Kilka refleksji o emocji strachu

Judith Orloff i Candace Pert z powodzeniem łączą sferę nauki z duchowością. Ich badania i przemyślenia wiele powiedziały nam o naturze lęku i strachu...


Wojciech Chudziński, NŚ 9/2020

Doktor Judith Orloff w swojej pracy łączy medycynę tradycyjną, intuicję, energię oraz analizę marzeń sennych. Jak sama mówi, to mariaż niemal mistyczny. Jednak jednocześnie, z punktu widzenia lekarza psychiatry (którym jest) okazuje się on niezwykle praktyczny. Podążając tropem tego, co łączy, co wspólne, holistyczne, Orloff stworzyła pojęcie energopsychiatrii. Pragnąc pomóc pacjentom w odnalezieniu wolności emocjonalnej, w pozbyciu się negatywnych emocji, przede wszystkim strachu, lekarka postawiła na intuicję, gdyż - jak podkreśla - intelekt ze sferą emocjonalną nie radzi sobie najlepiej.

Intuicja to bardzo potężny typ mądrości, wolny od ograniczeń naszego linearnego umysłu, to praktyczne i mądre narzędzie, które pomaga nam w podejmowaniu decyzji. Intuicja może przybrać formę przeczucia, snu, przekonania, konkretnej wskazówki lub poczucia zagrożenia. W trudniejszych chwilach jest naszym przewodnikiem - pozwala wyjść z opresji obronną ręką, a gdy wszystko idzie po naszej myśli, pomaga nam ten stan utrzymać. Wbrew powszechnym opiniom intuicja nie ma w sobie nic irracjonalnego - zaznacza Orloff w książce Wolność emocjonalna (Wyd. Laurum, Warszawa 2020).

Przeglądaj spis treści numeru 9/2020 lub zamów wersję elektroniczną NŚ

Emocje każdy z nas odczuwa w swoim wnętrzu, jednak ich energia wykracza poza nasze ciało i kształtuje relacje z innymi ludźmi. Nie żyjemy w próżni. Gdy próbuje się rozkodować znaczenie emocji w życiu, należy spojrzeć na nie z perspektywy duchowej. Dopiero wówczas da się w pełni docenić fakt, iż stanowią one - jak obrazowo ujmuje to Judith Orloff - treningowe narzędzia duszy. Zdaniem lekarki, za każdym razem, gdy odnosimy zwycięstwo nad strachem, lękiem czy niechęcią, budujemy swoją duchową masę mięśniową, która wzmacnia nasz moralny kręgosłup. Wtedy na drodze życia człowieka pojawia się więcej miłości i więcej czynionego dobra, czyli - mówiąc inaczej - stajemy się bliżsi urzeczywistnienia swojej prawdziwej natury...

To jedynie fragment artykułu. Pełną wersję przeczytasz w NŚ 9/2020 dostępnym także jako e-wydanie.

Bieżący numer



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.