo ludzkie pode­jś­cie. Ale ona coś tworzy, wywołuje jakiś pozy­ty­wny fer­ment i to mnie przekonuje. Pon­adto można tam znaleźć wiele odniesień do ewolucji wierzeń i w ogóle ewolucji myśle­nia, co bardzo mnie intere­sowało, a czego nigdy nie dowiemy się z wykopalisk arche­o­log­icznych. W tym, intere­su­ją­cym mnie sen­sie, Księga Uran­tii stanowi źródło jedyne w swoim rodzaju. Nie wyk­luczyłbym też, że wskazuje ona celowo także mroczne strony religii (religii jako insty­tucji w ogóle, nie tylko chrześ­ci­jańskiej) po to, by zas­tanowić się, czy jej niere­for­mowalne i skost­ni­ałe dok­tryny nie blokują możli­wości naszego przyszłego duchowego rozwoju.

Koś­ciół zresztą – o czym wiem z kon­tak­tów, które posi­adam – także ma świado­mość nad­chodzą­cych przemian. Ich wizja jed­nak jest wizją powrotu do Koś­cioła Jezu­sowego, do początków chrześ­ci­jaństwa. Ale nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. To będzie zupełnie coś nowego.

  • Nasza roz­mowa może wydawać się wizją abso­lut­nie fan­tas­mago­ryczną. Wskazuje Pan na logikę, którą charak­teryzuje się plan wprowadzenia ludzkości na wyższy poziom duchowy i kul­tur­owy, niem­niej wszys­tko to nadal są rozważa­nia teo­re­ty­czne. Czy moglibyśmy je pode­przeć, jak sam Pan wspom­niał na początku, „niemal stupro­cen­towymi dowodami”?

- Rozważa­nia teo­re­ty­czne, wspo­ma­gane logiką, mają swoje potwierdze­nie w setkach znalezisk oraz zjawisk funkcjonu­ją­cych w naszym świecie. Nie da się ich inaczej wytłu­maczyć, niż tylko pozostaw­ie­niem na Ziemi przed tysią­cami lat syg­nałów zapowiada­ją­cych zmi­any w momen­cie, kiedy ludzkość dojrzeje do przełomu, określanego przez nią jako Era Wod­nika. Dopiero dziś potrafimy te syg­nały odnaleźć, zrozu­mieć i nawet inter­pre­tować. Pokazują one, że w przeszłości miały miejsce ingerencje oraz przekazy niemożli­wej wiedzy.

Nie da się wszys­tkiego zrzu­cić na przy­padek, albo zamieść pod dywan. Piramidy w wielu zakątkach świata zaw­ier­a­jące przekazy geom­e­tryczne i matem­aty­czne, wartości liczbowe – liczba Pi, ciąg Fibonac­ciego, odkryte dopiero tysiące lat później, wielotonowe bloki skalne obro­bione z dokład­noś­cią do 0,1 mm i wydrążone wewnątrz w taki sposób, że jeszcze dziś nie potrafil­ibyśmy sobie dać rady z podobną tech­niką, linie na płaskowyżu Nazca, mapy liczące ponad 1500 lat, na których wid­nieją oba kon­ty­nenty amerykańskie, cza­szka z krysz­tału, bez widocznych najm­niejszych śladów obróbki i tysiące innych, podob­nych przykładów… – nie da się wytłu­maczyć w inny sposób, niż tym, że Ziemię już dawno musieli odwiedzić Kos­mici, pozostaw­ia­jąc te znaki do odkrycia ludziom przyszłości.

Jakie to ma znacze­nie? Przede wszys­tkim ukazuje, że nauka nie była dotąd w stanie dostrzec dowodów, bowiem, jak cała obecna cywiliza­cja, nie jest w stanie zobaczyć tego, co ma tuż przed nosem. Wymaga więc zre­for­mowa­nia – i z tego punktu widzenia wszys­tko to służy przyszłej trans­for­ma­cji. Nie oszuku­jmy się, to były potężne przed­sięwz­ię­cia stanow­iące niejed­nokrot­nie główne doko­na­nia innych cywiliza­cji, zatem na pewno miały log­iczny cel. Nasza cywiliza­cja nie widzi czegoś takiego jak dzi­ała­nia dłu­go­falowe, ale właśnie po tym poz­na­jemy, że nie ona za tym stała.

Najbardziej niepraw­dopodobne są jed­nak ruiny Puma Punku – mon­u­men­tal­nego kom­pleksu świą­tyn­nego, kul­towego obiektu zamierzchłej cywiliza­cji, leżącego nieopo­dal Tiahua­naco w Boli­wii na wysokości około 3800 m n.p.m. Zbu­dowane są z niepraw­dopodob­nie obro­bionych bloków andezytu oraz dio­rytu, jed­nych z najt­ward­szych skał, trans­portowanych z odległego o 15 km miejsca w pobliżu jeziora Tit­i­caca. Najwięk­szy z tych mono­litów ma wymi­ary 8,71m x 5,17m x 1,07m. Całość przy­pom­ina wielką budowlę ze ściśle dopa­sowanych i skom­p­likowanych klocków lego. Zain­tere­sowanych szczegółami odsyłam do moich książek, a tu jedynie powiem, że znaleziono tam blok skalny z wewnętrznym otworem o kwadra­towym przekroju, tworzą­cym cztery skręty pod kątem 900 każdy! Pod­czas badań podobny otwór usiłowano zro­bić w skale za pomocą współczes­nych narzędzi i próba ta zakończyła się sro­motną porażką.

Ostat­nio okazało się, że w pro­por­c­jach licznych bloków zawarta jest tzw. stała złotej pro­por­cji, roz­maite wartości tan­gen­sów, liczba Pi, i wiele innych współza­leżności matematyczno-​geometrycznych.

Wiek XXI będzie wiekiem duchowości, albo nie będzie go wcale.
Andre Mal­raux, fran­cuski pis­arz i eseista (19011976)

Javier Escalante, znany i zasłużony arche­olog boli­wi­jski, mówiąc w 2001 roku o Puma Punku, stwierdził, iż najnowsze bada­nia pokazują, że wszys­tko, czego tam doko­nano, było wcześniej pro­jek­towane i planowane przed wyko­naniem w kamie­niu oraz, że kom­pleks ten zaw­iera przekazy o charak­terze matem­aty­cznym i geom­e­trycznym, przy czym nade­jdzie czas, kiedy te przekazy dla przyszłości zostaną rozszyfrowane.

Tu istot­nie się nie mylił. Powoli je odkry­wamy. Sam oso­biś­cie badałem ruiny Puma Punku. Pod­czas wykony­wanych pomi­arów odkryłem kilka dotąd jeszcze niez­nanych zależności liczbowych, przekazów matem­aty­cznych. Ruiny tego świą­tyn­nego kom­pleksu są pod każdym wzglę­dem zdu­miewa­ją­cym zjawiskiem, generu­ją­cym pyta­nia, na które współczesna nauka wciąż jeszcze nie znalazła odpowiedzi. Zresztą ona nawet nie stawia takich pytań!

W sprzedaży

PZP

Strona korzysta z plików cook­ies w celu real­iza­cji usług i zgod­nie z Poli­tyką pry­wat­ności. Możesz określić warunki prze­chowywa­nia lub dostępu do plików cook­ies w Two­jej przeglądarce.