O radiestezji inaczej

To bardziej sztuka niż nauka. Stanowi wrod­zoną umiejęt­ność, wynika­jącą ze szczegól­nej wrażli­wości na różnorodne promieniowanie, które można odbierać, określić, wyskalować i w efek­cie wyko­rzys­tać te infor­ma­cje dla dobra człowieka.


dr Włodz­imierz Borzęcki, 8/​2017

Do zabra­nia głosu w sprawie radi­estezji zain­spirował mnie artykuł Krystyny Kruczyńskiej Trze­cie oko w oku ( nr 9/​2017). Autorka wykazała godną uzna­nia dociek­li­wość w rozpoz­nawa­niu mech­a­nizmu reakcji różdżki na promieniowanie cieków wod­nych. Oso­biś­cie przyj­muję hipotezę, że na odd­zi­ały­wa­nia stref geopaty­cznych w sub­telny sposób reaguje podświado­mość, powodu­jąc impulsy w układzie ner­wowym uwrażli­wionego na te wibracje człowieka. Przenosi się to na mikro­dr­ga­nia mięśni prze­dramienia i w efek­cie powoduje ruch różdżki lub wahadła. Można dom­niemy­wać, iż w podobny sposób reaguje ciało radi­estety na promieniowanie ludzi i przed­miotów, kiedy celem jest pozyskanie dowol­nej informacji.

Znacznie ciekawsze poz­naw­czo wydaje się nato­mi­ast zaprezen­towanie nieobez­nanemu z tem­atem czytel­nikowi kon­sek­wencji kon­taktu z tzw. żyłami wod­nymi oraz możli­woś­ci­ami zas­tosowa­nia radi­estezji. Wiele wątków z tej dziedziny było już poruszanych w miesięczniku, niem­niej osoba zaj­mu­jąca się radi­estezją może wzbo­gacić tem­atykę włas­nym doświadczeniem.

Każdy radi­esteta posi­ada indy­wid­u­alne predys­pozy­cje i pref­er­encje, ist­nieją jed­nak uni­w­er­salni fachowcy, którzy zaj­mują się geopatią (w tym lokaliza­cją cieków wod­nych), fitoradi­estezją (wpływ różnych radi­acji na rośliny), radi­estezją para­m­e­dy­czną, ale także z powodze­niem lokalizują strefy geopaty­czne, złoża min­er­alne lub sprawdzają stan zdrowia człowieka na odległość (tel­eradi­estezja). Na rynku wydawniczym funkcjonuje wiele książek o radi­estezji (sam posi­adam ok. 20 tytułów), gdzie można znaleźć ważne mery­to­ryczne infor­ma­cje. Ze swej strony pragnę przed­stawić własne prze­myśle­nia i reflek­sje wynika­jące z ponad 30-​letniego zaj­mowa­nia się tą problematyką.

Przeglą­daj SPIS TREŚCI numeru 8/​2018

Uważam, że radi­estezja jako jedna z dziedzin psy­chotron­iki jest bardziej sztuką niż nauką. Stanowi wrod­zoną umiejęt­ność, wynika­jącą ze szczegól­nej wrażli­wości na różnorodne promieniowa­nia, które można odbierać, określić, wyskalować i w efek­cie wyko­rzys­tać te infor­ma­cje dla dobra człowieka. To jeden z darów, jakim Bóg obdzielił niek­tórych, tak jak innych obdarował słuchem muzy­cznym, umiejęt­noś­cią mal­owa­nia czy tal­en­tem pis­arskim. Różnica polega na tym, że twór­cza ekspresja wyrażona w dźwiękach, na płót­nie lub kar­tach książki i powodu­jąca odczu­cia este­ty­czne doty­czy odbiorcy, który ma potrzebę z niej korzys­tać. Nato­mi­ast dar odbioru promieniować, porówny­walny do szuka­nia gałką radia odpowied­niej fali, może mieć zas­tosowanie w życiu każdego człowieka.

Umiejęt­ność posługi­wa­nia się różdżką lub wahadełkiem wyko­rzysty­wano od tysięcy lat w różnych celach. Najczęś­ciej do poszuki­wa­nia wody, skar­bów, oceny terenu pod budowę, orzeka­nia spraw­iedli­wych wyroków, a nawet wybiera­nia kierunku marszu na rozs­ta­jnych dro­gach. Dzisiaj młody człowiek nie wie nic o radi­estezji, bo nie uczą tego w szkołach…

To jedynie frag­ment artykułu. Pełną wer­sję przeczy­tasz w 8/​2018 dostęp­nym także jako e-​wydanie.

W sprzedaży



Newsletter

Strona korzysta z plików cook­ies w celu real­iza­cji usług i zgod­nie z Poli­tyką pry­wat­ności. Możesz określić warunki prze­chowywa­nia lub dostępu do plików cook­ies w Two­jej przeglą­darce. Więcej infor­ma­cji w Poli­tyce pry­wat­ności.