Na tropach wtajemniczeń w najgłębszą wiedzę

Spis treści

Wywiad z Maciejem Kuczyńskim – dziennikarzem, podróżnikiem, speleologiem, badaczem kultur Ameryki Środkowej i Południowej, laureatem Nagrody Honorowej za 2015 rok.


rozmawia Leszek Matela

• Przed prawie 30 laty sformułował Pan niezwykłą hipotezę dotyczącą biochemicznej wiedzy dawnych cywilizacji. Czy moglibyśmy prosić o zaprezentowanie głównego przesłania tego, co Pan odkrył?

Studiowałem architekturę. Już wówczas przekonałem się, że dawni budowniczowie i artyści przedstawiali bardzo konkretne rzeczy. To nie była sztuka abstrakcyjna: zawsze miała na celu obrazowanie jakichś zaobserwowanych prawd czy faktów, często transcendentalnych. Dlatego, kiedy znalazłem się w Meksyku, zresztą w zupełnie innym celu, eksplorując jaskinie, zwróciłem uwagę na niezwykłe artefakty pozostawione przez plemiona indiańskie – nie tylko przez najbardziej znanych Majów czy Azteków. Zauważyłem, że ich rzeźby, czy malowidła zawierają liczne, jedynie pozornie abstrakcyjne, wzory. Trafiłem m.in. na starożytny bęben rytualny Azteków wyrzeźbiony w pniu drzewa. Widniał na nim orzeł, a jego tułów był przedstawiony w postaci podwójnej spirali. Motyw ten powtarzał się też w innych dziełach sztuki. Wydało mi się to znaczące.

Przykładów tego typu znalazłem wiele. Pozwoliły mi one sformułować spójną hipotezę, że Indianie meksykańscy wiedzieli o biogenezie człowieka i jedności wszystkich istot żywych, zdawali sobie sprawę, że człowiek pochodzi od dzielącego się jaja, które zawiera pasmo podwójnej helisy. Co ciekawe, na rysunkach przedstawiono 21 symboli, które, zgrupowane po trzy, są związane z jednym z czterech kolorów, co z kolei odpowiada dwudziestu jeden aminokwasom szyfrowanym przez trzy spośród czterech zasad.

Objaśnienie podsunęły inne przedstawienia tego ptaka, które w miejscu tułowia ukazywały schemat komórki, czyli okręgu z drugim, mniejszym, w środku – z jądrem komórkowym. Tak znalazłem się na tropie, który pociągnął mnie za sobą.

Ponieważ wymagało to dokładniejszych studiów, sięgnąłem do literatury. Okazało się, że obrazkowe kodeksy indiańskie, szczególnie stworzone przez górskie plemię Misteków, zawierają te same elementy. Mistecki kodeks, zw. Nuttal, poświęca jedną ze stron genezie człowieka. Występują na niej schematy komórek i symbole spirali DNA. Pozwoliło mi to na postawienie roboczej hipotezy. Okazało się, że pierwsi misjonarze, którzy przybyli tam z konkwistadorami, zanotowali teksty religijne Majów, Misteków czy Azteków, zawierające odniesienia zarówno do podwójnej spirali, zwanej „skręconym sznurem”, jak i tzw. drogocennego kamienia, który jest rysowany jako dwa okręgi, jeden wpisany w drugi. Trafiłem na rytualne teksty wypowiadane w świątyniach przy okazji różnych uroczystości, choćby chrztu czy ślubu. Kapłan mówił do wiernych: Pochodzisz od drogocennego kamienia, który się począł w brzuchu twojej matki. Miał na myśli nie klejnot, lecz komórkę rozrodczą. W kodeksach znalazłem liczne jej przedstawienia, m.in. dzielącej się na dwie lub na cztery części, co jest zgodne z naszą wiedzą o rozwoju jaja. Odkryłem rysunki łączące poszczególne elementy, np. drogocenny kamień zawierający w sobie podwójną spiralę i dający początek osobie z rodu królewskiego. Orzeł, prezentowany ze znakiem podwójnej spirali, jest symbolem życiodajnego Słońca, stwórcy życia.

Moje przemyślenia konsultowałem z biologami. Korespondowałem nawet z laureatem Nagrody Nobla dr. Francisem Crickiem, odkrywcą struktury molekularnej DNA, który potwierdził, że to wszystko ma sens, ale jest po prostu niemożliwe. Zapisy w kodeksach sprzed tysiąca lat wydawały mu się nieprawdopodobne.

• To niezwykle interesujące. Przywrócił Pan dawnym symbolom ich pierwotne, biologiczne znaczenie. Pozostaje problem, w jaki sposób Indianie weszli w posiadanie tej wiedzy…

– Od niepamiętnych czasów istniał szamanizm, który niegdyś był powszechny dla całej ludzkości, a dziś przetrwał głównie w Amazonii, chociaż jego ślady można znaleźć we wszystkich kulturach świata. Naukowcy prawie całkowicie zlekceważyli ten nurt. Nasz wielki antropolog Bronisław Malinowski, który na Wyspach Trobrianda zetknął się z wizjami szamańskimi, również im nie uwierzył. Stracił olbrzymią szansę odkrywczą. Droga wtajemniczenia szamanów jest bowiem znakomitym narzędziem poznawczym.

Aby uzasadnić moją hipotezę, zająłem się szamanizmem. Przekonałem się, że odradza się on dość żywiołowo właśnie w kręgach naukowych i w społecznościach zachodnich. Pojechałem na Florydę do antropologa prof. Michaela Harnera, jednego z najwybitniejszych badaczy tej dziedziny, nazywanego białym szamanem. Dzięki jego odkryciom antropolodzy zainteresowali się tym, co kiedyś zlekceważyli. On sam zajął się doświadczaniem odmiennych stanów świadomości po zażyciu ayahuaski, wywaru z liany amazońskiej. Polecam jego tekst dostępny w internecie Sound of the Rushing Water (www.erowid.org/chemicals/ayahuasca/ayahuasca_writings3.shtml). Wypracował też inne metody pomagające osiągać ten sam cel, np. przy pomocy bębnienia o odpowiedniej częstotliwości. Uczestnicząc w jego warsztatach, przeszedłem pierwsze wtajemniczenie. Przekonałem się, że dźwięki bębna wprowadzają w trans i ukazują się wizje, niesłychanie przejrzyste, niezwykłe i niezwiązane z osobistym zasobem pamięciowym. Wyraźnie czerpane z powszechnej składnicy nieświadomości.

• Czy można wykorzystać tego typu przeżycia do rozwiązywania konkretnych problemów, wyjaśniania zagadek itp.?

- Tak, to jest możliwe. Na jednym z seansów zadałem sobie pytanie, czym były piramidy. Dlaczego powstawały i w Egipcie, i innych stronach świata, jak choćby te azteckie bądź majowskie w Meksyku? Miałem wizję, która mi to wytłumaczyła. Ujrzałem ogromną piramidę o ściętym wierzchołku, na którą wspinają się zielone łodygi. Zrozumiałem, że chodzi o obraz rozwijającego się życia. Żywe rośliny pną się wzwyż ku niebu. Nad wierzchołkiem ukazały się trzy kopuły, kolejno jedna nad drugą, symbolizujące trzy obszary nieba. Dlatego na szczytach indiańskich piramid były świątynie, które przeważnie nie dotrwały do naszych czasów. Czasze rozsypały się w drobny pył, a ja poszybowałem w przestrzeń kosmiczną. Wokół przesuwały się w dół gwiazdy, aż zatrzymał mnie wiszący nad głową kielich kwiatu, wyrzeźbiony w szafirowym kamieniu. Sypały się z niego złote okruchy. To prawdopodobnie był najwyższy punkt, do którego może dotrzeć żyjący człowiek. Ustaliłem później w literaturze, że symbol szafirowego kamienia występuje w Biblii i Koranie oraz innych pismach objawionych jako oznaka świętej strefy. Nabrałem przekonania, że zapewne z tego typu doświadczeń wzięła się koncepcja budowania piramid przez dawne ludy. Źródeł ich pozostałej wiedzy należy szukać także we wtajemniczeniach szamańskich.

• Odbył więc Pan rodzaj podróży szamańskiej. Czy takich eksperymentów można dokonywać samodzielnie, czy też potrzebny jest doświadczony przewodnik?

- Asysta doświadczonego szamana jest wskazana, a nawet konieczna przy pierwszych seansach. Prowadzący wchodzi również w trans, kontroluje z innego wymiaru to, co się z jego uczniem dzieje, chroniąc go przed złymi energiami. Całość wymaga przygotowania. Nie można ot, tak sobie, wrócić z biura i przeprowadzić seans. Konieczna jest też odpowiednia dieta. Biały człowiek, który z bagażem swoich wyobrażeń samodzielnie się za to bierze, nie wiadomo dokąd zabrnie. Poza tym podczas pierwszych prób uwalniają się wszelkie brudy, które mamy w psychice. To są przeżycia nieprzyjemne. Dlatego potrzebna jest opieka doświadczonego nauczyciela, który nas przygotuje i poprowadzi. Nie można ryzykować takiego doświadczenia z byle kim. Ludzie, oferujący tego rodzaju seanse w Europie w celach komercyjnych, są zazwyczaj niedouczeni.

Eksperymenty, o jakich mowa, kontynuowałem pod kierunkiem szamanów meksykańskich z wykorzystaniem grzybków halucynogennych. Wszystko to wprowadziło mnie w obszar tej wiedzy. Sięgnąłem również do literatury. Choćby do wizji Platona w sanktuarium w Eleuzis, kiedy to ujrzał on idealne kształty figur i brył geometrycznych, które – jak zrozumiał – istnieją gdzieś w obszarze transcendentalnym i są odtwarzane w naszym świecie w postaci materialnej. Zapoznałem się z licznymi relacjami z transów szamańskich, gdzie ludziom niewykształconym, a nawet analfabetom, ukazują się algorytmy matematyczne czy geometryczne odnoszące się do wszelkich zjawisk, jakie mamy w świecie materialnym, ale także przedstawienia historyczne, objaśnienia pewnych cykli psychicznych, dziejowych czy naukowych. Doszedłem do wniosku, że źródłem wiedzy był właśnie trans – zmieniony stan świadomości. Dowodziło to, że nie tylko nauka jest drogą do poznania, ale również wtajemniczenie duchowe czy mistyczne, co potwierdziło się, kiedy sięgnąłem do pamiętników i wywiadów z największymi naukowcami i wynalazcami. Wielu z nich twierdziło, że ich odkrycia miały bardziej charakter nagłego i intuicyjnego olśnienia, niż dochodzenia logicznego. Często zdarzało się to w półśnie lub śnie. Chemik Friedrich August Kekule odkrył kolistą strukturę molekuły benzenu po tym, jak przyśnił mu się Uroboros, wąż zjadający własny ogon. Podobnie Dimitrij Mendelejew męczył się ze sformułowaniem swojej koncepcji i dopiero we śnie wszystko ułożyło mu się w znany nam dziś okresowy układ pierwiastków.

Badacz szamanizmu dr Luis Eduardo Luna proponuje rozwiązywanie różnych szczegółowych kwestii naukowych, w tym modeli matematycznych i algorytmów, przez grupy specjalistów pracujących w odmiennym stanie świadomości. Bez wątpienia taka metoda otworzyłaby nam drogę do wielu ważnych odkryć. Efekty jednak uzyskuje się nie od razu. Potrzebny jest okres przygotowań i gromadzenia doświadczeń w tym zakresie, by dostroić naszą strukturę psychiczną i nasze ego. W serii seansów trzeba przejść przez poszczególne etapy osobistego doświadczenia, bo one wydobywają się najpierw. Oczyszczają się złogi psychiczne. Potem dociera się do głębszych warstw, coraz bardziej ogólnych i uniwersalnych. Wtedy można zadawać pytania i uzyskiwać odpowiedzi.

Zasadą szamanów jest ustalanie przed wejściem w trans, o co będą pytać. Im bardziej jednoznaczne są pytania, tym jaśniejszą uzyskuje się odpowiedź. Trudne to jednak zadanie przekonać fizyka czy archeologa, aby podążył tą drogą zdobywania wiedzy.

W sprzedaży



Newsletter

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.