Znikające gwiazdy. Winni... Obcy?

Przeglądając mapy nieba z ostatnich kilku dekad, astronomowie natrafili na trop zagadki, która – jak zapewniają – może zmienić nasze spojrzenie na Wszechświat.


NŚ 3/2020

Chodzi o 100 obiektów, a konkretniej źródeł światła, jakie pojawiły się i w tajemniczy sposób zniknęły w stosunkowo krótkim czasie. Owe gasnące gwiazdy mogą wskazywać na istnienie nieznanych dotąd, anomalnych obiektów kosmicznych, bądź... aktywność Obcych.

Astronom Beatriz Villarroel i jej współpracownicy postanowili porównać wizerunki nieba z okresu kilkudziesięciu lat z najnowszymi, publikowanymi przez projekt Pan-STARRS. Okazało się, że spośród 600 milionów obiektów obecnych dawniej na niebie, 100 w niewytłumaczalny sposób zniknęło i nie można tego wyjaśnić np. błędami w obserwacji. Mówiąc krótko, na przestrzeni kilku dziesięcioleci na niebie rejestrowano słońca, których obecnie nie ma. Problem w tym, że nie mogły one ot tak sobie zgasnąć i przestać być widoczne z Ziemi.

Odnalezienie gwiazdy, która nagle znika, bądź się zapala, byłoby bardzo cennym odkryciem, wskazującym na istnienie nieznanych we współczesnej astrofizyce procesów - mówi Villarroel.

Czytaj majowy numer "NŚ"!

Umierająca gwiazda, w zależności od swojego wieku i rozmiaru, przechodzi rozciągnięte w czasie stadia transformacji, np. w białego karła, powstającego po ustaniu reakcji jądrowych w słońcach o małej lub średniej masie. Większe kończą jako widowiskowe supernowe, po jakich pozostają mgławice ulegające rozproszeniu w ciągu kilkudziesięciu tysięcy lat.

W przypadku odkrycia dr Villarroel  i jej zespołu musimy mieć więc do czynienia z zupełnie nowym, nieznanym astronomom fenomenem... lub oznakami istnienia inteligencji pozaziemskich. Obcy na wysokim stopniu rozwoju mogą budować wokół gwiazd elektrownie wysysające z nich energię, albo inne struktury emitujące światło, które dla laika z Ziemi są po prostu punktami na niebie. Mogą oni również wykorzystywać superlasery do celów komunikacji międzygwiezdnej i określania swojego położenia.

Innymi słowy, nie jest wykluczone, że ktoś z głębin Wszechświata puszczał nam zajączki, ale zauważyliśmy to dopiero teraz (warto dodać, że hipoteza o używaniu sygnałów optycznych w Kosmosie od dawna znana jest uczonym zajmującym się poszukiwaniem inteligencji pozaziemskich  tzw. SETI). By mówić o Obcych, naukowcy muszą jednak wykluczyć inne możliwości.

 Myślę, że chodzi tu o naturalne, choć ekstremalne emisje  tłumaczy uczestnik badań, Martin López Corredoira.

Jedna z hipotez zakłada istnienie niedoszłych supernowych, które nie eksplodowały w spektakularny sposób, lecz od razu stały się czarnymi dziurami. To jednak czyste spekulacje i, jak zapowiada dr Villarroel, by wyjaśnić sprawę, trzeba będzie poświęcić jej znacznie więcej czasu i funduszy.

Czytaj także:

Skomentuj na naszej grupie dyskusyjnej (FB)

 

Bieżący numer



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.