Choreomania - dzieje dziwnej przypadłości

Od końca śred­niowiecza aż do XVII w. w wielu rejonach Zachod­niej Europy dochodz­iło do przy­pad­ków eksplozji chore­o­manii – manii tanecznej. Choć brzmi to niewin­nie, dla dotknię­tych nią osób skutki bywały opłakane. Pod wpły­wem tajem­niczego czyn­nika ludzie zaczy­nali wić się i pląsać w opę­tańczym tran­sie trwa­ją­cym często kilka dni. Wielu tego nie przeżywało.


Piotr Cielebiaś

Rozprzestrzeni­ała się wzdłuż Renu przedzi­wna zaraza, (…) pod­czas której osoby obo­jga płci tłum­nie (…) tańczyły i śpiewały, aż w końcu osłabione padały na ziemię – odno­tował XIV-​wieczny holen­der­ski mnich Johannes de Beke, opisu­jąc zjawisko, jakie przez kilka wieków odciskało piętno na społeczeńst­wach Zachod­niej Europy.

Nazwanie chore­o­manii zjawiskiem wydaje się najucz­ci­wszym rozwiązaniem. Do dziś nie wiadomo bowiem, co ją wywoły­wało. Choć przed wiekami panował pogląd, że jest ona rodza­jem opę­ta­nia albo bluźnier­czego, pogańskiego performance’u, wśród dzisiejszych badaczy nie ma zgody co do tego, czym naprawdę była mania taneczna – masową his­terią, protestem, ekstazą religi­jną z transem hip­no­ty­cznym w tle, czy może efek­tem dzi­ała­nia halucynogenów?

Przeglą­daj SPIS TREŚCI numeru 2/​2018

Chore­o­manią (od gr. chorea – taniec i mania – sza­leństwo) określano tajem­niczą przy­padłość wys­tępu­jącą w Zachod­niej Europie (głównie w księst­wach niemiec­kich, Nider­lan­dach, północno-​wschodniej Francji oraz Szwa­j­carii) od schyłku śred­niowiecza do początku XVII w. Mówiąc najproś­ciej, były to

zbiorowe, niepo­hamowane, zaraźliwe ekstaty­czne tańce

trwa­jące często nieprz­er­wanie przez kilka­naś­cie dni i kończące się dla ich uczest­ników skra­jnym wycz­er­paniem, a nawet śmier­cią. Osoby por­wane przez taniec nie zawsze jed­nak pogrążały się w zmysłowej ekstazie i, jak wskazują na to relacje źródłowe, często bła­gały o wyr­wanie ich z korowodu, albo o pomoc w opanowa­niu swo­jego ciała. Wielu, wijąc się i wierz­ga­jąc, zrzu­cało z siebie odzie­nie, tarzało się w kurzu i bło­cie, naślad­owało odgłosy zwierząt, a także miewało napady his­terycznego śmiechu i płaczu…

To jedynie frag­ment niniejszego artykułu. Pełną wer­sję przeczy­tasz w 2/​2018 dostęp­nym także jako e-​wydanie.

W sprzedaży



Newsletter

Strona korzysta z plików cook­ies w celu real­iza­cji usług i zgod­nie z Poli­tyką pry­wat­ności. Możesz określić warunki prze­chowywa­nia lub dostępu do plików cook­ies w Two­jej przeglą­darce. Więcej infor­ma­cji w Poli­tyce pry­wat­ności.