13 tajemnic korporacji farmaceutycznych, o których nie chcą, byś wiedział

Spis treści

Mit 6: Nie ma ludzi zdrowych, są tylko ludzie źle zdiagnozowani

W lat­ach 50-​tych ist­ni­ało 100 różnych postaci depresji. W 1994 roku było ich już ponad 300.

We współczes­nym świecie granica między dolegli­woś­cią – schorze­niem a chorobą jest mocno rozmyta. Jesteśmy przeko­nani, że w każdym z nas kryje się jakaś choroba. I koniecznoś­cią jest łykanie mag­icznych pigułek.
W diag­nos­ty­cznym i statysty­cznym podręczniku zaburzeń psy­chicznych Amerykańskiego Sto­warzyszenia Psy­chi­a­trycznego przed­staw­iono zjawisko na przykładzie depresji. W lat­ach 50-​tych ist­ni­ało 100 różnych postaci depresji, nato­mi­ast w 1994 r. było ich już ponad 300. Obec­nie ludzie szczęśliwi są mocno pode­jrzani: Mówi pan, że nic pana nie trapi, śpi pan spoko­jnie i ma pan hobby? Hmm, chyba mamy tu do czynienia z mech­a­nizmem wypar­cia. Proszę się nie martwić, są spec­jalne tech­niki, które wydobędą z pana ten ukryty smutek. Na razie przepiszę nowy lek prze­ci­wde­presyjny, który z pewnoś­cią panu pomoże. Tylko proszę uważać, bo może pan się stać agresy­wny lub popełnić samobójstwo.
Z pewnoś­cią nie ma osoby, która nigdy nie odczuwałaby przygnę­bi­enia. Obniże­nie nas­troju, zmi­ana samopoczu­cia to stan fizjo­log­iczny, który nie wymaga leczenia. Błędne jest myśle­nie, że „mag­iczna pigułka” rozwiąże wszys­tkie prob­lemy i jest potrzebna każdemu. To wina prze­mysłu far­ma­ceu­ty­cznego, który rekla­muje choroby, a nie leki.
Najwięk­szym oszust­wem jest upowszech­ni­anie nieist­nieją­cych schorzeń, takich jak ADD (zaburzenia kon­cen­tracji uwagi), lub ADHD (zespół nad­pobudli­wości ruchowej z defi­cytem uwagi). Okła­many przez reklamy sfrus­trowany rodzic faszeruje dziecko pochod­nymi amfe­t­a­miny, zapakowanymi w małą pigułkę o ład­nej nazwie. Żądne zysku firmy wyko­rzys­tują ludzką nai­wność. Niestety nie są znane kon­sek­wencje stosowa­nia tak sil­nych związków psy­chotropowych na mózg rozwi­ja­jącego się dziecka, ponieważ w tej mierze nie przeprowad­zono na nielet­nich żad­nych dłu­goter­mi­nowych badań.
Na nad­pobudli­wość dzieci wpływ mogą mieć sztuczne bar­wniki, dodatki smakowe i zapa­chowe oraz kon­ser­wanty. Potwierdza to cza­sopismo medy­czne The Lancet, które w 1985 r. opub­likowało wyniki badań mówiące o poprawie u 79% nad­pobudli­wych dzieci. Okazało się, że wystar­czyło wye­lim­i­nować z diety wymienione skład­niki.

Mit 7: Pracu­jemy dla dobra naszych pacjentów

Dla firmy far­ma­ceu­ty­cznej nazwa potrafi być ważniejsza od samego leku.

Patent – mag­iczne słowo, które napędza cały prze­mysł far­ma­ceu­ty­czny. Z finan­sowego punktu widzenia coś, co nie da się opaten­tować, jest bezużyteczne. Patent zapew­nia nieprz­er­wany zysk przez 20 lat, o ile lek nie zostanie wcześniej wyco­fany z powodu niepożą­danych dzi­ałań popar­tych pozwami sądowymi.
His­to­ria wprowadzenia na rynek insuliny ludzkiej jest typowym przykła­dem na to, że dla firmy far­ma­ceu­ty­cznej ważniejsza jest nazwa niż lek.
Pier­wszy zas­trzyk insuli­nowy podano w 1922 roku 14-​letniemu Leonar­dowi Thom­sonowi. Rok później odkry­wcy sprzedali patent na insulinę uni­w­er­syte­towi w Toronto za przysłowiowego dolara.
Świńska insulina nie miała konkurencji przez ponad 60 lat. Okazała się tania w pro­dukcji i mało kosz­towała, co dla osób uza­leżnionych od jej przyj­mowa­nia do końca życia, było korzystne.
W 1982 roku pojaw­iła się na rynku nowa, syn­te­ty­czna insulina, którą prze­badano jedynie na 17 osobach. Jest ona otrzymy­wana za pomocą inżynierii gene­ty­cznej i dla odmi­any nazwano ją insuliną ludzką.
W okre­sie trzech lat Bry­tyjskie Sto­warzysze­nie Dia­beto­log­iczne zebrało ok. 3000 listów pac­jen­tów skarżą­cych się na skutki uboczne. Była w nich mowa głównie o alergii i utra­cie przy­tom­ności. Mimo to nie pozostaw­ia­jąc dia­betykom wyboru, wyco­fano insulinę świńską. Była ona dobra dla pac­jenta i sys­temu opieki zdrowot­nej, ale zła z punktu widzenia zysku firm far­ma­ceu­ty­cznych. Mógł ją pro­dukować każdy, a wykupi­e­nie praw paten­towych nie kosz­towało dużo, co przekładało się na niski koszt leku.

Mit 8: Jesteśmy o krok od przeło­mowego odkrycia

Tak naprawdę jesteśmy dla nich tylko „ludzkim towarem”.

W 1971 roku rozpoczęto wojnę z rakiem. Okazało się jed­nak, że 25 lat badań i 39 mil­iardów dolarów to za mało, by skutecznie pomóc chorym. Nadal 5-​letni okres przeży­wal­ności pac­jen­tów po chemio– i radioter­apii oscy­luje na poziomie 5%.
Najwięk­sze zyski fir­mom far­ma­ceu­ty­cznym przynoszą osoby przewlekle chore. Nieprzy­datne są osoby zdrowe lub martwe. Stały i wysoki dochód przynoszą ludzie cier­piący m.in. na artre­tyzm, astmę, cukrzycę, raka, nad­ciśnie­nie.
W okre­sie 23 lat odno­towano wzrost zachorowań na białaczkę (o 17%), nowot­wory mózgu (o 26%), raka piersi (o 25%) i jąder (o 41%). Dopóki lecze­nie będzie przynosiło zyski w wysokości 200 mil­iardów rocznie, skuteczny lek nie zostanie wynaleziony.
Najbardziej wiary­godną opinię o rynku far­ma­ceu­ty­cznym sfor­mułowała Gwen Olsen, która przez 15 lat pra­cow­ała jako reprezen­tant gigan­tów far­ma­ceu­ty­cznych, a w 2007 roku uzyskała nagrodę Human Rights Award za swoją dzi­ałal­ność human­i­tarną. Powiedzi­ała ona: Chcę obalić mit, że prze­mysł far­ma­ceu­ty­czny ma na celu poprawę zdrowia i lecze­nie. W rzeczy­wis­tości jego celem jest utrzymy­wanie chorób i zarządzanie objawami. Prze­mysł ten nie jest zain­tere­sowany lecze­niem raka, Alzheimera czy chorób serca, ponieważ gdyby tak było, to dzi­ałal­iby na własną szkodę – utraty biz­nesu, a to nie ma sensu. (…)
Musimy oprzeć się więc na naszym zdrowym rozsądku i zrozu­mieć, że prze­mysł far­ma­ceu­ty­czny zara­bia 56 razy więcej niż jakakol­wiek inna kom­pa­nia spośród najwięk­szych For­tune 500 w USA. I nie dadzą łatwo sobie ode­brać tego zarobku. Tak naprawdę jesteśmy dla nich tylko „ludzkim towarem” – nasze dzieci, rodz­ice, dzi­ad­kowie to tylko „dojne krowy”, na których żerują reprezen­tanci firm far­ma­ceu­ty­cznych, jakim i ja byłam. Są oni zain­tere­sowani jedynie zdoby­waniem rynku, bez uwzględ­ni­a­nia kon­sek­wencji, jakie przyniesie to pac­jen­tom. Nie intere­suje ich, że sieją dez­in­for­ma­cję, że dane z badań klin­icznych są ukry­wane czy też fałs­zowane, że skutki uboczne są min­i­mal­i­zowane albo prezen­towane w niewłaś­ciwy sposób.
I kon­kluzja: Pra­cow­ałam przez 15 lat w tym biz­ne­sie, byłam jedną z najlep­szych. Mówię wam, że ten prze­mysł osza­lał.

Mit 9: Dodatki spoży­w­cze są bezpieczne

Sztuczne słodziki mogą powodować m.in.: syn­drom przewlekłego zmęczenia, epilep­sję, chorobę Parkin­sona, Alzheimera i depresje.

W 1965 roku chemik pracu­jący nad nowym lekiem na wrzody żołądka, przy­pad­kiem odkrył sztuczny słodzik – aspar­tam (E951), sub­stancję 200 razy słod­szą od cukru. Trafił on na rynek dopiero po 16 lat­ach. Najpierw był sztucznym słodzikiem, sub­sty­tutem cukru, później pojawił się w napo­jach i środ­kach diete­ty­cznych.
W 1983 roku ujawniono, że aspar­tam zwięk­sza łaknie­nie na węglowodany, co powoduje zwięk­sze­nie masy ciała. W 1991 r. zare­je­strowano 167 jego niepożą­danych dzi­ałań, a w 1994 udoku­men­towano 88 toksy­cznych symp­tomów. Były to między innymi defekty noworod­ków, syn­drom przewlekłego zmęczenia, epilep­sja, Parkin­son, Alzheimer, depresje…
Obec­nie głównym dodatkiem polep­sza­ją­cym smak i zapach więk­szości potraw, włącza­jąc w to pro­dukty dla niemowląt, jest glu­t­a­min­ian sodu (E621, MSG). Odkryto go w 1908 roku ale dopiero bada­nia z 1950 roku ujawniły, że już jedna dawka glu­t­a­mini­anu powoduje u badanych szczurów uszkodzenia neu­ronów w wewnętrznej warst­wie siatkówki, uszkodzenia pod­wzgórza oraz zaburzeń układu dokrewnego. Pon­adto, tak jak sztuczny słodzik, powoduje wzrost masy ciała, co kończy się chorob­liwą otyłoś­cią.
Zarówno aspar­tam jak i glu­t­a­min­ian sodu to dodatki spoży­w­cze. Nie muszą więc być tak dokład­nie prze­badane jak leki. Są obecne w diete­ty­cznych napo­jach, gumach do żucia, mrożonkach, przyprawach i zupach w proszku. Nieświadomi klienci spoży­wają je każdego dnia.
Dr Rus­sel Blay­lock uważa, że dodatki spoży­w­cze, takie jak aspar­tam, MSG, cys­teina, kwas asparagi­nowy należą do sub­stancji zwanych ekscy­to­toksy­nami. Są to toksyny sty­mu­lu­jące neu­rony aż do śmierci, powodu­jące różno­rakie uszkodzenia mózgu. Wszyscy powin­niśmy wys­trze­gać się tych sub­stancji, zwłaszcza jeśli cier­pimy na schorzenia neu­ro­log­iczne lub nad­wagę.
W przy­padku MSG (glu­t­a­min­ian sodu) wys­trze­gaj się rożnych polep­sza­czy smaku, sym­bolu E621, hydroli­zowanych białek roślin­nych. Wybieraj pro­du­cen­tów, którzy infor­mują, że ich pro­dukty są wolne od MSG. W celu zmniejszenia wchła­ni­a­nia MSG możesz uży­wać izoleucyny i lizyny, nato­mi­ast kurku­mina, syli­ma­ryna i ginkgo biloba blokują jego dzi­ałanie.
W przy­padku aspar­tamu wys­trze­gaj się diete­ty­cznych środ­ków spoży­w­czych i sym­bolu E951. Zwróć również uwagę na napisy ostrze­ga­jące, że dany pro­dukt jest źródłem feny­loalaniny (skład­nik aspar­tamu) i nie może być spoży­wany przez chorych na feny­loke­tonurię.

Mit 10: Nie potrze­bu­jesz suple­men­tów diety

Coraz częś­ciej zdarza się, że prag­niemy dobrze się odży­wiać, dbamy o zróżni­cow­aną dietę. Mimo to nie dostar­czamy swo­jemu orga­niz­mowi wszys­t­kich niezbęd­nych skład­ników.
Dzieje się tak, ponieważ pro­dukty, jakie spoży­wamy, mają coraz mniejszą wartość odży­w­czą. Mąka pszenna, biały cukier, biały ryż, żywność puszkowana to wyłącznie puste kalo­rie bez wit­a­min, soli min­er­al­nych, enzymów i tłuszczów roślin­nych.
Dodatkowo zły wpływ na naszą żywność ma jałowość gleby. Obec­nie sza­cuje się, że jałowych jest: 85% obszarów rol­nych Ameryki Północ­nej, 76% Ameryki Połud­niowej i Azji, 74% Afryki i 72% Europy. Jałowa gleba rodzi słabe i chore rośliny. W przy­padku niek­tórych warzyw spadek zawartości w nich, np. wit­a­miny C wynosi prawie 90% (!).
Nawoże­nie gleby niestety nie rozwiązuje tej sytu­acji, ponieważ spośród 52 różnych min­er­ałów do gleby wracają zaled­wie trzy: azot, potas i fos­for. Konieczne jest więc stosowanie suple­men­tów wit­a­min i minerałów.

W sprzedaży





Strona korzysta z plików cook­ies w celu real­iza­cji usług i zgod­nie z Poli­tyką pry­wat­ności. Możesz określić warunki prze­chowywa­nia lub dostępu do plików cook­ies w Two­jej przeglą­darce. Więcej infor­ma­cji w Poli­tyce pry­wat­ności.