Kobieta, która uzdrawia Afrykę

Spis treści

Dlaczego Gunilla? - 12/​2014

Kulisy przyz­na­nia Nagrody „” za rok 2014 kobiecie, która uzdrawia Afrykę, są tak niezwycza­jne, że chci­ałbym o nich opowiedzieć, nim przys­tąpią Państwo do lek­tury wywiadu z Gunillą Hamne zamieszc­zonego na kole­jnych stronach.

Nie będę ukry­wał, że wstęp­nie typowal­iśmy do tego lauru kogoś innego. I ta osoba Nagrodę otrzyma, tyle że nie w 2014 roku. Albowiem „po drodze” zdarzyło się coś, co spraw­iło, iż nasze plany postanow­iliśmy skorygować.

Zaczęło się od maila Pana Pio­tra Cegiel­skiego ze Sztokholmu, który w przeszłości był dyrek­torem Insty­tutu Pol­skiego w stol­icy Szwecji, a ostat­nio prowadzi tam galerię malarską. Autor przesyłki załączył do swo­jej kore­spon­dencji tekst roz­mowy przeprowad­zonej przez jego zna­jomą ze Sztokholmu Izabelę Szna­jder (z zawodu psy­cholog) właśnie z Gunillą Hamne. Pytał, czy Niez­nany Świat byłby tą pub­likacją zainteresowany.

Do naszego pisma wpływa do miesiąc kilka­dziesiąt nowych tek­stów, które w ogrom­nej więk­szości czy­tam oso­biś­cie. Wywiad więc, podob­nie jak inne dzi­en­nikarskie mate­ri­ały, musiał z konieczności trochę poczekać w kole­jce na lek­turę. Gdy jed­nak zapoz­nałem się z nim — zach­wycił mnie, a ściślej mówiąc postać Gunilli Hamne i jej dzi­ałal­ność. Ocenę tę podzielili moim najbliżsi współpra­cown­icy, których poprosiłem o opinię (tak szcz­erze mówiąc, nawet gdyby była ona inna, i tak zro­biłbym to, co zamierzałem :))

Gunilla HamneWszczęliśmy poszuki­wa­nia w internecie, zwłaszcza na stronach anglo­języ­cznych oraz szwedz­kich, co poz­woliło nam uzmysłowić sobie, jak niezwykłą osobą jest szwedzka dzi­en­nikarka i ter­apeutka, która od wielu lat dzieli swoje życie między maleńką szwedzką osadę Krokstrand – położoną w gęstych lasach nieopo­dal granicy z Nor­wegią i będącą for­mal­nie jej miejscem zamieszka­nia – oraz wielomiesięczne pobyty w Rwandzie, Kongo i Czadzie, gdzie wraz z innymi za pomocą tech­niki tap­pingu pomaga ludziom z głębokimi urazami psy­chicznymi i traumą, stanow­ią­cymi kon­sek­wencję trag­icznych przeżyć wojen­nych. Znaleźliśmy też mate­ri­ały na temat chary­taty­wnej orga­ni­za­cji Peace­ful Heart Net­work, która dzi­ała we wszys­t­kich rejonach świata dotknię­tych woj­nami i innymi dra­maty­cznymi wydarzeniami.

Sama Gunilla, która ma 54 lata, jest głęboko zaan­gażowana w misję PHN. Jako dzi­en­nikarka zaj­mu­jąca się prob­lematyką środowiska nat­u­ral­nego oraz prawami człowieka, przez wiele lat pra­cow­ała dla szwedzkiej telewizji, a będąc reporterką prze­by­wała w licznych rejonach świata, gdzie dochodz­iło do aktów prze­mocy i ludobójstwa. Uczest­niczyła także w przy­go­towa­niu pro­jektu Świa­towej Nagrody dla osób i orga­ni­za­cji, które zaj­mują się prawami dziecka. Nagroda ta jest przyz­nawana co roku w Szwecji (zob. www​.world​schil​dren​sprize​.org).

Jak doszło do tego, że Gunilla odd­ała swoje serce Afryce i pracy z ludźmi okrut­nie doświad­c­zonymi przez wojnę, co doty­czy zwłaszcza Rwandy, mówi ona sama, odpowiada­jąc na następ­nych stronach na pyta­nia Izabeli Szna­jder. Ta ostat­nia, wprowadza­jąc Czytel­nika w istotę prob­lemu, którego rozwiązy­wa­niu poświę­ciła się Gunilla Hamne, pisze tak:

Afryka to kon­ty­nent słońca i głodu, roz­gry­wek poli­ty­cznych mocarstw i miejs­cowych dyk­ta­torów, kon­flik­tów rasowych i wojen, w których zarówno państwa, ale przede wszys­tkim plemiona wal­czą od lat o ziemie, wodę i niepodległość. Jeden z takich kon­flik­tów roz­grywa się pomiędzy Tutsi i Hutu w Rwandzie.

Tutsi to kasta wład­ców krów, arys­tokracja, która panowała w kraju, zarządza­jąc i zagra­bi­a­jąc ziemię upraw­ianą przez bied­nych rol­ników Hutu.

Pier­wszy duży kon­flikt w Rwandzie wybuchł w roku 1959, kiedy plemiona chłop­skie Hutu, sterowane przez rząd Bel­gii, wznieciły krwawe pow­stanie prze­ci­wko Tutsi. W masowych rzezi­ach wymor­dowano wów­czas kilka­dziesiąt tysięcy Tutsi, reszta schroniła się za granicę. Po kilku lat­ach w odwe­cie plemiona Tutsi napadły na Hutu i dokon­ały krwawego odwetu.

Podsy­cane fanaty­cznym prawem zem­sty oraz poli­tyką państw zachod­nich, które załatwiały swoje interesy gospo­dar­cze w Afryce, kon­flikty prak­ty­cznie trwały przez cały czas.

Aż wresz­cie wiosną 1994 roku doszło do ludobójstwa, którego skala poraz­iła świat. Mimo upływu wielu lat do dziś nie ustają dyskusje, co można było zro­bić, a czego nie zro­biono, by położyć wów­czas kres masakrze. W trak­cie wojny domowej, do jakiej wtedy doszło, zginęło ponad 700 tysięcy ludzi, rozsiekanych maczetami, spalonych w koś­ciołach oraz szkołach i zatłuc­zonych kijami.

Ci, którzy zostali w Rwandzie, żyją obec­nie w zamknię­tym świecie, gdzie codzi­en­ność miesza się z kosz­marami przeżytej prze­mocy, lękiem i nien­aw­iś­cią. Zarówno ofi­ary, jak i prześlad­owcy tkwią w sieci wspom­nień, z których trudno się wyzwolić.

Warto w tym miejscu dopowiedzieć jedną rzecz. Niewysłowiony dra­mat Rwandy i zamieszku­ją­cych ją ludzi doczekał się dotąd niewielu opra­cowań naukowych i doku­men­tal­nych oraz bardzo nielicznych zapisów reporter­s­kich. Do ostat­nich należy wstrząsająca książka Woj­ciecha Tochmana Dzisiaj nary­su­jemy śmierć (Wydawnictwo Czarne 2010 r.). Edy­tor rekomen­duje ją jako reporter­ską opowieść o tym, jakie kon­sek­wencje niesie ludobójstwo nie tylko dla jego spraw­ców i ofiar, ale także dla nas — świad­ków. Tochman wikła czytel­ników w cier­pi­e­nie swoich bohaterów, a każdy z nich jest ze swoją his­torią konkretny, poje­dynczy, wyjątkowy. Autor nie daje gotowych odpowiedzi na pytanie, które nam stawia: dlaczego mamy płakać za ludźmi zamor­dowanymi w dalekiej Rwandzie szes­naś­cie lat temu? Dlaczego na nowo mamy uczest­niczyć w ich śmierci? Uczest­niczyć? W jakiej roli? Ale czytel­nicy muszą sobie na te pyta­nia odpowiedzieć.

Książka Tochmana, per­fek­cyjnie zresztą skon­struowana, uświadamia do bólu, do utraty tchu, co stało się przed dwudzi­estu laty w dalekim afrykańskim kraju, gdzie doszło do najwięk­szego od czasu II wojny, a później masowej ekster­mi­nacji lud­ności w rząd­zonej przez czer­wonych Khmerów Kam­bodży, aktu ludobójstwa, jaki dokonał się przy biernej postawie świata zachod­niego. Niek­tórzy ura­towani z ówczes­nych pogromów ludzie do dziś nie potrafią żyć z traumą, która ich dotknęła. Jedna z bohaterek tomu Dzisiaj nary­su­jemy śmierć, lekarz psy­chi­a­tra, mówi o tym reporterowi tak:

Tyle lat już mija, a samobójstwa ocalonych trwają i trwają. To klęska ter­apeuty, jeśli jakiś ter­apeuta był. Moja klęska jako lekarza psy­chi­a­try. Jeśli ktoś do mnie dotarł. I klęska rodziny, jeśli jakaś rodz­ina była. Klęska human­i­taryzmu, klęska świata. A świat był, świat ist­nieje. Ofi­ara, w prze­ci­wieńst­wie do kata, zwykle zna­j­duje się tuż przed punk­tem, zza którego nie ma powrotu. Poz­wo­lil­iśmy jej ten punkt przekroczyć.

Poz­wo­lil­iśmy jej zakazić się tru­cizną katów: ani­hilować, ekster­mi­nować, elim­i­nować, zgładzić, zlik­wid­ować, zmi­ażdżyć, zetrzeć, wymazać, wytępić, wytłuc, stracić, ściąć, pociąć, uciąć, wyciąć, unices­t­wić, usunąć, uka­trupić, ostate­cznie rozwiązać, raz na zawsze, defin­i­ty­wnie, zakończyć, zatłuc, zasiekać, posiekać, zarżnąć, zarąbać, zmasakrować, zas­trzelić, zamor­dować, zabić, zaje­bać na śmierć.

Ofi­ara myśli: skoro nie mogę z mojego otoczenia usunąć kata, usunę się sama.

Kat, po lat­ach, zwycięża.

Gunilla Hamne – wspani­ała, krys­tal­icznie czysta duchowo kobi­eta – postanow­iła temu wyzwa­niu stawić czoła. Jeżdżąc do Rwandy stworzyła zręby, by tak rzec, zor­ga­ni­zowanej pomocy energetyczno-​mentalnej dla tych, którzy przetr­wali i próbują nor­mal­nie żyć. Jest w niej godna najwyższego sza­cunku odwaga i deter­mi­nacja, wiara i nadzieja, przekazy­wane z serca do serca pokój oraz Światło. I jeśli świat ze swoimi okrut­nymi woj­nami, bezsen­sownymi kon­flik­tami, waś­ni­ami i trage­di­ami, jakie ludzie gotują sobie nawza­jem, w ogóle ma sens, to właśnie dzięki takim ludziom jak Gunilla, która pomaga roz­er­wać odwieczne koło krzy­wdy i zem­sty, zastępu­jąc je — jak sama mówi — namięt­nym uczu­ciem ist­nienia, które jest wewnątrz nas.

Marek Rymuszko

Z Archi­wum Niez­nanego Świata - 12/​2014

W sprzedaży





Strona korzysta z plików cook­ies w celu real­iza­cji usług i zgod­nie z Poli­tyką pry­wat­ności. Możesz określić warunki prze­chowywa­nia lub dostępu do plików cook­ies w Two­jej przeglądarce.