Ziemia lepsza bez ludzi?

Forum Niezwykłych Hipotez — 3/​2017

Człowiek, co by o nim mówić, jest udzi­ałow­cem pochodu Natury, uczest­nikiem dynam­icznej sztafety budu­jącej his­torię tej plan­ety, która, aby się pozy­ty­wnie rozwi­jać, wymaga przestrze­ga­nia określonych warunków.

Poniżej prezen­tu­jemy frag­ment pub­likacji zamieszc­zonej w mar­cowym (03/​2017).

Wyobraźmy sobie, że ludzkość zostaje zastą­pi­oną innymi isto­tami, bytami niekoniecznie pochodzenia bio­log­icznego, potrafią­cymi, w odróżnie­niu od człowieka, żyć w pokoju i har­monii. Okropne! Trudno sobie wyobrazić świat pozbaw­iony ludzi, zamieszkały przez – nawet szczęśliwe, roboty!

Na przekór powszech­nie panu­jącemu przeko­na­niu, że pyta­nia, szczegól­nie egzys­tenc­jalne, staw­iać łatwo, a dopiero odpowiedzi wyma­gają wysiłku, byłbym skłonny opowiedzieć się po stronie pytań. Dlaczego? Bo one budują. Bez pytań nie ma wiedzy i jej posz­erzenia, postępu i rozwoju.

Czy człowiek jest dobry? Pryn­cyp­i­al­nie rzecz biorąc odpowiedź powinna brzmieć: tak, jest dobry! Ale naty­ch­mi­ast sypią się jak z rękawa przykłady mówiące o czymś odwrot­nym: że jed­nak raczej nie. Zgódźmy się więc, że spec­jal­nie dobry nie jest, ale miewa dobre momenty. Tylko żeby nie był taki niespójny! Gdy np. zetknie się ze śmier­cią, trak­tuje ją jako nie­u­niknione zjawisko Natury, ale dra­maty­cznie protes­tuje, gdy ta się do niego przybliża.

Anal­izu­jąc całą rzecz na spoko­jnie, można powiedzieć, że śmierć jest dobrem, niesie w sobie pewną stałą wartość. Odsuwamy się na bok i robimy miejsce następ­nej gen­er­acji. Tym, którzy będą oga­r­niali rzeczy­wis­tość młod­szym i świeższym wzrok­iem, ich życie będzie biec bardziej wartko. To daje również pewien rodzaj bez­pieczeństwa schodzą­cym, a wchodzą­cym potwierdza sens ist­nienia. Po nas przyjdą nowi, młodsi, pogod­niejsi, lepsi, a my sobie odpoczniemy.

Człowiek, co by o nim mówić, jest udzi­ałow­cem pochodu Natury, uczest­nikiem dynam­icznej sztafety budu­jącej his­torię tej plan­ety, która, aby się pozy­ty­wnie rozwi­jać, wymaga przestrze­ga­nia określonych warunków.

Ale nie dla wszys­t­kich jest oczy­wiste, że ist­nie­nie człowieka to sukces Natury, że ewolucyjne przemi­any powinny prze­b­ie­gać nadal. Np. fiński filo­zof Georg Hen­rik von Wright uważa, że ist­nie­nie ludzkości nie ma żad­nego znaczenia, ani nie niesie z sobą żad­nej wartości.

Wright rozu­muje w sposób następu­jący: Oczy­wiś­cie ostat­niej gen­er­acji nie będzie łatwo żyć ze świado­moś­cią, że wszelkie nadzieje właśnie się kończą. Ale ten ciężar ist­nieje zawsze, nieza­leżnie od tego, kiedy nastąpi koniec. A gdy nastąpi, nie będzie już nikogo, kto mógłby cokol­wiek ocenić, ani nikogo, komu można by się poskarżyć. Von Wright twierdzi, że egzys­tenc­jalny moralny zbiorowy prob­lem ludzkości w ogóle nie istnieje.

Myli się. Prob­lem oczy­wiś­cie ist­nieje i nie tylko, jak to nazywa – z nieper­son­al­nego uni­w­er­sal­nego punktu widzenia, ale w ogóle. Koniec, szczegól­nie koniec wszys­tkiego jest naj­gorszym z możli­wych rozwiązań.

Tylko, co znaczy koniec wszys­tkiego?…

Więcej w mar­cowym (03/​2017).

W sprzedaży





Strona korzysta z plików cook­ies w celu real­iza­cji usług i zgod­nie z Poli­tyką pry­wat­ności. Możesz określić warunki prze­chowywa­nia lub dostępu do plików cook­ies w Two­jej przeglądarce.