Koniec (naszego) świata cz. 1

Spis treści

Żyjący w latach 1503-1566 Nostradamus, uważany przez współczesnych historyków za największego proroka wszech czasów, również przepowiadał koniec, a właściwie zagładę świata. Odnosząc się do jego przepowiedni, które zawarł w tzw. centuriach, ich interpretatorzy zwracają uwagę na fakt, iż wiele zagrożeń pod postacią kataklizmów i wojen przypada na obecny czas, jednakże nie odnoszą się one do zagłady wszelkiego życia na Ziemi, całej planety. Wiele z jego proroctw, takich jak: dojście do władzy Napoleona, dyktatura i upadek Hitlera oraz Mussoliniego, wybuch obydwu wojen światowych, wynalezienie i zastosowanie bomby jądrowej, zamach na J.F Kennedy'ego, lądowanie na Księżycu, śmierć księżnej Diany, zamachy terrorystyczne w USA i zniszczenie wież World Trade Center, rzeczywiście sprawdziło się. Natomiast jeśli chodzi o koniec życia na Ziemi, Nostradamus sytuuje go dopiero na rok 3797, a zatem za ok. 1800 lat.

Po opublikowaniu książki „Kod Biblii” wielu ludzi jest przekonanych o zakodowanych w Torze realnych zagrożeniach i prawdziwych informacjachWiele wizji końca świata zostało stworzonych przez wyznawców różnych religii i ich odłamów. W szczególności dotyczy to judaizmu i chrześcijaństwa – połączonych Starym Testamentem. Już pod koniec średniowiecza pojawiły się głosy biblistów, że w Starym Testamencie znajduje się zakodowana informacja o końcu świata. Jednym z pierwszych, który uważał, że dostrzegł tę wskazówkę, był jej tłumacz na język angielski – John Wicklif, według którego miał on nastąpić w roku 1400. Innym piewcą czasów ostatecznych schyłku średniowiecza był katolicki teolog Wincenty Ferreriusz, twierdzący, że mają one nastąpić w 1412 roku. Z kolei Leowitius - teolog i myśliciel chrześcijański, prorokował kres ludzkości na rok 1584.

Kolejny badacz Biblii, Winston, doszedł do wniosku, że konkretną datą zapisaną w Biblii jest rok 1714. Mikołaj z Kuzy, jeden z najświatlejszych umysłów nowożytnej nauki, spodziewał się apokalipsy pomiędzy rokiem 1700 a 1734, zaś dziewiętnastowieczny teolog i myśliciel anglikański, Edward Irving, oczekiwał jej w roku 1835. W oparciu o jego przemyślenia powstał nowy nurt religijny - irvingianizm.

Od nazwiska XIX-wiecznego pastora i badacza Biblii Williama Millera wziął nazwę kolejny odłam religijny, zwany milleryzmem. Milleryści byli przekonani, że w roku 1844 nastąpi Drugi Adwent, czyli ponowne widzialne przyjście Chrystusa na Ziemię, co zapoczątkuje ciąg wydarzeń ostatecznych i koniec świata. Gdy wyznaczona przez Millera data Drugiego Adwentu minęła bez zapowiedzianego przyjścia, większość millerystów odstąpiła od swojego proroka i zapoczątkowała ruch adwentystów. Jego członkowie wierzyli w ponowne przyjście Chrystusa na Ziemię i związany z tym koniec świata, nie określając tego jednak w czasie.

Charles Taze Russell, amerykański kaznodzieja i reformator religijny żyjący na przełomie XIX i XX wieku, założyciel Międzynarodowego Stowarzyszenia Badaczy Pisma Świętego, wskazywał na rok 1914 jako początek wydarzeń ostatecznych, przewidując tym samym wybuch I wojny światowej. Badacze Pisma Świętego uważają, że wojna ta właściwie nadal trwa i zapoczątkowała koniec dziejów ludzkości. Świadkowie Jehowy z kolei jeszcze kilkadziesiąt lat temu głosili, że końca świata należy spodziewać się w 1975 roku. Co istotne dla naszych rozważań, w ich rozumieniu koniec świata i koniec ludzkości to dwa różne terminy.

Światowej sławy jasnowidzący Edgar Cayce (1877-1945), zwany śpiącym prorokiem (w transie stawiał chorym diagnozy i radził, jak pokonać choroby), ujawniał również swoje wizje dotyczące przeszłości i przyszłości ludzkości. Część jego przepowiedni rzeczywiście się spełniła, nie sprawdziły się natomiast te najbardziej katastroficzne, takie jak wielkie trzęsienie ziemi w Ameryce i wybuch w 1999 roku trzeciej wojny światowej prowadzącej do zagłady naszej cywilizacji.

Ruth Montgomery przewidywała w swej książce, że wskutek przebiegunowania Ziemi powstanie ogromna fala przypływu, która pochłonie m.in. Wyspy Brytyjskie, Holandię, Japonię i KalifornięW drugiej połowie XX wieku, indiański mistyk ze szczepu Chippewa – Słoneczny Niedźwiedź (1929-1992), bazując na własnych i tradycyjnych proroctwach rdzennych mieszkańców Ameryki, przepowiadał, że na skutek wyniszczającej ekspansji cywilizacji naukowo-technicznej około 2000 roku Ziemia zbuntuje się i zapadną się wszystkie miasta. Radził, że jeżeli ludzkość chce przetrwać kataklizmy, powinna rozwijać się duchowo, żyć bardziej świadomie, mniej konsumpcyjnie i egoistycznie oraz zacząć szanować swoje środowisko, a nie tylko je wyzyskiwać.

W podobnym tonie, jak indiański mistyk, przepowiadała koniec świata znana wizjonerka XX wieku Ruth Montgomery. W swej książce Zwiastun Nowej Ery prorokowała, iż na skutek przebiegunowania Ziemi powstanie ogromna fala przepływu w oceanach, co pochłonie wielkie obszary lądu (m.in Wyspy Brytyjskie, Holandię, Japonię i Kalifornię), a na pozostałych wystąpią liczne trzęsienia ziemi oraz potężne huragany. Ten, zapowiadany na drugą połowę 1999 roku, kataklizm, miały przetrwać tylko osoby reprezentujące wyższy poziom rozwoju duchowości.

Bieżący numer



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.