Byłem na swoim grobie

Spis treści

Joinville Jan de. Karta Tarot Fool. Wykonanie autoraJakiś rok później koleżanka zajmująca się zawodowo pomaganiem ludziom ciężko chorym i umierającym (jedną z form tej pomocy było uświadamianie zagubionym i przerażonym pacjentom, że to nie koniec, że śmierć nie istnieje itp.), zorganizowała kurs hipnoterapeutyczny, w tym także past life (poprzednie wcielenia). A oto przebieg przeprowadzonej wówczas z moim udziałem hipnozy po wszystkich wstępnych zabiegach:

– Gdzie jesteś?

– Stoję na jakiejś piaszczystej krętej drodze.

– Kim jesteś? Spójrz na swoje nogi i ręce.

– Jestem mężczyzną.

– Czy widzisz coś dookoła? Rozejrzyj się.

– Widzę w oddali jakieś domy z drewnianych bali bielone wapnem.

– Czy tam mieszkasz?

– O, nie (z ironicznym uśmiechem). Ja mieszkam w zamku.

– Dobrze, więc idź do tego zamku. Czy już tam jesteś?

– Tak wchodzę po moście zwodzonym.

– Czyj to zamek?

– Mój.

– Czy mieszka tam ktoś z tobą, jakaś rodzina, może żona? Pomyśl.

– Nie wiem, nie czuję jej, ale na pewno jest tu służba.

– Dobrze, przenieś się teraz w przyszłość do jakiegoś ważnego w twoim życiu zdarzenia.

– Jesteśmy w kościele (chwila zastanowienia). Ksiądz nawołuje, żebyśmy udali się na krucjatę.

– I co się dalej dzieje?

Jean de Joinville, wizerunek archiwalny– Znowu wchodzimy całą gromadą do kościoła, słyszę brzęk metalu na kamiennej posadzce, ktoś rozdaje nam białe opończe z czerwonymi krzyżami, ale ja mam swoją niebieską.

– Co się teraz dzieje?

– Jedziemy konno, ja i jeszcze dziesięciu moich ludzi, zabieramy jedzenie chłopom.

– Czemu tak robicie?

– Jak to czemu (z oburzeniem w głosie)? Przecież jesteśmy panami!

– Przejdź do jakiegoś zdarzenia.

– Jest bitwa obok miasta, oni zabijają moich ludzi, a mnie ranią.

– Kto są oni?

– Saraceni, ale zaraz... (myślę)

– Co się dzieje?

– Nie rozumiem. Ja przyszedłem ich zabić, a oni mnie leczą. Coś tu jest nie tak.

– Czy będziesz żył?

– Tak, już jestem wyleczony i nawet mam konia.

– Gdzie jesteś?

– Chyba w niewoli, ale jedynie ja mam wierzchowca...

– Czy wrócisz do swego domu?

– Tak, już jestem. O kurczę, to to samo drzewo i dolina rzeki, tam jest mój zamek.

– Gdzie to jest?

– (Myślę) Nie jestem pewien, ale chyba Francja.

– Jaki król tutaj panuje?

– (Chcę powiedzieć Filip, ale mówię: Ludwik)Na paryskim cmentarzu Pere Lachaise

– Dobrze, wracasz do domu i co robisz?

– Coś piszę i chowam to do skrzyni?

– Co piszesz?

– Nie wiem?

– Czemu chowasz to do skrzyni?

– Nie wiem, chyba się czegoś boję.

– Dobrze. Umierasz, co widzisz?

– Leżę w dużym łóżku, jestem stary, po bokach palą się grube świece i umieram, unoszę się ponad łóżko.

– Ile masz lat, jak umierasz?

– Nie jestem pewien, chyba 95 (zdziwienie).

– Gdzie jesteś po śmierci?

– Siedzę na takim powyginanym krześle z czerwonego drzewa i oglądam bitwy. Cały czas giną moi ludzie, i znów od nowa widzę bitwę, aż wreszcie mówię: Dość – i wszystko się kończy.

Bieżący numer



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.