13 tajemnic korporacji farmaceutycznych, o których nie chcą, byś wiedział

Spis treści

Są obecne w telewizji, gaze­cie, Internecie, na bill­boar­d­ach i w radiu. Mówią o nich spec­jal­iści, wyna­jęte gwiazdy ekranu, sąsiedzi. Obiecują rewela­cyjne skutki, poprawę zdrowia i lep­sze życie. Reklamy bos­kich specyfików

Ślepo wierzymy, że zach­walane pastylki uratują nas przed bólem, cier­pi­e­niem i mil­ion­ami dolegli­wości. Łykamy garś­ci­ami, bo dostal­iśmy te środki od lekarzy – pro­fesjon­al­istów w dziedzinie medy­cyny. A czy zas­tanaw­ial­iś­cie się nad skutkami ubocznymi „fenom­e­nal­nych leków”? Czy w ulotkach zamieszc­zono wyłącznie prawdziwe infor­ma­cje? Czy lekarze naprawdę tak dobrze znają się na wszys­tkim? Czy myśleliś­cie o tym, że może­cie być zdrowi bez łyka­nia tych wszys­t­kich kolorowych pigułek?
Obalmy medy­czne mity, które są nam wpa­jane od lat!

Mit 1: Leki są bezpieczne

Dzi­ała­nia niepożą­dane leków są trze­cią przy­czyną zgonów, zaraz po chorobach serca i raku.
Benok­sapro­fen – preparat prze­ci­wreumaty­czny i prze­ci­wza­palny. Miał być świa­towym best­sellerem. Masowo przepisy­wali go lekarze w Danii, Niem­czech i Wielkiej Bry­tanii, dopóki nie ujawniono ofiar jego skutków ubocznych. Te skutku uboczne to poważne uszkodzenia wątroby, a niekiedy również śmierć pac­jenta
Lek został wyco­fany z rynku amerykańskiego w 1982 roku, gdy stwierd­zono 27 zgonów i 200 przy­pad­ków niewydol­ności wątroby oraz nerek. W 1985 r. firma far­ma­ceu­ty­czna Eli Lilly, która wypuś­ciła ów lek na rynek, dobrowol­nie przyz­nała się do ukry­wa­nia fak­tów doty­czą­cych zgonów. Kara? 25 000 dolarów.

Nie pow­strzy­mało to jed­nak innej firmy Merck do rzuce­nia w 1999 r. na rynek tego samego leku ze zmody­fikowaną zaled­wie jedną cząsteczką i nową nazwą — Vioxx® (rofekoksyb). Trzylet­nie badanie APROVE wykazało, iż 25 mg rofekoksybu, które miało zapo­b­ie­gać nawro­tom polipów jelita grubego, pod­wyższało częs­totli­wość wys­tępowa­nia zawałów serca i udarów mózgu wśród badanych. Preparat został ponownie wyco­fany z rynku 30 wrześ­nia 2004 r. Pozostał jed­nak w orga­niz­mach 80 mil­ionów osób, którym trwale uszkodził krwioo­bieg, przyśpiesza­jąc tward­nie­nie naczyń krwionośnych, powodu­jąc wylewy i wzrost ciśnienia krwi. Firma musi­ała pożeg­nać się z 11 pro­cen­tami dochodów i 2,5 mil­iar­dami dolarów rocznego obrotu. Mimo iż przed wyco­faniem leku z rynku zachowywała się skan­dal­icznie, gdyż chcąc uciszyć jed­nego z naukow­ców, groz­iła mu prz­er­waniem jego kari­ery, ostate­cznie wypła­cono poszkodowanym chorym mil­iard dolarów odszkodowa­nia.
Czy to wyjątek od reguły? Niestety nie.
Według badań, niepożą­dane dzi­ała­nia leków są trze­cią przy­czyną zgonów, zaraz po chorobach serca i raku. W Anglii liczba zgonów spowodowanych skutkami ubocznymi leków jest aż 3 razy więk­sza od liczby ofiar wypad­ków dro­gowych.
Najbardziej niepoko­jąca okazuje się jed­nak nag­minna prak­tyka kon­cernów far­ma­ceu­ty­cznych, pole­ga­jąca na usuwa­niu z rynku niebez­piecznych leków dopiero wtedy, gdy ich sprzedaż przyniesie odpowiedni zysk i gdy uzbiera się spora liczba pozwów sądowych. Na tym zresztą się nie kończy, gdyż sub­stancja chemiczna powraca do obiegu, tyle że pod inną nazwą, z innym wskazaniem leczniczym i inną grupą docelową.

Mit 2: Leki są skuteczne

Na 78 „nowych” zare­je­strowanych leków tylko 17 zaw­ier­ało całkowicie nowy skład­nik akty­wny. Zwięk­szoną skuteczność miało zaled­wie 7 z nich.

Prawie każdy z nas spotkał się zapewne z sytu­acją, gdy lek, który pomógł jed­nej oso­bie, był całkowicie bezużyteczny dla drugiej. Odpowiedzialne za to są nasze geny. Na szczęś­cie ist­nieje dziedz­ina zwana far­mako­gene­tyką, która bada skuteczność dzi­ała­nia leku w zależności od geno­typu pac­jenta. Pozwala ona za pomocą łatwego testu DNA ustalić, czy pac­jent odniesie jakiekol­wiek korzyści z przyj­mowa­nia danego leku. Dr Allen Rosses, gene­tyk i były wiceprezes ds. gene­tyki między­nar­o­dowego kon­cernu GSK, uważa, że 90% leków dzi­ała w zaled­wie 3050% przy­pad­kach pacjentów.

Obec­nie skuteczność poszczegól­nych grup lekarstw wynosi:

  • alzheimer — 30%,
  • astma — 60%,
  • aryt­mia — 60%,
  • depresja (SSRI) — 62%,
  • cukrzyca — 57%,
  • nietrzy­manie moczu — 40%,
  • migrena (ostra) — 52%,
  • migrena (pro­fi­lak­tyka) — 50%,
  • onkolo­gia — 25%,
  • reuma­toidalne zapale­nie stawów — 50%,\
  • schizofre­nia — 60%.

Naukowcy z Adel­phi Uni­ver­sity w Gaden City przeprowadzili badanie, które pokazało, że alter­naty­wne metody leczenia mogą mieć więk­szą skuteczność niż współczesna medy­cyna. Zebrali oni trzy grupy pac­jen­tów cier­pią­cych na depresję. Pier­wsza przyj­mowała lek prze­ci­wde­presyjny (ser­tral­inę), druga przez miesiąc dwa razy w tygod­niu uczęszczała na psy­choter­apię, nato­mi­ast trze­cia zaży­wała placebo (sub­stancję obo­jętną, niema­jącą wpływu na stan zdrowia pac­jenta). Gdy po 8 tygod­ni­ach ser­tralina i placebo nie przynosiły efek­tów, zmieni­ano środki na inne. Po 16 tygod­ni­ach efekty ter­apeu­ty­czne wszys­t­kich grup okazały się bardzo zbliżone, wskutek czego nie mogły być istotne statysty­cznie.
Lekarze często przekonują o zwięk­szonej skuteczności określonych specy­fików. Jed­nak Raport FDA z 2002 r. ujawnił, że na 78 „nowych” zare­je­strowanych leków, tylko 17 zaw­ier­ało całkowicie nowy skład­nik akty­wny. Zwięk­szoną skuteczność miało zaled­wie 7 z nich.

Mit 3: Wiary­godne bada­nia kliniczne

Przy­padki zgonów w cza­sie badań klin­icznych są trak­towane jako tajem­nica hand­lowa firmy i z tego powodu nie muszą być ujaw­ni­ane odpowied­nim urzędom.

Gdy firma far­ma­ceu­ty­czna stara się wprowadzić nowy lek na rynek, zawsze musi określić grupę docelową pac­jen­tów oraz potenc­jalne schorze­nie, na które specy­fik będzie poma­gał. Cza­sami ludzie chorzy stanowią zbyt mały rynek zbytu, dlat­ego, by zwięk­szyć zyski i móc przepisy­wać lek dzieciom i osobom starszym, zmienia się dzi­ałanie niepożą­dane na wskazanie ter­apeu­ty­czne. Nowy hit rynkowy ma zapewnić olbrzymie dochody, a sama choroba staje się sprawą dru­gorzędną.
Eli Lilly stworzyła kole­jny niebez­pieczny lek. Początkowo leki prze­ci­wde­presyjne były stosowane jedynie w szpi­ta­lach. Mały rynek skłonił firmę far­ma­ceu­ty­czną do wyko­rzys­ta­nia efektu ubocznego – utraty wagi – jako pożą­danego rezul­tatu zaży­cia flu­ok­se­tyny. Otyli zawsze stanow­ili dla kon­cernów far­ma­ceu­ty­cznych intere­su­jącą grupę. Nietrudno bowiem znaleźć osoby, które uważają się za grube, a innym można to wmówić za pomocą reklam. Jedynym prob­le­mem w rejes­tracji flu­ok­se­tyny jako środka do walki z nad­wagą był brak udoku­men­towanych badań klin­icznych. Dlat­ego Eli Lilly postanow­iła zare­je­strować lek jako środek prze­ci­wde­presyjny, by – po dopuszcze­niu do obrotu – rozsz­erzyć wskaza­nia o dodatkowe schorzenia. W taki sposób stwor­zono Prozac, który paradok­sal­nie odbi­jał się na zdrowiu pac­jen­tów w postaci myśli i prób samobójczych. Firma skutecznie ukry­wała śmiertelne skutki przyj­mowa­nia leku. Jak?
Metoda „upięk­sza­nia” badań klin­icznych jest prosta. Polega głównie na zastąpi­e­niu drasty­cznych fak­tów innym, delikat­niejszym sfor­mułowaniem. Przykład? Jeżeli pięć osób próbuje popełnić samobójstwo, z czego dwóm się to udaje, to w pro­tokole badań może pojawić się określe­nie, że pięć osób doświad­czyło reakcji niespecy­ficznych.
Ist­nieje jeszcze inny sposób — staranny i dłu­gotr­wały pro­ces doboru osób biorą­cych udział w bada­ni­ach klin­icznych. Eli Lilly w zredagowanej dla lekarzy ulotce na temat leku infor­mowała, iż 11 000 osób brało udział w bada­ni­ach, z czego 6 000 było lec­zonych flu­ok­se­tyną. Tak naprawdę udział w bada­niu brało 1730 pac­jen­tów. Należałoby jeszcze spre­cy­zować, co oznacza stwierdze­nie brało udział. Osoby, które uczest­niczyły w bada­niu, zaży­wały lek przez co najm­niej jeden dzień. Później były odsuwane ze względu na niepożą­dane dzi­ała­nia lub brak widocznych efek­tów.
W sumie 4-​tygodniowe bada­nia ukończyło z 11 000 osób zaled­wie 286, a 86 chorych przyj­mowało lek dłużej niż 3 miesiące. Efekty uboczne dotykały 90% pac­jen­tów, a w 1520% flu­ok­se­tyna powodowała depresję. Przy­padki zgonów w cza­sie badań klin­icznych są trak­towane jako tajem­nica hand­lowa firmy i z tego powodu nie muszą być ujaw­ni­ane odpowied­nim urzę­dom. Oznacza to, iż obec­nie jesteśmy w więk­szym stop­niu chronieni przed wadli­wymi samo­chodami, niż przed lekami, które bardziej szkodzą, niż leczą.

Mit 4: Rzą­dowi eksperci są niezależni

75% czołowych naukow­ców jest opła­cana przez branżę medyczną.

Branża medy­czna jest doskon­ałym przykła­dem zależności od auto­ry­tetów. Osoby nazy­wane „lid­erami opinii” to eksperci z wielo­let­nim doświad­cze­niem i ugrun­towaną opinią zawodową. Ich zadaniem jest pisanie na zamówie­nie pozy­ty­wnych artykułów, a ofic­jalne wyna­grodze­nie wspom­ni­anych osób to stała pen­sja za doradzanie, kon­sul­tacje lub pełnie­nie funkcji rzecznika pra­sowego.
Obec­nie uważa się, że 75% czołowych naukow­ców jest opła­cana przez branżę medy­czną. Udowad­nia to przykład rządu Wielkiej Bry­tanii, który zasię­gał porady u naukow­ców w odniesie­niu do skuteczności szczepi­onek oraz zagrożeń świńską grypą. Wier­zono, że infor­ma­cje decy­du­jące o wyda­niu mil­ionów fun­tów będą bezstronne. Rok później okazało się, że więk­szość dorad­ców była pow­iązana finan­sowo z pro­du­cen­tami szczepi­onek.

Mit 5: Lekarze są dobrze poinformowani

Idąc do lekarza wierzymy, że postawi trafną diag­nozę i przepisze skuteczny lek. Jed­nak to jego pro­du­cent decy­duje, jakie infor­ma­cje upub­licznić, a jakie zataić. Mimo szcz­erych chęci lekarza nie jest on w stanie podać nam w 100% bez­piecznego leku. Potwierdza to Insty­tut Medy­cyny, który przeanal­i­zował 175 ulotek skierowanych do lekarzy. 94% zaw­ier­ało mylące bądź fałszywe infor­ma­cje o produkcie.

W sprzedaży

Wydanie elektroniczne



Strona korzysta z plików cook­ies w celu real­iza­cji usług i zgod­nie z Poli­tyką pry­wat­ności. Możesz określić warunki prze­chowywa­nia lub dostępu do plików cook­ies w Two­jej przeglądarce.