Trzy razy sześć - Na tropie Antychrysta

Spis treści

O to, że jest… Antychrystem, został oskarżony m.in. telewizyjny kaznodzieja Pat RobertsonPóźniej dostało się też niesłynącemu ze zbyt­niej prze­biegłości Ronal­dowi Reaganowi, który zmarł po długiej choro­bie. Sko­rzy do matem­aty­cznych zabaw fun­da­men­tal­iści ku swemu prz­er­aże­niu odkryli, że każde z imion prezy­denta USA (Ronald — Wil­son), jak też jego nazwisko (Rea­gan), liczy sobie sześć liter. Są to zatem trzy szóstki, czyli imię Bestii! Jeśli fakt ten połączyć z osobą Jamesa Brady’ego, bliskiego współpra­cown­ika Rea­gana, który — o czym pisały gazety — uległ poważnemu wypad­kowi, po czym cud­ownie powró­cił do zdrowia, sprawa robi się jeszcze bardziej oczy­wista. W Apokalip­sie jest bowiem napisane, iż jedna z głów Bestii, choć zran­iona, cudem ozdrowieje. Jakich jeszcze trzeba dowodów?

W pewnym momen­cie za Anty­chrysta uznano Sad­dama Huseina, a nawet — co powinno już zaskaki­wać — Jana Pawła II. Wspom­ni­any Noah W. Hutch­ings, sto­su­jąc iście dia­bel­ską logikę, argu­men­tował, że co najm­niej niepoko­jące wydaje mu się cud­owne wylecze­nie papieża ze śmiertel­nej rany po zamachu, który miał miejsce w 1981 roku.

Można powiedzieć, że we własne sidła wpadł z kolei inny kazn­odzieja o fun­da­men­tal­isty­cznych przeko­na­ni­ach, nie­jaki Pat Robert­son. W jed­nej z audy­cji telewiz­yjnych oświad­czył on, że wie, kim jest Anty­chryst i że w tej chwili (tj. w 1980 roku) liczy sobie 27 lat. Nato­mi­ast w 1986 roku za Anty­chrysta uznano samego Robert­sona! Autorka książki A Planned Decep­tion (Planowe szachra­jstwo), pani Con­stance Cum­bey, stwierdz­iła w swym dziele, że wyjątkowo pode­jrzane wydaje jej się zain­tere­sowanie, jakim telewiz­yjny kazn­odzieja obdarza Bliski Wschód (jak wiadomo, hipote­ty­czne miejsce nar­o­dzin Bestii). A jeśli doda się do tego hip­no­ty­czne wręcz odd­zi­ały­wanie na widzów i sporą oglą­dal­ność audy­cji Robert­sona, kto wie, czy to nie on właśnie jest zapowiadanym synem zatrace­nia.

Współczesny pol­ski wiz­joner Władysław Bier­nacki, który po raz pier­wszy doz­nał objaw­ienia w koło­brzeskiej kat­e­drze na początku lat 90. ub. wieku, otrzy­mał infor­ma­cję o Anty­chryś­cie od samego Stwórcy. Bier­nacki zapew­niał, że wszys­tko, co usłyszał, zna­j­duje potwierdze­nie w Bib­lii. Intere­su­ją­cym novum w tych rozważa­ni­ach jest umiejs­cowie­nie rywala Boga w Państ­wie Środka.

Anty­chryst urodził się podobno w 1978 roku w Babilonie (obec­nie teren Iraku). Bier­nacki pisze: Żyje on jeszcze w ukryciu i ujawni się w swoim cza­sie. Swoją wiedzą zdobędzie cały świat. Będzie małpował Chrystusa-​Mesjasza, a gdy wejdzie na tron w Chi­nach, powie: Jestem Chrystus-​Mesjasz pochodzący z matki Żydówki, a ten, co był, to zwodzi­ciel […] Anty­chryst dla pozoru, żeby zwieść jak najwięcej ludzi, umrze, a trze­ciego dnia zmartwych­w­stanie (pozornie umrze i pozornie zmartwych­w­stanie). Wielu ludzi w niego uwierzy (…). Tych, którzy nie przys­taną do jego nauki,

Anty­chryst będzie bezl­i­tośnie zabijał.

Pan Bóg ześle z Raju do walki z nim Eliasza i Henocha. Pro­rocy ci będą głosili Świętą Ewan­gelię o Chrys­tusie. Po trzech i pół roku swej misji zginą z rąk Anty­chrysta. Ciała ich będą leżały niepochowane przez trzy dni. Trze­ciego dnia, na oczach tłumu, mocą Bożą zmartwych­w­staną i wstąpią do Nieba. Gdy Anty­chryst będzie małpował wniebow­stąpi­e­nie, kiedy mocą szatana uniesie się w obłoki, zostanie zabity piorunem przez św. Michała Archan­ioła i spad­nie na oczach tłumów w otwartą czeluść ziemi, ziejącą siarką i ogniem. Niedługo po tym nastąpi Sąd Ostate­czny i wskrzesze­nie umarłych oraz nowe Niebo i nowa Ziemia.

Ksiądz Stefano Gobbi (na zdjęciu z Janem Pawłem II) począwszy od 1973 r. otrzymywał przesłania dyktowane mu ponoć przez Matkę BoskąKole­jną postacią rozpraw­ia­jącą o bliskim nade­jś­ciu Anty­chrysta był, zmarły w 2011 r., ksiądz Ste­fano Gobbi, który począwszy od roku 1973 otrzymy­wał, jak twierdził, przesła­nia dyk­towane mu przez Matkę Boską. Gobbi złożył swoje pisma w Kon­gre­gacji Nauki Wiary, przed­kłada­jąc je do mery­to­rycznej oceny. Po dekadzie oczeki­wa­nia udzielono mu odpowiedzi, iż — w przy­padku pub­likacji — powinien zaz­naczyć, że są to jego oso­biste prze­myśle­nia, na co nie wyraził zgody.

W wizji z czer­wca 1989 roku Maryja wyjaśniła mu znacze­nie tajem­niczych trzech szóstek pojaw­ia­ją­cych się w Apokalip­sie. Ten pas­sus jest aku­rat dość intere­su­jący. A zatem posłucha­jmy:

Dzięki rozu­mowi oświeconemu światłoś­cią Bożej Mądrości można odczy­tać z liczby 666 imię człowieka: imię wskazane przez tę cyfrę — to Anty­chryst. (…) Przelicz­cie teraz jego liczbę 666 dla zrozu­mienia, w jaki sposób wskazuje ona na imię człowieka. Liczba 333 oznacza Boskość. Lucyfer zaś — z powodu pychy — bun­tuje się prze­ci­wko Bogu, ponieważ siebie chce wynieść ponad Boga. 333 to liczba wskazu­jąca na tajem­nicę Boga. Ten zaś, kto chce umieś­cić siebie ponad Bogiem, nosi znak 666. Liczba ta oznacza zatem Lucyfera, szatana, czyli tego, który pow­staje prze­ci­wko Chrys­tu­sowi — Antychrysta.

Ostat­nimi czasy uwagę trop­icieli Bestii zog­niskowały na sobie dwie nowe postaci. Są to Barack Obama oraz młody Książę William, wnuk Elż­bi­ety II.
Pamię­ta­jąc, że Anty­chryst ma sięgnąć po władzę jako głosi­ciel i twórca pokoju, trudno przeoczyć, że urzę­du­jący prezy­dent Stanów Zjed­noc­zonych został uhonorowany Poko­jową Nagrodą Nobla – naw­iasem mówiąc nie bardzo wiadomo za co. Nie pomaga mu też zapewne fakt, iż ist­nieją pewne nie­jas­ności co do wyz­nawanej przez niego religii. Co prawda sam uznaje się podobno za protes­tanta, ale skrycie może być również, jak chcą niek­tórzy, muzuł­ma­ninem, satanistą a nawet jezydą. Jezy­dzi, przy­pom­ni­jmy, czczą boga zła którego uos­abia Malak Taus, Anioł — Paw. Trop­icielom Bestii nie daje też spokoju blizna na głowie prezy­denta, w której ksz­tał­cie dostrze­gają pen­ta­gram. Inni sądzą, że owo dzi­wne znamię to ślad po inter­wencji chirur­gicznej — wszczepi­e­niu mikrochipu. Wniosek jest prosty: Obama to jedynie mar­i­onetka sterowana przez jakieś siły pozosta­jące w głębokim ukryciu.

Z kolei William, książę Cam­bridge, urodził się 21 czer­wca 1982 roku — w dzień Słońca, które stanowi sym­bol Lucyfera. Wskazuje się też na jego fizy­czne podobieństwo do Chrys­tusa, którego zresztą, poprzez linię krwi Merow­ingów i Spencerów, ma być bliskim potomkiem (obaj wywodzą się z rodu Daw­ida). Szepcze się także, iż książę Karol już zrzekł się praw do tronu na jego korzyść i że wkrótce staniemy się świad­kami pub­licznego wys­tąpi­enia Bestii. Clin­ton Ortiz, autor książki Blood­line (Linia krwi), dorzuca kole­jny trudny do odpar­cia argu­ment: otóż słynna, trak­tu­jąca o demonach, pro­dukcja fil­mowa Omen miała swą pre­mierę… krótko po nar­o­dz­i­nach Williama! Nie był to — jak dowodzi — przy­padek, lecz artysty­czny hołd złożony Antychrystowi.

W sprzedaży



Newsletter

Strona korzysta z plików cook­ies w celu real­iza­cji usług i zgod­nie z Poli­tyką pry­wat­ności. Możesz określić warunki prze­chowywa­nia lub dostępu do plików cook­ies w Two­jej przeglą­darce. Więcej infor­ma­cji w Poli­tyce pry­wat­ności.