Kosmici na wyciągnicie ręki?

FAST - największy na świecie radioteleskop mieszczący się w okręgu Pingtang (prow. Kuejczou, Chiny) we wrześniu rozpoczął poszukiwania sygnałów od pozaziemskich cywilizacji.


NŚ 10/2020

Uczeni z Państwa Środka dołączyli do światowej awangardy programu SETI (skrót. od ang. Poszukiwanie inteligencji pozaziemskiej). Teleskop z czaszą o średnicy 500 m został oficjalnie oddany do użytku na początku 2020 r. Wielu komentatorów sugerowało, że mając w ręku tak potężne narzędzie Chińczycy zrobią wszystko, by zapisać się w historii jako odkrywcy pierwszego potwierdzonego naukowo dowodu obecności Obcych. Chodzi nie tylko o nasłuch, bo - jak wyjaśnia specjalista od SETI Michael Michaud, autor wielu publikacji na ten temat - mogą oni również zdecydować się na wysłanie w Kosmos wiadomości w nadziei, że zostaną one odebrane przez pozaziemską inteligencję.

Każda próba emisji silnych sygnałów przy pomocy FAST z pewnością będzie jednak wymagała zgody chińskich przywódców - dodał Michaud.

Douglas Vakoch - amerykański astrobiolog i szef organizacji METI (skrót. od ang. Wysyłanie wiadomości do pozaziemskich inteligencji) uspokaja jednak tych, którzy obawiają się, że astronomowie z Chin mogą opuścić kurtynę i utrudniać dostęp do wyników swoich badań uczonym z innych krajów.

Czytaj nowy numer "NŚ"!

Poszukiwanie Obcych to nie jedyny cel radioteleskopu FAST, nazywanego Chińskim okiem w Kosmos. Jak stwierdził prof. Zhang Tongje, kierujący programem SETI w Państwie Środka, osprzęt zastosowany w obserwatorium pozwala na skuteczniejsze eliminowanie gwiezdnego szumu i skoncentrowanie się na sygnałach mogących mieć sztuczne pochodzenie.

Uruchomienie FAST to nie jedyne dobre nowiny dla tych, którzy wierzą w powodzenie SETI. Pod koniec czerwca 2020 r. agencja NASA poinformowała o przyznaniu grantu badawczego dla zespołu uczonych poszukujących tzw. technosygnatur - wszelkich śladów działalności inteligentnych Obcych, wykrywalnych dla teleskopów. Jak tłumaczy dr Avi Loeb z Harvard University - przedstawiciel zespołu, który otrzymał wsparcie, chodzi nie tylko o zauważalne ślady istnienia cywilizacji na poziomie takim jak nasza, ale również tych bardziej zaawansowanych.

Tego rodzaju sygnatury mogą obejmować np. zanieczyszczenia atmosfery związane z istnieniem przemysłu, światłami wielkich miast, ogniwami fotowoltaicznymi, megastrukturami (patrz: NŚ 3-4/2020), albo rojami satelitów.

Astrofizyk Adam Frank z Rochester University, który również bierze udział we wspomnianym projekcie, poinformował, że zastosowanie odpowiednich technik obserwacyjnych umożliwi np. wykrycie światła odbijanego przez wielkie panele solarne. Badacze skupią się przede wszystkim na planetach pozasłonecznych leżących w tzw. ekosferach.

SETI zawsze miało problem z tym, gdzie szukać Obcych - na którą gwiazdę skierować teleskop, by odnaleźć sygnały. Dzisiaj wiemy już wiele więcej. Znamy położenie tysięcy egzoplanet, w tym takich mogących posiadać życie. Zasady gry się zmieniły - dodał.

Szanse na znalezienie Obcych istnieją, gdyż - jak przekonują z kolei uczeni z University of Nottingham - w naszej galaktyce może istnieć co najmniej 36 cywilizacji. W stworzonym przez siebie modelu wzięli oni pod uwagę wiele czynników mogących mieć wpływ na powstawanie życia we Wszechświecie, włączywszy w to formowanie się gwiazd i układów słonecznych. Wyniki ich kalkulacji (mających czysto teoretyczny charakter) wskazują niestety, że średnia odległość pomiędzy cywilizacjami w Drodze Mlecznej może wynosić aż... 17 tys. lat świetlnych.

Zobacz także:

Skomentuj na naszej grupie dyskusyjnej (FB)

 

Bieżący numer



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.