Przepowiednie Benjamína Solariego Parraviciniego

Zmarły w 1974 r. argen­tyński artysta posi­adał rozwinięty dar jas­nowidzenia. Wizje naw­iedzały go w postaci wewnętrznych pod­szep­tów i natch­nień. Ich źródłem były wyższe byty – mieszkańcy świata duchowego.


Piotr Cielebiaś

Par­ravicini przele­wał przekazy na papier, tworząc psy­chografie – rysunki przyszłości. Przepowiedział m.in. lądowanie na Księżycu i atak na World Trade Cen­ter w Nowym Jorku. Jego wizje doty­czące dal­szej przyszłości zaskakują i niepokoją, a jed­nym z przeło­mowych wydarzeń nad­chodzącego okresu ma być… kon­takt z Obcymi. Ben­jamín Solari Par­ravicini – dla zna­jomych Pelón (czyli Łysy) – był za życia osobą skromną, a sława (niesłusznie) omija go także po śmierci. Poza ojczystą Argen­tyną, gdzie porównuje się go do Nos­tradamusa, pozostaje mało znany. Także o dorobku artysty­cznym mało kto dziś pamięta, a najbardziej niezwykłe ele­menty jego spuś­cizny tzw. psy­chografie – proste rysunki z inskrypc­jami przed­staw­ia­jące wizje przyszłości nie są powszech­nie znane w Europie, mimo że pro­fe­ty­czne uzdol­nienia pla­sują Par­raviciniego wśród najwięk­szych jas­nowidzów i ekstrasen­sów XX wieku, takich jak Edgar Cayce czy ojciec Czesław Klimuszko.

(…)

Życie wśród fan­tazji, a może przy­byszów z innego świata, skłoniło Par­raviciniego do obra­nia artysty­cznego fachu. W młodości zamieszkał w stol­icy i, choć nie został drugim Picas­sem, w dwudziestole­ciu między­wo­jen­nym osiągnął kilka artysty­cznych sukcesów, wys­taw­ia­jąc swoje prace w kraju i zagranicą (m.in. w Bel­gii, gdzie otrzy­mał medal od króla Alberta I).

Przeglą­daj SPIS TREŚCI sty­czniowego

Oprócz malarstwa Pelón parał się też rzeźbą oraz poezją. Ponieważ nie było to jed­nak zaję­cie, które mogło dać mu utrzy­manie, przez lata pra­cował na różnych stanowiskach w Miejskim Wydziale ds. Sztuki, a także jako dyrek­tor Muzeum Sztuk Pięknych oraz nauczy­ciel, wiodąc ciche i skromne życie, za którego fasadą roz­gry­wała się niezwykła saga:

kon­takt ze światem astralnym.

Pier­wszy raz Par­ravicini odczuł jego obec­ność w 1932 r. W cza­sie, gdy artysta prze­by­wał w swoim ate­lier, ode­brał chao­ty­czny przekaz, który naty­ch­mi­ast zan­otował pis­mem automaty­cznym i tą samą drogą sporządził do niego rysunek. Będąc gor­li­wym kato­likiem, nie potrafił jed­nak pogodzić ingerencji para­nor­mal­nej siły z wiarą i zniszczył pow­stałe wów­czas notatki (co miało zdarzać się także później)…

To jedynie frag­ment niniejszego artykułu. Pełną wer­sję przeczy­tasz w 1/​2018 dostęp­nym także jako e-​wydanie.

W sprzedaży





Strona korzysta z plików cook­ies w celu real­iza­cji usług i zgod­nie z Poli­tyką pry­wat­ności. Możesz określić warunki prze­chowywa­nia lub dostępu do plików cook­ies w Two­jej przeglą­darce. Więcej infor­ma­cji w Poli­tyce pry­wat­ności.