Na tropach wtajemniczeń w najgłębszą wiedzę

Spis treści

Z Maciejem Kuczyńskim – badaczem, podróżnikiem, pis­arzem, lau­re­atem Nagrody Hon­orowej za 2015 roz­mawia Leszek Matela

Leszek Matela — Niez­nany Świat 12/​2016

∙ Przed prawie 30 laty sfor­mułował Pan niezwykłą hipotezę doty­czącą bio­chemicznej wiedzy dawnych cywiliza­cji. Czy moglibyśmy prosić o zaprezen­towanie głównego przesła­nia tego, co Pan odkrył?

Stu­diowałem architek­turę. Już wów­czas przekon­ałem się, że dawni budown­ic­zowie i artyści przed­staw­iali bardzo konkretne rzeczy. To nie była sztuka abstrak­cyjna: zawsze miała na celu obra­zowanie jakichś zaob­ser­wowanych prawd czy fak­tów, często tran­scen­den­tal­nych. Dlat­ego, kiedy znalazłem się w Meksyku, zresztą w zupełnie innym celu, eksploru­jąc jask­inie, zwró­ciłem uwagę na niezwykłe arte­fakty pozostaw­ione przez plemiona indi­ańskie – nie tylko przez najbardziej znanych Majów czy Azteków. Zauważyłem, że ich rzeźby, czy mal­owidła zaw­ier­ają liczne, jedynie pozornie abstrak­cyjne, wzory. Trafiłem m.in. na starożytny bęben rytu­alny Azteków wyrzeźbiony w pniu drzewa. Wid­niał na nim orzeł, a jego tułów był przed­staw­iony w postaci pod­wójnej spi­rali. Motyw ten pow­tarzał się też w innych dziełach sztuki. Wydało mi się to znaczące.

Maciej Kuczyński – pis­arz, dzi­en­nikarz, spele­olog, alpin­ista, członek hon­orowy Pol­skiego Związku Alpinizmu i The Explor­ers Club, orga­ni­za­tor wielu wypraw naukowych, m.in. do Peru, Meksyku, Belize, Gwa­temali, Hon­durasu, Chile, jaskiń Kuby, Francji, Czechosłowacji, Węgier, Buł­garii, w Himalaje, w góry Ugandy i Alaski, w Andy, na pustynię Gobi, Spits­ber­gen, do meksykańskiej i wenezuel­skiej dżungli. Spod jego pióra wyszło ponad 30 książek, w tym Atlantyda, wyspa ognia (lek­tura szkolna), a łączny nakład wszys­t­kich ich pol­s­kich wydań sięgnął 1,6 mil­iona egzem­plarzy! Sfor­mułował unika­tową hipotezę o zaawan­sowanej wiedzy dawnych cywiliza­cji, doty­czącej bio­log­icznych pod­staw życia i nośników infor­ma­cji żywych orga­nizmów. Maciej Kuczyński przeprowadził sze­rokie stu­dia porów­naw­cze w tym zakre­sie, co opisał m.in. w książkach Dysk z Atlantydy, Atlantyda. Jej tajem­nice i odkrycia, Czci­ciele węża oraz Życie spadło z nieba. Jest też autorem filmów doku­men­tal­nych i pro­gramów telewiz­yjnych. Od wielu lat współpracuje z Niez­nanym Światem, a niedawno ukazała się jego książka Wodospad oparta na przeży­ci­ach sza­mańs­kich.

Przykładów tego typu znalazłem wiele. Poz­woliły mi one sfor­mułować spójną hipotezę, że Indi­anie meksykańscy wiedzieli o bio­genezie człowieka i jed­ności wszys­t­kich istot żywych, zdawali sobie sprawę, że człowiek pochodzi od dzielącego się jaja, które zaw­iera pasmo pod­wójnej helisy. Co ciekawe, na rysunkach przed­staw­iono 21 sym­boli, które, zgrupowane po trzy, są związane z jed­nym z czterech kolorów, co z kolei odpowiada dwudzi­estu jeden aminok­wa­som szyfrowanym przez trzy spośród czterech zasad.

Objaśnie­nie pod­sunęły inne przed­staw­ienia tego ptaka, które w miejscu tułowia ukazy­wały schemat komórki, czyli okręgu z drugim, mniejszym, w środku – z jądrem komórkowym. Tak znalazłem się na tropie, który pociągnął mnie za sobą.

Ponieważ wyma­gało to dokład­niejszych studiów, sięgnąłem do lit­er­atury. Okazało się, że obrazkowe kodeksy indi­ańskie, szczegól­nie stwor­zone przez górskie plemię Mis­teków, zaw­ier­ają te same ele­menty. Mis­tecki kodeks, zw. Nut­tal, poświęca jedną ze stron genezie człowieka. Wys­tępują na niej schematy komórek i sym­bole spi­rali DNA. Poz­woliło mi to na postaw­ie­nie roboczej hipotezy. Okazało się, że pier­wsi mis­jonarze, którzy przy­byli tam z konkwis­ta­do­rami, zan­otowali tek­sty religi­jne Majów, Mis­teków czy Azteków, zaw­ier­a­jące odniesienia zarówno do pod­wójnej spi­rali, zwanej „skrę­conym sznurem”, jak i tzw. dro­go­cen­nego kamienia, który jest rysowany jako dwa okręgi, jeden wpisany w drugi. Trafiłem na rytu­alne tek­sty wypowiadane w świą­ty­ni­ach przy okazji różnych uroczys­tości, choćby chrztu czy ślubu. Kapłan mówił do wiernych: Pochodzisz od dro­go­cen­nego kamienia, który się począł w brzuchu two­jej matki. Miał na myśli nie kle­jnot, lecz komórkę rozrod­czą. W kodek­sach znalazłem liczne jej przed­staw­ienia, m.in. dzielącej się na dwie lub na cztery części, co jest zgodne z naszą wiedzą o roz­woju jaja. Odkryłem rysunki łączące poszczególne ele­menty, np. dro­go­cenny kamień zaw­ier­a­jący w sobie pod­wójną spi­ralę i dający początek oso­bie z rodu królewskiego. Orzeł, prezen­towany ze znakiem pod­wójnej spi­rali, jest sym­bolem życio­da­jnego Słońca, stwórcy życia.

Moje prze­myśle­nia kon­sul­towałem z biologami. Kore­spon­dowałem nawet z lau­re­atem Nagrody Nobla dr. Fran­cisem Crick­iem, odkry­wcą struk­tury moleku­larnej DNA, który potwierdził, że to wszys­tko ma sens, ale jest po prostu niemożliwe. Zapisy w kodek­sach sprzed tysiąca lat wydawały mu się nieprawdopodobne.

∙ To niezwykle intere­su­jące. Przy­wró­cił Pan dawnym sym­bolom ich pier­wotne, bio­log­iczne znacze­nie. Pozostaje prob­lem, w jaki sposób Indi­anie wes­zli w posi­adanie tej wiedzy…

– Od niepamięt­nych cza­sów ist­niał sza­man­izm, który niegdyś był powszechny dla całej ludzkości, a dziś przetr­wał głównie w Ama­zonii, cho­ciaż jego ślady można znaleźć we wszys­t­kich kul­tur­ach świata. Naukowcy prawie całkowicie zlekce­ważyli ten nurt. Nasz wielki antropolog Bro­nisław Mali­nowski, który na Wys­pach Tro­brianda zetknął się z wiz­jami sza­mańskimi, również im nie uwierzył. Stracił olbrzymią szansę odkry­w­czą. Droga wta­jem­niczenia sza­manów jest bowiem znakomi­tym narzędziem poznawczym.

Aby uza­sad­nić moją hipotezę, zająłem się sza­man­izmem. Przekon­ałem się, że odradza się on dość żywiołowo właśnie w krę­gach naukowych i w społecznoś­ci­ach zachod­nich. Pojechałem na Flo­rydę do antropologa prof. Michaela Harn­era, jed­nego z najwybit­niejszych badaczy tej dziedziny, nazy­wanego białym sza­manem. Dzięki jego odkryciom antropolodzy zain­tere­sowali się tym, co kiedyś zlekce­ważyli. On sam zajął się doświad­czaniem odmi­en­nych stanów świado­mości po zaży­ciu ayahuaski, wywaru z liany ama­zońskiej. Pole­cam jego tekst dostępny w internecie Sound of the Rush­ing Water (www​.erowid​.org/​c​h​e​m​i​c​a​l​s​/​a​y​a​h​u​a​s​c​a​/​a​y​a​h​u​a​s​c​a​_​w​r​i​t​i​n​g​s​3​.​s​h​t​m​l). Wypra­cował też inne metody poma­ga­jące osią­gać ten sam cel, np. przy pomocy bęb­nienia o odpowied­niej częs­totli­wości. Uczest­nicząc w jego warsz­tat­ach, przeszedłem pier­wsze wta­jem­nicze­nie. Przekon­ałem się, że dźwięki bębna wprowadzają w trans i ukazują się wizje, niesły­chanie prze­jrzyste, niezwykłe i niezwiązane z oso­bistym zasobem pamię­ciowym. Wyraźnie czer­pane z powszech­nej skład­nicy nieświadomości.

W sprzedaży

PZP

Strona korzysta z plików cook­ies w celu real­iza­cji usług i zgod­nie z Poli­tyką pry­wat­ności. Możesz określić warunki prze­chowywa­nia lub dostępu do plików cook­ies w Two­jej przeglądarce.