Czy świadomość może przetrwać śmierć ciała? (część 2)

Spis treści

Otaczającego nas świata nie postrzegamy bowiem takim, jakim on jest, lecz „wyświetlonym” przez nasze struktury mózgowe. Na zdjęciu hologram człowiekaJest sprawą oczywistą, że pola fizyczne nie byłyby w stanie na siebie wzajemnie oddziaływać, gdyby nie dysponowały energią, którą definiujemy jako funkcję stanu materii. Pola te dysponują jednak nie tylko zasobem energetycznym, ale i zakodowaną w nich informacją, którą również musimy uznać za funkcję stanu materii. Z obu tych właściwości materii nagminnie korzystamy, a pojemność informacyjna fal materii wydaje się wręcz nieograniczona. Te charakterystyczne cechy narzucają z kolei wniosek, że to właśnie one muszą być odpowiedzialne za umiejętność jej samoorganizacji, gdyż tego rodzaju biegłość z pewnością nie wykształciła się przypadkowo. Musi być ona rezultatem gromadzenia w polach fizycznych informacji na skutek ponawianych nieustannie doświadczeń wynikających z wzajemnych oddziaływań i powodujących zmianę ich stanu, a następnie nabycia umiejętności wykorzystania zdobytej w ten sposób wiedzy.

W nauce wszelkim formom oddziaływań fizycznych staramy się nadać postać matematycznych zależności, które pozwalają nie tylko zrozumieć prawa rządzące rzeczywistością, ale również pomagają je później wykorzystać. Dzięki takiej praktyce można było wykazać, że różne formy istnienia materii i ich stany tworzą z natury nieliniowe4 układy dynamiczne. Takie układy mogą zawierać wielokrotne, izolowane punkty równowagi, a to oznacza, że są w stanie wykazywać właściwość bifurkacji5.

Ta cecha układów fizycznych została zaobserwowana przy badaniu zjawisk meteorologicznych przez matematyka i meteorologa dr. Edwarda N. Lorenza (Massachusetts Institute of Technology). Okazała się niezmiernie ważna, bowiem przyczyniła się do powstania teorii chaosu, uznawanej dziś za osiągnięcie naukowe porównywalne rangą do ogólnej teorii względności oraz mechaniki kwantowej.

Ważnym pojęciem stosowanym w teorii chaosu jest atraktor. Definiuje się go jako wyróżniony podzbiór możliwych stanów układu, do których nieuchronnie zmierza jego ewolucja. Zaprezentowany na rysunku dziwny atraktor6 Lorenza jasno pokazuje, że niewielka zmiana wartości parametrów operacyjnych w układzie może wywołać nieoczekiwany przeskok trajektorii przemian z jednej pętli do innej, a to oznacza, że drobna zmiana w danym systemie może nieoczekiwanie zmienić się w drastyczną (Lorenz nazywał to efektem motyla). Taki przeskok z pewnością nie dokonałby się przypadkowo, gdyż byłby zdeterminowany właściwościami samego układu.

Tak więc wspomniana teoria wykazała, że nawet w systemach złożonych i pozornie bezładnych zawsze można wykryć całościowe uporządkowanie. Gdziekolwiek spojrzymy, w Kosmos czy do wnętrza atomu, materia zawsze tworzy uporządkowaną hierarchię struktur wykorzystującą wypraktykowane już wzorce, przy czym wszystkie ich elementy i powstałe z nich kompozycje harmonijnie współpracują ze sobą. To wszechobecne uporządkowanie musi być następstwem długiego ciągu procesów dostarczających konsekwentnie informacji na temat skutków doświadczanych zmian, a więc prowadzących do zdobywania pewnego rodzaju wprawy w działaniu, a nawet umiejętności przewidywania co może już stanowić podstawę dla rodzenia się zjawiska świadomości, umożliwiającej działanie ukierunkowane na cel. Bez informacji i pamięci o niej świadomość nie byłaby w stanie powstać, ani egzystować. Możemy więc uznać dziś za pewnik, że informacja i wykształcona dzięki niej świadomość to nader istotne czynniki określające stan materii.

Dr Giennadij Szypow - twórca teorii próżni i pól torsyjnych, które dogmatyczna nauka póki co odrzucaTrzeba przyznać, że coraz więcej uczonych skłania się obecnie ku przekonaniu, że świadomość nie jest wyłącznie właściwością materii organicznej, lecz immanentną cechą całego otaczającego nas świata. Może ona nawet stanowić poziom programowo-decyzyjny, powstały w toku ewolucji materii jeszcze przed powstaniem form znanych nam jako substancjalne. Taki software, zdaniem brytyjskiego biochemika dr. Ruperta Sheldrake’a (Cambridge University), stanowiłby coś w rodzaju uniwersalnego umysłu, obejmującego także elementarne prawa Natury oraz pola oddziaływań, które przenikałyby cały Wszechświat. W tym ujęciu zjawiska twórcze w świetle zdobywanej przez nas wiedzy przestały już być mało prawdopodobnymi, wyjątkowymi zdarzeniami, lecz na skutek przemian zachodzących w szeroko pojętym materialnym środowisku stały się ogólną zasadą rozwoju.

Dla dopełnienia obrazu rzeczywistości należałoby teraz rozważyć zagadnienie ewolucji Wszechświata, jaka doprowadziłaby do wykształcenia się jego złożonej struktury, w której skład wchodziłaby obserwowana przez nas czasoprzestrzeń. Nie jest ona bowiem zamkniętą całością, lecz stanowi element większego układu, z którym pozostaje w stanie nieustających interakcji, o czym świadczy istnienie pola punktu zerowego (energii próżni) i jego wpływ na obserwowaną przez nas rzeczywistość. W modelu rzeczywistości próżnia ta nie może być utożsamiana z pustką czy nicością, skoro kipi energią.

Czym zatem jest owa próżnia? Musi mieć ona styczność z każdym punktem czasoprzestrzeni, w którym wymieniana jest energia z niejawnym poziomem rzeczywistości. Jakim? By to wyjaśnić, trzeba odwołać się do poszukiwań początków środowiska, w którym przyszło nam żyć. Zgodnie z obowiązującą teorią naukową Kosmos pojawił się przed kilkanastoma miliardami lat w efekcie gigantycznej eksplozji znanej pod nazwą Wielkiego Wybuchu, przy czym proces ten zrodził się w warunkach, które z punktu widzenia konwencjonalnej nauki długo trzeba było uznawać za osobliwość wykraczającą poza aktualne możliwości naszego poznania.

Numer bieżący



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.