Kolumny z duszą słońca

Obeliski — tak jak wiele innych zabytków ze starożyt­nego Egiptu — rozpros­zone są po całym świecie. Kiedyś postrzegano je jako istoty żywe, które emanują energią. Wydaje się, że mimo upływu czasu i zmi­any lokaliza­cji, nadal posi­adają niezwykłą moc.


Ilona Sło­jew­ska

Nigdy by ich nie wznie­siono, gdyby nie czc­zony w starożyt­nym Egip­cie bóg Słońca Ra. Dlat­ego opowieść o fenome­nie obelisków trzeba rozpocząć właśnie od niego.

Dla Egipc­jan był najważniejszym bogiem, który stworzył sam siebie, wyła­ni­a­jąc się z Prao­ceanu Nun. Każdego dnia rano Ra opuszczał świą­tynię mieszczącą się w Heliopo­lis i przez 12 godzin przemierzał taką samą liczbę egip­s­kich prow­incji. Nigdy jed­nak nie zbliżał się do ludzi, bo ci w jego obec­ności się spalali.

Egipc­janie wierzyli, że mon­u­men­talne kolumny, zwane obeliskami, stają się siedz­ibą boga Ra. Leg­enda głosiła, że w dniu stworzenia świata z czubka kami­en­nego słupa wyfrunął ptak, w którego została zamieniona dusza Słońca. Na jej cześć ułożono hymn, zwany Litanią Słoneczną, oraz wiele innych. Tek­sty wykuwano na wejś­ci­ach do kaplic i grobów.

Pieśń ku czci Wschodzącego Słońca można odnaleźć na ścianach, na które promie­nie padały rano, a na cześć Zachodzącego Słońca — wiec­zorem. Boga Ra otaczano sza­cunkiem w wielu świą­ty­ni­ach, lecz tylko jedna z nich stała się ośrod­kiem jego kultu. Zna­j­dowała się w miejscu zwanym Junu, czyli w Mieś­cie Słupów, które w języku greckim nazy­wano Heliopo­lis — Miastem Słońca. Już pier­wsze obeliski — jako znaki naszej dzi­en­nej gwiazdy, biorącej udział w stworze­niu świata — okładano płytkami złota potęgu­ją­cymi blask promieni.

Czy­taj spis treści numeru 10/​2017 Niez­nanego Świata

W Heliopo­lis, cen­trum życia religi­jnego starożyt­nych Egipc­jan, w połowie III tysią­cle­cia p.n.e. wznie­siono uznawany za święty kamień Ben­ben. Głaz ten, przy­pom­i­na­jący ksz­tałtem stożek, stanął w miejscu, gdzie pojaw­iły się pier­wsze promie­nie Słońca. Naukowcy postrze­gają go jako pro­to­typ późniejszych obelisków. Do cza­sów współczes­nych w Heliopo­lis przetr­wał tylko gran­i­towy słup z cza­sów faraona Senus­reta I z dynas­tii XII.

Połączyć niebo z ziemią

W prze­ci­wieńst­wie do trójkąt­nego kamienia, ksz­tałt kolumny naw­iązu­jący do promieni Słońca miał o wiele więcej sym­bol­icznych znaczeń. Dla Egipc­jan był znakiem niezmi­en­nego porządku i łączył ziemię z niebem. Ale nie tylko. Przede wszys­tkim infor­mował o więzi ludzi z bogiem. Kojarzył się też z siłą płod­ności i urodzaju; zmi­aną — odnową. Wysoki obelisk pokazy­wał, że człowiek — jeśli tylko zechce — może piąć się w górę, iść ku światłu. Sąd­zono, że przy­ciąga on do siebie kos­miczne promieniowanie, po czym odd­aje je ziemi. Często porówny­wano go z osią świata oraz z Drzewem Życia.

Arte­fakty, o jakich mowa, wznos­zone na polece­nie faraonów, sym­bol­i­zowały ich władzę abso­lutną. Nie tylko gigan­ty­czne piramidy były znakiem potęgi panów krainy nad Nilem, ale także wysokie kami­enne mono­lity. Miały utwierdzać lud w przeko­na­niu, że władca zaj­muje szczyt dra­biny społecznej, nato­mi­ast czubek zamieszkuje bóg Słońca — Ra.

Świad­kowie i obser­wa­torzy

Te pier­wsze kolumny ciosano z kamieni, wyko­rzys­tu­jąc ogromne pokłady gran­itu niedaleko Asuanu. Były one obra­bi­ane w pozy­cji leżącej, a następ­nie układane na lorach lub barkach — i trans­portowane Nilem. Kami­enne giganty, ważące nawet 500 ton, prze­wożono tygod­ni­ami i miesią­cami. Takie metody wyma­gały czasu oraz potężnej siły. Wiele opisów podob­nych dzi­ałań przetr­wało na papiru­sowych zwo­jach do dziś…

To jedynie frag­ment niniejszego artykułu. Pełną wer­sję przeczy­tasz w 10/​2017 dostęp­nym także jako e-​wydanie.

W sprzedaży





Strona korzysta z plików cook­ies w celu real­iza­cji usług i zgod­nie z Poli­tyką pry­wat­ności. Możesz określić warunki prze­chowywa­nia lub dostępu do plików cook­ies w Two­jej przeglądarce.