Koniec (naszego) świata cz. 2

Spis treści

Czy w Wielkim Kalendarzu Majów, zwanym Tzolkinem, faktycznie zapisano dzieje patriarchatu i jego koniec?Od momentu zjednoczenia kolejni patriarchalni władcy Egiptu żądali, by nazywać ich faraonami i od około 2700 roku p.n.e. nakazali wznosić dla siebie olbrzymie grobowce – piramidy. Jak zatem widzimy, na początku cyklu zapisanego w Wielkim Kalendarzu Majów, który skończył się z datą 21.12.2012 roku, dokonała się w okresie patriarchatu rzecz, jak na tamte czasy, przełomowa. Było nią zjednoczenie dwóch rywalizujących do tej pory ze sobą królestw w jedno państwo, z jedną stolicą i pod rządami tego samego władcy.

Kontynuując nasze rozważania, głównie dla potrzeb udowodnienia twierdzenia, że koniec świata jest w rzeczywistości końcem patriarchatu, spójrzmy jeszcze dalej w głąb dziejów ludzkiej społeczności i zobaczmy, co było przed cyklem zapisanym w Wielkim Kalendarzu Majów. W tym celu cofnijmy się do czasu poprzedzającego nasz okres, czyli do okresu przed rokiem 3100 p.n.e. Jeżeli do tych lat dodamy lata galaktycznego cyklu, czyli 5125 lat, otrzymamy sumę powyżej 8200 lat p. n. e. (czyli ponad 10 000 lat temu).

Odwołując się po raz kolejny do historii, widzimy, że na ten czas przypada koniec epoki lodowcowej, utożsamiany z początkiem przechodzenia pierwotnych społeczeństw z matriarchatu w patriarchat. Koniec ostatniego zlodowacenia, wypadający na początek galaktycznego okresu poprzedzającego ten, który został zapisany w Wielkim Kalendarzu Majów, był zatem – jak wynika z prostych obliczeń matematycznych – ewolucyjnym impulsem powodującym przejście z panującego dotąd systemu matriarchalnego w patriarchat. Od tego też momentu w pierwotnej ludzkiej społeczności zaczęła wzrastać rola mężczyzny, wykorzystującego atrybuty przynależne swojej płci, głównie siłę fizyczną i intelekt, by budować nowe, oparte na patriarchalnych zasadach systemy społeczne. Skoro zaś dwa galaktyczne cykle temu został zapoczątkowany patriarchat, a jeden cykl temu nastąpiło przełomowe w dziejach patriarchatu powstanie pierwszego zjednoczonego państwa pod jedną władzą, można wysnuć wniosek, że wraz z datą 21.12.2012 roku skończył się stary, patriarchalny cykl, a ludzka społeczność stanęła u progu Nowego.

Społeczeństwo Babilonu oddawało cześć pierwiastkowi żeńskiemu, który uosabiała bogini IsztarInny przykład tezy, że kończą się dzieje patriarchatu, a nie świata, podobny zresztą w swojej symbolice do Wielkiego Kalendarza Majów, stanowi piramida Cheopsa. Jak powszechnie wiadomo, jest ona największym tego typu grobowcem wybudowanym około 2,5 tys. lat p. n. e. Niektórzy archeolodzy i egiptolodzy już od dłuższego czasu dopatrywali się w konstrukcji Wielkiej Piramidy ukrytego przekazu. Stosunki liczbowe i proporcje architektoniczne tej budowli tworzą bowiem intrygujący wzrastający zapis ciągły, odpowiadający około 6 tys. lat, co zgadza się z dotychczasowymi latami panowania cywilizacji patriarchatu, licząc od pojawienia się pierwszej patriarchalnej cywilizacji Sumeru. Inżynier David Davidson, badający w latach 70. ubiegłego wieku sposób skonstruowania, kształt wielkiej piramidy i zawarte w niej proporcje stwierdził, że wszędzie powtarza się krotność liczby 286,1, czyli tzw. stopy, a koło u postawy liczy sto razy więcej jednostek niż mamy dni w kalendarzu. Na podstawie obliczeń i symboli liczb odkryto zapisane w piramidzie ważne w dziejach ludzkości daty, m. in. rewolucji francuskiej i dwóch wojen światowych. Nas szczególnie interesuje ostatnia data (podobnie jak ostania data zapisana w Wielkim Kalendarzu Majów), na której zapis natrafiono w piramidzie Cheopsa: 17 wrzesień 2001 rok. Opatrzona nazwą wielki huk, symbolizuje ona początek końca czegoś, co upada, kończy się z wielkim hałasem.

Jak dziś wiemy, prawie w tym samym czasie, a konkretnie 11 września 2001 roku z wielkim hukiem runęły dwie wieże WTC w Nowym Jorku. Sześć dni różnicy w tak wielkim przedziale czasowym, jaki został zapisany w Wielkiej Piramidzie, jak się wydaje, nie odgrywa żadnej roli. Dodam, ze przytoczoną tu informacją byłem niemalże zaszokowany, gdyż odkryłem ją w pierwszych numerach czasopisma Fikcje i Fakty wydawanego niemal 30 lat temu - a zatem 20 lat przed zburzeniem osławionych wież. Stało się tak, gdy z myślą o niniejszej publikacji sięgnąłem do drukowanego w tym periodyku cyklu artykułów Andrzeja Tokarczyka Wielka Apokalipsa, poświęconego – w związku ze zbliżającym się przełomem tysiącleci – przepowiedniom głoszącym koniec świata.

Wracając zaś do poprzedniego wątku... Biorąc pod uwagę wspomniane informacje uważam, że w piramidzie Cheopsa – podobnie jak w Wielkim Kalendarzu Majów – zostały zawarte dzieje patriarchatu, którego koniec, albo raczej początek końca zwiastował upadek wież WTC, symbolu zdegenerowanego systemu, w którym 2 miliardy ludzi głoduje (podczas gdy na przeciwległym biegunie w wysokorozwiniętych państwach funkcjonują tak liczne rzesze osób odżywiających się ponad miarę, że ogłoszono w nich epidemię otyłości), a 80% ogólnoświatowego kapitału jest w rękach 20% ludzkiej populacji.

Przypomnijmy też, że z datą 11 września 2001 roku związane są decyzje i posunięcia rządu USA, mające na celu walkę i likwidację terroryzmu, który najliczniej reprezentują przedstawiciele islamskiej ortodoksji, wyznający skrajnie patriarchalne zasady. Wystarczy spojrzeć, co dzieje się w państwach lub prowincjach zamieszkałych m. in. przez zaliczanych do nich talibów, gdzie wciąż panuje stary, plemienny system patriarchalny, a kobiety traktuje się na równi z inwentarzem, podobnie jak to miało miejsce jeszcze ok. 100 lat temu w zachodnim kręgu kulturowym. Demokracja, którą reprezentują Stany Zjednoczone, choć w wielu wypadkach budząca kontrowersje, zrównuje prawa wszystkich ludzi bez względu na płeć, rasę, pochodzenie czy wyznawaną religię, i jako ustrój oraz idea współczesności, występuje przeciwko najbardziej skrajnej patriarchalnej ortodoksji i dogmatyzmowi. Wystarczy wspomnieć skonfliktowanych ze wszystkimi wyznawców islamu wojującego, niszczących dorobek innych religii i kultur (wysadzenie w powietrze posągów Buddy w Afganistanie, burzenie kościołów), a także walczących i mordujących się nawzajem nawet w meczetach, co jest niezgodne z naukami Mahometa, zakazujących wzajemnego zabijania i okaleczania pomiędzy jego wyznawcami.

Upadek wież World Trade Centre jako początek nowej ery?Dowodów na twierdzenie, że koniec naszego świata to kres patriarchatu i ustanowionych przez jego reprezentantów praw, systemów i związanych z nimi instytucji, dostarcza właśnie współczesna rzeczywistość, która codziennie ukazuje nam obrazy degeneracji starego systemu. Przejawia się ona w dwóch głównych sferach życia.

Po pierwsze – w sferze materialnej, gdzie mamy do czynienia z degeneracją systemu kapitalistycznego, którą można dostrzec m.in. we wzroście ogólnoświatowego ubóstwa z jednej strony, i bogaceniu się elit społecznych z drugiej, jak również w ogólnoświatowym kryzysie ekonomicznym. Po drugie zaś – w sferze duchowej, czego przejawem jest degeneracja patriarchalnych religii monoteistycznych, polegająca na upadku ich autorytetu moralnego, m.in. w wyniku braku jedności i zgody pomiędzy nimi (nawet w łonie tych samych religii; np. w islamie wielowiekowa nienawiść pomiędzy sunnitami a szyitami), w postaci licznych afer (w tym pedofilskich wśród księży Kościoła katolickiego), wreszcie kurczowego trzymania się ortodoksji, niezgodnej z duchem nowych czasów i z potrzebami ustawicznie rozwijającej się ludzkiej społeczności, co pociąga za sobą postępujące zeświecczenie społeczeństw, zwłaszcza w krajach o wysoko rozwiniętej demokracji.

Od kilkudziesięciu już lat, wraz z postępującą demokracją obserwujemy również degradację dawnych, patriarchalnych systemów wartości, co przejawia się m.in. w odrzucaniu różnic rasowych, kulturowych, społecznych i płciowych na rzecz pełnego równouprawnienia wszystkich obywateli świata. Społeczność ludzka poszukuje nowych, wyższych wartości duchowych o uniwersalnym wymiarze, których przykładem może być jej jednoczenie się na szeroką, ogólnoświatową skalę z potrzebującymi pomocy i obdarowywanie ich lub dzielenie się z nimi wszelkimi dobrami. I to właśnie jest oznaką nowych czasów, oznaką budowania nowej społeczności ludzkiej, o której mowa we wszystkich wielkich proroctwach i wizjach okresu patriarchatu.

Koniec świata patriarchatu, który pod szyldem końca naszego świata ogłaszają niemalże wszystkie największe proroctwa przeszłości, a jednocześnie ukazuje nam to obecna codzienna rzeczywistość, zwiastuje przejście w Nową Erę, w której ludzkość będzie bardziej świadoma i światła. Za sprawą zjednoczenia rozumu i serca, czyli połączenia męskiej inteligencji z żeńską uczuciowością, zapanuje większa niż do tej pory harmonia i równowaga, rządy Dobrej Woli i Mądrości. Natomiast czy takie rządy zostaną poprzedzone cierpieniami, światowymi katastrofami lub wojnami, czy też proces ten dokona się w sposób łagodny, zgodny z ewolucją ludzkich umysłów – zależy tylko od nas.

Bogdan Trawkowski

Z Archiwum Nieznanego Świata 2/2015

Numer bieżący



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.