Zapomniane technologie Tybetu

Rurki do rozmów na odległość, lampy zapalane dźwiękiem gongu, mosty budowane przez rośliny... Czy to wszystko faktycznie oglądał Verner D'Auvergne - człowiek, który jako jeden z pierwszych Europejczyków poznawał tajemnice Tybetu?


Ilona Słojewska, NŚ 7/2018

Historia życia kapitana Vernera D'Auvergne obfituje w wiele zagadek. Jedno wszak nie ulega wątpliwości: motorem napędowym jego egzystencji było poznawanie nieznanego. 

Przez wiele lat odwiedzał miejsca, w których oglądał to, co dla innych pozostawało niedostępne. Za szczególnie ważny region uznawał Tybet nazywany Dachem Świata. Tropił tam tajemnice uchodzące w innych krajach za fantazje. Organizowane przez siebie ekspedycje traktował jako rodzaj misji, której podporządkowywał inne życiowe cele. Sam także jawił się niczym postać zagadkowa - prawdziwa enigma. Dlatego do dzisiaj nie wiadomo, czy odkryliśmy już wszystkie jego sekrety.

Verner D'Auvergne opisał wiele zdarzeń oraz zjawisk niemieszczących się w racjonalnym oglądzie świata. Podczas swoich podroży zetknął się z istotami i przedmiotami, które budziły najwyższe zdumienie. Niewiele było wiadomo o nim za jego życia, a w czasach późniejszych traktowano kapitana jako wytwór tybetańskich mitów. Do czasu. Przypadek bowiem sprawił, że udało się odszukać potomków D'Auvergne i natrafić na ślad Dziennika, w który wojskowy spisał swoje wojaże po Tybecie.

Wykład, który wywołał sensację

Jest rok 1940. Dziewiątego marca kapitan wygłasza przed licznie zgromadzonym audytorium długi odczyt. Zaproszeni goście muszą rozstrzygnąć, czy to, co słyszą, brzmi wiarygodnie.

Wielka sala Biblioteki Uniwersyteckiej w indyjskim mieście Patna (stolicy stanu Bihar) jest wypełniona po brzegi. Wśród przybyłych znajdują się m.in. znani badacze sanskrytu i profesorowie z elitarnego The Journal of the Bihar & Orissa Research Society. Towarzystwo to zajmowało się historią Tybetu, a wyniki prowadzonych badań publikowało w rocznikach wydawanych w latach 1915-1943. Pożółkłe strony tych periodyków zostały skatalogowane w Digital Library of India i obecnie są dostępne w internecie.

 Przeglądaj SPIS TREŚCI numeru 7/2018

- Temat mojej prelekcji, o czym państwo zostali prawdopodobnie powiadomieni, wiąże się z Tybetem - rozpoczął swoje wystąpienie. - W krainie tej wiele osobliwości skrywa głęboka tajemnica. Np. w jaskini położonej niedaleko świątyni w Lhasie zostały ukryte księgi, których treść wskazuje na to, że ich autorami byli przedstawiciele wysoko rozwiniętej cywilizacji egzystującej już trzy tysiące lat przed Chrystusem. Widziałem je z bliska. Litery ze złota zapisano w nich na materiale przypominającym jedwab. Manuskrypty re są pilnie strzeżone przez mnichów. Spośród nich tylko trzech bardzo doświadczonych i mądrych potrafi odczytać przechowywane tam dokumenty i rozprawy (...)

Mnisi powiedzieli mi, że podobne księgi znajdują się także w Mongolii. Ponadto dowiedziałem się, że w wysokim Tybecie żyje do dziś tajemnicza wspólnota religijna nazywana Gyal-Dzom. Słowa te oznaczają króla i królewską potęgę. Kapłan tej wspólnoty dysponuje mogą, którą wykorzystuje, odprawiając obrzędy i rytuały. Z tego powodu członkowie plemienia czują przed nim respekt, a nawet boją się go. - Ma on dostęp do sił, które w waszej kulturze uchodzą za nieistniejąceusłyszałem od jednego z mnichów...

To jedynie fragment artykułu Tajemnice Dachu ŚwiataPełną wersję przeczytasz w NŚ 7/2018 dostępnym także jako e-wydanie

W sprzedaży



Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Więcej informacji w Polityce prywatności.