Na tropach wtajemniczeń w najgłębszą wiedzę

Spis treści

• Jak to możliwe, że w nas wszystkich tkwi zaawansowana wiedza?

- Dzisiaj wiemy, że cały zasób genów, które posiadamy, ma dodatkowo działanie, jakby nadrzędne. Gen bezpośrednio służy do budowy struktur białkowych, a ich określona kombinacja, np. u człowieka czy małpy, zgodnie z hipotezą Ruperta Sheldrake’a, wchodzi w swoisty rezonans z wzorcem organizmu danej istoty. Potrzebny jest taki zestaw, aby tworzyła się forma danego ciała. Prawdopodobnie tzw. DNA „śmieciowe”, które stanowi większość, też służy do kontaktu z polami morfogenetycznymi.

Wspomniana hipoteza nawiązuje do Składnicy (Kroniki) Akaszy, wszelkiej wiedzy, która się tworzy od początku świata. Dostęp do niej umożliwiają odmienne stany świadomości, a DNA stanowi rodzaj anteny łączącej nas z polami morfogenetycznymi znajdującymi się poza mózgiem i poza zestawem genów. Obecnie ciągle uznaje się, że mózg jest składnicą pamięci i wiedzy, twórcą świadomości, uczuć i całego życia psychicznego. Ale nie zwraca się uwagi na to, że jego budowa jest w zasadzie bardzo prosta. Wprawdzie składa się on z gigantycznej liczby neuronów, a jego komórki połączone aksonami tworzą sieć o niezliczonej ilości oczek, trudno jednak sobie wyobrazić, żeby sieć, choćby największa, sama z siebie mogła w sobie obudzić świadomość. Ta, jak wszystko wskazuje, jest zewnętrznym tworem mistycznym, odbieranym przez odpowiednią ilość spiralek DNA w komórkach nerwowych mózgu.

Człowiek, kiedy tylko zeszedł z drzew, spotkał się z grzybami halucynogennymi, mógł więc z ich pomocą czerpać ze Składnicy Akaszy. Doświadczenie szamańskie było obecne od początków ludzkości. Co więcej, jak twierdził nieżyjący już amerykański filozof Terence McKenna w swojej książce Stoned Ape, przyczyniło się do naszego uczłowieczenia, rozwoju wyobraźni i mowy.

 Chciałbym jeszcze zapytać o podróże szamańskie w ciele astralnym i doświadczenia wychodzenia z ciała. To również jest sposób na zdobywanie wiedzy. W jakim stopniu mamy wówczas do czynienia z realnym przemieszczaniem się w przestrzeni, a być może i w czasie?

– Miałem osobiste doznania wychodzenia poza ciało. To jest jednak zjawisko nieco inne. Właściwe doświadczenie szamańskie polega na tym, że świadomość, ale bez związku z ciałem, wchodzi w strefy wiedzy i w wymiary istniejące poza nami. Widzimy niezwykłe, przekształcone krajobrazy i zjawiska naszego świata, a jednocześnie wkraczamy też do innych wymiarów duchowych, w których rozgrywają się jakieś akcje, przemieszczamy się do obszarów, gdzie spotykamy się z duchami zmarłych. Było to zresztą też moim udziałem. Natomiast wyjście z ciała prowadzi jakby do innych rejonów czasu i wymiaru materialnego. Takie jest przynajmniej moje doświadczenie.

Szamani amazońscy, którzy piją wywar z ayahuaski, chętnie odbywają podróże do różnych rejonów świata. Zbierają się w chacie, spożywają ekstrakt ze wspomnianej rośliny i postanawiają, że wybierają się do jakiegoś miasta, które nazywają po swojemu. Obserwują samochody, życie uliczne. Możemy czasem - poprzez podobieństwa - zidentyfikować te miejsca z realnymi ośrodkami, ale nie będziemy pewni, czy mamy do czynienia np. z prawdziwym Nowym Jorkiem, czy jedynie z obrazem tej metropolii w Składnicy Akaszy. Równie dobrze może to być jakieś symboliczne i abstrakcyjne miasto.

Weźmy pod uwagę jedno z moich osobistych doświadczeń poza ciałem. Odczułem wtedy, jak leżąc, przenikam przez mur mieszkania, aby znaleźć się nad egipską ulicą. Odbywał się tam normalny ruch. Ludzie nieśli kosze z towarami, pęki trzciny i oddawali się różnym zajęciom. Wiedziałem w każdym razie, że znalazłem się w starożytnym Egipcie. Było to jednak inne doświadczenie niż po spożyciu ayahuasci, czy grzybków halucynogennych. Bardzo trudno powiedzieć, w której sferze świata po osiągnięciu takich stanów człowiek się znajduje.

• Chciałbym powrócić jeszcze na chwilę do bogów dawnego Meksyku. Wydaje się, że są oni - podobnie zresztą jak w wielu dawnych kulturach - personifikacją różnych zjawisk przyrody. Co wyraża, według Pana, pierzasty bóg Quetzalcoatl?

– W przypadku Indian nie było tak, że oni chcieli przedstawić go celowo jako fenomen przyrodniczy pod postacią węża, ale w wizjach szamańskich wszelkie zjawiska personifikują się. Albo jako zwierzę, albo roślina, bądź twór człekopodobny. Zresztą wszyscy ludzie mają swojego ducha opiekuńczego. U nas jest to anioł stróż, w którego nie bardzo wierzymy. Wydaje się być on istotą abstrakcyjną, tymczasem towarzyszy nam zawsze. Natomiast u Indian objawia się w postaci zwierzęcej. Czuwa nad każdym i w odpowiednich rytuałach ukazuje się swemu podopiecznemu. Indianie przechodzą specjalną ceremonię dla ujawnienia tego duchowego opiekuna. Przygotowują się do niej poprzez szałas potu i inne umartwienia. Zwierzę mocy ukazuje się kilkakrotnie, aby wtajemniczany miał pewność, jak ono wygląda. Później składa mu się ofiary i komunikuje z nim w różnych sprawach.

Podwójna spirala, którą odkryli Indianie, ma swojego ducha w postaci węża lub dwóch węży splecionych. Dlatego Quetzalcoatl nosił przydomek Drogocennego Bliźniaka. Stąd też przedstawienia głowy ludzkiej wydobywającej się z jego paszczy. Człowiek wychodzi ze swego DNA związanego nie tylko z genami, ale będącego również mistyczną anteną, wiążącą go z obszarem duchowym.

• A jakie treści, według Pańskiej interpretacji, przekazuje dysk z Fajstos? Poświęcił Pan temu niezwykłemu artefaktowi jedną ze swoich książek.

– Z dyskiem z Fajstos spotkałem się dość późno, już po sformułowaniu hipotezy dotyczącej wtajemniczeń indiańskich. Uderzyło mnie, że jest tam wiele podobieństw. Zobaczyłem na nim np. orła, symbolizującego Słońce, połączonego kreseczką z dzielącym się jajem, czyli dwiema kuleczkami stykającymi się ze sobą. Podobne przedstawienia powszechne są w Meksyku. W centrum dysku znajdziemy również wizerunek promieniującego Słońca. Jest też rysunek fali stanowiący odniesienie do oceanu świata jako energii, która zrodziła wszelkie istnienie, i piasku jako materii.

Zrozumiałem, że warto szukać dalej. Odnalazłem na dysku obraz drzewa życia niemalże identyczny jak w kodeksach meksykańskich. Kiedy uznałem, że jest to ta sama wiedza, zacząłem odczytywać fragment po fragmencie. Okazało się, że symbole z Fajstos opowiadają o biogenezie. Na początku było jajo, pierwsza żywa komórka zasilana przez Słońce, która zaczęła się dzielić i wydała z siebie mężczyznę i kobietę. Na dysku przedstawione są kłębki nici będące odpowiednikiem DNA. Także inne znaki dotyczyły pochodzenia życia, co przedstawiłem szczegółowo w książce.

• Co Pan sądzi, jako badacz Mezoameryki, o kamieniach z Ica w Peru?

– Pojechałem do Ici i pół dnia przebywałem z dr. Javierem Cabrerą, który prezentował mi swoją kolekcję otoczaków ozdobionych symbolicznymi rysunkami. Zadziwiło mnie, że przedstawiono na nich dinozaury i operacje chirurgiczne. Muszę przyznać, że przed wizytą byłem bardzo sceptyczny. Ale kiedy spędziłem wiele godzin z dr. Cabrerą, który mi pokazywał kamienie i dokładnie wszystko objaśniał, zacząłem zastanawiać się, kto mógł to wyrzeźbić. Na pewno nie on, bo jako praktykujący lekarz nie miałby na to czasu. Linie na kamieniach były niezwykle precyzyjne, jakby wykonane diamentowym rysikiem. Sceptycy twierdzili, że wyrzeźbiono je za pomocą wiertarki. Niemniej prowadzenie równych kresek po niewielkich okrągłych płaszczyznach z taką precyzją jest niemożliwe. Dr Cabrera do końca życia zbierał otoczaki twierdząc, że są autentyczne.

• Podobna sprawa: figurki dinozaurów z Acambaro, u stóp góry Toro w Meksyku.

– To również wydawało mi się na początku kompletną bzdurą. Trafiłem tam w momencie, gdy spadkobiercy nie położyli jeszcze ręki na kolekcji. Spędziłem parę godzin w garażu, gdzie była zgromadzona. Tysiące figurek, a każda inna. Brałem wielokrotnie udział w wyprawach paleontologów i rozpoznałem w tym zbiorze różne typy dinozaurów, ale wiele zwierząt było mi nieznanych. I tutaj znowu wątpliwość: po co komuś chciało się lepić ogromną liczbę takich potworków. Być może twórcy figurek wcale nie musieli żyć w czasach dinozaurów, ale w odmiennym stanie świadomości mieli wizję tego, jak one wyglądały. Możliwe jest nastawienie się na jakiś temat, odbycie podróży szamańskich i szczegółowa obserwacja poszczególnych gatunków tych wymarłych zwierząt.

• Jest Pan człowiekiem nadal bardzo aktywnym. Proszę opowiedzieć o swoich najnowszych publikacjach i o tym, nad czym Pan obecnie pracuje.

– Moja ostatnia książka Wodospad jest podsumowaniem doświadczeń szamańskich. Wiele na ten temat dowiedziałem się od wspomnianego wcześniej dr. Luny. Oparłem się na materiałach jego badań, a oprócz tego na innej, fachowej literaturze przedmiotu. Także na obrazach malowanych przez szamanów w Amazonii. To, co opisuję w mojej powieści, nie zostało wymyślone. Wszystko, co się odnosi do wizji szamańskich, zaczerpnąłem z autentycznych przeżyć.

Druga książka, nad którą pracuję, to jakby powrót do tematyki wiedzy biologicznej dawnych kultur. Wykazuję w niej, że znajomość komórek DNA, podwójnej spirali, genów, kodu genetycznego itd., wynika z doświadczeń szamańskich. Ludzie ci wszystko to oglądali w swoich transach. Tak samo całej ikonografii i literatury indiańskiej nie powinniśmy traktować jako czegoś abstrakcyjnego i wymyślonego, ale jako powtórzenie struktur istniejących w podświecie biologicznym, w organizmie człowieka. Publikacja ta jest już w przygotowaniu do druku.

Pracuję też intensywnie nad kolejną książką, której nadałem tytuł Duch świata. Stanowi ona rodzaj osobistej rekapitulacji wszystkich znanych mi faktów potwierdzających realność rzeczywistości spirytualnej. Tego, że świat materialny opiera się na istnieniu duchowym. Tak w największym skrócie można przedstawić jej przesłanie.

• Trzymamy kciuki za Pańskie nowe publikacje, życząc sukcesów oraz dalszych pomysłów twórczych. W imieniu czytelników „Nieznanego Świata” dziękuję za rozmowę.


BIOGRAM

Maciej Kuczyński – pisarz, dziennikarz, speleolog, alpinista, członek honorowy Polskiego Związku Alpinizmu i The Explorers Club, organizator wielu wypraw naukowych, m.in. do Peru, Meksyku, Belize, Gwatemali, Hondurasu, Chile, jaskiń Kuby, Francji, Czechosłowacji, Węgier, Bułgarii, w Himalaje, w góry Ugandy i Alaski, w Andy, na pustynię Gobi, Spitsbergen, do meksykańskiej i wenezuelskiej dżungli. Spod jego pióra wyszło ponad 30 książek, w tym Atlantyda, wyspa ognia (lektura szkolna), a łączny nakład wszystkich ich polskich wydań sięgnął 1,6 miliona egzemplarzy! Sformułował unikatową hipotezę o zaawansowanej wiedzy dawnych cywilizacji, dotyczącej biologicznych podstaw życia i nośników informacji żywych organizmów. Maciej Kuczyński przeprowadził szerokie studia porównawcze w tym zakresie, co opisał m.in. w książkach Dysk z Atlantydy, Atlantyda. Jej tajemnice i odkrycia, Czciciele węża oraz Życie spadło z nieba. Jest też autorem filmów dokumentalnych i programów telewizyjnych. Od wielu lat współpracuje z Nieznanym Światem, a niedawno ukazała się jego książka Wodospad oparta na przeżyciach szamańskich. 


Artykuł ukazał się w numerze 12/2005 (300)

W sprzedaży



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.